Przyjaźnie balet.pl
[quote:9c9084cfed="Father"]Przez telefon lub w sieci [/quote:9c9084cfed]
No tak aleeee, cóż żyjemy w takich czasach, że czasem nawet z najlepszymi przyjaciółmi kontaktujemy się właśnie za pośrednictwem takich właśnie mediów.
I co czasem straszne, to taka osoba jest niby o rzut beretem od nas - 15 minut samochodem - tyle co nic.
I jest to ktoś kogo można nazwać P R Z Y J A C I E L E M. I tylko boli, ze zamiast się spotkać, po raz tysięczny oglądnąć ten sam ukochany koncert i wspólnie pomilczeć, to rozmawiamy przez telefon wysyłamy sms-y - substytuty.
A cóż począć gdy bratnia dusza jest o setki, tysiące czy tez dziesiątki tysięcy kilometrów od nas.
Pozostaje telefon, pozostaje internet.
Kluczem do twojej wypowiedzi jest stwierdzenie - [b:9c9084cfed]nieznanym osobom[/b:9c9084cfed].
Tak - zwierzanie się - jakiekolwiek - nieznanym osobom jest jakąś dziwna forma ekshibicjonizmu. Niezrozumiałą.
JA nigdy bym tego nie zrobił - ani jako zwierzający się, ani jako odbiorca takich zwierzeń :)
Bo nieważne jest medium jakie przenosi te wyznania, czy to będzie powietrze, światłowód czy papier listowy, ważna jest relacja. Czyli ważna jest osoba ....
Jak zawsze od wieków :)
Torin
p.s.
Scarpia - twój opis wskazywać może, że nie masz tak naprawdę prawdziwych przyjaciół ...
Mylę się ??
No tak aleeee, cóż żyjemy w takich czasach, że czasem nawet z najlepszymi przyjaciółmi kontaktujemy się właśnie za pośrednictwem takich właśnie mediów.
I co czasem straszne, to taka osoba jest niby o rzut beretem od nas - 15 minut samochodem - tyle co nic.
I jest to ktoś kogo można nazwać P R Z Y J A C I E L E M. I tylko boli, ze zamiast się spotkać, po raz tysięczny oglądnąć ten sam ukochany koncert i wspólnie pomilczeć, to rozmawiamy przez telefon wysyłamy sms-y - substytuty.
A cóż począć gdy bratnia dusza jest o setki, tysiące czy tez dziesiątki tysięcy kilometrów od nas.
Pozostaje telefon, pozostaje internet.
Kluczem do twojej wypowiedzi jest stwierdzenie - [b:9c9084cfed]nieznanym osobom[/b:9c9084cfed].
Tak - zwierzanie się - jakiekolwiek - nieznanym osobom jest jakąś dziwna forma ekshibicjonizmu. Niezrozumiałą.
JA nigdy bym tego nie zrobił - ani jako zwierzający się, ani jako odbiorca takich zwierzeń :)
Bo nieważne jest medium jakie przenosi te wyznania, czy to będzie powietrze, światłowód czy papier listowy, ważna jest relacja. Czyli ważna jest osoba ....
Jak zawsze od wieków :)
Torin
p.s.
Scarpia - twój opis wskazywać może, że nie masz tak naprawdę prawdziwych przyjaciół ...
Mylę się ??
[quote:0f7e79ef67="Torin"]Tak - zwierzanie się - jakiekolwiek - nieznanym osobom jest jakąś dziwna forma ekshibicjonizmu. Niezrozumiałą.[/quote:0f7e79ef67]
Prawdopodobnie nie widzisz róznicy pomiedzy ekshibicjonizmem a wołaniem o pomoc, a może to ja sie mylę bo czyż ekshibicjonizm nie jest przypadkiem wypaczoną forma poszukiwania akceptacji dla siebie?
[quote:0f7e79ef67="Torin"] jako odbiorca takich zwierzeń[/quote:0f7e79ef67]
A nie pomyślałes przypadkiem czy Ty nie stajesz sie w tym przypadku ostatnią deską ratunku dla tej osoby?
