Wnętrze szkoły baletowej!!!!pomóżcie
ooo fajowo byłabym ci wdzieczna za pomoc :)
aaaaaaaaaa jeszcze 1 rzecz mnie interesuje....no wiec ktos mi wczesniej tu mowil byc moze ty ze bryty są mniej wiecej 1,5/ 1 metr ale widze na niektorych fotach takich sal, ze sa zazwyczaj takie podlogi konkretnej szerokości ale dlugosc juz zalezy od wielkości sali raczej, wiec jak to w końcu jest z tymi brytami???
aaaaaaaaaa jeszcze 1 rzecz mnie interesuje....no wiec ktos mi wczesniej tu mowil byc moze ty ze bryty są mniej wiecej 1,5/ 1 metr ale widze na niektorych fotach takich sal, ze sa zazwyczaj takie podlogi konkretnej szerokości ale dlugosc juz zalezy od wielkości sali raczej, wiec jak to w końcu jest z tymi brytami???
-
Piotr Malaga
- Posty: 169
- Rejestracja: pt sty 20, 2006 4:26 pm
Prawdopodobnie to nie jest bryt o okreslonej długości i szerokości, tylko szerokość jest okreslona, a długość bardzo duża (np kilkadziesiąt metrów nawinięte na rolę). I z tej rolki przycina się pasy na długość pasującą do sali.
Często jednak widuję podłogi nie z pasów, a z jednego kawałka i to zwijane - cała rola na długość i szerokość sali.
Co do tego czy podłoga jest "tępa" czy "śliska" - za to odpowiedzialny jest współczynnik tarcia poślizgowego - jeden z podstawowych parametrów takiej podłogi. Podłoża śliskie mają mały współczynnik tarcia, podłogi "tępe" - duży. Tarcie nie tylko zależy od podłogi, ale też tego co się po niej porusza - np. inaczej jest z baletkami skórzanymi, inaczej z płóciennymi, inaczej gdy używa się kalafonii. Dla tańca klasycznego jest potrzebny większy współczynnik tarcia niż dla towarzyskiego, dlatego w przypadku parkietu tancerze baletu używają kalafonii, ci drudzy - wosku.
Współczynnik tarcia poślizgowego dla danej podłogi i drugiego materiału np. skóry (podeszwy buta) jest określony liczbowo - jest to określona wielkość wyrażona liczbą od 0 do 1. Porządne podłogi z atestem powinny ją mieć zmierzoną i podaną, ale szczegółów nie potrafię podać.
Bardzo ważne jest, żeby ten współczynnik tarcia był jednakowy dla całej podłogi, żeby była ona jednorodna.
Często jednak widuję podłogi nie z pasów, a z jednego kawałka i to zwijane - cała rola na długość i szerokość sali.
Co do tego czy podłoga jest "tępa" czy "śliska" - za to odpowiedzialny jest współczynnik tarcia poślizgowego - jeden z podstawowych parametrów takiej podłogi. Podłoża śliskie mają mały współczynnik tarcia, podłogi "tępe" - duży. Tarcie nie tylko zależy od podłogi, ale też tego co się po niej porusza - np. inaczej jest z baletkami skórzanymi, inaczej z płóciennymi, inaczej gdy używa się kalafonii. Dla tańca klasycznego jest potrzebny większy współczynnik tarcia niż dla towarzyskiego, dlatego w przypadku parkietu tancerze baletu używają kalafonii, ci drudzy - wosku.
Współczynnik tarcia poślizgowego dla danej podłogi i drugiego materiału np. skóry (podeszwy buta) jest określony liczbowo - jest to określona wielkość wyrażona liczbą od 0 do 1. Porządne podłogi z atestem powinny ją mieć zmierzoną i podaną, ale szczegółów nie potrafię podać.
Bardzo ważne jest, żeby ten współczynnik tarcia był jednakowy dla całej podłogi, żeby była ona jednorodna.
