Polina Semionowa

Słynni tancerze, zespoły baletowe, choreografowie, pedagodzy, tancerze polskich scen, krytycy, etc.;
groteska
Posty: 500
Rejestracja: ndz lut 11, 2007 7:22 pm

Post autor: groteska »

http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/pelny/9b49e96b7da1e568.html pasja...
Torin
Posty: 1577
Rejestracja: wt cze 19, 2007 9:10 am

Post autor: Torin »

No super !!!
Nawet tytuł obrazka pasuje jak ulał do zwartości :)

Torin
gonia
Posty: 1705
Rejestracja: ndz paź 30, 2005 6:50 pm

Post autor: gonia »

fotka podoba mi się tak-sobie, ale te żebra :shock: :shock:
Sephia
Posty: 246
Rejestracja: pn sie 27, 2007 2:35 pm

Post autor: Sephia »

A mi się to zdjęcia strasznie podoba :) tak jak wspomniał Torin tytuł bardzo dobrze do tego pasuje
gonia
Posty: 1705
Rejestracja: ndz paź 30, 2005 6:50 pm

Post autor: gonia »

o gustach się nie dyskutuje, o! :D

a tak zmieniając temat- nie uważacie, że Polina jak na zawodową tancerkę
ma całkiem duży biust? Zwykle zawodowe tancerki są raczej bardziej płaskie,
a na niektórych zdjęciach P.
[[url]http://polinasemionova.myphotoalbum.com/view_photo.php?set_albumName=album01&id=Soir_e_Daphne_Award_2_jpg[/url]]
wydaje się, że ona akurat do tych płaskich nie należy. złudzenie czy fakt?
groteska
Posty: 500
Rejestracja: ndz lut 11, 2007 7:22 pm

Post autor: groteska »

Jak na tancerke - ma ;)

Zauwazylam, ze wiele osob zwraca na to uwage. Nawet na dance.net w temacie "Dancers without the typical ballet body" Polina pojawila sie pod haslem "bigger breasts".

[url=http://www.dance.net/topic/6135015/1/Ballet-Photos-Misc/REQUEST-Dancers-without-the-typical-ballet-body.html]Dancers without the typical ballet body[/url]
Blanche
Posty: 890
Rejestracja: pt lut 29, 2008 9:10 pm

Post autor: Blanche »

Zamieszczam tłumaczenie artykuły o Polinie, o którym jest mowa na poprzednich stronach. Ale ostrzegam, że często tłumaczę na czuja, więc może nie być to idealne ;).

Christine Claussen
[b:6d6bd1af8e]Polina Assoluta[/b:6d6bd1af8e]

Ludzie mówią, że Bóg nie stworzył człowieka do chodzenia na czukach palców. Jeżeli to prawda - a większość z was zgodzi się z tym stwierdzeniem - to gdy stwarzał Polinę Semionovą, musiał być w bojowym nastroju, gdyż jest ona zapierającym dech w piersiach wyjątkiem od tej reguły.

Poranny trening w balecie berlińskim. "I ras, i dwa, i tri" - Valentina Savina, pierwsza baletmistrzyni (?), wybija takt. Około 50 tancerzy, wszyscy mężczyźni i solistki, rozgrzewają się. Plie! Tendu! Battement! Rond de jambe! Frappe! Fondue! Rozciąganie, barre, skoki.

Natychmiast rozpoznacie Polinę, choć jest najadalej - na samym końcu, w rogu między oknem a lustrami. Ma na sobie obcisły niebieski top i czarne rajstopy, na których ma założone spodnie do ćwiczeń. Ciemne włosy ma związane w kucyk. Musisz na nią patrzeć. Dlaczego? Z powodu jej idealnych proporcji i dużych, jak na baletnicę, piersi? Ze względu na grację i niezwykłą elegancję? Nie jest tak zgrzana jak inni. Wygina się bardziej od innych. Skacze wyżej. Ląduje w idealnej pozycji, nigdy nie popełnia błędu. I porusza się na pointach bez żadnego wysiłku, tak że wydaje się, że zawsze się tak porusza.

Jest piękna, pełna gracji i niezwykle zmysłowa. Ma tylko 21 lat i jest na drodze do światowej sławy. Ballerina assoluta, najwyższa gwiazda w Berlinie. Nowa gwiazda na światowym niebie baletu.

Historia Poliny Semionowej jest tak niezwykła jak bajkowa historia Kopciuszka - jednej z jej ulubionych ról. Miała zaledwie 17 lat, gdy Vladimir Malakhov, genialny tancerz i dyrektor berlińskiego baletu, odwiedził szkołę baletową Bolshoi w Moskwie, gdzie uczyła się Polina. Przez wszystkie dni nie mógł oderwać od niej oczu. "Natychmiast było widać, jak bardzo jest utalentowana. Rzadko spotyka sie takie talenty jak ona". Od razu ze szkoły Malakhov zabrał młodą tancerkę do Berlina - nie, jak to zwykle bywa, jako jedną z corps de ballet, lecz od razu jako pierwszą solistkę.

Wszyscy wiedzą, że w świecie baletu, w ciężkiej sztuce bycia lekkim, nie da rady w taki sposób pokierować swoją karierą. Jeżeli ktoś ma szczęśćie, może zostać członkiem zespołu tuż po skończeniu szkoły. Tylko niewielu zostaje drugimi solistami po jakimś czasie. Lecz pierwszy solista - nikt nie śmie o tym marzyć.

"Zawiść i zazdrość są powszechne we wszystkich teatrach", mówi Polina, unikając odpowiedzi na pytanie, jak to jest dostać tak wysoką pozycję będąc tak młodą tancerką - nazywają ją "baby ballerina" - i ominąć tancerki, które długo starają się wytańczyć sobie lepsze stanowiska. Mówi, że nigdy nie dochodziły do niej żadne głosy, lecz naturalnie ludzie mogą plotkować za jej plecami. Jednak zajmowanie się tym nie jest jej sprawą.

Bardzo dobrze wie, czym jest jej praca i ma bardzo dojrzałą wizję tego jak na swój wiek. Mówi, że jest typem wojownika. "Wiem, że życie balleriny jest bardzo krótkie. Kocham moją pracę i robię wszystko, by później nie myśleć: mogłam zrobić to lub tamto, jednak byłam zbyt leniwa".

O Polinie mówi się, że jest perfekcjonistką. Nikt nie wykorzystuje tylu par point co ona - 120 par rocznie. Na jednym przedstawieniu, padają dwie pary point. "Moje pointy muszą być bardzo twarde. Na próbach przetrwają 2 lub 3 dni, w zależności, co tańczę". Trudne technicznie sztuki, jak "Jezioro łabędzie" czy "Śpiąca królewna", są horrorem dla jej różowych point robionych w Anglii, jednak w "Manon", "Onieginie" czy w tańcu współczesnym na ogół mogą przetrwać trochę dłużej.

Nikt nie ćwiczy tak dużo jak ona, nikt nie jest tak krytyczny wobec siebie. Gdy inni już dawno poszli do kafeterii, ona ciągle stoi przed lustrem, dopóki arabeska, port de bras, nowy układ kroków do przedstawienia nie będzie tak dobry, jak jest w stanie zatańczyć. "Lustro jest moim najbardziej nieubłagantm nauczycielem", mówi ze śmiechem. Często prosi Malakhova o trochę więcej czasu ćwiczeń. "Proszę, Wolodia!", błaga, a któż mógłby się oprzeć tym oczom. Nie jest rzadkością, że jako ostatnia idzie do domu.

Jej matka jest nauczycielką angielskiego, jej ojciec jest inżynierem biotechnologii w Moskwie. Muzyczna rodzina, mówi Polina. Jej ojciec śpiewa w chórze, jej młodsza siostra gra na pianinie - jednak nikt nigdy nie ćwiczył baletu. Gdy miała 4 lata, ona i jej 2,5 lata starszy brat Dmitri uczyli się łyżwiarstwa figurowego, dopóki Dmitri nie wyrósł za bardzo. Wtedy rodzine wysłali dzieci do szkoły baletowej. W wieku 8 lat Polina dostała się do szkoły baletowej Bolshoi, która jest jedną z najbardziej znanych i najbardziej rygorystycznych szkół baletowych w Rosji zaraz obok Akademi Vaganowej w St. Petersburgu. Nie była tak "dobrze sprzedającym się towarem" jak jej brat Dmitri, który w wieku 17 lat został zaproszony, by tańczyć w legendarnym teatrze Maryjskim. Jednak nauczyciele widzieli w niej potencjał: "Musisz ćwiczyć, ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć". Metody pedagogiczne wystraszyłyby większość ludzi, jednak tylko rozbudziły ambicje Poliny. W wieku 16 lat zdobyła pierwsze miejsce w międzynarodowym konkursie baletowym w Moskwie i ukończyła szkołę z wyróżnieniem.

Jej miłość jest w Berlinie. Jej chłopak, z którym mieszka w Berlin-Mitte, również jest tancerzem, co, według Poliny, jest dobre, ponieważ dzięki temu lepiej ją rozumie. Kiedyś sama chce mieć dzieci, jednak rozdzielenie tego będzie prawdopodobnie trudniejsze od tego na scenie [size=9:6d6bd1af8e](??? Someday, she wants to have kids herself, a split which is probably harder than that on stage)[/size:6d6bd1af8e]. "Chcę całkowicie przeżyć życie, to sprawi, że będzie ono bogatsze i bardziej otwarte".

Już dużo czasu minęło w Berlinie, odkąd publiczność zaczęła chodzić na występy tylko ze względu na nią - nie odpuszczą ani jednego. A odkąd zatańczyła w teledysku “Demo (letzter Tag)” Herberta Grönemeyera, zna ją niemal każde dziecko. Uwielbia czytać klasykę literatury rosyjskiej i chodzić do muzeów, zaś jej bogami są George Balanchine, Rudolf Nurejew, Michail Lermontov i Audrey Hepburn. Są to osoby, z którymi mogłaby zjeść kolację, jak mówi w wywiadzie - wielki choreograf, tancerz-legenda, Lermontov, którego książki kocha oraz Hepburn do której czuje się podobna, Hepburn, która sama tańczyła, zanim stała się gwiazdą filmową.

Pokusa leży w świecie baletu - w legendarnych grupach baletów Paryża, Londynu czy Nowegp Jorku. "Pozwalam jej na wielką swobodę i mam nadzieję, że zostanie z nami na długo", mówi Malakhov. A co mówi ona sama? "Nigdy nie wiesz, co się stanie w życiu". Polina Semionova - anioł gracji. Zobacz ją. Teraz. W Berlinie.

***
Artykuł fajny, można się trochę dowiedzieć, ale mimo że uwielbiam Polinę, to jednak jak na mój gust jest trochę przesłodzony...
gonia
Posty: 1705
Rejestracja: ndz paź 30, 2005 6:50 pm

Post autor: gonia »

łał, dzięki za tłumaczenie ;]
fajny artykuł, chociaż nie zrozumiałam jednego:
'' Nikt nie wykorzystuje tylu par point co ona - 120 par rocznie. Na jednym przedstawieniu, padają dwie pary point. "Moje pointy muszą być bardzo twarde. Na próbach przetrwają 2 lub 3 dni, w zależności, co tańczę". Trudne technicznie sztuki, jak "Jezioro łabędzie" czy "Śpiąca królewna", są horrorem dla jej różowych point robionych w Anglii, jednak w "Manon", "Onieginie" czy w tańcu współczesnym na ogół mogą przetrwać trochę dłużej.''

skąd oni wzięli 'różowe pointy robione w Anglii'? ;D
i wiem, że to b.głupie i naiwne pytanie- ale jeśli taniec to horror dla jej aktualnych point i wytrzymują one 2-3 dni, to nie może po prostu znaleźć innych, dla których nie będzie horrorem tańczenie?
Blanche
Posty: 890
Rejestracja: pt lut 29, 2008 9:10 pm

Post autor: Blanche »

Ogólnie odnosiłam wrażenie, że autorka chce ten artykuł napisać bardzo twórczo i pompatycznie i wychodziły jej przez to takie koszmarki ;).
nathaliye
Posty: 2264
Rejestracja: czw wrz 27, 2007 6:51 pm

Post autor: nathaliye »

zgadzam sie, bardzo przeslodzony
ODPOWIEDZ