[quote:0f7e79ef67="Torin"]że czasem nawet z najlepszymi przyjaciółmi kontaktujemy się właśnie za pośrednictwem takich właśnie mediów.[/quote:0f7e79ef67]
Za niedługo nieczasem ale zawsze będziemy sie w ten sposób kontaktować. Środki elektronicznego przekazu dla jednych to proteza naszych zmysłów a dla coraz wiekszych rzesz ludzi szara codzienność. :roll:
Prawdopodobnie nie widzisz róznicy pomiedzy ekshibicjonizmem a wołaniem o pomoc, a może to ja sie mylę bo czyż ekshibicjonizm nie jest przypadkiem wypaczoną forma poszukiwania akceptacji dla siebie?
[quote:0f7e79ef67="Torin"] jako odbiorca takich zwierzeń[/quote:0f7e79ef67]
A nie pomyślałes przypadkiem czy Ty nie stajesz sie w tym przypadku ostatnią deską ratunku dla tej osoby?
[quote:0f7e79ef67="Torin"]że czasem nawet z najlepszymi przyjaciółmi kontaktujemy się właśnie za pośrednictwem takich właśnie mediów.[/quote:0f7e79ef67]
Za niedługo nieczasem ale zawsze będziemy sie w ten sposób kontaktować. Środki elektronicznego przekazu dla jednych to proteza naszych zmysłów a dla coraz wiekszych rzesz ludzi szara codzienność. :roll:
[quote:c6a81337bc="Father"][quote:c6a81337bc="Kasia G"]ale od czego rozum[/quote:c6a81337bc]
Rozum jest bardzo niedoskonalym operatorem naszych uczuć bo gdyby było inaczej mielibyśmy na ziemi jedno doskonale przedsiebiorstwo ale pozbawione uczuć :sad:-technokrację[/quote:c6a81337bc]
masz rację, że niedoskonalym. Mowię jednak konkretnie o sytuacjach (sama takiej doświadczyłam) gdy ktoś z widocznie zaburzonym postrzeganiem przyjaźni, lub bardzo bardzo samotny zaczyna się zwierzać nieznajome osobie przez np. Internet i po jakimś czasie obarcza tę osobe poczuciem odpowiedzalności za siebie bo uważa stworzna relację za "przyjaźń" podczas gdy druga osoba uparcie stara się uśwadomić mu, ze pogaduszki przez neta od czasu do czasu i to dośc jednostronne to jeszcze nie przyjaźń, a tym bardziej nie upowazniają do nakladania na drugą osobę tak wielkiej odpowiedzialnosci. Stąd mój tekst o posługiwaniu się czasem ROZUMEM (o posługiwaniu się UCZUCIAMI nawet nie pisze bo to oczywwiste - czasem to one kłamią, a czasem rozum :)) )
edit. Oooo, własnie - o takiej desce ratunku pszę powyżej, jak to ująłeś Father. O wolaniu o pomoc - rozumiem, staram się pomóc, ale poświęcanie się dla kogoś kt nas uczuciowo takim wołaniem o pomoc psychicznie szantazuje to na pewno nie przyjaźń. Cóz, bywają sytuacje trudne a nawet tragicze, dlatego nie mozna osądzac kogoś tyko dlatego ze najlepszych przyjaciół ma w sieci, albo ma z tym jakiś inny problem. Zwykla niesmialość może byćw tym przypadku bariera nie do pokonania
Rozum jest bardzo niedoskonalym operatorem naszych uczuć bo gdyby było inaczej mielibyśmy na ziemi jedno doskonale przedsiebiorstwo ale pozbawione uczuć :sad:-technokrację[/quote:c6a81337bc]