[quote:e33ae84fcb="diomeda"]No właśnie to jest myśl małe pomieszczenia dla małych dzieci :) [/quote:e33ae84fcb]
Tak, jest to myśl..ale jak juz wczesniej pisano- głupia. Prowadze zajecia baletowe z dzieciakami i najmlodszą grupe (4-6 lat) wrzucono do takiej wlasnie malej salki. Cwiczy sie tam okropnie! Mala przestrzen nie tylko przeszadza w tancu (przy wszelkich poleczkach itp. dzieci wykonuja okolo 10 krokow!!!) ale takze meczy psychicznie i odbiera swobode ruchu. Wszystko jest takie "nadziubdziane", jeden drugiemu po glowie skacze. Irytujace!!! :evil:
Dodam jeszcze, ze uczenie dzieci jakiegos ukladu przeznaczonego na scene tez mozna o kant d.. rozbic. Dzieciaki wychodza na scene i wykorzystuja taka przestrzen, do jakiej sie przyzwyczily. Zreszta, szkoda gadac...
Tak, jest to myśl..ale jak juz wczesniej pisano- głupia. Prowadze zajecia baletowe z dzieciakami i najmlodszą grupe (4-6 lat) wrzucono do takiej wlasnie malej salki. Cwiczy sie tam okropnie! Mala przestrzen nie tylko przeszadza w tancu (przy wszelkich poleczkach itp. dzieci wykonuja okolo 10 krokow!!!) ale takze meczy psychicznie i odbiera swobode ruchu. Wszystko jest takie "nadziubdziane", jeden drugiemu po glowie skacze. Irytujace!!! :evil:
Dodam jeszcze, ze uczenie dzieci jakiegos ukladu przeznaczonego na scene tez mozna o kant d.. rozbic. Dzieciaki wychodza na scene i wykorzystuja taka przestrzen, do jakiej sie przyzwyczily. Zreszta, szkoda gadac...
[quote:a31e6ecf92="diomeda"]a od takiej techniki są specjalne zajecia> czy to w trakcie tańca sie nabywa? czy ktos musi pokazac ???nauczyc?[/quote:a31e6ecf92]
To jest jeden z elementów nauki techniki tańca klasycznego - "tu ściągnij, tam wypchnij; tu zepnij a tu rozluźnij". Przez tyle lat stania przy drążku te mięśnie opowiedzialne za postawę mogą się już na tyle wyrobić, że przyjmowanie takowej będzie wręcz autmatyczne, co pozwala później opanować trudniejsze rzeczy, np. duże skoki (bez nakładania na to żadnych tzw. 'przyruchów', czyli np. garbienia się, asekuracji rękoma ;) itp.).
No i oczywiście jak powiedziała Kasia - to 'coś', bo każdy tancerz to samo pas wykona przecież trochę inaczej.
Jesli chodzi nadal o te dwie małe salki, bo widzę, że nieustępliwie o nie walczysz ;)
Własciwie to nie pamiętam, czy mówiłaś, [b:a31e6ecf92]jak[/b:a31e6ecf92] małe one mają być - może masz w projekcie jakąś zupełnie odjechaną szkołe z ogromnymi salami, to może się okazać, że te małe salki wcale nie są takie małe ;)
Moim zdaniem znacznie lepiej je przeznaczyć na cokolwiek innego, ale nie do tanca. Na garderobę dla pedagogów. Na rekwizytornię. Garderobę. Magazyn na kostiumy.
Ale dawać małą salkę do tańczenia, to niekoniecznie fajny pomysł. W warszawskiej OSB jest tzw. aula. Czasami można tam zobaczyć jakieś układy, czy coś. O ile np. układ t. współczesnego jeszcze się tam zmieści, to z wariacją jest już problem (tzn też się zmieści, sama widziałam, ale już ciężej ;) ) - brakuje właśnie tej przestrzeni.
Jeśli zaś chodzi o odnowę biologiczną, co też było poruszane wcześniej, czy jest niezbędna czy nie. Moim zdaniem powinna być, zwłaszcza jeśli to ma być ekskluzywna szkoła baletowa.
O ile młody organizm tak nie czuje potrzeby tego typu odpoczynku, tzw. biernego rozpracowania mięśni (jak to jest w przypadku np. masażu), to im jest się starszym, to się to bardziej czuje. To znaczy młode dziecko też się męczy, wiadomo, ale i szybciej się regeneruje. A jeśli się ćwiczy codziennie przez kilka godzin, to te mięśnie po jakimś czasie przechodzą w stan permamentnego napięcia, co obniża ich efektywność. I w sumie tego się tak nie czuje, dopóki się naprawdę nie spróbuje rozluźnić.
W każdym razie chodzi o to, że powinna być mozliwość o.b., to tak w skrócie :)
To jest jeden z elementów nauki techniki tańca klasycznego - "tu ściągnij, tam wypchnij; tu zepnij a tu rozluźnij". Przez tyle lat stania przy drążku te mięśnie opowiedzialne za postawę mogą się już na tyle wyrobić, że przyjmowanie takowej będzie wręcz autmatyczne, co pozwala później opanować trudniejsze rzeczy, np. duże skoki (bez nakładania na to żadnych tzw. 'przyruchów', czyli np. garbienia się, asekuracji rękoma ;) itp.).
No i oczywiście jak powiedziała Kasia - to 'coś', bo każdy tancerz to samo pas wykona przecież trochę inaczej.
Jesli chodzi nadal o te dwie małe salki, bo widzę, że nieustępliwie o nie walczysz ;)
Własciwie to nie pamiętam, czy mówiłaś, [b:a31e6ecf92]jak[/b:a31e6ecf92] małe one mają być - może masz w projekcie jakąś zupełnie odjechaną szkołe z ogromnymi salami, to może się okazać, że te małe salki wcale nie są takie małe ;)
Moim zdaniem znacznie lepiej je przeznaczyć na cokolwiek innego, ale nie do tanca. Na garderobę dla pedagogów. Na rekwizytornię. Garderobę. Magazyn na kostiumy.
Ale dawać małą salkę do tańczenia, to niekoniecznie fajny pomysł. W warszawskiej OSB jest tzw. aula. Czasami można tam zobaczyć jakieś układy, czy coś. O ile np. układ t. współczesnego jeszcze się tam zmieści, to z wariacją jest już problem (tzn też się zmieści, sama widziałam, ale już ciężej ;) ) - brakuje właśnie tej przestrzeni.
Jeśli zaś chodzi o odnowę biologiczną, co też było poruszane wcześniej, czy jest niezbędna czy nie. Moim zdaniem powinna być, zwłaszcza jeśli to ma być ekskluzywna szkoła baletowa.
O ile młody organizm tak nie czuje potrzeby tego typu odpoczynku, tzw. biernego rozpracowania mięśni (jak to jest w przypadku np. masażu), to im jest się starszym, to się to bardziej czuje. To znaczy młode dziecko też się męczy, wiadomo, ale i szybciej się regeneruje. A jeśli się ćwiczy codziennie przez kilka godzin, to te mięśnie po jakimś czasie przechodzą w stan permamentnego napięcia, co obniża ich efektywność. I w sumie tego się tak nie czuje, dopóki się naprawdę nie spróbuje rozluźnić.
W każdym razie chodzi o to, że powinna być mozliwość o.b., to tak w skrócie :)
Juz dawno zrezygnowalam z malych salek do cwiczen. Wybiliscie mi to z glowy skutecznie. moja szkola baletowa bedzie miala 2 dosc duze sale do cwiczen. Bo tylko na tyle pozwala mi przestrzen jaka posiadam do wykorzystania :) sale maja ponad 10 m kwadratowych wiec chyba nie jest zle. :) Jedna z tych sal bedzie miala mala widownie wrazie występów dla rodzicow.