Przed występem
Przed występem
Co zwykle robicie przed występem? (Np. dłużej ćwiczycie, idziecie do fryzjera, depilujecie nogi (?))
-
aankaa_baletnica=)
- Posty: 1514
- Rejestracja: śr mar 23, 2005 8:39 pm
Zależy kiedy przed wystepem...
Wystepy mam zazwyczaj wieczorem (około 19:00). Więc do południa dzień wyglada normalnie. Przed wyjściem z domu zazwyczja czesze sie w koczka, pakuje wszystkie rzeczy, a potem jade do teatru (to tak zazwyczaj na godzine 16:30, 17:00). W teatrze mamy najpierw normalną lekcje (rozgrzewka), potem próbe na scenie. No, a potem malujemy się, poprawiamy fryzury, jak zostanie czas do gadamy sobie o różnych rzeczach. Przed samym występem stoimy za kulisami, dajemy sobie kopniaki na szczęście i przypominamy sobie po raz kolejny cały układ, albo cwiczymy jakies tam elementy. No, a potem to jest już występ.
A kiedy mamy wystep przed południem, to wszytko jest tak samo. Czeszę sie w koczka i przygotowuje sie do wyjścia, potem jade do teatru itd...=)
Wystepy mam zazwyczaj wieczorem (około 19:00). Więc do południa dzień wyglada normalnie. Przed wyjściem z domu zazwyczja czesze sie w koczka, pakuje wszystkie rzeczy, a potem jade do teatru (to tak zazwyczaj na godzine 16:30, 17:00). W teatrze mamy najpierw normalną lekcje (rozgrzewka), potem próbe na scenie. No, a potem malujemy się, poprawiamy fryzury, jak zostanie czas do gadamy sobie o różnych rzeczach. Przed samym występem stoimy za kulisami, dajemy sobie kopniaki na szczęście i przypominamy sobie po raz kolejny cały układ, albo cwiczymy jakies tam elementy. No, a potem to jest już występ.
A kiedy mamy wystep przed południem, to wszytko jest tak samo. Czeszę sie w koczka i przygotowuje sie do wyjścia, potem jade do teatru itd...=)
-
mirrorball
- Posty: 225
- Rejestracja: czw maja 05, 2005 3:01 pm
Zazwyczaj jesteśmy w garderobie jakąś godzinę przed występem. Co robimy? Przygotowanie stroju, czesanie się (doplatanie warkoczy), makijaż, zakładanie tych kilogramów sukna i wełny na siebie ;) Rozgrzewkę każdy robi sobie indywidualnie, i w zależności co tańczymy (np Górali czy Opoczno) trzeba się też czasem rozśpiewać przed wyjściem na scenę.
Za kulisami obowiązkowe kopniaki. Chyba, że tańczymy oberka albo Lublin, to jeszcze panowie lubią sobie poprzerzucać partnerką dla przećwiczenia ;)
co innego, jeśli występ jest gdzieś poza Puławami- niejedno oko pomalowało się już w autobusie, niejeden warkocz zaplotło w biegu z graderoby na scenę ;)
pozdrawiam
m.
Za kulisami obowiązkowe kopniaki. Chyba, że tańczymy oberka albo Lublin, to jeszcze panowie lubią sobie poprzerzucać partnerką dla przećwiczenia ;)
co innego, jeśli występ jest gdzieś poza Puławami- niejedno oko pomalowało się już w autobusie, niejeden warkocz zaplotło w biegu z graderoby na scenę ;)
pozdrawiam
m.
