Poświęcić wszystko dla tańca

Zagadnienia techniczne, problemy tancerzy, zdrowie, pointy, ubiór, ćwiczenia itd.;
Bajaderka
Posty: 2382
Rejestracja: wt lis 22, 2005 8:45 pm

Poświęcić wszystko dla tańca

Post autor: Bajaderka »

Zastanawiam się ile moglibyście poświęcić dla tańca, dla tego aby móc tańczyć... czy poświęcilibyście swoje zdrowie,a nawet życie?
Ale nie chodzi o zdrowie w sensie zniszczonych stóp, czy paznokci...chodzi o coś takiego, co w pewnym sensie niszczy wasze zdrowie...może także i psychiczne (np. coś takiego jak bulimia,czy anoreksja.. przecież dużo tancerek a także zwykłych dziewczyn i kobiet popada w te choroby chcąc schudnąć nie raz do masakrycznej wagi i wyglądu).
Wyjechalibyście daleko, wiedząc że opuścicie bliskich, być może nawet stracicie swoją miłość?
Można by dużo wymieniać, poprostu chciałabym wiedzieć ile jesteśmy w stanie poświęcić dla tańca, dla kariery...
Joanna
Posty: 2952
Rejestracja: pt lis 07, 2003 7:37 pm

Post autor: Joanna »

Mnie się wydaje, że dla tańca, podobnie jak dla sportu wyczynowego, zawsze w którymś momencie dojdzie się do tego, że trzeba poświęcić swoje zdrowie. Co tu ukrywać - człowiek z natury nie jest stworzony do takiego codziennego, wielogodzinnego wysiłku, w niefizjologicznych pozycjach. Obciążone są nie tylko mięśnie, czy ścięgna, ale cały układ ruchu - stawy, kości.

To normalne, że prędzej czy później robią się jakieś zmiany, jedna kość zaczyna się po latach ścierać o drugą, stawy się szybciej zużywają, to jest nieuniknione przy takim wysiłku fizycznym. Tyle że na początku tego nie czuć, bo to wychodzi dopiero po latach. Poza tym tancerze są bardziej odporni na ból, w którymś momencie pojawia się coś takiego, że przestaje przeszkadzać ból mięśni, naciągnięcia, itd. Niby ból to sygnał dla organizmu, że coś jest nie tak, ale przyznajcie sami, że w którymś momencie zaczyna się go po prostu ignorować.

Wiadomo, że jak się dużo ćwiczy, to wychodzą wszystkie słabości naszego ciała, przecież nikt z nas nie ma idealnej genetyki. Ktoś ma słabsze ścięgna, ktoś ma nie taką budowę stawu, itd. I wiadomo też, że tutaj trzeba to poświęcić, nie da rady przecież wszystkiego idealnie wyleczyć czy dać się zregenerować. Trzeba się pogodzić z tym, że jeśli coś mamy słabsze, to nie damy rady tego przeskoczyć, tylko pewnie pierwsze 'pójdzie do odstrzału' na starość.

Poza tym wiadomo, że właściwie cały czas jest balansowanie między jak najlepszą formą, a unikaniem kontuzji. No i tu jest kolejny problem, bo nawet lekka kontuzja u tancerza, to problem, bo zazwyczaj nie ma możliwości tego wyleczyć normalnie, w spokoju odpocząć, tylko się ciągnie długo, bo się cały czas ją przeciąża.
W którymś momencie różne urazy, przeciążenia, itp. dają o sobie znać nie tylko podczas tańca, ale właściwie cały czas: jak się chodzi, siedzi, leży.
No ale cóż, tak to już bywa. Trzeba się z tym pogodzić :)

Ale z doświadczenia dodam, że najlepiej radzić sobie z tym bardzo wnikliwie obserwując swoje ciało, i starając się znaleźć taki sposób ruchu, który jest dla nas jak najbardziej zdrowy, ważne żeby dbać o to swoje ciało, np. dodatkowo rozwijać te mięśnie, których w balecie mniej używamy, albo odwrotnie, rozciągać te, które w tańcu się rzadziej rozciąga - to zapewnia równowagę w pracy mięśniowej, i trzeba jeszcze dbać o ogólną postawę ciała, żeby była prawidłowa (na co dzień niekoniecznie ta 'baletowa, ale naturalna, fizjologiczna). To jak na razie jedyny skuteczny znany mi sposób radzenia sobie z bólem i kontuzjami, by jak najmniej komplikowały nam życie.

Tyle na temat poświęcania zdrowia, na inne już nie piszę, bo i tak o samym jednym zdrowiu dużo napisałam już :)
pleurer
Posty: 2
Rejestracja: czw sty 25, 2007 9:07 pm

Post autor: pleurer »

Nigdy bym sie nie poswiecil do takiego stopnia aby popasc w bulimie czy anoreksje, poniewaz jak dla mnie to juz jest chore. Sa inne sposoby aby zachowac swoja diete.
Co nie znaczy abym poswiecil cala reszte, co juz z reszta zrobilem. Wyprowadzilem sie zdaleka od wszytskich, wyrzeklem sie wszelkiego tlustego jedzenia, fast food'ow, alkohol, nikotyna....czasem zjem czekolade. Zato wprowadzilem inne zdrowe rzeczy w swoja diete.
Odciolem sie od rodziny, od znajomych...czasem najwyzej dzwonie, zerwalem z dziewczyna oraz poswiecilem inne zainteresowania, ktore nie powiem takze sprawialy mi radosc. I po co to wszystko? Aby poczuc sie spelnionym w przyszlosci, lecz boje sie ze pewnego ranka sie obudze i okaze sie ze tak naprawde nic nie osiagnolem poniewaz jestem sam. No ale coz czasem wyrzeczenia sa potrzebne w tym wyscigu szczorow.
Książe Benno
Posty: 333
Rejestracja: czw sty 25, 2007 2:18 pm

Post autor: Książe Benno »

Szczerze... nie poświecił bym wszystkiego...
Nie mógłbym/nie umiał zostawić tak wszystkiego... Jak byłem w Berlinie przez 3 tygodnie to już po 1 tyg. zaczynałem tęsknić, za rodzicami za bratem... Ale wiem że nad tym da się zapanować, z czasem można się przywyczajic lub poprostu niemyśleć o tym... A co do zdrowia to ja już raz poświęciłem swoje zdrowie a dokładnie płuca, i przeponę i źle na tym nie wyszłem... A co do odchudania to ja jestem wg. mojej mamy i innych b. chudy na ok. 170 cm. 46kg. z tym że ja prowadze aktywny tryb życia... Uprawiam gimnastykę, gram w p. ręczną, tenisa. Zdrowie bym poświęcił i inne takie życie nigdy bo życie to najpiękniejsza rzecz jaką mam, ale rozstania z rodziną, z przyjaciółmi z Ligą, SKS tego bym nigdy nie poświęcił... AMEN!
raisa
Posty: 1070
Rejestracja: ndz paź 16, 2005 4:07 pm

Post autor: raisa »

Ostatni mam pewne problemy zdrowotne, które sa głównym powodem moich zmartwień. Bardzo się boję, że nie będę mogła przez to tańczyć a mój lekarz cały czas mówi, że wszystko przez OSB i nie powinnam tam chodzić.
Ja żeby chodzić do OSB migę zrobić wszystko. Nawet kosztem bardzo poważnych problemów zdrowotnych. Bardzo ciężko jest mi o tym mówić, bo jak sobie wyobrażałam chodzenie do OSb i skończenie tej szkoły to wydawało mi się wszystko takie proste. "Co może mi stanąć na drodze?". przez to wszystko ostatnio też mam nagłe ataki płaczu a jak ktoś wspomnio o egzaminie końcowym z klasyki to już w ogóle...
Teraz jestem w domu od zeszłego wtorku, a dzisiaj ide do lekarza a jak powie że jeszcze mam zostać w domu to chyba dostane szału. Chciałabym wrócic do szkoły uśmiechnięta, gotowa do pracy i żeby było "normalnie". Nie mam siły (psychicznej) odezwać się do koleżanek z klasy, wspierają mnie inni...
Zastanawiam się jak bedzie...czy pociągnę, czy w ogóle jednak ta choroba jest taka silna...i mnie przezwycięży...
Z drugiej strony nie jest tak tragicznie...ale zawsze w każdej chwili może i zabranąć sił...
Kasia G
Posty: 4391
Rejestracja: śr mar 30, 2005 2:02 pm

Post autor: Kasia G »

trudno się wypowiedziec w tym watku osobie która nie kocha czynnego uprawiania tanca tak jak tancerz. Mogę sobie jedynie wyobrazić podobną miłosc do czegos innego i zastanowić się czy i ile zdolna bym była poświęcić. I chyba nie - zdrowie - moze jeszcze, ale nie zycie i szczescie osobiste. Oczywiscie to jednak wszystko zalezy od osobowosci konkretnego człowieka i tego co jest dla niego najwazniejsze, co jest życiowym priorytetem. Jesli tanieć to nie ma dyskusji -jesli to uszczęśliwia go bardziej niż inne rzeczy włącznie z posiadaniem rodziny czy przyjaciół - taki wybór jest logiczny, choc dla osób z zewnątrz niezrozumaiły. Jesli jednak dana osoba uwaza ze najlepiej w zyciu spełni sie inaczej, albo co innego bardziej lubi, daje mu więcej szcześcia lub przyjemnosci... to oczywiscie wybierze inaczej. Oczywiscie są przypadki i kariery kiedy uadło się połączyc harmonijnie wszystkie wazne w zyciu człowieka rzeczy: taniec na najwyzszym poziomie, udane życie rodzinne i posiadanie grona przyjaciół i jeszcze zdrowie dopisało... Ideał ;)
raisa
Posty: 1070
Rejestracja: ndz paź 16, 2005 4:07 pm

Post autor: raisa »

Takich ideałów ciężko by było znaleźć...
Ja na prawdę mogłabym poświęcić wszystko dla tańca ale jedno chyba zawsze by mnie próbowało powstraymać...mama. Podchodzi do tego sceptycznie a czasem jest to naprawde dołujące. Ale jeżeli kogoś naprawde nic nie powstrzyma...
gonia
Posty: 1705
Rejestracja: ndz paź 30, 2005 6:50 pm

Post autor: gonia »

cóż... ja śmiem stwierdzić, że na bieżąco poświęcam dlka tańca moje zdrowie psychiczne (nie będę wchodzić w szczegóły) i zdrowie (ciągle bolące i pstrykające kolana)... ale żeby aż życie.... nie, nei wiem, nie odpowiem na to p[ytanie. bo nie wiem. nikt nie wie, co by zrobił, gdyby jego życie było zagrożone.
Nati
Posty: 805
Rejestracja: sob sty 13, 2007 12:58 pm

Post autor: Nati »

co do zdrowia to uważam, jeśli chodzi o wagę-jest wiele sposobów na utratę wagi, przez co nie trzeba zachorować... zresztą wiem z doświadczenia :) mam problemy z oddechem i nie powinnam tańczyć, no a tańćzę przez co zdarza mi się omdlewać np...
gorzej ze sprawą miłości... wydaję mi się ze daję sie to pogodzić... cięzko-prawda, bo prędzej czy później partnerowi zacznie przeszkadzac brak czasu dla niego, trzeba poprostu to pogodzić.
Dla tańca rezygnuję z różnego typu imprez i poniekąd z wakacji. Z mojej drugiej pasji-jazdy konnej też nie potrafię zrezygnować, ale dla tańca jeźdzę tylko raz, czasem dwa razy w tygodniu. POza tym chodzę do szkoły plastycznej, i to ze tańczę mam często słabsze oceny (takie że nie umiem wyciągnąć na pasek :P )
zresztą trudno powiedzieć z czego byłoby się zdolnym zrezygnować, dopóki nie postawiono by człowieka w jakiejś sytuacji wyboru
Joanna
Posty: 2952
Rejestracja: pt lis 07, 2003 7:37 pm

Post autor: Joanna »

A tak, ile poświęcamy życia prywatnego. Niektórzy go właściwie w ogóle nie mają... Nie dość, że egzystuje się o jakichś dziwnych porach, i ma się wolny czas akurat wtedy, gdy inni pracują - i odwrotnie, to jeszcze jest się często tak zmęczonym, że nie ma się siły ani ochoty zbyt wiele robić poza tym.
Jak się z kimś mieszka, to jeszcze, ale żeby z kimś mieszkać, trzeba się z nim najpierw dobrze poznać, tylko KIEDY? Spotkania o godzinie 14, czy po 22??
ODPOWIEDZ