taniec współczesny, a może szkoła baletowa?
-
Lady_Miśka
- Posty: 71
- Rejestracja: czw gru 25, 2008 8:51 pm
Ja miałam 14 lat jak się do OSB dostałam. Ale wspólczesny ma się dopiero w 5 klasie. Ty chłopie masz szanse na OSB jeszcze. Chłopcy ogólnie w szkołach baletowych mają luzy. Bierz sie do pracy jak chcesz, bo u chłopców szansa jest zawsze. Dziewczyny mają gorzej bo po 15 roku życia nie ma co marzyć. Taka prawda, ale mija sie z tematem więc mówie- ucz się chłopie bo możesz się do OSB dostać. :D
Współczesny na pewno nie dorównuje poziomowi klasyki - chociażby ze względu na znacznie mniejszą ilość godzin, jak i ze względu na samo nauczanie. Oczywiście, w szkołach baletowych zdarzają się bardzo dobrzy pedagodzy, natomiast niekoniecznie jest to współczesny z całą istotą tego, o co w tym wszystkim chodzi - że nie wystarczy ustawić nóg równolegle i poruszać się w innych pozycjach niż w klasyce.
Ale z drugiej strony jak na ogólnie warunki do nauki w Polsce, czyli szkoła baletowa a np. zespoły przy domach kultury, itp., to w większości przypadków jest to spora różnica, na korzyść baletówki.
Więc to zależy, jak na to spojrzeć. Za granicą są np. szkoły (mam na myśli cały czas poziom przedmaturalny), gdzie nacisk jest położony nie na klasykę a na współczesny, i oczywiście taka tradycja ma też inne przełożenie na ukierunkowanie i umiejętności absolwentów.
Dlatego trochę nie w porządku byłoby określić, że ten współczesny jest 'marny', nie dodając kontekstu. Bo tak strasznie źle nie jest, ale rewelacyjnie również nie. Ot, przyzwoicie - podejście programowe jest mniej więcej takie: absolwent szkoły baletowej ma znać przede wszystkim klasykę, a inne techniki traktuje się jednak 'po macoszemu' - na zasadzie, że wykształcony tancerz musi je znać, ale nie musi w nich być mistrzem, a tylko mieć o nich jakieś pojęcie.
Oczywiście, wiele też później zależy od samego ucznia - co go interesuje, i w którym kierunku zamierza się rozwijać/ kształcić dalej.
Ale z drugiej strony jak na ogólnie warunki do nauki w Polsce, czyli szkoła baletowa a np. zespoły przy domach kultury, itp., to w większości przypadków jest to spora różnica, na korzyść baletówki.
Więc to zależy, jak na to spojrzeć. Za granicą są np. szkoły (mam na myśli cały czas poziom przedmaturalny), gdzie nacisk jest położony nie na klasykę a na współczesny, i oczywiście taka tradycja ma też inne przełożenie na ukierunkowanie i umiejętności absolwentów.
Dlatego trochę nie w porządku byłoby określić, że ten współczesny jest 'marny', nie dodając kontekstu. Bo tak strasznie źle nie jest, ale rewelacyjnie również nie. Ot, przyzwoicie - podejście programowe jest mniej więcej takie: absolwent szkoły baletowej ma znać przede wszystkim klasykę, a inne techniki traktuje się jednak 'po macoszemu' - na zasadzie, że wykształcony tancerz musi je znać, ale nie musi w nich być mistrzem, a tylko mieć o nich jakieś pojęcie.
Oczywiście, wiele też później zależy od samego ucznia - co go interesuje, i w którym kierunku zamierza się rozwijać/ kształcić dalej.