OSB w Warszawie
Moim zdaniem ciało świetnie można przygotować jogą (w sumie nie tylko ciało, ale to temat na zupełnie inną dyskusję) - joga uczy też cierpliwości i wytrwałości, co przyda się później w szkole.
Poza tym możesz też zadbać o muzykalność (np. zajęcia rytmiczne, lekcje gry na instrumencie).
Osobiście nie jestem zwolenniczką zapisywania (w ramach przygotowania do SB) na zajęcia "baletowe" - różnica między takimi zajęciami a prawdziwą szkołą jest ogromna i pierwsze doświadczenia z SB mogą rozczarować i zniechęcić.
Poza tym możesz też zadbać o muzykalność (np. zajęcia rytmiczne, lekcje gry na instrumencie).
Osobiście nie jestem zwolenniczką zapisywania (w ramach przygotowania do SB) na zajęcia "baletowe" - różnica między takimi zajęciami a prawdziwą szkołą jest ogromna i pierwsze doświadczenia z SB mogą rozczarować i zniechęcić.
-
aankaa_baletnica=)
- Posty: 1514
- Rejestracja: śr mar 23, 2005 8:39 pm
-
karolinkaaa
- Posty: 276
- Rejestracja: śr lis 15, 2006 9:53 am
Zgodzą się z Tobą Joanno w 100%.Joga to trudno sztuka.Nawet niektórzy dorośli jej nie potrafią załapać ale załapanie u nich trwa dużo czasu.Dziecku trudno jest usiedzieć długo w jednym miejscu,a co tu dopiero joga.
[color=violet:eebc1efd41]Post edytowany przez moderatora. Nie musisz cytować postu , który jest dokładnie nad Twoim. [/color:eebc1efd41]
[color=violet:eebc1efd41]Post edytowany przez moderatora. Nie musisz cytować postu , który jest dokładnie nad Twoim. [/color:eebc1efd41]
byłam na koncercie dyplomowym warszawskiej OSB i nie będe pewnie oryginalna jesli napiszę ze bardzo mi sie podobał Bartosz Zyśk zarówno w klasyce jak i w tancu współczesnym. Cieszy ze mamy chociaz jednego na prawde utalentowanego młodego tancerza. Paweł Irmiński tez ma swoje zalety - niezły skok i pewne lądowanie. Z dziewczyn tez bez zaskoczen - brawa dla Anety Wiry, choc Umierajacy łabędź to juz było trochę za duzo, ale w pas de deux była świetna.
cześć współczesna była bardzo interesująca (chodzi Ci o spektakl pt. Iwan jak sądze?) Trochę łopatologiczna (te skrzydła i krwawe plamy na plecach - brrrr) ale na pewno poruszajaca, niektóre momenty naprawdę ciekawie zakomponowane w przestrzeni. W kazdym razie to duże wyzwanie dla szkolnych wykonawców i wszyscy sprawili się co najmniej poprawnie, a niektórzy swietnie. Jesli oprócz "łopatologicznosci przesłania" miałabym sie czegoś czepiać to konstrukcji spektaklu, po zakończeniu człowiek uświadamiał sobie ze obejrzał ciag obrazów połączonych jedna idea, ale troszkę pozostajacych samymi sobie, kilka wiązało sie wcałosć, ale kilka było oderwanych albo wręcz nudnych (np. częśc z 3 parami w parterze)
Masz na mysli pas de deux z Sylfidy? Bardzo duże wrażenie zrobiło na mnie opanowanie stylu gestu odpowiedniego dla baletu romantycznego przez oboje wykonawców. Na naszych scenach ten repertuar to rzadkość, a stylowe wykonanie tym bardziej. Nie było to porywajace, ale miało swój wdzięk i wyraz. U tancerki przeszkadzały mi strasznie ostre łokcie tam gdzie potrzebna była łagodna linia - przedałoby się trochę wydłuzyć i zaokrąlic te ręce. Ale tanecznie była jak najbardziej ok. (tylko kostium dziwaczny - strasnzie kiczowaty... - to połyskliwe pokrycie romantycznej paczki było bardzo dziwne) - oczywiscie czepiam się ;)
Masz na mysli pas de deux z Sylfidy? Bardzo duże wrażenie zrobiło na mnie opanowanie stylu gestu odpowiedniego dla baletu romantycznego przez oboje wykonawców. Na naszych scenach ten repertuar to rzadkość, a stylowe wykonanie tym bardziej. Nie było to porywajace, ale miało swój wdzięk i wyraz. U tancerki przeszkadzały mi strasznie ostre łokcie tam gdzie potrzebna była łagodna linia - przedałoby się trochę wydłuzyć i zaokrąlic te ręce. Ale tanecznie była jak najbardziej ok. (tylko kostium dziwaczny - strasnzie kiczowaty... - to połyskliwe pokrycie romantycznej paczki było bardzo dziwne) - oczywiscie czepiam się ;)