Kiedy bylam mala i nikogo nie bylo w domu uwielbialam rozsuwać fotele w pokoju, puszczac kasete wideo z koncertu mojej szkoly i nasladowac starsze kolezanki :P Nie zawsze mi to wychodzilo, bo niektore za trudne jeszcze dla 8 latka skoki konczyly sie upadkiem, ale to bylo cos co uwielbialam. Teraz to cwicze sobie tylko w moim pokoju (mam dosc duzo przestrzeni) moje wariacje :D
no jak bylam mlodsza to uczylam sie na pamiec ukladow starszych klas. :D
czasami i my uczylysmy sie potem tych ukladow jak bylysmy starsze wiec cos tam umialam ;)
szkoda tylko ze uczylam sie odbicia lustrzanego ;)
heh, nawet teraz czasem ucze sie sama w domu fragmentów Paquity :) jakoś tak najbradziej mi to pasuje :) jutro po szkole zamierzam zamienić pokój rodziców na pionierską sale baletową :P a tak swoją drogą to znalazłam nowe zastosowanie dla klamki :P
Goosiu czyżbyś używała klamki jako pseudo-drążka...?? Ja to już pare razy stosowałam, (bo jest dobra wysokośc), ale to jest niebezbieczne, a zarazem dobrze uczy, żeby nie trzymac sie kurczowo drążka. Bo jak sie za mocno złapiesz to drzywi sie otwierają... no i też dlatego niebezpieczne...
Ja też zwłaszcza kiedy byłam mała wracałam do domku i wyobrażałam sobie że tańczę główną rolę...
Teraz nie mam juz na to czasu za bardzo ale czasami marzę sobie jak fajnie by było byyć Odettą lub Odylią. Niestety marzenia rzadko się spełniają... :(
Ale cóż bez marzeń warte jest życie.... :)