Ja zaręczynami się już chwaliłam, ale teraz muszę się pochwalić, że przeprowadziłam się ze Skawiny do Krakowa i mieszkam sobie teraz bez rodziców (wiecie jaki spokój mam?) :P
skoro taki wątek to ja też się podzielę (muszę to wreszcie z siebie zrzucić! :razz: ).
pisałam wczoraj maturę z wot-u!!! sama jedna w całym mieście. czuję się taka osamotniona :|
ale chyba nieźle mi poszło (albo mam taką złudną nadzieję) :D
co do materiału... to ja zaczęłam się uczyć (hmm, przyznać się czy nie? :P ) MIESIĄC przed maturą. Nie jest to takie złe (to znaczy owszem, pisałam podstawę), jeszcze dwa dni temu siedziałam cały dzień w bibliotece robiąc notatki z post modern dance :)
najgorzej chyba z biografiami, bo jest ich dużo i zawierają daty (ała)... ale cieszę się, że wybrałam wot. Wreszcie coś, co mnie interesuje i naprawdę dużo dowiedziałam się podczas nauki :) polecam! :D
Hehe, ja w zeszłym roku zdawałam WOS rozszerzony i w ogóle się nie uczyłam... To były czasy. Teraz nadchodzi sesja, a ja zazdroszczę wam, maturzyści ;).
hehe :)
a ja się pochwalę, że w poniedziałek pisałam biologię rozszerzoną, dzisiaj rozszerzoną fizę, a jutro (trzymajcie kciuki :D) piszę rozszerzoną chemię :D
i miałam 80% z ustnego polskiego co uważam za sukces, gdyż generalnie rzecz biorąc z polskiego zawsze słaba byłam :D