-
makova_panienka
- Posty: 1073
- Rejestracja: śr cze 29, 2005 7:20 pm
WYSTĘP to jest to co grupa CE4 uwielbia najbardziej na świecie, czyli:
o 9.00 wszyscy są już w garderobach, mimo że próba generalna zaczyna się ok. 11. do 10.45 się obcyndalamy, a potem na gwałt wszyscy szukają swoich baletek/wsuwek/tuniczek/kredek do oczu etc. jak już jest po próbie (ok. 15) to zaczynają się najwspanialsze 3 godziny roku, pod popularnym zawołaniem "idziemy w hutę!" jako iż galę mamy w teatrze ludowym w krakowie. wtedy to odbywają się masowe wycieczki po zupy w 5 minut do delikatesów tudzież kombinowanie pucharków po lodach w teatralnej kawiarni które miałyby robić za tależe, wyprawy po 2 kilo truskawek tudzież płukanie ich w umywalce w garderobie, po czym siadamy z tym przybytkiem na parapetach/stołach/blatach/szczytach foteli/foyer etc. i staramy się nie zaczepiać przechodzących przed teatrem młodzieńców. istnieją również skrajne przypadki zamawiania pizzy, ale odchodzimy od tych praktyk zważywszy na tejże niewielki rozmiar. najedzone i zadowolone udajemy się w najcudowniejsze miejsce świata w najcudowniejszych okolicznościach świata, czyli NA SCENĘ. półtorej godziny przed spektaklem nie ma tam nikogo (nawet kobieciny z mopem), tylko ŚWIĘTY SPOKÓJ. tu odbywa się intensywny flirt z akustykiem, coby nam się zdecydował w końcu puścić muzykę, a potem kładziemy się na wznak i rozmawiamy... opcjonalnie: odbywają się zakłady z młodzieńcami tańczącymi gościnnie na temat pompek, lecz również od tych praktyk się odchodzi z braku młodzieńców ostatnimi czasy. godzinę przed spektaklem - rozgrzewka na scenie. potem wszyscy zachrzaniają do garderób i sytuacja jest dokładnie odwrtona niż przed próbą - ubrane, umalowane, uczesane długo długo przed czasem. następnie jest wizytacja choreografa, owocująca poleceniem natychmiastowego zmycia z siebie "tego czegoś" i zrobienia z siebie człowieka (zawsze!) i tym sposobem tracimy rok w rok 8 zł wydane kolegialnie na czarną kredkę do oczu. i tak właśnie siedzimy jak na szpilkach do początku występu. ja np. preferuję słuchanie wybitnie głośnej muzyki na walkmanie co jest również rok rocznie linczowane przez dziewczęta (i tak potem moje dwie słuchawki są dzielone między 10 dziewczyn w garderobie - to się nazywa odstress :wink: ).
no a potem występ - czyli nic ciekawego :mrgreen:
o 9.00 wszyscy są już w garderobach, mimo że próba generalna zaczyna się ok. 11. do 10.45 się obcyndalamy, a potem na gwałt wszyscy szukają swoich baletek/wsuwek/tuniczek/kredek do oczu etc. jak już jest po próbie (ok. 15) to zaczynają się najwspanialsze 3 godziny roku, pod popularnym zawołaniem "idziemy w hutę!" jako iż galę mamy w teatrze ludowym w krakowie. wtedy to odbywają się masowe wycieczki po zupy w 5 minut do delikatesów tudzież kombinowanie pucharków po lodach w teatralnej kawiarni które miałyby robić za tależe, wyprawy po 2 kilo truskawek tudzież płukanie ich w umywalce w garderobie, po czym siadamy z tym przybytkiem na parapetach/stołach/blatach/szczytach foteli/foyer etc. i staramy się nie zaczepiać przechodzących przed teatrem młodzieńców. istnieją również skrajne przypadki zamawiania pizzy, ale odchodzimy od tych praktyk zważywszy na tejże niewielki rozmiar. najedzone i zadowolone udajemy się w najcudowniejsze miejsce świata w najcudowniejszych okolicznościach świata, czyli NA SCENĘ. półtorej godziny przed spektaklem nie ma tam nikogo (nawet kobieciny z mopem), tylko ŚWIĘTY SPOKÓJ. tu odbywa się intensywny flirt z akustykiem, coby nam się zdecydował w końcu puścić muzykę, a potem kładziemy się na wznak i rozmawiamy... opcjonalnie: odbywają się zakłady z młodzieńcami tańczącymi gościnnie na temat pompek, lecz również od tych praktyk się odchodzi z braku młodzieńców ostatnimi czasy. godzinę przed spektaklem - rozgrzewka na scenie. potem wszyscy zachrzaniają do garderób i sytuacja jest dokładnie odwrtona niż przed próbą - ubrane, umalowane, uczesane długo długo przed czasem. następnie jest wizytacja choreografa, owocująca poleceniem natychmiastowego zmycia z siebie "tego czegoś" i zrobienia z siebie człowieka (zawsze!) i tym sposobem tracimy rok w rok 8 zł wydane kolegialnie na czarną kredkę do oczu. i tak właśnie siedzimy jak na szpilkach do początku występu. ja np. preferuję słuchanie wybitnie głośnej muzyki na walkmanie co jest również rok rocznie linczowane przez dziewczęta (i tak potem moje dwie słuchawki są dzielone między 10 dziewczyn w garderobie - to się nazywa odstress :wink: ).
no a potem występ - czyli nic ciekawego :mrgreen:
-
Pati_jazzy
- Posty: 65
- Rejestracja: pt sty 06, 2006 10:42 pm
Hehe, ja mgę tylko dodać, że jeszcze odbywają się poufne rozmówki na tematy znacznie odbiegające od występu. NO i najlepsza jest zbiorowa rozgrzewka przed występem-każda ćwiczy przy krześle, fotelu czy innym meblu. Lubimy też drażnić panią portierkę, która przegania nas, stojących grubo przed czasem przy naszych garderobach!!!
