Warszawski "Spartakus"
-
Justyna Ch-ipcio
- Posty: 612
- Rejestracja: pt maja 06, 2005 12:52 pm
Słowo się rzekło:
http://img484.imageshack.us/img484/1516/spartaksw28hh.jpg
http://img484.imageshack.us/img484/2128/spartaksw34jv.jpg
http://img484.imageshack.us/img484/9140/spartaksw61fk.jpg
http://img484.imageshack.us/img484/9948/spartaksw11kz.jpg
http://img484.imageshack.us/img484/5940/duzoruchu34sl.jpg
http://img484.imageshack.us/img484/364/rotbart98mv.jpg
http://img484.imageshack.us/img484/1912/rotbart13nr.jpg
http://img484.imageshack.us/img484/945/rotbart78mm.jpg
http://img484.imageshack.us/img484/1516/spartaksw28hh.jpg
http://img484.imageshack.us/img484/2128/spartaksw34jv.jpg
http://img484.imageshack.us/img484/9140/spartaksw61fk.jpg
http://img484.imageshack.us/img484/9948/spartaksw11kz.jpg
http://img484.imageshack.us/img484/5940/duzoruchu34sl.jpg
http://img484.imageshack.us/img484/364/rotbart98mv.jpg
http://img484.imageshack.us/img484/1912/rotbart13nr.jpg
http://img484.imageshack.us/img484/945/rotbart78mm.jpg
[quote:b08aed86cd="Kasia G"]
To są "egzotyczne tancerki" jak czytamy w streszczeniu - doprawdy, jak mogłas nie zauwazyć egzotycznych różowych turbanów i egoztycznych naszyjników w paciorków ;) :lol: :lol:[/quote:b08aed86cd]
Mnie w pierwszej chwili skojarzyły się one z małpkami ;)
Dopiero potem koleżanka mnie oświeciła, co do tego tańca :)
A co mogę osobiście powiedzieć jeszcze o Spartakusie - bo w koncu się na niego wybrałam 8) , jak już wszystko chyba zostało tutaj powiedziane...
Moim zdaniem zbyt mało wyraziste postacie (chociaż postacie kobiece mi sie podobały), szczególnie dotyczy to samego Spartakusa, który owszem, ładnie skakał, ale zabrakło w nim tego 'ognia'. Znacznie więcej spodziewałam się po scenografii, światło słabiutko zrobione... Natomiast były również naprawdę piękne sceny i ciekawe fragmenty choreograficzne - szkoda tylko, że nie dało się tego przenieść na całosciowy obraz spektaklu. Szkoda, bo w tym materiale jest większy potencjał, który aż się prosi, aby go 'rozwinąć'.
To są "egzotyczne tancerki" jak czytamy w streszczeniu - doprawdy, jak mogłas nie zauwazyć egzotycznych różowych turbanów i egoztycznych naszyjników w paciorków ;) :lol: :lol:[/quote:b08aed86cd]
Mnie w pierwszej chwili skojarzyły się one z małpkami ;)
Dopiero potem koleżanka mnie oświeciła, co do tego tańca :)
A co mogę osobiście powiedzieć jeszcze o Spartakusie - bo w koncu się na niego wybrałam 8) , jak już wszystko chyba zostało tutaj powiedziane...
Moim zdaniem zbyt mało wyraziste postacie (chociaż postacie kobiece mi sie podobały), szczególnie dotyczy to samego Spartakusa, który owszem, ładnie skakał, ale zabrakło w nim tego 'ognia'. Znacznie więcej spodziewałam się po scenografii, światło słabiutko zrobione... Natomiast były również naprawdę piękne sceny i ciekawe fragmenty choreograficzne - szkoda tylko, że nie dało się tego przenieść na całosciowy obraz spektaklu. Szkoda, bo w tym materiale jest większy potencjał, który aż się prosi, aby go 'rozwinąć'.
Udało mi się wreszcie zobaczyć spektakl 10 III br.
Swoje wrażenia opiszę w punktach by było jasno, czytelnie, a zarazem nie zabierało cennego miejsca:
- zacznijmy od Marty Fiedler , która rozpoczynała spektakl - otóz nie wydaje mi się wystarczająco charakterystyczna do roli Eginy - brak jej (oprócz kuszącej aparycji :? ) temperamentu , jej taniec jest pewnym odtwarzaniem choreografii bez cienia zabawy , mrugnięcia okiem w stronę widza...
