You Can Dance 2
-
chmieleslava666
- Posty: 303
- Rejestracja: pt sty 18, 2008 4:54 pm
ja teraz sie juz niczym nie zdziwię,myslalam ze Greg ma wiecej fanow a tu odpadl, wszystko sie moze przestasowac po jednym tancu, ale tez sie zdziwilam takim iloscia glosow na Kryspina bo w sumie sie niczym osobowosciowo nie wyroznial, docenili Artura, wszystko sie moze stac moim zdaniem, a jak Egurrola powiedzial zeby Kryspin uwierzył w siebie bo moze wygrac ten program to moze go wygrac
a tam taki misz masz O_o
prawie wszystkie stroje rusinowej byly masakryczne, ale i tak sadze, ze drugie miejsce ma ta zlota ze stanikiem, a pierwsze jeszcze stroj z pierwszej serii- ten z niebieska tutu :D W nastepnym odcinq ma odpasc Ania albo Artur, bo najwazniejsze, zeby w finale byl Kryspin i |KASIA :*| jej solowka mnie dobila w srode! łaaał- tylko to mozna o tym powiedziec! :roll:
-
chmieleslava666
- Posty: 303
- Rejestracja: pt sty 18, 2008 4:54 pm
hhhmmmm.... zgubiłam się :D wczesniej byłam pewna, ze ma odpaść Ania... ale tak właściwie dobrze jej idzie hip hop i towarzyski- a to dość sporo. tylko robią z niej taką rewelację: że tańczyła z gipsem, że schudła tyle, że się tak zmieniła.... grrr, za to ten program mnie wkurza!!
[quote:51abf89dc6="Natashy"]Liczę na Kasię.[/quote:51abf89dc6]
no to się nie przeliczysz, Natashy :D
[quote:51abf89dc6="Natashy"]Liczę na Kasię.[/quote:51abf89dc6]
no to się nie przeliczysz, Natashy :D
Do Ani poczatkowo nic nie mialam, ale nie uwazam, ze powinna tak wysoko zajsc. Na poczatku podobala mi sie jej radosc i energia w tancu, ale uwazam, ze jest zbyt hmm malo wymiarowa jak na to, zeby zajsc tak wysoko. No offence, ale jakos nie patrzy mi sie na to za dobrze (sa techniki, w ktorych to by nie przeszkadzalo, ale np. w tych typu towarzyski to jednak nie pasuje).
Justyne z kolei bardzo lubilam, i szkoda, ze odpadla - uwazam, ze calkiem przyzwoicie odnajdowala sie w roznych technikach, przy tym jest bardzo kobieca, i ladnie sie prezentuje na scenie.
Gieorgija rowniez mi szkoda, ze odpadl - bardzo lubilam patrzec na jego taniec. Pomimo drobnych mankamentow technicznych tanczac, wrecz plynal po scenie, jakby sie unosil tuz nad nia, nie wykonywal elementow 'od pozy do pozy', tylko potrafil wszystko wytanczyc. Co jest trudna umiejetnoscia, a wlasciwie chyba tylko talentem, bo ciezko sie tego wyuczyc - nie robic poz, a wlasnie zatanczyc. I on to akurat mial.
Chociaz dwa dutety z ostatniego odcinka byly takie sobie.
Artura rowiez bardzo lubie. Nie wiem, czemu tak wam przeszkadza jego pewnosc siebie. Mnie sie wlasnie to u niego bardzo podoba - to jest zreszta takie typowo zachodnie, ze sie wierzy w siebie, zna swoja wartosc, a jednoczesnie jest otwartym, a nie przesadnie kryguje itp., co jest takie typowo polskie (tzn sa tez polskie cechy, ktore sa super, ale akurat ta uwazam nie jest najlepsza...). Ze lubi sie najbardziej tego najbiedniejszego, najskromniejszego, a wlasciwie to bycie pewnym siebie jest jakims grzechem? Taka troche zawisc, ze 'komus sie udalo', a wlasciwie - zapracowal sobie na to - i jeszcze smie byc z tego dumnym, i wierzyc w siebie, a nie chylic czola przed reszta swiata...
Justyne z kolei bardzo lubilam, i szkoda, ze odpadla - uwazam, ze calkiem przyzwoicie odnajdowala sie w roznych technikach, przy tym jest bardzo kobieca, i ladnie sie prezentuje na scenie.
Gieorgija rowniez mi szkoda, ze odpadl - bardzo lubilam patrzec na jego taniec. Pomimo drobnych mankamentow technicznych tanczac, wrecz plynal po scenie, jakby sie unosil tuz nad nia, nie wykonywal elementow 'od pozy do pozy', tylko potrafil wszystko wytanczyc. Co jest trudna umiejetnoscia, a wlasciwie chyba tylko talentem, bo ciezko sie tego wyuczyc - nie robic poz, a wlasnie zatanczyc. I on to akurat mial.
Chociaz dwa dutety z ostatniego odcinka byly takie sobie.
Artura rowiez bardzo lubie. Nie wiem, czemu tak wam przeszkadza jego pewnosc siebie. Mnie sie wlasnie to u niego bardzo podoba - to jest zreszta takie typowo zachodnie, ze sie wierzy w siebie, zna swoja wartosc, a jednoczesnie jest otwartym, a nie przesadnie kryguje itp., co jest takie typowo polskie (tzn sa tez polskie cechy, ktore sa super, ale akurat ta uwazam nie jest najlepsza...). Ze lubi sie najbardziej tego najbiedniejszego, najskromniejszego, a wlasciwie to bycie pewnym siebie jest jakims grzechem? Taka troche zawisc, ze 'komus sie udalo', a wlasciwie - zapracowal sobie na to - i jeszcze smie byc z tego dumnym, i wierzyc w siebie, a nie chylic czola przed reszta swiata...