A więc Opowieść Z Dnia 19 Grudnia 2005
Zbórka w Teatrze o 8:30 na ale jakby nie patrzeć przeciez trzeba byc wcześniej bo 16 osób w jednej garderobie może mieć drobne problemy z pomieszczeniem się a każdy chce mieć 'swój kawałek podłogi'. Oczywiście wszyscy się złażą (niektórzy tradycjnie ostatni) no i część w swoich ciuchach, część (czyt. np. ja) w jakiś przytargancyh szmatach na które składają sie skarpetki właściwie dwie pary skarpetek, lekko rozpadające sie dresy i ogólnie same lekko zdezelowane ubranie. Po założeniu tego czegoś myk na scenę pomarudzić na nierówną podłogę i na wielkość sceny a jak juz się pomarudzi to w związku z tym ze rozgrzewka w zakresie własnym no to trzeba poskakać, pobiegac po scenie i takie tam. Później występ, to tu nie ma co opowiadać bo i nie tego dotyczy ten temat. Po występie mamy 40 minut czasu do następnego, czyli niektórzy pożerają darmowe drożdżówy (tak1 tak! darmowe) no i znowu przebiórka. W między czasie jakieś protesty nauczycieli ze byłyśmy za słabo pomalowane, ale to niezbyt ciekawy punkt probgramu. Po drugim spektaklu mamy sporo czasu więc przyjeżdża równie darmowa PIZZA po cztery osoby na sztuk jeden i tak obżeramyu się tym wysokokalorycznym wyrobem po czym stwierdzamy, że była taka se. No i część idzie spać w szatni (to znaczy zamykac oczy bo niektóryz krzykami spac nie dają0 a reszta idzie w okolice widowni trochę się pobrechtać i pozacieszać dewizą życiową "Pier**** wszystko). Później znowu malowanie, doszywanie gumek do baletem, bieganie po scenie i występ, po którym wszyscy rozchodzą się do swoich domostw bo ponacieszać sie smakiem owocowej herbaty :)
Zbórka w Teatrze o 8:30 na ale jakby nie patrzeć przeciez trzeba byc wcześniej bo 16 osób w jednej garderobie może mieć drobne problemy z pomieszczeniem się a każdy chce mieć 'swój kawałek podłogi'. Oczywiście wszyscy się złażą (niektórzy tradycjnie ostatni) no i część w swoich ciuchach, część (czyt. np. ja) w jakiś przytargancyh szmatach na które składają sie skarpetki właściwie dwie pary skarpetek, lekko rozpadające sie dresy i ogólnie same lekko zdezelowane ubranie. Po założeniu tego czegoś myk na scenę pomarudzić na nierówną podłogę i na wielkość sceny a jak juz się pomarudzi to w związku z tym ze rozgrzewka w zakresie własnym no to trzeba poskakać, pobiegac po scenie i takie tam. Później występ, to tu nie ma co opowiadać bo i nie tego dotyczy ten temat. Po występie mamy 40 minut czasu do następnego, czyli niektórzy pożerają darmowe drożdżówy (tak1 tak! darmowe) no i znowu przebiórka. W między czasie jakieś protesty nauczycieli ze byłyśmy za słabo pomalowane, ale to niezbyt ciekawy punkt probgramu. Po drugim spektaklu mamy sporo czasu więc przyjeżdża równie darmowa PIZZA po cztery osoby na sztuk jeden i tak obżeramyu się tym wysokokalorycznym wyrobem po czym stwierdzamy, że była taka se. No i część idzie spać w szatni (to znaczy zamykac oczy bo niektóryz krzykami spac nie dają0 a reszta idzie w okolice widowni trochę się pobrechtać i pozacieszać dewizą życiową "Pier**** wszystko). Później znowu malowanie, doszywanie gumek do baletem, bieganie po scenie i występ, po którym wszyscy rozchodzą się do swoich domostw bo ponacieszać sie smakiem owocowej herbaty :)