Jak to jest z tą wagą?!
[quote:40e661b4a0="Nati"]też uważam że to dobry pomysł! Przecież chodośc tak na prawdę jest brzydka i nie chodzi tu o to by baletnice były grube, ale by były rozsądne co do swojego wyglądu i odchudzania się.[/quote:40e661b4a0]
Ale jeśli ktoś ma tak z natury? Nie mówię, że anorektyczki wyglądają super na scenie, ale na pewno lepiej niż osoby za grube.
Nie podobają mi się tańczące szkielety, ale żeby je od razu wyrzucać ze szkoły? Na takiej zasadzie baletówki świeciły by pustkami :roll: w końcu nikt nie jest idealny .
Ale jeśli ktoś ma tak z natury? Nie mówię, że anorektyczki wyglądają super na scenie, ale na pewno lepiej niż osoby za grube.
Nie podobają mi się tańczące szkielety, ale żeby je od razu wyrzucać ze szkoły? Na takiej zasadzie baletówki świeciły by pustkami :roll: w końcu nikt nie jest idealny .
-
Agnieszka Matylda
- Posty: 10
- Rejestracja: ndz cze 17, 2007 4:29 am
[quote="Cheryl"]Goniu nie oszukujmy się-
zawsze szczupła tancerka będzie lepiej wyglądała na scenie niż ta tęższa. Jes t z nią choćby łatwiej robić pas de deux itp.
Owszem, masz rację, ale u mnie w grupie było pare szczupłych (takich jak ja dziewcząt), które nagle zaczęły się głodzić itp. Jedna nawet 30 kg ważyła przy wzroście 165 żyjąc na sucharach przez pół roku...
Wyglądała tagicznie i miała podkrążone oczy oraz szarą, wiszącą na kościach skórę... :(
zawsze szczupła tancerka będzie lepiej wyglądała na scenie niż ta tęższa. Jes t z nią choćby łatwiej robić pas de deux itp.
Owszem, masz rację, ale u mnie w grupie było pare szczupłych (takich jak ja dziewcząt), które nagle zaczęły się głodzić itp. Jedna nawet 30 kg ważyła przy wzroście 165 żyjąc na sucharach przez pół roku...
Wyglądała tagicznie i miała podkrążone oczy oraz szarą, wiszącą na kościach skórę... :(
Dziewczyny, śmiem twierdzić, że w OSB nie wyrzucą sobie jakiejś osoby ot tak, po prostu, bo była za chuda. Musi się na to składać więcej czynników. Z tego co pytałam mojej malutkiej koleżanki z II OSB to nauczyciele w szkole obserwują dzieci, ich sposób odżywiania i wagę. Jeżeli któraś nagle traci na wadze, źle się odżywia->wzywają rodziców. Gdy nic się nie poprawia->wyrzucają, dla dobra dziecka.
;)
;)
A z ctego co ja się orientuję to raczej nauczyciele nie za bardzo obserwują odżywianie się dzieci, wagę..
To poprostu działa na tej zasadzie, że jak ktoś schudnie, to już jest lepszy, lepiej wygląda,ma coraz większe szanse...
To też zalezy u jakiego nauczyciela.
Chociaż ja znam nauczycielkę, która do dziewczyny tak chudej, że nie da się prawie na nią patrzeć mówila: Boże, dziecko, ja nigdy nie pracowałam z grubszą osobą!
To jest chore :roll:
To poprostu działa na tej zasadzie, że jak ktoś schudnie, to już jest lepszy, lepiej wygląda,ma coraz większe szanse...
To też zalezy u jakiego nauczyciela.
Chociaż ja znam nauczycielkę, która do dziewczyny tak chudej, że nie da się prawie na nią patrzeć mówila: Boże, dziecko, ja nigdy nie pracowałam z grubszą osobą!
To jest chore :roll:
Nie wydaje mi się, że można jednoznacznie stwierdzić, że "chudość jest brzydka". Negatywny stosunek do nadmiernego wychudzenia obecnie wynika raczej z kwestii zdrowotnych, niż estetycznych.
