Jak sobie radzić z bólem?
codziennie ćwicz przez 5 minut wchodzenie i miękkie schodzenie z releve, stanie na passe w releve i w ogóle wszystko co się z releve wiąże. mozesz też położyć się na plecach, nogi lekko zgięte do góry i powoli robić kółeczka stopami (ważne:nie spiesz się, raczej uważaj na to, żeby przechodzić przez wszystkie pozycje - flex, półpalce, point i z powrotem)
aha, cokolwiek robisz na releve, stóp na najwyższych półpalcach jakie tylko możesz. nie schodź trochę niżej kosztem utrzymania równowagi - równowaga przyjdzie sama po pewnym czasie.
aha, cokolwiek robisz na releve, stóp na najwyższych półpalcach jakie tylko możesz. nie schodź trochę niżej kosztem utrzymania równowagi - równowaga przyjdzie sama po pewnym czasie.
a ja mam ostatnio problem, a mianowicie taki....
pointy mam już od kilku miesięcy, bez problemu wskakuje na en point [ćwiczenie codziennie tego dało mi jakieś efekty], które ćwicze od miesięcy. ale niestety jest tak, że jak robie bez przerwy releve to w końcu... kostki zaczynają mi się "gibać" na wszystkie strony, nagle spadam z en point i omal się to skręceniem nie kończy :? w dodatku, gdy najpierw wchodzę na pointy, nic mnie nie boli, ale po pewnym czasie, po mimo codziennych ćwiczeń w pointach [oczywiście miałam przerwy, gdy nie mogłam], zamiast przyzwyczaić się do bólu, boli i boli nadal i to cholernie boli, jak podczas pierwszego wejścia :[ tak więc potem to już chodzić nie mogę...
ps. nie mam żadnych ran ani obtarć.
ps2. moje pointy są lekko przymałe [jak się włoży te wkładki grishko], ale da radę w nich cokolwiek się robić..
pointy mam już od kilku miesięcy, bez problemu wskakuje na en point [ćwiczenie codziennie tego dało mi jakieś efekty], które ćwicze od miesięcy. ale niestety jest tak, że jak robie bez przerwy releve to w końcu... kostki zaczynają mi się "gibać" na wszystkie strony, nagle spadam z en point i omal się to skręceniem nie kończy :? w dodatku, gdy najpierw wchodzę na pointy, nic mnie nie boli, ale po pewnym czasie, po mimo codziennych ćwiczeń w pointach [oczywiście miałam przerwy, gdy nie mogłam], zamiast przyzwyczaić się do bólu, boli i boli nadal i to cholernie boli, jak podczas pierwszego wejścia :[ tak więc potem to już chodzić nie mogę...
ps. nie mam żadnych ran ani obtarć.
ps2. moje pointy są lekko przymałe [jak się włoży te wkładki grishko], ale da radę w nich cokolwiek się robić..
Moim zdaniem, pomimo tylu cwiczen masz jeszcze troszke slabe kostki, dlatego tak Cie gibie. Albo po prostu zle na nich stoisz. [brak nauczyciela]
A co do bolu, to chyba jest to nieuniknione. Cos mi sie wydaje, ze tylko uczenicce OSB cwiczace po 2 h dziennie przyzwyczajaja sie do niego. Zaloze sie ze Ty az tyle nie cwiczylas :wink:
A co do bolu, to chyba jest to nieuniknione. Cos mi sie wydaje, ze tylko uczenicce OSB cwiczace po 2 h dziennie przyzwyczajaja sie do niego. Zaloze sie ze Ty az tyle nie cwiczylas :wink:
ale z tymi kostkami to jest tak że wcześniej jakoś było z nimi w porządku, w ogóle nic mi się nie gibało. dopiero teraz mam problemy nawet z piruetami na półpalcach, bo stopy mi się wykręcają :? przedtem robiłam na półpalcach podwójne (en dedans), potrójne (en dehor), na en point po jednym, za diabła nie wykręcę...
tak mi się wygięła raz stopa do środka że mnie bolało podczas chodzenia przez dobry tydzień-dwa [ale za to wykręcenie w stopie było lepsze :P]
może to coś z równowagą jest?
tak samo jest z bólem. nie bolało mnie tak, jak teraz zaczęło boleć. a w pointach ćwiczyłam niemalże codziennie, no może nie półtorej godziny, ale po pewnym czasie do bólu już stopy mi się przyzwyczaiły. teraz mnie zaczęło boleć, jakbym wchodziła na pointy po raz pierwszy :|
bolą mnie i kości, i stawy, i ogólnie ciało które jest na palcach...
wątpię żeby mi stopa urosła, bo już właściwie mi nie urośnie [wyliczając z proporcji, powinnam być wyższa z takim rozmiarem stopy].
z natury kostki i stopy mam dość silne więc... nie rozumiem, czemu tak się dzieje?
edit: bardzo dziękuję za porady :D
a co do tych silnych kostek i stóp to pracowałam nimi całkiem sporo [jazda na deskorolce ze 3-4 h prawie codziennie przez 10 miesięcy x 4 lata, zero skręceń, zero wybić, zero złamań]. nogi mam/miałam przez to bardzo silne... od dziecka coś ćwiczę, trenuję. nie jeżdżę już od dobrego roku, a silne były nadal - również jak stawałam po raz pierwszy na pointy.
a od tych od tych kilku tygodni to jak dwa gibające się flaki po prostu :?
tak mi się wygięła raz stopa do środka że mnie bolało podczas chodzenia przez dobry tydzień-dwa [ale za to wykręcenie w stopie było lepsze :P]
może to coś z równowagą jest?
tak samo jest z bólem. nie bolało mnie tak, jak teraz zaczęło boleć. a w pointach ćwiczyłam niemalże codziennie, no może nie półtorej godziny, ale po pewnym czasie do bólu już stopy mi się przyzwyczaiły. teraz mnie zaczęło boleć, jakbym wchodziła na pointy po raz pierwszy :|
bolą mnie i kości, i stawy, i ogólnie ciało które jest na palcach...
wątpię żeby mi stopa urosła, bo już właściwie mi nie urośnie [wyliczając z proporcji, powinnam być wyższa z takim rozmiarem stopy].
z natury kostki i stopy mam dość silne więc... nie rozumiem, czemu tak się dzieje?
edit: bardzo dziękuję za porady :D
a co do tych silnych kostek i stóp to pracowałam nimi całkiem sporo [jazda na deskorolce ze 3-4 h prawie codziennie przez 10 miesięcy x 4 lata, zero skręceń, zero wybić, zero złamań]. nogi mam/miałam przez to bardzo silne... od dziecka coś ćwiczę, trenuję. nie jeżdżę już od dobrego roku, a silne były nadal - również jak stawałam po raz pierwszy na pointy.
a od tych od tych kilku tygodni to jak dwa gibające się flaki po prostu :?