mężczyźni w balecie

Dyskusje o spektaklach, programach TV, książkach, artykułach, nagraniach CD/video/DVD, fotografii, stronach internetowych;
Marysia W
Posty: 815
Rejestracja: pn wrz 05, 2005 4:17 pm

Post autor: Marysia W »

Po za tym, zaobserwowalam pewne zjawisko, bedac rok w OSB..
Uznalam, ze chlopcy w osb sa duzo milsi i wyrozumialsi dla dziewczynek niz tacy 'zwykli'. Bardziej pomocni, nie wysmiewaja sie...

[size=9:561a81f734]znam syna Darii, chodzilam z nim do klasy. :D[/size:561a81f734]
safri
Posty: 8
Rejestracja: ndz cze 26, 2005 5:56 pm

Post autor: safri »

Ja nie mam jakos problemów z tolerancją i też jakoś specjalnie się nie ukrywam. Wszystko zależy od środowiska. A mezczyźni często myślą mniej stereotypowo niż niektóre dziewczynki.

Dla laików wirtuozerstwo baletowe są daleko mniej widowiskowe niż zwykła gwiazda. Myślą, że wszystko jest takie proste. :wink: Najbardziej mi się podoba stwierdzenie mojego przyjaciela "zająbyś jakimś parkourem czy coś, tam to robią trudne rzeczy".

no cóż...


Na koniec drobna uwaga. Ja rozumiem, że temat jest szeroki, ale nie potrzeba robić tu zupełnego offtopicu, jak w co drugim wątku...
"Z tego co tak czytam, to może i Marysiu masz rację, bo WYDAJE MI SIĘ, że takie OSB uczy szacunku, wytrwałości i dobrych manier.."

[color=violet:bdac64f754]Z całym szacunkiem - takimi rzeczami na forum balet.pl zajmują się moderatorzy.[/color:bdac64f754]
raisa
Posty: 1070
Rejestracja: ndz paź 16, 2005 4:07 pm

Post autor: raisa »

[quote:b52bd7459e="Marysia W"]Po za tym, zaobserwowalam pewne zjawisko, bedac rok w OSB..
Uznalam, ze chlopcy w osb sa duzo milsi i wyrozumialsi dla dziewczynek niz tacy 'zwykli'. Bardziej pomocni, nie wysmiewaja sie...
[/quote:b52bd7459e]

Przyznam to samo. Oni sa tacy jakby milsi, zainteresują się młodszymi [size=9:b52bd7459e](w moim przypadku tak było)[/size:b52bd7459e]. Ale tacy chłopacy na podwórku chyba tego nie zauważą... :?
DariaD14
Posty: 79
Rejestracja: sob sie 19, 2006 10:15 am

Post autor: DariaD14 »

Czy ja wiem czy nie zauważają---- pamietm swoje młode lata jak biegalam na podworku ze zbieraniną dzieci z okolicznych osiedli. Moj kolega chodzil na gim.sportową i czesto inni chłopcy korzystali z jego wysportowanego ciala-że tak powiem. Zawsze mówili na nas "małpki" jak trzeba bylo wdrapać sie na drzewo i przywiaązac liny to my 'małpki" bylśmy w tym niezawodni. Teraz widze, że mojego syna angażują do tego samego.

Najleipej jest latem-jak są wystawione wszelkie trampolinki, takie dmuchane materace. Jak skaćzą chlopcy to zbiera sie masa dziewczyn podziwiają i oklaskują ich wyczyny. Musze przyznać, że jest to fajny widok, chyba dzięki temu jest troche większe zainteresowanie wśród mlodzieży na kulturę i sztukę. Już nikt nie mówi ze facet w balecie --wyskoczy w obcislych rajtuzkach -śpioszkach na szelkach. Teraz podziwia się "wysportowanych-wyrzezbionych 'facetów--a ich jest ciagle ciągle niewielu. Pozdrawiam
raisa
Posty: 1070
Rejestracja: ndz paź 16, 2005 4:07 pm

Post autor: raisa »

Ale jest jeszcze przecież ten stereotyp o facetach w balecie. Czasem słyszę od kolegów, że balet a szczególnie faceci w balecie sa ochydni i w ogóle. Ale przcież to nie są rajtuzki i obcisły kostium (który tez jest inaczej kojarzony :?)! Przecież to pasja i miłość. Ja jestem zauroczona takimi chłopcami, którzy chcą iść do baletówki. Po za tym oni (to znaczy chłopcy w OSB) sa punktem na który się tam skupia uwage i to tez dobrze robi. To moje zdanie...
Cheryl
Posty: 1890
Rejestracja: czw sie 03, 2006 1:21 pm

Post autor: Cheryl »

Tak raiso masz rację. Ale chyba przynzasz , że chłopcy w szkołach baletowych są trakotwanie jak "świętw krowy" Bo jest icha mało
Marysia W
Posty: 815
Rejestracja: pn wrz 05, 2005 4:17 pm

Post autor: Marysia W »

Po za tym czesto jest tak, ze jak juz jakis chlopiec przyjdzie na nabor to raczej na pewno sie dostanie- sa mniejsze wymogi bo i chlopcow mniej... a jak juz sie dostanie, to pewnie i skonczy...
Kasia :))
Posty: 2628
Rejestracja: pt gru 16, 2005 8:22 pm

Post autor: Kasia :)) »

No czy skończy to już jest gorsza sprawa, ze względu na presję otoczenia i duże wymagania.
Cheryl
Posty: 1890
Rejestracja: czw sie 03, 2006 1:21 pm

Post autor: Cheryl »

Tak Kasiu, ale wydaje mi sie, że już samym wyłomem musi być podjęta przez chłopaka decyzja, że w ogóle pójdzie na egzamin.
DariaD14
Posty: 79
Rejestracja: sob sie 19, 2006 10:15 am

Post autor: DariaD14 »

Ja wiem czy łatwiej mają na wstepie---chyba nie.U mojego syna jest dużo chłopaków(jakiś duży rocznik)ie trafił. A i B klasie są chłopcy-razem ixh jest 14. Duzo w sumie-bo sa bardzo 'rozbrykani i glośni. W kasie wyzej-teraz 1gm było 16 wiec również duzy rocznik. W szkole u syna śa przeprowadzane egzaminy co pół roku--i wówczas widać kto sie nadaje , a kto nie za bardzo. Baletówka to nie jest przechowalnia ---jak się chce skończyć tą szkole to zarówno chlopcy czy dziewczyny muszą pracowac---cięzko pracowac aby sie utrzymać. Chłopcy mają dużo pracy --i dużo zakazów. np. pani sprawdza czy nie mają siniaków na nogoach, -co sie wiąze ze sporadycznym graniem w noge i jazda na rowerze. Ale widać efekty pracy 'naszych' chłopaków bo po 2klasie 10 robiło po 2 szpagaty. Teraz rocznik pierszaków też obrodzil w chłopców--to dobrze, bo ci starsi nie bedą 'wypożyczani' do młodszych dziewczynek. Jak to mój syn mówi'cyt musieliśmy iść do małolatek i je obtańcowywać, a nasze dziewczyny musialy razem tańcyć' pozdrawiam
ODPOWIEDZ