masz rację, że niedoskonalym. Mowię jednak konkretnie o sytuacjach (sama takiej doświadczyłam) gdy ktoś z widocznie zaburzonym postrzeganiem przyjaźni, lub bardzo bardzo samotny zaczyna się zwierzać nieznajome osobie przez np. Internet i po jakimś czasie obarcza tę osobe poczuciem odpowiedzalności za siebie bo uważa stworzna relację za "przyjaźń" podczas gdy druga osoba uparcie stara się uśwadomić mu, ze pogaduszki przez neta od czasu do czasu i to dośc jednostronne to jeszcze nie przyjaźń, a tym bardziej nie upowazniają do nakladania na drugą osobę tak wielkiej odpowiedzialnosci. Stąd mój tekst o posługiwaniu się czasem ROZUMEM (o posługiwaniu się UCZUCIAMI nawet nie pisze bo to oczywwiste - czasem to one kłamią, a czasem rozum :)) )
edit. Oooo, własnie - o takiej desce ratunku pszę powyżej, jak to ująłeś Father. O wolaniu o pomoc - rozumiem, staram się pomóc, ale poświęcanie się dla kogoś kt nas uczuciowo takim wołaniem o pomoc psychicznie szantazuje to na pewno nie przyjaźń. Cóz, bywają sytuacje trudne a nawet tragicze, dlatego nie mozna osądzac kogoś tyko dlatego ze najlepszych przyjaciół ma w sieci, albo ma z tym jakiś inny problem. Zwykla niesmialość może byćw tym przypadku bariera nie do pokonania
[quote:2e147f4954="Torin"]I tylko boli, ze zamiast się spotkać, po raz tysięczny oglądnąć ten sam ukochany koncert i wspólnie pomilczeć, to rozmawiamy przez telefon wysyłamy sms-y - substytuty. [/quote:2e147f4954]
Najsłuszniejsza słuszność! Ja też sie buntowałem, ale zacząłem ludzi usprawiedliwiać - z czasem po prostu dotarło do mnie, że tempo życia nawet całkiem normalnie żyjących ludzi i jego obligatoryjny styl uniemożliwiają poprawną realizację tych głęboko ludzkich potrzeb. Doba ma "tylko" 24 godziny a i możliwości fizyczne są ograniczone - przecież trzeba spać ,jeść, spędzić większośc dnia w pracy, zająć się dziećmi, jechać (w korkach) do marketu , pamiętać o milionach opłat i zobowiązań... Mam koleżankę na eksponowanym stanowisku w banku. No i co: wyjście do pracy o 8 rano - powrót do domu 21:15. Jak myślisz? Jest tu miejsce na jakieś fizyczne utrzymywanie znajomości z ludźmi "z poza pracy"?
Tylko studenci i ludzie o wolnych zawodach mają ten komfort. Codziennie patrzę na setki twarzy niezykle zapracowanych kobiet i mężczyzn wykonujących monotonną pracę przy produkcji przemysłowej, na taśmie produkcyjnej... Ze szczerego serca usprawiedliwiam ich ze wszystkiego.
[quote:2e147f4954="Torin"]Tak - zwierzanie się - jakiekolwiek - nieznanym osobom jest jakąś dziwna forma ekshibicjonizmu. Niezrozumiałą. JA nigdy bym tego nie zrobił - ani jako zwierzający się, ani jako odbiorca takich zwierzeń [/quote:2e147f4954]
Syty (tu w znaczeniu: mający wielu przyjaciół) nie zrozumie głodnego.
Krótki co prawda pobyt na pewnej bezlitosnej afrykańskiej pustyni nauczył mnie praktycznie jednej trywialnej prawdy: Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Nie jest według mnie poprawne politycznie dziwienie się spartańskim "manierom" potwornie spragnionego, spalonego słońcem i brudnego wędrowcy, który rozpaczliwie dopada do nieraz brudnej i cuchnącej wody w oazie i dziko ją "chłepce", jak się siedzi w luksusowym bialym Jeepie z napędem na 4 koła, z klimatyzacją i lodówką na pokładzie pełnej Coca-Coli, szampana i lodu. Podawanych oczywiście w pierwszorzędnych kryształowych szklankach. Mam nadzieję że moja myśl jest czytelna?
