[b1a]Jak myślicie, czy udziwniony kolor włosów może być akceptowalny i w ogóle dopuszczalny u tancerki wykonującej [u1a]balet klasyczny[/u1a]?[/b1a]
Osobiscie jestem wysoce przeciwny. O ile kombinacje kolorystyczne włosów tancerek są całkiem na miejscu w innych utworach, to np. balajaż w "Jeziorze" uważam za profanację, i jak widzę coś takiego na scenie, to z miejsca ogrania mnie ciemna strona mojej duszy i mentalnie łączę się z postacią Von Rothbarta: Rzuciłbym urok i utopiłbym taką tancerkę, choćby była najładniejsza na świecie i to nawet ze 2,3 razy.
(No chyba że przy jej wirtuozerii zapomiałbym o kolorze włosów, ale takich „asiorek” to przy całej sympatii raczej u nas nie ma)