Najpiękniejsze pas de deux
-
Beata-wielbicielka baletu
- Posty: 90
- Rejestracja: sob mar 10, 2007 10:07 pm
Witam,
moim zdaniem najpiękniejsza jest Scena Balkonowa z baletu Romeo i Julia,szczególnie w wykonaniu Alessandry Ferri z Angelem Corellą.Oni tańczą do choreografii Kennetha MacMillana - kto zna akurat to wykonanie,napewno się ze mną zgodzi (pisałam w Kanonie Baletów o tym spektaklu).Muzyka jest przepiękna i taka trochę dramatyczna;ilekroć ją słyszę,mam gęsią skórkę.Jak dla mnie - cudo! Widziałam też Romeo i Julię na żywo w wykonaniu Moscow City Ballet,może nie zatańczyli porywająco,ale też mi się podobało.
Uwielbiam też Pas de Deux z Dziadka do Orzechów i z Jeziora Łabędziego,Rose Adagio ze Śpiącej Królewny (podoba mi się bardziej niż Pas de Deux),cały pierwszy akt Giselle z Wariacją Giselle na czele,a także kocham ponad wszystko miniaturę baletową Umierający Łabędż do muzyki Camille Saint-Saens.
Brak mi czasem słów,aby wyrazić,jak piękną formą tańca jest balet,powiem tylko,że każdy balet dostarcza mi niezapomnianych wrażeń,czasem to aż płakać mi się chce ze wzruszenia,np.gdy widzę Corps de Ballet w Jeziorze Łabędzim,są to pozytywne odczucia,na które duży wpływ na piękna muzyka.
Pozdrawiam,
Beata.
moim zdaniem najpiękniejsza jest Scena Balkonowa z baletu Romeo i Julia,szczególnie w wykonaniu Alessandry Ferri z Angelem Corellą.Oni tańczą do choreografii Kennetha MacMillana - kto zna akurat to wykonanie,napewno się ze mną zgodzi (pisałam w Kanonie Baletów o tym spektaklu).Muzyka jest przepiękna i taka trochę dramatyczna;ilekroć ją słyszę,mam gęsią skórkę.Jak dla mnie - cudo! Widziałam też Romeo i Julię na żywo w wykonaniu Moscow City Ballet,może nie zatańczyli porywająco,ale też mi się podobało.
Uwielbiam też Pas de Deux z Dziadka do Orzechów i z Jeziora Łabędziego,Rose Adagio ze Śpiącej Królewny (podoba mi się bardziej niż Pas de Deux),cały pierwszy akt Giselle z Wariacją Giselle na czele,a także kocham ponad wszystko miniaturę baletową Umierający Łabędż do muzyki Camille Saint-Saens.
Brak mi czasem słów,aby wyrazić,jak piękną formą tańca jest balet,powiem tylko,że każdy balet dostarcza mi niezapomnianych wrażeń,czasem to aż płakać mi się chce ze wzruszenia,np.gdy widzę Corps de Ballet w Jeziorze Łabędzim,są to pozytywne odczucia,na które duży wpływ na piękna muzyka.
Pozdrawiam,
Beata.
Widziałam tę chor. MacMillana, miałam to szczęście, że na żywo, chociaż akurat nie z Alessandrą Ferri. Absolutnie się jednak zgodzę, że ta choreografia jest świetna, i wymienione pas de deux również, bardzo liryczne, i zawiera w sobie - zresztą cały balet - wszystko to, jak powinna wyglądać inscenizacja 'Romea i Julii'.
-
Beata-wielbicielka baletu
- Posty: 90
- Rejestracja: sob mar 10, 2007 10:07 pm
Witaj Joanno,
cieszę się,że Ty również zwróciłaś uwagę na niebanalność choreografii MacMillana,osobiście podziwiam tego człowieka za jego pracę i wkład w tak piękną sztukę,jaką jest balet.Kilka lat temu kupiłam balet ''Mayerling"
zafascynowałam się wówczas niespotykaną wcześniej choreografią i moja fascynacja trwa do dziś.Myślę,że Kenneth MacMillan -który balet kochał ponad wszystko,a w szczególności klasyczny -potrafił niezwykle ciekawie spojrzeć na choreografię, tworząc bardzo nowatorskie figury taneczne i piękne,choć trudne podnoszenia,które dodawały do spektaklu niesamowitej "świeżości",a przecież były oparte na klasycznych podstawach.W efekcie osiągnął coś,czego żaden inny choreograf wcześniej nie osiągnął - jego własna choreografia przekroczyła granice czysto choreograficzne, pozwalała bowiem tancerzom,a w szczególności solistom,(przy odrobinie talentu aktorskiego), perfekcyjnie wyrażać - właśnie poprzez tę choreografię - dramatyzm lub liryzm danej chwili, albo przeciwnie - upojenie miłością i poczucie szczęścia.
