Czy rosyjskie szkoły baletowe działają na korzyść baletu?
[quote:6f052a9a36="Gość"][quote:6f052a9a36="Olimpia"]Kazdy ma swoja godnosc i nalezy mu sie szacunek.[/quote:6f052a9a36]
czyli taka osoba, jak pójdzie do teatru to powie: "przepraszam, należy mi się szacunek, więc nikt nie może mi zwracać uwagi, ani powiedziec nic nie miłeg"?? realia sa inne...
i jak ktos nie wytrzyma napiecia w szkole, tym lepiej dla niego - gorzej jakby to sie stalo juz w teatrze[/quote:6f052a9a36]
Gościu, a czy ja napisalam ze z tego powodu, ze nalezy sie komus szacunek to nie wolno mu zwrocic uwagi albo powiedziec kilka slow prawdy? Przeciez to nie mialoby sensu. Chyba odwracasz kota ogonem...Nie mowie tu o zwracaniu uwagi, ale o ciaglym wyzywaniu kogos i zachowywaniu sie nie tak jak na nauczyciela w ogole, obojetnie jakiej szkoly, przystalo.
No i w teatrze nikt na nikogo nie wrzeszczy w taki sposob. Nie mozna porownywac tego co jest w teatrze do tego co jest w szkole.
[quote:6f052a9a36="Joanna Bednarczyk"]jest jedno takie amerykańskie forum baletowe, które ma oddzielne "wejscie" jedno dla tancerzy i jest to forum dotyczace problemów zwiazanych z praktykczną stroną tańca drugie dla tych którzy TYLKO balet oglądają czyli widzow, krytków.
przysłuchując się tej dyskusji a szczególnie tym postom na lini Scarpia - forumowicz widz i forumowicze tancerze dochodze do wnosku ze moze taki podział jest uzasadniony bo okazuje sie ze osoba która nie jest związana z tańcem w sensie praktycznym nie moze sie wypowiadać w kwestii słusznosci czy braku słusznosci np: brutalnosci czy rygoru w szkołach baletowych. A jezeli sie już wypowie to wywołuje to jakieś personalne emocje wyrazone w zdaniu typu - ty się na tym nie znasz nie wiesz o czym mówisz bo nie stoisz codziennie przy drązku.
[/quote:6f052a9a36]
zgadzam sie w 100%...Nie obrazajac oczywiscie widzow, ktorzy balet kochaja.
Byc moze duza czesc forumowiczow sie oburzy za to co teraz napisze, ale zapewniam, ze nie mam na mysli niczego zlego i ujmujacego Wam. Tak sobie pomyslalam co do rygoru, ze moim zdaniem inaczej on wyglada w szkolach panstwowych i inaczej w prywatnych czy tez w studiach. Ale naprawde, nie mam niczego zlego na mysli.
czyli taka osoba, jak pójdzie do teatru to powie: "przepraszam, należy mi się szacunek, więc nikt nie może mi zwracać uwagi, ani powiedziec nic nie miłeg"?? realia sa inne...
i jak ktos nie wytrzyma napiecia w szkole, tym lepiej dla niego - gorzej jakby to sie stalo juz w teatrze[/quote:6f052a9a36]
Gościu, a czy ja napisalam ze z tego powodu, ze nalezy sie komus szacunek to nie wolno mu zwrocic uwagi albo powiedziec kilka slow prawdy? Przeciez to nie mialoby sensu. Chyba odwracasz kota ogonem...Nie mowie tu o zwracaniu uwagi, ale o ciaglym wyzywaniu kogos i zachowywaniu sie nie tak jak na nauczyciela w ogole, obojetnie jakiej szkoly, przystalo.
No i w teatrze nikt na nikogo nie wrzeszczy w taki sposob. Nie mozna porownywac tego co jest w teatrze do tego co jest w szkole.
[quote:6f052a9a36="Joanna Bednarczyk"]jest jedno takie amerykańskie forum baletowe, które ma oddzielne "wejscie" jedno dla tancerzy i jest to forum dotyczace problemów zwiazanych z praktykczną stroną tańca drugie dla tych którzy TYLKO balet oglądają czyli widzow, krytków.
przysłuchując się tej dyskusji a szczególnie tym postom na lini Scarpia - forumowicz widz i forumowicze tancerze dochodze do wnosku ze moze taki podział jest uzasadniony bo okazuje sie ze osoba która nie jest związana z tańcem w sensie praktycznym nie moze sie wypowiadać w kwestii słusznosci czy braku słusznosci np: brutalnosci czy rygoru w szkołach baletowych. A jezeli sie już wypowie to wywołuje to jakieś personalne emocje wyrazone w zdaniu typu - ty się na tym nie znasz nie wiesz o czym mówisz bo nie stoisz codziennie przy drązku.
