Przyjaźnie balet.pl

Miejsce na tematy luźno związane z baletem, tańcem i kulturą, a także posty "zapoznawcze" nowych członków Forum, nawiązywanie kontaktów;
Torin
Posty: 1577
Rejestracja: wt cze 19, 2007 9:10 am

Post autor: Torin »

[quote6b="Kasia G"]Ktoś powiedział iż każdy nieznany człowiek jest potencjalnym moim przyjacielem[/quote6b]

Ja kurde nie mam łatwości zawierania nowych znajomości więc pod tym stwierdzeniem nie mogę się z czystym sumieniem podpisać :)
Na szczęście pod odwrotnym również ;)

Torin
M.
Posty: 737
Rejestracja: wt lut 13, 2007 3:42 pm

Post autor: M. »

Torin wybacz ale po tym jak widziałam całe Twoje "wejście" na forum, trudno jest mi uwierzyć, że nie zawierasz szybko nowych znajomości...

Wiecie co ja rozumiem, że zakolegować można się szybko i wszędzie, ale Ci potencjalni przyjaciele na każdym kroku trochę mnie nie przekonują - mam wrażenie, że zaszczytny ( ;) ) tytuł przyjaciela to sprawa ważna i bardzo gratyfikująca, nie można mieć wielu przyjaciół, bo to znaczy, że nie ma się żadnego. Zresztą niewielu "prawdziwych" w zupełności wystarcza - zwłaszcza gdy dodamy do tego wzajemną odpowiedzialność i to że zapewne sami nie chcemy zawieść gdy to my jesteśmy potrzebni jako przyjaciele... Stanowisko ;) przyjaciela jest czymś wyjątkowym i mogą je zająć jedynie sprawdzone osoby na których można zawsze polegać. Jakoś trudno mi sobie wyobrazić, że tacy czają się za każdym rogiem :P Choć oczywiście zgadzam się z tym, że nie da się przewidzieć gdzie się takiego spotka. Inna sprawa, że w chwilach "próby" prawdziwym przyjacielem może okazać się ktoś obcy, lub ktoś kogo za obcego uważamy. Nie sprowadzałabym też przyjaźni jedynie do możliwości porozmawiania czy podzielenia się wszystkim - to oczywiście ważna sprawa, by móc się nagadać, ale jest też inna kategoria przyjaciół: mam wrażenie, że gdybym gdzieś kiedyś nie spotkała na swojej drodze (o rany, brzmi strasznie ;) ) kilku osób, byłabym teraz kimś zupełnie innym i na pewno nie byłaby to fajna życiowa opcja... Tyle ode mnie - rzeczywiście dobry temat :twisted:
Father
Posty: 1604
Rejestracja: śr lip 04, 2007 2:15 pm

Post autor: Father »

Ja mam taki sprawdzony próbnik przyjażni, mianowicie":stawiam sobie pytanie czy ta osoba w potrzebie pożyczy mi srednią sumę pieniedzy lub podżyruje kredyt? I wiem,że z grona niby przyjaciól moge liczyć tylko na dwie osoby. W sytuacji odwrotnej one moga liczyć na mnie.
Torin! ten cytat pochodzi z mojego listu. Ja również jestem przekonany, ze Ty jesteś komunikatywnym typem i zawarcie nowej znajomości to dla Ciebie małe piwo.
kfviatek
Posty: 91
Rejestracja: sob wrz 06, 2008 6:32 pm

Post autor: kfviatek »

przyjaźni nie można kupić...
nie lepiej sobie zadać pytanie czy możesz na tą osobę liczyć w każdej sytuacji? nie koniecznie pieniężnej... bo pożyczyć pieniądze to nie jest jakiś duży problem.. a poświęcić trochę czasu jest nieraz dużo trudniej...a chyba raczej o to w przyjaźni chodzi
Father
Posty: 1604
Rejestracja: śr lip 04, 2007 2:15 pm

Post autor: Father »

Ha,ha twierdzisz ,że to nie problem, zastanów się, czy jesteś w stanie pożyczyc przyjaciólce, no drobne tysiąc zł. a może 5 tys.?Przeciez pieniądze to nie papierki do kolekcjonowania. :D
M.
Posty: 737
Rejestracja: wt lut 13, 2007 3:42 pm

Post autor: M. »

Wiesz co Father? To mnie rozczarowałeś sprowadzeniem tematu do pieniędzy :/ , bo nie sądzę abyś prowokował albo się nabijał... chyba normalne, że jak ktoś Cię prosi o pomoc - to zazwyczaj chcesz pomóc (więc jeśli możesz to to robisz) - taki naturalny odruch na drugiego człowieka w potrzebie. Jakoś nie wierze w przyjaźnie od pieniedzy. Czy w takim razie każdy kto pożyczał od Ciebie lub od kogo pożyczałeś jest Twoim przyjacielem? Czy może jest jakaś konkretna suma na której kończy się dobra znajomość a zaczyna przyjaźń??
Torin
Posty: 1577
Rejestracja: wt cze 19, 2007 9:10 am

Post autor: Torin »

[quote71]Torin wybacz ale po tym jak widziałam całe Twoje "wejście" na forum, trudno jest mi uwierzyć, że nie zawierasz szybko nowych znajomości... [/quote71]

Wróć - skróty myślowe sa dobre, ale nie beznadziejne jak to mówią.
Więc tak znajomości - tak, nie mam problemów jakichś specjalnych. Na co dzień obracam się wśród duuużej ilości ludzi i raczej wszyscy twierdzą to co M. i Father. I mają rację - ale :)
Ale przejście z etapu niezobowiązującej znajomości do czegoś bardziej poważnego czegoś wykraczającego poza zwykła znajomość jest dla mnie trudne.
Mam tu trochę kolców.....

