Dowcipy o tańcu
Dowcipy o tańcu
no na pewno znacie jakieś :wink: prawda?
***
taki znaleziony w sieci:
Jak się nazywa kobieta tańcząca w balecie ?
- Prima balerina !!
A facet ??
- Prima baleron !!!!
8) 8) 8)
W dyskotece. Chłopak podchodzi do dziewczyny. - Tańczysz? - Tańczę, śpiewam, gram na gitarze... - Co ty pleciesz? - Plotę, wyszywam, lepię garnki...
8) 8) 8)
i jeszcze ten:
Co to jest: zielone, ogolone i skacze?
Żołnierz na dyskotece.[color=blue:962c4c6e28][/color:962c4c6e28][color=blue:962c4c6e28][/color:962c4c6e28]
***
taki znaleziony w sieci:
Jak się nazywa kobieta tańcząca w balecie ?
- Prima balerina !!
A facet ??
- Prima baleron !!!!
8) 8) 8)
W dyskotece. Chłopak podchodzi do dziewczyny. - Tańczysz? - Tańczę, śpiewam, gram na gitarze... - Co ty pleciesz? - Plotę, wyszywam, lepię garnki...
8) 8) 8)
i jeszcze ten:
Co to jest: zielone, ogolone i skacze?
Żołnierz na dyskotece.[color=blue:962c4c6e28][/color:962c4c6e28][color=blue:962c4c6e28][/color:962c4c6e28]
Zygmunt i Regina postanowili pójść do opery. Kiedyś w końcu trzeba... Ubrali się odświętnie: on w garnitur, ona w suknię wieczorową. Stanęli po bilety w kolejce pod kasą. Słyszą jak przed nimi jakiś facet zamawia:
- Tristan i Izolda. Dwa bilety poproszę.
Po chwili Zygmunt mówi do kasjerki:
- Zygmunt i Regina. Dla nas też dwa.
- Tristan i Izolda. Dwa bilety poproszę.
Po chwili Zygmunt mówi do kasjerki:
- Zygmunt i Regina. Dla nas też dwa.
Może niekoniecznie w 100% o balecie, ale zawsze ; )
Mąż mówi do żony:
- Wieczorem idziemy na [i:8f0e20fd5c]Jezioro Łabędzie[/i:8f0e20fd5c].
Przed wyjściem spostrzega, że żona zgarnia resztki
chleba do torebki.
- Po co Ci te okruszki..? - pyta.
- No... dla łabędzi.
- Głupia, przecież [i:8f0e20fd5c]Jezioro Łabędzie[/i:8f0e20fd5c] to balet!
- Taaak? A jak szliśmy na [i:8f0e20fd5c]Wesele[/i:8f0e20fd5c] Wyspiańskiego, to kto wziął pół litra?!
Mąż mówi do żony:
- Wieczorem idziemy na [i:8f0e20fd5c]Jezioro Łabędzie[/i:8f0e20fd5c].
Przed wyjściem spostrzega, że żona zgarnia resztki
chleba do torebki.
- Po co Ci te okruszki..? - pyta.
- No... dla łabędzi.
- Głupia, przecież [i:8f0e20fd5c]Jezioro Łabędzie[/i:8f0e20fd5c] to balet!
- Taaak? A jak szliśmy na [i:8f0e20fd5c]Wesele[/i:8f0e20fd5c] Wyspiańskiego, to kto wziął pół litra?!