Podczas ukłonów w ,,Kocie w butach" spadła mi z głowy korona (naszczęście niecała, dzięki silnej wsuwce :P) Potem miałam ją gdzieś na boku koło ucha. Wszystkie inne ukłony wykonywałam z głową w górze. Modny król.
Drodzy to są "śmieszne sytuacje ze sceny" i to trochę inny topic :)
Jeśli chodzi o naszą kochaną Julcię to warto dodac żeowa igła była wbita do całej szpulki białej nici co wyglądało...tak jakoś smiesznie :P
I nie dano mi wyciągnąć tej igły jak w "Shreku" :(
:)
Ostatnio zdarzyla mi sie sytuacja, ktora bardziej mnie zniesmaczyla jak rozesmiala:
Na pewnym przyjeciu wigilyjnym, gdzie bylam srodkiem zainteresowania przez "dziwacznie wykrecone stopy i strasznie proste plecy", rozmowa zeszla na tematy szkolne(lubie matematyke :wink: ). W tym momencie Pan X ironicznie rzucil:
- Ale w balecie to matematyka sie nie przydaje. Tam sie liczy tylko to czterech.
:evil:
Bardzo prosze- mowcie tylko to co wiecie na pewno.
Dzisiaj moja koleżanka z pracy sprawiła mi miłą niespodziankę, gd powiedziała, że jestem pierwszą znaną jej tancerką, która nie jest chuda jak szkielet. Naprawdę mi było miło, szczególnie, że ważę 43 kilo i zawsze zdaje mi się, że wszyscy na mój widok myślą "Boże, jaka chuda!" :)
[quote:4b19532266="tutu"] W tym momencie Pan X ironicznie rzucil:
- Ale w balecie to matematyka sie nie przydaje. Tam sie liczy tylko to czterech..[/quote:4b19532266]
Znam pewną osobę, która dość czesto powtarza, że 'taniec klasyczny to jak matematyka wyższa' :)
I jakby się nad tym dłużej zastanowić, to nie sposób odmówic jej racji...
czesto spotykam się z określeniem, że tancerze klasycznego mają umysł ścisły :P:P bywa to przyjmowane z ironicznym śmiechem przez baletowych laików -ale ja widze w tym element prawdy :roll: