A co do tańczenia w sklepach... czasami też mam taką wieeelką chęć, ale jak pomyślę, że jeszcze ludzie popatrzą krzywo, to trochę mi ta chęć mija... poza tym nie lubię dużych sklepów... ale skoro nie ejstem sama to od teraz--> wizyta w hipermarkecie=taniec między półkami :D:D:D
nasza klasa przygotowuje sceny z Shakespeara i moja grupa ma V akt Hamleta :D walka bedzie baletowa :D wszyscy nauczyciele już wiedza ze jestem jedyną osobą w szkole która tanczy klasyczny i czasem mam pokazywać jakies elementy na lekcji.... wtedy to dopiero sie czuje satysfakcje z tanca :P
Taa, znam to uczucie Goosiu. Musiałem niejednokrotnie pokazywać kroki walca ze "Śpiącej" na geografii ic hemii - a zresztą czego ja juz nie robiłem... [size=9:1e69bfd967](dlatego musze te szkołe wreszcie opuścić!)[/size:1e69bfd967] :wink:
u mnie nic takiego nie ma--> moja klasa wie, że tańczę w balecie, mój wychowawca zna panią od baletu, a inni nauczyciele nie dość, że na 99.99% nie wiedzą, że tańczę, to zachwycają się medalistkami-- dziewczyną od szermierki i inną, od karate. Bo mają furę medali. A taniec jest na tyle piękny i pasjonujący, że mu medali nie potrzeba....
dzisiaj robiłam battu na moim szkolnym korytarzu :P to zaczyna być moja drugą pasją :P potem dziewczyny postawiły mi przeszkode, ze niby mam przeskoczyć nad ławeczką :P ale były polewki - dosłownie pełna improwizacja! :D potem jeszcze udawałam taniec trafionego szpadą umierającego parysa w wydaniu baletowym :D ach....
[color=blue:a9e1f6b7b4]Uwaga! Skzoła to raczej nie jest domowe zacisze o jakim wspomina tytuł tego wątku! Pomimo iż przezycia bardzo miłe to jednak raczej nie tutaj. P.[/color:a9e1f6b7b4]