Gimnastyka artystyczna/sportowa

Miejsce na tematy luźno związane z baletem, tańcem i kulturą, a także posty "zapoznawcze" nowych członków Forum, nawiązywanie kontaktów;
ladybird
Posty: 249
Rejestracja: czw lut 21, 2008 3:53 pm

Post autor: ladybird »

gim-dance jest byłą zawodniczką, już gdzieś o tym pisała.
Przepraszam, że odpowiadam za nią :wink: :D
chmieleslava666
Posty: 303
Rejestracja: pt sty 18, 2008 4:54 pm

Post autor: chmieleslava666 »

aaaah
no to by wiele wyjaśniało.
szacun :D


a ladybird, nic nie szkodzi raczej ;p
Natashy
Posty: 341
Rejestracja: czw lut 07, 2008 4:08 pm

Post autor: Natashy »

[quote54="Father"]Porównywanie GA jak rownież dyskredytowanie jej wzgledem baletu jest wysoce niestosowne.[/quote54]

No ja również tak sądzę, po prostu jednym bardziej podoba się to, a drugim tamto...
Widz może bardziej woleć balet niż gimnastykę, bo to są jednak różne rzeczy, no ale nie zgodzę się, że gimnastyka to coś w rodzaju 'niedorobionego baletu', nie.

Gim-dance ---> łaaał x2... 8-10 godzin dziennie!!!! To pewnie jest strasznie trudne dla ciała...
Wogóle gimnastyka jest sporym wysiłkiem dla ciała, no bo, jak również napisał Fathet: celem gimnastyki jest pokazanie ciała i tego na co je stać, a jak chce się robić to dobrze to trzeba się wysilić, jak zresztą we wszystkim, nie tylko w GA.

Ciekawa jestem czy one czesem chcę odejść, czy może kochają to tak bezgranicznie, że ból im nie przeszkadza, a może już nie czują tego bólu?
ladybird
Posty: 249
Rejestracja: czw lut 21, 2008 3:53 pm

Post autor: ladybird »

Natashy, kiedy naciągały się, bolało je to, myślę z resztą, że teraz niekiedy też je boli, ale kiedy robią układy, to zazwyczaj nie boli, tak jak z balecie wariacje.
nathaliye
Posty: 2264
Rejestracja: czw wrz 27, 2007 6:51 pm

Post autor: nathaliye »

[quote2c="Natashy"]Ciekawa jestem czy one czesem chcę odejść, czy może kochają to tak bezgranicznie, że ból im nie przeszkadza, a może już nie czują tego bólu?[/quote2c]takie samo pytanie mozna zadac tancerzom

mnie zawsze interesowalo jak gimnastyczki kreca te ogromne ilosci obrotow w piruecie i to przeciez w takich niesamowitych pozycjach, z glowa do dolu albo noga wysoko w gorze, przeciez one nie maja jednego punktu, robia piruety "bez glowy" wiec powinno byc im trudniej a z latwoscia je wykonuja, w czym tkwi sekret?
Stokrotka=)
Posty: 51
Rejestracja: sob sie 27, 2005 7:05 pm

Post autor: Stokrotka=) »

W długim, mozolnym, trudnym i ciągłym ćwiczeniu :)
Natashy
Posty: 341
Rejestracja: czw lut 07, 2008 4:08 pm

Post autor: Natashy »

[quote35="Stokrotka=)"]W długim, mozolnym, trudnym i ciągłym ćwiczeniu :)[/quote35]

Pewnie tak... tak samo w łyżwiarstwie figurowym, tam też są rozmaite piruety, ale może to jakoś łyżwy się wbijają w ten lód czy coś, a w gimnastyce trudno, żeby te leciutkie gimnastyczki (w sęsie ich "baletek") się gdzieś wbiły...

Tak sobie myślę, że ból w gimnastyce to tak jak...no tak, że najpierw boli, ale po porządnej rozgrzewce już mniej i jak już się coś wyćwiczy to też już raczej nie boli tak strasznie jak mogłoby się wydawać...
Gdyby jakiegoś zwykłego pana czy panią wzięło sie z ulicy i dodusiło do szpagatu to chyba umarli by z bólu (oczywiście wiem, że pod jakimkolwiek pozorem nie można tak zrobić ;) ), albo my oguchnelibyśmy od ich krzyków, a jak ktoś kto już umie robi szpagat to go to już nie boli aż tak :wink:
hi hii- to by było na tyle :D
nathaliye
Posty: 2264
Rejestracja: czw wrz 27, 2007 6:51 pm

Post autor: nathaliye »

wlasnie o to mi chodzi, nie tyle o pozy ktore i tak sa swietne ale o ilosc tych piruetow na lodzie ok jest malenkie tarcie, a co do bolu to to wszystko jest przelamywaniem granic i w koncu jakas granica przestaje nia byc a napotyka sie kolejna, potem to co bolalo przestajemy czuc, boli kolejne przelamywanie granicy
Father
Posty: 1604
Rejestracja: śr lip 04, 2007 2:15 pm

Post autor: Father »

No, nie! Są granice. Nie da się bezkarnie pokonać bólu. Stosując drakońskie rozciąganie wobec nietrenującego człowieka z ulicy, rozerwie sie mu ścięgna. Sam tego doświadczylem kilka lat temu gdy na łyżwach rozciagneło mnie do przymusowego szpagatu. W efekcie naderwałem scięgno krocza i przez trzy miesiace miałem wszystkie sporty z głowy a przez pierwszy miesiąc chodziłem jak z jajem.
lusiak
Posty: 191
Rejestracja: ndz lis 04, 2007 6:07 pm

Post autor: lusiak »

dokładnie. trzeba pamietać, ze ścięgna trzeba rozciągać stopniowo i jeśli się to robi regularnie to ten ból idzie przeżyć. xD z reszta o tym wie każda gimnastyczka, kazdy łyżwiarz, tancerz i w sumie chyba kazdy kto ma do czymnienia z jakimkowliek sportem, bo mimo wszystko biegacz też się troche rozciąga. :P

a co do piruetów to Stokrotka trafiła w samo sedno. xD tak jak w klasyce uczy się kręcić piruety 'z głową' tak już małe gimnastyczki uczą się kręcić także bez niej, bo w grand piruetach ta machająca głowa jest nie wygodna. xD
ODPOWIEDZ