[/quote:6f052a9a36]
zgadzam sie w 100%...Nie obrazajac oczywiscie widzow, ktorzy balet kochaja.
Byc moze duza czesc forumowiczow sie oburzy za to co teraz napisze, ale zapewniam, ze nie mam na mysli niczego zlego i ujmujacego Wam. Tak sobie pomyslalam co do rygoru, ze moim zdaniem inaczej on wyglada w szkolach panstwowych i inaczej w prywatnych czy tez w studiach. Ale naprawde, nie mam niczego zlego na mysli.
Tak, z wielkim zainteresowaniem przeczytałem powyższe posty. Joanna Bednarczyk dotknęła rzeczywiście ciekawego tematu. Może rzeczywiście nie bez znaczenia również symbolicznego jest fakt, że orchestron oddziela jednak scenę od widowni. I może twórcy amerykańskiego forum mają rację i wcześniej doszli do wniosku, że tak jak w każdym teatrze jest osobne wejście dla artystów i osobne widzów, tak samo nic dobrego nie wychodzi z mieszania się jednych w sprawy drugich. Choć... jedni bez drugich jak i drudzy bez pierwszych jakoś istnieć nie mogą. Poza tym to chyba nic złego jak jedni jako goście chcą poznać świat drugich. No nie?
Dobrym spostrzeżeniem jest też post drugiej Joanny na tym forum, o wpływie kulturowo-mentalnym na sposób nauczania pomiędzy nazwijmy to umownie wschodem a zachodem świata.
No więc aby znaleźć moją ulubioną równowagę pomiędzy racją tancerzy a racją widzów, a jednczesnie uznając moją małość (jako zwykłego teoretyka bez doświadczenia) w pojmowania pewnych praw w świecie zawodowych tancerzy pozwolę sobie nie kontynuować tego tematu dalej używając własnych słów, ale raczej przekazać to co miałem na myśli słowami człowieka, którego wkładu w świat baletu raczej nie zignoruje żaden zawodowy tancerz czy tancerka.
No to racja tancerzy niech będzie taka:
[i:e7317588f2]"Sukces lub porażka każdego nauczania zależy głównie od sposobu w jakim się je zaczyna. Pierwszą uwagę należy z tego powodu skierować na wybór swojego mistrza, i nie można tu sobie pozwolić na ryzyko sprowadzenia na manowce. Nie wszyscy profesorowie wywodza się z dobrych szkół, i niewielu z nich wyróżnia się w sztuce, którą roszczą sobie prawo uczyć. Jest wielu o miernych zdolnościach, którym nie tylko daleko do zwiększania liczby dobrych tancerzy, ale wręcz codziennie zmniejszają ją, i których wadliwe metody nauczania wpływają na pomnażanie złych nawyków, które to z kolei u uczniów będą potem bardzo trudne - a wręcz czasami już niemożliwe do usunięcia.
Nie należy także podążać za nakazami zwykłych teoretyków bez doświadczenia, wyraźnie niezdolnych do jasnego demonstrowania prawdziwych zasad sztuki. Podobnie też nie pozwalać się prowadzić przez urojone schematy innowujących spekulatorów którzy - mysląc że przyczyniają się do użyźnienia podstawowych zasad tańca - w rzeczywistości stopniowo powodują jej degradację. Uważnie należy unikać zgubnych lekcji takich instruktorów, i szukać miejsca pod kierunkiem doswiadczonego mistrza, którego wiedza i talent będą prawdziwym przewodnikiem do perfekcji, i wskażą drogę do wstępnej doskonałości." C.Blasis, "Kodeks Terpsychory", Część 2 "Teoria tańca teatralnego",Rozdział I "Ogólne zalecenia dla studentów"[/i:e7317588f2]
A rację widza zaczerpnę ze słów uwielbianego przez mnie Verdiego, twórcy bratniej dla baletu sztuki operowej:
[i:e7317588f2]"My - biedni cyganie, wędrowni komedianci i jakby sie nas jeszcze nazwało - obowiązani jesteśmy sprzedawać nasz trud, nasze myśli i nasz entuzajazm za złoto. Publiczność za 3 liry kupuje prawo wygwizdania nas lub też oklaskiwania. Nasza dola to pokornie poddawać się temu - ot i wszystko!"[/i:e7317588f2] Giuseppe Verdi, Z listu do T.Ricordiego 4 II 1859
No więc jako widz pokornie wrócę do pisania w części forum typu "życie baletomana" itp, ale silnie zaznaczam, że z niczego co napisałem wcześniej się nie wycofuję, wwszystko potwierdzam dobitnie, a jako kupujący bilety domagam się kategorycznie od artystów tego świętego mojego prawa do ich oklaskiwania lub wygwizdywania! Również ich metod szkolenia i działania. O! :twisted: :wink:
Dobrym spostrzeżeniem jest też post drugiej Joanny na tym forum, o wpływie kulturowo-mentalnym na sposób nauczania pomiędzy nazwijmy to umownie wschodem a zachodem świata.
