Jak to jest z tą wagą?!

Zagadnienia techniczne, problemy tancerzy, zdrowie, pointy, ubiór, ćwiczenia itd.;
Torin
Posty: 1577
Rejestracja: wt cze 19, 2007 9:10 am

Post autor: Torin »

Oj chłopie chłopie ...
Zdaje się że Ci kapowanie zawodzi :)
Ewidentnie chodzi mi o baaaaardzo szczupłe KOBIETY tańcząnce na scenie. Nie chodzi mi o dziewczątka dzieci itp. To jest forum więc pisze skrótami W KONTEKŚCIE całego wątku.
Według mnie obecnie następuje przegięcie w stronę nienaturalnie wyglądającej (nawet nie mówię nie naturalnej - zauważ) szczupłości, chudości ocierającej sie o właśnie anoreksję.
Dla MOJEGO poczucia estetyki zaczyna to być nieakceptowalne.
Szacunkiem obdarzam wszystkie osoby miedzy innymi trawione artystyczna gorączka.
Ale z moim poczuciem estetyki szacunek nie ma nic do rzeczy.
W tym wątku było juz spoooooro zdjęć zbyt szczupłych w/g mnie tancerek nie będę ich tu ponownie wklejał, spokojnie sobie znajdziesz jak zadasz sobie trochę trudu.
Jeszcze dla jasności (bo widzę że trza kawę na ławę) nie chodzi mi o promowanie tańczących hipopotamów :)
Dyskusja ta i tak juz jest biciem piany więc ubijam ją i ja !!

Torin
milton
Posty: 408
Rejestracja: sob lis 12, 2005 4:25 pm

Post autor: milton »

To bijmy dalej pianę. Ja własnie cały mój tekst pisałem o DORSŁYCH kobietach. A początek tylko dzewczyny. Bo już bez żartów. 15 latnia dziewczyna w osb 164/43 tro nie jest o wiele za mało. To jest NORMALNIE. I tyle

Cała reszta odnosi się do dorosłych tancerek. Ale wspomniałem o wyrabianiu odpowiedniego nastawienia bo trzeba wziąć pod uwagę że dziewczyna po szkole stają się kobietą zwiększy swoją wagę i po prostu zmeini się jej figura (co jest obsolutnie normalne). Daltego to nie chodzi o moje rzekome problemy z kapowanie tylko raczej o twoje nieuważne przeczytania calej wypowiedzi i bezsensowne wyrywanie z kontekstu jakiś fragmentów.
W kategoriach szacunku miałem w ogóle na myśli kontekst całej rozmowy (tych [b74]23[/b74] stron do tej pory). Jest on taki że szczupłe scenicznie dorosłe tancerki (wyglądające nawet prywatnie na bardzo szczupłe) wyzywa się od anorektyczek. I w sensie całej rozmowy ba to wydziwięk jednoznacznie obraźliwy. I zdjęcia zazwyczaj nijak mają się do tego co jak wygląda na scenie ( to jest przecież najważniejsze).
No i jeszcze jedno.....no tak niestety było, jest i będzie że kanony piękna się zmieniają (szczegółowo pisałem o tym wyżej). I oczywiście czesem niektóre osoby mają problemy z ich aceptacją. Balet się bardzo rozwinął. Naturalny on niegdy nie był ale teraz wyktycznie odbił się od natury jak nigdy wcześniej. Przy czym ja akurat uważam to za piękne bo właśnie oderwania od rzeczywistości szukam w nim. I za tym podażają obecne kanony. Tyle
Torin
Posty: 1577
Rejestracja: wt cze 19, 2007 9:10 am

Post autor: Torin »

A propos uważnego czytania to stron jest [b5f]23[/b5f] a nie czynaście - taka mała złośliwość z mojej strony, ale z gatunku przytykał kocioł garnkowi.
A mnie właśnie o to [quote5f="milton"]Naturalny on niegdy nie był ale teraz wyktycznie odbił się od natury jak nigdy wcześniej[/quote5f] uważam, że zbyt mocny wpływ modelingu na estetykę baletu nastąpił.
I MNIE sie to nie podoba i basta !!!
W stu procentach akceptuje - więcej podziwiam, wzruszam się, oczarowuje mnie baletowa wizja kobiety. Inaczej bym w ogóle nie zawracał sobie tym głowy. Odczucia estetyczne są bardzo ważne nieprawdaż ?? I naturalnie "baletnica" musi być wysmukła, elastyczna, fantastycznie rozciągnięta itp itd.
Za to nie musi być całkowitym "szkieletem" - DLA MNIE zmniejsza to i to wyraźnie właśnie odczucia estetyczne płynące ze sceny.
I to jest mój punkt widzenia - twój jest całkiem inny - upraszczając uważasz że im szczuplejsza tancerka tym lepiej. Tu się zasadniczo różnimy i nie widzę możliwości porozumienia między nami w tej kwestii. Więc myślę, że warto dać innym możliwość stoczenia równie "interesującej potyczki" na słowa - z całkowita świadomością, że raczej nic z tej potyczki nie wyniknie :)
A my po prostu zakończmy nasz spór - bo co najwyżej ładnie okopiemy się na swoich stanowiskach i tyle ! :)