[quote:2e147f4954="Torin"]Scarpia - twój opis wskazywać może, że nie masz tak naprawdę prawdziwych przyjaciół ...Mylę się ??[/quote:2e147f4954]
1. Administrator ma zawsze rację.
2. Jak Administrator nie ma racji to patrz punkt 1! :D
[quote:2e147f4954="Kasia G"]Pierwszy powiedzial to, jak przekazuje tradycja, Kardynał Richelieu[/quote:2e147f4954]
A tego nie wiedziałem... Dziekuję! Kardynał Richelieu - mój nowy idol, od dzisiaj jet u mnie "na topie"! Czy lubił balet? No i pewnie miał wieeeeeeeeeeeeeelu możnych przyjaciół do swoich intryg hehehehe... :mrgreen:
Najsłuszniejsza słuszność! Ja też sie buntowałem, ale zacząłem ludzi usprawiedliwiać - z czasem po prostu dotarło do mnie, że tempo życia nawet całkiem normalnie żyjących ludzi i jego obligatoryjny styl uniemożliwiają poprawną realizację tych głęboko ludzkich potrzeb. Doba ma "tylko" 24 godziny a i możliwości fizyczne są ograniczone - przecież trzeba spać ,jeść, spędzić większośc dnia w pracy, zająć się dziećmi, jechać (w korkach) do marketu , pamiętać o milionach opłat i zobowiązań... Mam koleżankę na eksponowanym stanowisku w banku. No i co: wyjście do pracy o 8 rano - powrót do domu 21:15. Jak myślisz? Jest tu miejsce na jakieś fizyczne utrzymywanie znajomości z ludźmi "z poza pracy"?
Tylko studenci i ludzie o wolnych zawodach mają ten komfort. Codziennie patrzę na setki twarzy niezykle zapracowanych kobiet i mężczyzn wykonujących monotonną pracę przy produkcji przemysłowej, na taśmie produkcyjnej... Ze szczerego serca usprawiedliwiam ich ze wszystkiego.
[quote:2e147f4954="Torin"]Tak - zwierzanie się - jakiekolwiek - nieznanym osobom jest jakąś dziwna forma ekshibicjonizmu. Niezrozumiałą. JA nigdy bym tego nie zrobił - ani jako zwierzający się, ani jako odbiorca takich zwierzeń [/quote:2e147f4954]
Syty (tu w znaczeniu: mający wielu przyjaciół) nie zrozumie głodnego.
Krótki co prawda pobyt na pewnej bezlitosnej afrykańskiej pustyni nauczył mnie praktycznie jednej trywialnej prawdy: Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Nie jest według mnie poprawne politycznie dziwienie się spartańskim "manierom" potwornie spragnionego, spalonego słońcem i brudnego wędrowcy, który rozpaczliwie dopada do nieraz brudnej i cuchnącej wody w oazie i dziko ją "chłepce", jak się siedzi w luksusowym bialym Jeepie z napędem na 4 koła, z klimatyzacją i lodówką na pokładzie pełnej Coca-Coli, szampana i lodu. Podawanych oczywiście w pierwszorzędnych kryształowych szklankach. Mam nadzieję że moja myśl jest czytelna?
[quote:2e147f4954="Torin"]Scarpia - twój opis wskazywać może, że nie masz tak naprawdę prawdziwych przyjaciół ...Mylę się ??[/quote:2e147f4954]
1. Administrator ma zawsze rację.
2. Jak Administrator nie ma racji to patrz punkt 1! :D
[quote:2e147f4954="Kasia G"]Pierwszy powiedzial to, jak przekazuje tradycja, Kardynał Richelieu[/quote:2e147f4954]
A tego nie wiedziałem... Dziekuję! Kardynał Richelieu - mój nowy idol, od dzisiaj jet u mnie "na topie"! Czy lubił balet? No i pewnie miał wieeeeeeeeeeeeeelu możnych przyjaciół do swoich intryg hehehehe... :mrgreen:
[quote:a1012801b9="Father"]
Prawdopodobnie nie widzisz róznicy pomiedzy ekshibicjonizmem a wołaniem o pomoc[/quote:a1012801b9][quote:a1012801b9="Father"]
A nie pomyślałes przypadkiem czy Ty nie stajesz sie w tym przypadku ostatnią deską ratunku dla tej osoby[/quote:a1012801b9]
No cóż Father - masz racje...