No więc aby znaleźć moją ulubioną równowagę pomiędzy racją tancerzy a racją widzów, a jednczesnie uznając moją małość (jako zwykłego teoretyka bez doświadczenia) w pojmowania pewnych praw w świecie zawodowych tancerzy pozwolę sobie nie kontynuować tego tematu dalej używając własnych słów, ale raczej przekazać to co miałem na myśli słowami człowieka, którego wkładu w świat baletu raczej nie zignoruje żaden zawodowy tancerz czy tancerka.
No to racja tancerzy niech będzie taka:
[i:e7317588f2]"Sukces lub porażka każdego nauczania zależy głównie od sposobu w jakim się je zaczyna. Pierwszą uwagę należy z tego powodu skierować na wybór swojego mistrza, i nie można tu sobie pozwolić na ryzyko sprowadzenia na manowce. Nie wszyscy profesorowie wywodza się z dobrych szkół, i niewielu z nich wyróżnia się w sztuce, którą roszczą sobie prawo uczyć. Jest wielu o miernych zdolnościach, którym nie tylko daleko do zwiększania liczby dobrych tancerzy, ale wręcz codziennie zmniejszają ją, i których wadliwe metody nauczania wpływają na pomnażanie złych nawyków, które to z kolei u uczniów będą potem bardzo trudne - a wręcz czasami już niemożliwe do usunięcia.
Nie należy także podążać za nakazami zwykłych teoretyków bez doświadczenia, wyraźnie niezdolnych do jasnego demonstrowania prawdziwych zasad sztuki. Podobnie też nie pozwalać się prowadzić przez urojone schematy innowujących spekulatorów którzy - mysląc że przyczyniają się do użyźnienia podstawowych zasad tańca - w rzeczywistości stopniowo powodują jej degradację. Uważnie należy unikać zgubnych lekcji takich instruktorów, i szukać miejsca pod kierunkiem doswiadczonego mistrza, którego wiedza i talent będą prawdziwym przewodnikiem do perfekcji, i wskażą drogę do wstępnej doskonałości." C.Blasis, "Kodeks Terpsychory", Część 2 "Teoria tańca teatralnego",Rozdział I "Ogólne zalecenia dla studentów"[/i:e7317588f2]
A rację widza zaczerpnę ze słów uwielbianego przez mnie Verdiego, twórcy bratniej dla baletu sztuki operowej:
[i:e7317588f2]"My - biedni cyganie, wędrowni komedianci i jakby sie nas jeszcze nazwało - obowiązani jesteśmy sprzedawać nasz trud, nasze myśli i nasz entuzajazm za złoto. Publiczność za 3 liry kupuje prawo wygwizdania nas lub też oklaskiwania. Nasza dola to pokornie poddawać się temu - ot i wszystko!"[/i:e7317588f2] Giuseppe Verdi, Z listu do T.Ricordiego 4 II 1859
No więc jako widz pokornie wrócę do pisania w części forum typu "życie baletomana" itp, ale silnie zaznaczam, że z niczego co napisałem wcześniej się nie wycofuję, wwszystko potwierdzam dobitnie, a jako kupujący bilety domagam się kategorycznie od artystów tego świętego mojego prawa do ich oklaskiwania lub wygwizdywania! Również ich metod szkolenia i działania. O! :twisted: :wink:
[quote:c1de25375e="Scarpia"]
No więc jako widz pokornie wrócę do pisania w części forum typu "życie baletomana" itp, ale silnie zaznaczam, że z niczego co napisałem wcześniej się nie wycofuję, wwszystko potwierdzam dobitnie, a jako kupujący bilety domagam się kategorycznie od artystów tego świętego mojego prawa do ich oklaskiwania lub wygwizdywania! Również ich metod szkolenia i działania. O! :twisted: :wink:[/quote:c1de25375e]
bardzo dobre podsumowanie wątku pobocznego, który nazwałabym artyści <-> publicznosć. Oczywista polemizowałabym z prawem widza do oklaskiwania lub wygwizdywania metod dochodzenia do efektu scenicznego, bo tak naprawde to chyba my (widzowie, w tym krytycy) wiemy o tym bardzo mało i moze lepiej... Myślę ze bardziej dochodzi tu do głosu zwykłe ludzkie współczucie i miłośc do naszych ukochanych i innych artystów baletu, których chcielibyśmy nieba przychylić a nawet uchronić przed trudnymi chwilami, bólem i cierpieniem. Na to jednak nie mamy wpływu.