Torin
Father
Posty: 1604
Rejestracja: śr lip 04, 2007 2:15 pm

Post autor: Father »

Milton! Przegiąłeś! Ja mam zdanie podobne do Torina. Zważ,że na tym forum swoje problemy z wagą prezentują 13-15latki dla których super niska waga jest być albo nie być w życiu. Są nawet takie ktore gotowe sa tańczyć nie dlatego,że kochają balet tylko mają obsesje na punktcie wagi.
Cheryl
Posty: 1890
Rejestracja: czw sie 03, 2006 1:21 pm

Post autor: Cheryl »

Myślę, że żaden z panów nie przegiął a po prostu wyraził swoje zdanie. Każdy ma inny punkt widzenia i czego innego oczekuje od tancerek (ja podzielam zdanie Miltona > moje męża) jednak uważam, że Father jedynie zaogniasz sytuację. Tym bardziej, że Torin już wszystko wyjaśnił i poprosił o zakończenie rozmowy.
.:Agga:.
Posty: 1165
Rejestracja: wt cze 28, 2005 6:52 pm

Post autor: .:Agga:. »

Z rozroznianiem anoreksji a chudosci tez jest problem. Patrzac na dorosle tancerki ktore zwracaja uwage mozna powiedziec "o ta ma anoreksje" ale nikt nie zroci uwagi na to ze dana kobieta tanczy. Od zawsze tak wygladala, je normalnie i jest to dla niej normalne.
Znam tancerki - dorosle kobiety ktore sa bardzo chude. Chude rece, ramiona, wystajace zebra ale nie maja anoreksji.
.:Odylia:.
Posty: 688
Rejestracja: sob mar 05, 2005 3:43 pm

Post autor: .:Odylia:. »

poza tym widze,ze nie wszyscy pamiętaja ze praca tancerza to przynajmniej 5 dni w tygodniu x przynajmniej 8 h cięzkiego wysiłku fizycznego ( :!: )i naprawde mozna jesc mnostwo i wygladac jak anorektyczka :roll:
Olimpia
Posty: 808
Rejestracja: ndz lut 11, 2007 11:02 pm

Post autor: Olimpia »

No akurat niekoniecznie Odylio. Organizm przyzwyczaja sie do wysilku i dla niego to jest normlane. Nie chudnie sie od tego.
.:Odylia:.
Posty: 688
Rejestracja: sob mar 05, 2005 3:43 pm

Post autor: .:Odylia:. »

No to ja jestem jakims dziwnym przypadkiem w takim razie(chociaz obserwuje same podobne w zespole :roll: )ze dziala i wysilek i brak wysiłku-wystarcza 2 dni nicnierobienia i wraca sie "z brzuszkiem"
Father
Posty: 1604
Rejestracja: śr lip 04, 2007 2:15 pm

Post autor: Father »

No niestety tak to jest. Dlatego należy całe życie cos robić. Jeśli człowiek ma prace w ruchu to jeszcze to mu pomoże. Ale takich prac jest coraz mniej (wiadomo, komputery samochody, ruchome schody i windy). Niewielu ludzi ma zamiłowanie do ruchu a wraz z wiekiem jest coraz trudniej, nie tylko ze względu na możliwości organizmu ale ze względu na otoczenie. Bo na przykład ja mam tylko dwóch kolegów w moim wieku z którymi łączą mnie zainteresowania sportowe i chcąc czy nie chcąc muszę je kultywowac w środowisku nastolatków a w najlepszym wypadku dwudziestolatków. A jesli chodzi o taniec na lyżwach to pod tym względem jest już zupełna katastrofa. Pozostaje satysfakcja, iż obecnie ważę tyle samo kiedy miałem 17 lat a jem wszystko do zaspokojenia łaknienia.
ODPOWIEDZ