Jest jeszcze coś,na co bym chciała zwrócić uwagę: ilekroć oglądam balet w choreografii MacMillana, odnoszę nieodparte wrażenie,że tancerze tańczą całkowicie naturalnie i spontanicznie,zupełnie bez stresu,tak jakby nie spędzali wielu godzin prób nad poszczególnymi krokami, (a przecież spędzają).Gdyby uważniej przyjrzeć się Scenie Balkonowej,to jest tam taki moment,w którym Romeo klęcząc przed Julią przykłada fragment jej sukienki do swej twarzy,dosłownie na kilka sekund,tak,jakby wchłaniał jej zapach całym sobą, dokładnie tak,jak robią to kochankowie spragnieni siebie nawzajem,na scenie wygląda to zupełnie spontanicznie,tak jak wiele chwil bliskości i przytulań,które jednak są wyuczone,ale tego po prostu nie widać.Podobnie jest w Pas de Deux baletu "Manon","Mayerling" czy "Prince of the Pagodas".
Mam w domu wydanie "Romea i Julii" w chor. Rudolfa Nureyeva - technicznie perfekcyjnie zatańczone...i to wszystko.Figura po figurze,krok za krokiem,troszkę brakowało mi w tym balecie płynności tańca i gry aktorskiej,ale i tak ten balet ma dla mnie wartość.
Czy mogłabyś mi Joanno powiedzieć,gdzie widziałaś balet,o którym piszesz,bo w Polsce chyba nie są wystawiane balety w choreografii Mac Millana? Ja byłabym skłonna zapłacić krocie za bilet na spektakl w jego choreografii (wzięłabym kredyt w banku,ale bym poszła).
Pozdrawiam serdecznie,Beata.
cieszę się,że Ty również zwróciłaś uwagę na niebanalność choreografii MacMillana,osobiście podziwiam tego człowieka za jego pracę i wkład w tak piękną sztukę,jaką jest balet.Kilka lat temu kupiłam balet ''Mayerling"
zafascynowałam się wówczas niespotykaną wcześniej choreografią i moja fascynacja trwa do dziś.Myślę,że Kenneth MacMillan -który balet kochał ponad wszystko,a w szczególności klasyczny -potrafił niezwykle ciekawie spojrzeć na choreografię, tworząc bardzo nowatorskie figury taneczne i piękne,choć trudne podnoszenia,które dodawały do spektaklu niesamowitej "świeżości",a przecież były oparte na klasycznych podstawach.W efekcie osiągnął coś,czego żaden inny choreograf wcześniej nie osiągnął - jego własna choreografia przekroczyła granice czysto choreograficzne, pozwalała bowiem tancerzom,a w szczególności solistom,(przy odrobinie talentu aktorskiego), perfekcyjnie wyrażać - właśnie poprzez tę choreografię - dramatyzm lub liryzm danej chwili, albo przeciwnie - upojenie miłością i poczucie szczęścia.
Jest jeszcze coś,na co bym chciała zwrócić uwagę: ilekroć oglądam balet w choreografii MacMillana, odnoszę nieodparte wrażenie,że tancerze tańczą całkowicie naturalnie i spontanicznie,zupełnie bez stresu,tak jakby nie spędzali wielu godzin prób nad poszczególnymi krokami, (a przecież spędzają).Gdyby uważniej przyjrzeć się Scenie Balkonowej,to jest tam taki moment,w którym Romeo klęcząc przed Julią przykłada fragment jej sukienki do swej twarzy,dosłownie na kilka sekund,tak,jakby wchłaniał jej zapach całym sobą, dokładnie tak,jak robią to kochankowie spragnieni siebie nawzajem,na scenie wygląda to zupełnie spontanicznie,tak jak wiele chwil bliskości i przytulań,które jednak są wyuczone,ale tego po prostu nie widać.Podobnie jest w Pas de Deux baletu "Manon","Mayerling" czy "Prince of the Pagodas".
Mam w domu wydanie "Romea i Julii" w chor. Rudolfa Nureyeva - technicznie perfekcyjnie zatańczone...i to wszystko.Figura po figurze,krok za krokiem,troszkę brakowało mi w tym balecie płynności tańca i gry aktorskiej,ale i tak ten balet ma dla mnie wartość.
Czy mogłabyś mi Joanno powiedzieć,gdzie widziałaś balet,o którym piszesz,bo w Polsce chyba nie są wystawiane balety w choreografii Mac Millana? Ja byłabym skłonna zapłacić krocie za bilet na spektakl w jego choreografii (wzięłabym kredyt w banku,ale bym poszła).
Pozdrawiam serdecznie,Beata.