Wracając do rozważan nad metodami tzw. rosyjskimi (które traktujemy tu właśnie umownie) - zapewne wszystko zamyka się w problemie dobry pedagog/zły pedagog - dobry bardzo często będzie potrafił się obyć bez paznokci i tego rodzaju "straszaków". Z drugiej - wiele też zalezy od ucznia, czy później dojrzałego artysty - jeden sam sam się pilnuje, innego całe życie trzeba pilnować...
No więc jako widz pokornie wrócę do pisania w części forum typu "życie baletomana" itp, ale silnie zaznaczam, że z niczego co napisałem wcześniej się nie wycofuję, wwszystko potwierdzam dobitnie, a jako kupujący bilety domagam się kategorycznie od artystów tego świętego mojego prawa do ich oklaskiwania lub wygwizdywania! Również ich metod szkolenia i działania. O! :twisted: :wink:[/quote:c1de25375e]
bardzo dobre podsumowanie wątku pobocznego, który nazwałabym artyści <-> publicznosć. Oczywista polemizowałabym z prawem widza do oklaskiwania lub wygwizdywania metod dochodzenia do efektu scenicznego, bo tak naprawde to chyba my (widzowie, w tym krytycy) wiemy o tym bardzo mało i moze lepiej... Myślę ze bardziej dochodzi tu do głosu zwykłe ludzkie współczucie i miłośc do naszych ukochanych i innych artystów baletu, których chcielibyśmy nieba przychylić a nawet uchronić przed trudnymi chwilami, bólem i cierpieniem. Na to jednak nie mamy wpływu.
Wracając do rozważan nad metodami tzw. rosyjskimi (które traktujemy tu właśnie umownie) - zapewne wszystko zamyka się w problemie dobry pedagog/zły pedagog - dobry bardzo często będzie potrafił się obyć bez paznokci i tego rodzaju "straszaków". Z drugiej - wiele też zalezy od ucznia, czy później dojrzałego artysty - jeden sam sam się pilnuje, innego całe życie trzeba pilnować...
Moim zdaniem akurat na tym forum dobre jest to, że nie dzieli się tak bardzo widzów od wykonawców. Wiadomo, jakieś nieporozumienia zawsze mogą powstać, ale to w sumie normalne/ nieunieknione.
A ciekawa jest konfrontacja poglądów z różnych stanowisk, i to otwiera też na inne punkty widzenia, i uważam to akurat jest tutaj cenne, bo na co dzień obracając się głównie w jednym środowisku, nie ma za wiele takich możliwości.
A ciekawa jest konfrontacja poglądów z różnych stanowisk, i to otwiera też na inne punkty widzenia, i uważam to akurat jest tutaj cenne, bo na co dzień obracając się głównie w jednym środowisku, nie ma za wiele takich możliwości.
Wczoraj przez przydaek trafilam na program "W rytmie MTV", w ktorym prezentowaly sie osoby w wolnym stylu. Ostatnia z osob byla dziewczyna w wieku 17 lat, ktora w pewnym momencie podniosla w gore noge na okolo 160 stopni. Kiedy prowadzacy oceniali jej wystep jeden z nich powiedzial "w twoim ukladzie widzimy wplywy rosyjskiej szkoly baletowej". Zastanowilo mnie czemu akurat tak sie wyrazil, rownie dobrze mogl powiedziec "wplyw tanca klasycznego", "elementy klasyczne", "wplyw szkoly baletowej". Czemu akurat rosyjskiej?
Wiekszosci z nas klasyka kojarzy sie tylko z Rosja, nie sadze zeby ktos mogl powiedziec "wplyw Paryskiej SB" itd. Mysle ze to bardzo dobrze, Rosjanie uwazani sa za osoby ktore na tancu klasycznym znaja sie najlepiej.
