Właśnie obejrzałam Spartakusa - w wykonaniu baletu australijskiego. Bardzo mi się to wykonanie podobało. Choreografia László Seregi także choć odmienna od najbardziej znanej Grigorowicza zrobiła na mnie bardzo dobre wrażenie. W moim odczuciu drugi numer serii lepszy od pierwszego - zdecydowanie polecam.
Jeżeli pomarudzić - to pas de deux krępego Krassusa z wyższą od niego b szczupłą i wysoko uczesaną partnerką ilustruje dlaczego baletnice nie powinny być zbyt wysokie.
Podsumowując - rosnący entuzjazm dla serii la Scala balety
Mi również bardziej podobał się ten balet od poprzedniego numeru, choć dostrzegłam tam troszkę błędów( nie sposób się ich ustrzec :wink: ). Myślę że godna podziwu jest tu zwłaszcza gra aktorska, ułady taneczne Traków, a także przecudne stopy Flavi, wyglądające szczególnie efektownie gdy tańczy boso.