Na pewno zdażają się sytuacje, gdy właśnie taki kontakt albo jego substytut będzie właśnie wołaniem o pomoc - ta przysłowiową ostatnia deską ratunku...
I tutaj taka pomoc taka rozmowa może być bez cenna. Ale może przerodzić się też w coś takiego jak opisała Kasia G. I wtedy nie rozwiązuje to żadnego problemu a tworzy nowe ... Ciężko mi to oceniać - nie miałem takiego doświadczenia ..
[quote:a1012801b9="Father"]Środki elektronicznego przekazu dla jednych to proteza naszych zmysłów a dla coraz wiekszych rzesz ludzi szara codzienność[/quote:a1012801b9]
Ja teoretycznie mocno "narażony" ze wzgledu na zawód jaki wykonuje na uleganie dominacji tej protezy, stram sie jednak na tyle na ile to możliwe nie pozwolic aby proteza stała się codziennością akceptowaną.
[quote:a1012801b9="Scarpia"]Ja też sie buntowałem, ale zacząłem ludzi usprawiedliwiać[/quote:a1012801b9]
Ja staram się głownie nie usprawiedliwiać siebie - i starać się starać się starać. Bo warto. I mam tego przykłady :)
[quote:a1012801b9="Scarpia"]Syty (tu w znaczeniu: mający wielu przyjaciół) nie zrozumie głodnego[/quote:a1012801b9]
No tak ....
To prawda, należę (do zdaje się nie tak dużego, a wręcz chyba niewielkiego) grona osób które mogą powiedzieć że maja niewielką ale jednak grupę sprawdzonych przyjaciół ....
Ale nam się fajna dyskusja zrobiła ;)
Pozdrawiam gorąco !!!!!!
Torin
Prawdopodobnie nie widzisz róznicy pomiedzy ekshibicjonizmem a wołaniem o pomoc[/quote:a1012801b9][quote:a1012801b9="Father"]
A nie pomyślałes przypadkiem czy Ty nie stajesz sie w tym przypadku ostatnią deską ratunku dla tej osoby[/quote:a1012801b9]
No cóż Father - masz racje...
Na pewno zdażają się sytuacje, gdy właśnie taki kontakt albo jego substytut będzie właśnie wołaniem o pomoc - ta przysłowiową ostatnia deską ratunku...
I tutaj taka pomoc taka rozmowa może być bez cenna. Ale może przerodzić się też w coś takiego jak opisała Kasia G. I wtedy nie rozwiązuje to żadnego problemu a tworzy nowe ... Ciężko mi to oceniać - nie miałem takiego doświadczenia ..
[quote:a1012801b9="Father"]Środki elektronicznego przekazu dla jednych to proteza naszych zmysłów a dla coraz wiekszych rzesz ludzi szara codzienność[/quote:a1012801b9]
Ja teoretycznie mocno "narażony" ze wzgledu na zawód jaki wykonuje na uleganie dominacji tej protezy, stram sie jednak na tyle na ile to możliwe nie pozwolic aby proteza stała się codziennością akceptowaną.
[quote:a1012801b9="Scarpia"]Ja też sie buntowałem, ale zacząłem ludzi usprawiedliwiać[/quote:a1012801b9]
Ja staram się głownie nie usprawiedliwiać siebie - i starać się starać się starać. Bo warto. I mam tego przykłady :)
[quote:a1012801b9="Scarpia"]Syty (tu w znaczeniu: mający wielu przyjaciół) nie zrozumie głodnego[/quote:a1012801b9]
No tak ....