Co do testu Fathera - to ja to odczytuje tak:
Cześć R. ile masz kasy ?? Całej kasy jaką masz...
No słuchaj Z. teraz to mam xx tysięcy łącznie z tą lokata trzyletnią.
Dobra qurde potrzebuje na jutro xx + 20 tys a już nie mam skąd żywcem wziąć dasz radę ??
Jasne !! Jadę do O. on pożyczy resztę, jestem u Ciebie o 8 rano.
Dzięki !

I myślę że taki test naprawdę bywa miarodajny.
Bo co innego pożyczyć komuś zbywające/niekoniecznie potrzebne x zł. A co innego wypluć z siebie ostatnie flaki nie pytając nawet o co chodzi.
Tak, że M. nie bądź rozczarowana, ja tak odczytuje "test Fathera" i jest on niezłym testem.
Jasne, ze nie wyczerpuje ani trochę różnych odcieni przyjaźni i sposobów poznania że to jest już to.
Przyjaciela można też poznać po tym, że siedząc przy jego łóżku w szpitalu nie wyobrażamy sobie świata gdy by go już nie było. I on tez siedząc nieco później przy moim łóżku myśli to samo :) (To tak aby odbić w drugą stronę testy pieniężne ...)
Ale czasem wystarczy jedno zwierzenie - opowieść po której już nie ma wątpliwości. Bo są rzeczy które ciężko wypowiedzieć nawet przed samym sobą - jak zauważyła Kasia G. A wypowiedziane do kogoś (i przez tego kogoś zrozumiane ...), mają MOC która jest niepodważalna.

To tak trochę moich (kolejnych ;) ) luźnych myśli o przyjaźni.
Uczuciu najtrudniejszym w życiu. Bo cóż zakochać się można w kimś bez wzajemności, nienawidzimy tez zwykle w samotności, a przyjaźń z definicji (jeśli ma mieć sens) to relacja dwukierunkowa ....

Torin
Father
Posty: 1604
Rejestracja: śr lip 04, 2007 2:15 pm

Post autor: Father »

Torinie! Trafiłeś w sedno! To Twój najlepszy list jaki znam. :smile:
[quote75="Torin"]Bo co innego pożyczyć komuś zbywające/niekoniecznie potrzebne x zł. A co innego wypluć z siebie ostatnie flaki nie pytając nawet o co chodzi.[/quote75]
M. powyższy cytat z "Tory" trafnie oddaje moją intencję.
Nie rozumię dlaczego jak jest mowa o pieniądzach to dużo osób sie zaraz obrusza. Przeciez pieniądze odzwierciedlaja wartość ludzkiej pracy dzięki której człowiek żyje i polepsza swój byt. Widocznie nie wszyscy z Was jeszcze rozumieją co to jest pieniądz. :sad:
Kasia G
Posty: 4391
Rejestracja: śr mar 30, 2005 2:02 pm

Post autor: Kasia G »

Mnie nie obrusza - ale na tym forum zabrzmialo dziwnie, bo większosć forumowiczów to osoby mlode i wręcz nieletnie więc "testowe" rzucanie sumami rzędu 5 tysięcy czy "marnym" tysiącem jest dla nich/dla nas (?) trochę niewyobrażalną abstrakcją. Fatherku, my jako dorośli traktujemy to jako normalny element życia, ani wstydliwy, ani niestosowny, ale myślę, ze mogło to zabrzmieć TU zbyt obcesowo i "nieromantyczne" - takie wzniosle uczucie a Ty o pozyczkach ;) Zresztą wielu moich przyjaciół nie mogło by mi pozyczyć marnego tysiaka ;) więc owo nieszczęsne testowanie gotowkowe amienialbym na ogólnie nazwane DUZE poświęcenie w imie przyjaźni, np. zrezygnowanie z duzej przyjemności zeby pomóc przyjacielowi, pojśc z nim gdzieś, albo potrzymać za rękę.....
Father
Posty: 1604
Rejestracja: śr lip 04, 2007 2:15 pm

Post autor: Father »

No dobrze Kasiu co do wysokosci sumy to masz rację. Nie wykazałem sie tutaj wyczuciem ani taktem. Niech to będzie suma poświęcenia lub jakaś inna ekwiwaletna wartość np. czas lub praca. :oops:
P.S. A może piękna etiuda taneczna-tylko dla mnie? :smile:
ODPOWIEDZ