Doskonale rozumiem Cheryl, bo do 18 roku życia byłam chodzącym szkieletem, wiecznie musiałam odpowiadac na pytania moich nauczycielek (w normalnej - no dobra, względnie normalnej :wink: - szkole, nie w baletówce), czy przypadkiem nie stosuję zbyt drastycznej diety (nie stosowałam żadnej, jadłam jak Critters). Naprawdę można mieć dosyć, szczególnie, jeśli nic się nie robi w kierunku, żeby być takim szczupłym!
Istnieją osoby, które są z natury bardzo szczupłe, kropka. Taka ich uroda i w przypadku tancerek jest to cecha o tyle pozytywna, że nie trzeba się aż tak pilnować co do ilości jedzenia.
Wiadomo, że tancerki są szczupłe - wynika to z ich stylu życia, jak ktoś się tyle rusza, to nie ma problemów z wagą i sylwetką, koniec tematu! Sprowadzanie tej dyskusji do polemiki pt. "anorektycznie chuda baletnica czy tylko chuda" jest o tyle zastanawiające, że nie ma nic wspólnego z panującym obecnie w świecie tańca kanonem urody, który głosi indywidualność. Jeśli tancerka jest z natury bardzo szczupła - świetnie, jeśli jest tzw. normalnej budowy - świetnie. Nic dobrego nie wyniknęło nigdy z mierzenia wszystkich jedną miarą! To po prostu niemożliwe, żeby każda kobieta, każda tancerka miała takie samo ciało.
Doskonale rozumiem Cheryl, bo do 18 roku życia byłam chodzącym szkieletem, wiecznie musiałam odpowiadac na pytania moich nauczycielek (w normalnej - no dobra, względnie normalnej :wink: - szkole, nie w baletówce), czy przypadkiem nie stosuję zbyt drastycznej diety (nie stosowałam żadnej, jadłam jak Critters). Naprawdę można mieć dosyć, szczególnie, jeśli nic się nie robi w kierunku, żeby być takim szczupłym!
Istnieją osoby, które są z natury bardzo szczupłe, kropka. Taka ich uroda i w przypadku tancerek jest to cecha o tyle pozytywna, że nie trzeba się aż tak pilnować co do ilości jedzenia.
Wiadomo, że tancerki są szczupłe - wynika to z ich stylu życia, jak ktoś się tyle rusza, to nie ma problemów z wagą i sylwetką, koniec tematu! Sprowadzanie tej dyskusji do polemiki pt. "anorektycznie chuda baletnica czy tylko chuda" jest o tyle zastanawiające, że nie ma nic wspólnego z panującym obecnie w świecie tańca kanonem urody, który głosi indywidualność. Jeśli tancerka jest z natury bardzo szczupła - świetnie, jeśli jest tzw. normalnej budowy - świetnie. Nic dobrego nie wyniknęło nigdy z mierzenia wszystkich jedną miarą! To po prostu niemożliwe, żeby każda kobieta, każda tancerka miała takie samo ciało.
Wiadomo, że nie można wszystkich mierzyć jedną miarą. Są jeszcze niestety skrajności-osoby ze zbyt dużą tuszą lub osoby, którym tylko skóra przeszkadza, by ich szkielet mógł sie wydostać na zewnątrz. I nieważne czy same doprowadziły się do takiego stanu, czy też mają to wrodzone-nie wyglądają zbyt dobrze.
Co oczywiście nie zmienia faktu, że nie mogą tańczyć. Ale po prostu nie patrzy się na nie z błogością...
Chociaż są wyjątki, na które można patrzec i patrzeć, a na koniec stwierdzić, że w ogóle ani przez chwilę nie pomyślało sie o ich figurze i nie zwątpiło w fakt, że na scenie wyglądają jak anioły.
:)
Co oczywiście nie zmienia faktu, że nie mogą tańczyć. Ale po prostu nie patrzy się na nie z błogością...
Chociaż są wyjątki, na które można patrzec i patrzeć, a na koniec stwierdzić, że w ogóle ani przez chwilę nie pomyślało sie o ich figurze i nie zwątpiło w fakt, że na scenie wyglądają jak anioły.
:)