To prawda, należę (do zdaje się nie tak dużego, a wręcz chyba niewielkiego) grona osób które mogą powiedzieć że maja niewielką ale jednak grupę sprawdzonych przyjaciół ....
Ale nam się fajna dyskusja zrobiła ;)
Pozdrawiam gorąco !!!!!!
Torin
[quote:4cbe4d4d65="Scarpia"]
A tego nie wiedziałem... Dziekuję! Kardynał Richelieu - mój nowy idol, od dzisiaj jet u mnie "na topie"! Czy lubił balet? No i pewnie miał wieeeeeeeeeeeeeelu możnych przyjaciół do swoich intryg hehehehe... :mrgreen:[/quote:4cbe4d4d65]
Z tego co wiem to lubił balet i wiele innych doczesnych uciech również pomimo iż był osobą duchowną. Obdarzony ponadprzecietną inteligencją co pozwoliło mu w cieniu króla stworzyć potęgę Francji. Tak naprawdę to nie miał przyjaciół jeno wspólników w machiawelicznym dziele.
A teraz z innej beczki.
Ktoś powiedział iż każdy nieznany człowiek jest potencjalnym moim przyjacielem. I co Wy na to. :roll:
A tego nie wiedziałem... Dziekuję! Kardynał Richelieu - mój nowy idol, od dzisiaj jet u mnie "na topie"! Czy lubił balet? No i pewnie miał wieeeeeeeeeeeeeelu możnych przyjaciół do swoich intryg hehehehe... :mrgreen:[/quote:4cbe4d4d65]
Z tego co wiem to lubił balet i wiele innych doczesnych uciech również pomimo iż był osobą duchowną. Obdarzony ponadprzecietną inteligencją co pozwoliło mu w cieniu króla stworzyć potęgę Francji. Tak naprawdę to nie miał przyjaciół jeno wspólników w machiawelicznym dziele.
A teraz z innej beczki.
Ktoś powiedział iż każdy nieznany człowiek jest potencjalnym moim przyjacielem. I co Wy na to. :roll:
[quote:aaa2c9e670="Father"]Ktoś powiedział iż każdy nieznany człowiek jest potencjalnym moim przyjacielem. I co Wy na to. :roll:[/quote:aaa2c9e670]
Hmmm, równie dobrze może być moim potencjalnym wrogiem (gdybym byla pesymistką...), a nawet każdy nieznany czlowie płci przeciwnej może być moim potencjalnym "czyms więcej niż przyjacielem" :twisted: A na serio to to powiedzenie znamionuje optymizm i pozytywne podejście do ludzi, rozumem je jako "jesli się otworzysz i dasz drugiej osobie szansę, to na każdym kroku mozesz zyskac przyjaciela"
Hmmm, równie dobrze może być moim potencjalnym wrogiem (gdybym byla pesymistką...), a nawet każdy nieznany czlowie płci przeciwnej może być moim potencjalnym "czyms więcej niż przyjacielem" :twisted: A na serio to to powiedzenie znamionuje optymizm i pozytywne podejście do ludzi, rozumem je jako "jesli się otworzysz i dasz drugiej osobie szansę, to na każdym kroku mozesz zyskac przyjaciela"
bo nie idą ;) ale mogą się przeksztalcać jedna w drugą i odwrotnie. Nasza dyskusja wszak zostala wywołana przez Scarpię, ktory stwierdził ze przyjaźń damsko-męska istnieć nie może, a forumowicze dali temu twierdzeniu mocny odpór. Często przeciez bywa tak, ze spotykamy kogoś i fascynuje nas (np. urodą) ale po blizszym poznaniu wynika z tego jedynie (aż) relacja koleżeńska lub przyjacielska. A bywa i odwrotnie. Chodzilo mi więc o to, ze zarówno przyjaźń jak i miłość mozna znaleść zupełnie nieoczekiwanie i na kazdym kroku ;)..... i żeby wrocić do meritum tego WĄTKU - znaleść je można również na tym forum :)