- skoro zaczelismy od pani, to warto wspomnieć nieco o eterycznej Izabeli Milewskiej , spokojnej, delikatnej - ale zbyt mało wrażliwej - brakowąło mi w niej (jak zresztą w całym balecie nutki "ejfmanizmu" - specyficznej grubej kreski ekspresji emocjonalnej) :roll:
- teraz panowie; Maksim Wojtiul zaskakuje nowym wcieleniem - zazwyczaj romantyczny amant, rozanielony danseur noble, tym razem jako czarny charakter - bardzo ciekawa kreacja. "Roztańczył" się w drugim akcie - ach te jetes po kole (bezszelestne, dalekie, wyborne...) :P
- boski Sławomir Woźniak - dźwigający w duzej mierze ciężar spektaklu - rewelacyjny w III akcie - fantastyczne skoki !!! :P
- soliści omówieni - czas na corps de ballet- trzeba przyznać, ze bardzo nierówne, momentami markujące ruchy, nie wnoszące wyrazistości do scen zbiorowych , a szkoda. :?
- choreografia oparta była na czystej, jasnej i nieskomplikowanej fabule, jednakze zbyt infantylna i "poprawna", jka juz wcześniej wspomniałęm brak mi było w niej w wyrazistości emocjonalnej, rozchwiania, balansowania na linie ekspresyjności ruchowej, mroku... (szczytem kiczu był i chwilą jaką pragne zapomnieć był tzw. taniec etiopski - bardzo skrzywdzony technicznie... :x )
- scenografia - ascetyczna, funkcjonalna, umowna , ale momentami "kwaśna" nie trzymająca się załozenia umowności (ad. stateczek, który najchętniej bym spalił :x )
- co do kostiumów to mam do nich mieszane odczucia- niektóre (stroje Traków- zarówno kobiet jak i mężczyn) wspaniałe, a z drugiej strony okrutne, niegustowne (biczownik sado maso), nie przystosowane do figur tancerek (Egina!!! i jej zielona świta "kobiet - choinek" :? ) i nie trzymające się wersji - nowoczesność (wełniane rude peruczki)
Spektakl mimo wszystko interesujący, trzymający w skupieniu, w ogólnym ujęciu zadowalający. Szkoda, że triumfują w nim tylko fenomenalni Wojtiul i Woźniak ... :roll:
Swoje wrażenia opiszę w punktach by było jasno, czytelnie, a zarazem nie zabierało cennego miejsca:
- zacznijmy od Marty Fiedler , która rozpoczynała spektakl - otóz nie wydaje mi się wystarczająco charakterystyczna do roli Eginy - brak jej (oprócz kuszącej aparycji :? ) temperamentu , jej taniec jest pewnym odtwarzaniem choreografii bez cienia zabawy , mrugnięcia okiem w stronę widza...
- skoro zaczelismy od pani, to warto wspomnieć nieco o eterycznej Izabeli Milewskiej , spokojnej, delikatnej - ale zbyt mało wrażliwej - brakowąło mi w niej (jak zresztą w całym balecie nutki "ejfmanizmu" - specyficznej grubej kreski ekspresji emocjonalnej) :roll:
- teraz panowie; Maksim Wojtiul zaskakuje nowym wcieleniem - zazwyczaj romantyczny amant, rozanielony danseur noble, tym razem jako czarny charakter - bardzo ciekawa kreacja. "Roztańczył" się w drugim akcie - ach te jetes po kole (bezszelestne, dalekie, wyborne...) :P
- boski Sławomir Woźniak - dźwigający w duzej mierze ciężar spektaklu - rewelacyjny w III akcie - fantastyczne skoki !!! :P
- soliści omówieni - czas na corps de ballet- trzeba przyznać, ze bardzo nierówne, momentami markujące ruchy, nie wnoszące wyrazistości do scen zbiorowych , a szkoda. :?