Wiekszosci z nas klasyka kojarzy sie tylko z Rosja, nie sadze zeby ktos mogl powiedziec "wplyw Paryskiej SB" itd. Mysle ze to bardzo dobrze, Rosjanie uwazani sa za osoby ktore na tancu klasycznym znaja sie najlepiej.
Bo dla większości osób takie rozciągnięcie to już niesamowity wyczyn, i trudno im sobie wyobrazić, że do czegoś takiego można dojść normalnymi metodami (czyli zwyczajnie się rozciągając), a jedynie z pomocą twardego pedagoga, najlepiej rosyjskiego, i jeszcze krzyczącego z batem w ręce.
Po prostu tak się to kojarzy i tyle.
A czemu rosyjska nie np. francuska - no cóż, Polska na mapie Europie leży gdzie leży, historię miała jaką miało, i ten wpływ rosyjski, w tym również na balet, był naprawdę bardzo duży. Poza tym nawet sama technika, jakiej uczą w Polskich szkołach, tez jest rosyjska (no może nie czysta, bo to zalezy od nauczyciela - jak ktoś więcej jeździł, to i przemyca więcej z np. francuskiej, i ogóle trochę jest różnych zapożyczeń, ale one idą powoli, i generalnie przeważa ta rosyjska).
Po prostu tak się to kojarzy i tyle.
A czemu rosyjska nie np. francuska - no cóż, Polska na mapie Europie leży gdzie leży, historię miała jaką miało, i ten wpływ rosyjski, w tym również na balet, był naprawdę bardzo duży. Poza tym nawet sama technika, jakiej uczą w Polskich szkołach, tez jest rosyjska (no może nie czysta, bo to zalezy od nauczyciela - jak ktoś więcej jeździł, to i przemyca więcej z np. francuskiej, i ogóle trochę jest różnych zapożyczeń, ale one idą powoli, i generalnie przeważa ta rosyjska).
bardzo interesujący przykład Aggo na to co niektórzy myślą na temat "szkół baletu" czyli stylów tanca klasycznego. A w Polsce jak słsznie zauwazyła Joanna pozostajemy pod rosyjskim wpływem - nie zapominajmy ze np. do niedawna chcąc ukonczyć wyzsze studia z nauczania baletu lub choreografii mozna było to robić wyłacznie w Związku radzieckim i gros pedagogów własnie tam jest wykształconych, a ci co uczyli się tylko w Polsce korzystali z gościnnych kursów nauczycieli zza wschodniej granicy i do dziś wspominają ze przeciez "pani Ałła, Lena czy Oksana jak była prowadzić kurs to takie pas wykonywała własnie tak, więc tak jest najbardziej prawidłowo. " Być mozę z czasem to się zmieni, bo granice i możliwosci kształcenia się sa dla nas obecnie otwarte w każdym kierunku, reszta to niestety kwstia.. pieniedzy ;(
-
edysia baletnica
- Posty: 88
- Rejestracja: śr mar 07, 2007 7:38 pm
Znalazłam film z jakiejś rosyjskiej szkoły baletowej
http://www.youtube.com/watch?v=lqiFY0eGer8&mode=related&search=
http://www.youtube.com/watch?v=w1CTL-PoZvQ&mode=related&search=
http://www.youtube.com/watch?v=AGsoTJvzzbs&mode=related&search=
Strasznie było mi tych dziewczyn żal ja bym nie wytrzymała aż mi się łezka w oku zakręciła :cry: w trzecim filmiku dziewczyna mniej więcej mówi: ,,Moja kochana mamusiu ja już nie moge wytrzymać w tej szkole , tak się staram a ona i tak na mnie krzyczy,przyjeżdzaj do mnie jak najczęściej" A te nauczycielki... :x no ale takie uroki rosyjskich szkół.
http://www.youtube.com/watch?v=lqiFY0eGer8&mode=related&search=
http://www.youtube.com/watch?v=w1CTL-PoZvQ&mode=related&search=
http://www.youtube.com/watch?v=AGsoTJvzzbs&mode=related&search=
Strasznie było mi tych dziewczyn żal ja bym nie wytrzymała aż mi się łezka w oku zakręciła :cry: w trzecim filmiku dziewczyna mniej więcej mówi: ,,Moja kochana mamusiu ja już nie moge wytrzymać w tej szkole , tak się staram a ona i tak na mnie krzyczy,przyjeżdzaj do mnie jak najczęściej" A te nauczycielki... :x no ale takie uroki rosyjskich szkół.