- choreografia oparta była na czystej, jasnej i nieskomplikowanej fabule, jednakze zbyt infantylna i "poprawna", jka juz wcześniej wspomniałęm brak mi było w niej w wyrazistości emocjonalnej, rozchwiania, balansowania na linie ekspresyjności ruchowej, mroku... (szczytem kiczu był i chwilą jaką pragne zapomnieć był tzw. taniec etiopski - bardzo skrzywdzony technicznie... :x )
- scenografia - ascetyczna, funkcjonalna, umowna , ale momentami "kwaśna" nie trzymająca się załozenia umowności (ad. stateczek, który najchętniej bym spalił :x )
- co do kostiumów to mam do nich mieszane odczucia- niektóre (stroje Traków- zarówno kobiet jak i mężczyn) wspaniałe, a z drugiej strony okrutne, niegustowne (biczownik sado maso), nie przystosowane do figur tancerek (Egina!!! i jej zielona świta "kobiet - choinek" :? ) i nie trzymające się wersji - nowoczesność (wełniane rude peruczki)
Spektakl mimo wszystko interesujący, trzymający w skupieniu, w ogólnym ujęciu zadowalający. Szkoda, że triumfują w nim tylko fenomenalni Wojtiul i Woźniak ... :roll:
[quote:f1a6f202ff="sfra"]- choreografia oparta była na czystej, jasnej i nieskomplikowanej fabule, jednakze zbyt infantylna i "poprawna", jka juz wcześniej wspomniałęm brak mi było w niej w wyrazistości emocjonalnej, rozchwiania, balansowania na linie ekspresyjności ruchowej, mroku... (szczytem kiczu był i chwilą jaką pragne zapomnieć był tzw. taniec etiopski - bardzo skrzywdzony technicznie... :x )
- scenografia - ascetyczna, funkcjonalna, umowna , ale momentami "kwaśna" nie trzymająca się załozenia umowności (ad. stateczek, który najchętniej bym spalił :x ) :[/quote:f1a6f202ff]
No co Ty, nie widziałeś 'Madame Butterfly'? - to było moje pierwsze skojarzenie z tym stateczkiem :D ;)
Ja pana Kudlickę kocham za to, co zrobił w 'Damie Pikowej', i nic jest jest w stanie tej miłości przyćmić. Chociaż faktycznie, po scenografii spodziewałam się trochę wiecej /no i mogliby coś z tym swiatłem zrobić/.
Co do myślnika pierwszego. W 98% się zgadzam, bardziej jednak winę przypisałabym stworzeniu odpowiednio wyrazistych postaci i tzw. konfliktu (a więc strona bardziej 'dramaturgiczna'), niż stylu choreografii jako takiej.
Wydaje mi się, że twierdzenie o "linii ekspresyjności ruchowej, mroku", to już jakby mówienie komuś, jaki teatr ma tworzyć, a nie o to chyba chodzi. Niech sobie każdy znajdzie swoje środki, tylko niech to robi z wykorzystaniem podstawowych zasad konstruwania scen - będzie z pożytkiem obu (i twórcy, i widza).
- scenografia - ascetyczna, funkcjonalna, umowna , ale momentami "kwaśna" nie trzymająca się załozenia umowności (ad. stateczek, który najchętniej bym spalił :x ) :[/quote:f1a6f202ff]
No co Ty, nie widziałeś 'Madame Butterfly'? - to było moje pierwsze skojarzenie z tym stateczkiem :D ;)
Ja pana Kudlickę kocham za to, co zrobił w 'Damie Pikowej', i nic jest jest w stanie tej miłości przyćmić. Chociaż faktycznie, po scenografii spodziewałam się trochę wiecej /no i mogliby coś z tym swiatłem zrobić/.
Co do myślnika pierwszego. W 98% się zgadzam, bardziej jednak winę przypisałabym stworzeniu odpowiednio wyrazistych postaci i tzw. konfliktu (a więc strona bardziej 'dramaturgiczna'), niż stylu choreografii jako takiej.
Wydaje mi się, że twierdzenie o "linii ekspresyjności ruchowej, mroku", to już jakby mówienie komuś, jaki teatr ma tworzyć, a nie o to chyba chodzi. Niech sobie każdy znajdzie swoje środki, tylko niech to robi z wykorzystaniem podstawowych zasad konstruwania scen - będzie z pożytkiem obu (i twórcy, i widza).