[b63]Będzie o tekście M. Lenarcińskiego, w którym zjechany został łódzki Contact:[/b63]
[b63]"Krytyk" M. Lenarcinski[/b63], piszacy od lat o balecie do Dziennika Łódzkiego napisal ostatnio następujący tekst:
http://lenarcinski.blog.onet.pl/Contact-w-Teatrze-Wielkim-w-Lo,2,ID406775401,n
Co ja na to? Z zasady [u63]jak jakis facet pisze na łamach prasy i podpisuje sie pod słowami [/u63]„ [i63]soliści i zespół baletowy Moscow City Ballet wspięli się na wyżyny swego kunsztu.
(...) Artyści dali się poznać jako doskonale przygotowani technicznie, wrażliwi i muzykalni tancerze. Ewolucje wykonywali w zasadzie bez najmniejszych uchybień, zachowując przy tym grację ruchu i elegancję sylwetki[/i63]” [zob. Dziennik Łódzki, 16.12.2003, Michał Lenarciński] [u63]to wiadomo, ze na czym jak na czym, ale na balecie to on sie nie zna [/u63]

.
Swoją drogą to też ciekawe. Bo jak ktoś przez 10 lat pisze o balecie, to chyba powinien jakąś wiedzę o technice MCB posiąść i nie pisac głupot

. No ale cóż, niektórzy jak widać są albo oporni na wiedzę albo piszą na zamówienie. Niestety jak wiemy w naszym kraju oporność na baletową wiedzę nie dykwalifikuje krytyka baletowego i nie jest przeciwskazana w tym fachu.
Po tym wstępie, ktory jasno uwidacznia z kim mamy do czynienia czuję się zobligowana dodać, że mimo braku wiedzy krytyk ten ma jeden wielki plus tzn. [b63]bardzo sensownie pisze o samym zawodzie tancerza[/b63]. To z pewnością trzeba oddać i docenić. Kilka lat temu, jak balet łódzki był w głębokiej zapaści, to on właśnie napisał fantastyczny tekst oddający istotę tego , co w balecie jest złe. [b63]To był jeden z najmądrzejszych tekstów o zawodzie tancerza, jakie czytałam. [/b63] [zob. http://www.teatry.art.pl/!inne/balet/baletz.htm].
Tyle tylko, że mam wrażenie, że sensowność tego tekstu miała swoje źródło w tym, że tancerze dużo mu mądrego powiedzieli i podali na tacy. Zresztą tekst ten był zbudowany z cytatów.
Szkoda, że mając tak dobry kontakt z tancerzami, M. Lenarciński nie poduczył się nieco konkretów, które uczyniłyby jego teksty trochę bardziej rzeczowymi.... Ta cała jego krytyka to bowiem takie pisanie "dobre", "złe". Tyle tylko, że czasem teksty są bardzo dosadne i pada typowy dla tego autora postulat "choreografie oddaj co zarobiłeś teatrowi".
W tekstach M. Lenartowicza nie ma natomiast jakiejkolwiek oceny tańca, tancerzy, tak jak np u Tumiłowicza, który zawsze wydobywa z każdego spektaklu jakiegoś tancerza, który zabłysnął albo zadebiutował . Nie chodzi tu nawet o to, żeby pisać jak Kasia G. o każdym, że x była taka a taka w arabeskach, a y dobrze się czuł w skokach takich a źle w czymś tam, bo do takiego pisania, to już trzeba by nomenklaturę znać, ale żeby chciaż było takie minimum jak u p. Tumiłowicza, że np w scenach szermierczych zabłysnął Nazar Botsiy. Bo taki jest chyba sens: żeby nieprofesjonalista, który się nie zna mógł poznać zdanie kogoś kto się zna i dowiedzieć się "a czyli najlepiej technicznie zatańczył ten a ten".
W przypadku M. Lenartowicza nieprofesjonalista pisze dla nieprofesjonalisty, więc jest na zasadzie prowadził ślepy kulawego i obaj wpadli w dół.
Kurczę, szkoda, że taka recenzja Contactu się ukazała. [b63]Wiadomo, że skoro Contakt jest z Broadwayu, to nie będzie takiej klasy i wyrafinowania jak w choreografii J. Smekulova, Neumeiera czy takiej innowacyjności jak u R. Petit. Ale czy scena baletowa musi być zawsze wyrafinowana?[/b63]
Na łódzkiej scenie jest kilka baletów Madii, które są takie eleganckie, ciekawe choreograficznie i nietandetne i mi sie bardzo podobają. Jednak [b63]rozumiem pobudki dyrektora TW, który zaryzykował wystawienie czegoś zupełnie innego, skierowanego do publicznosci "niebaletowej". I - w mojej ocenie- chwała mu za to, że podjął takie ryzyko. Wszyscy wiemy jaki jest stereotyp tancerza baletowego w Polsce?[/b63]
Mimo, ze tak nie uważam, to powiedzmy szczerze, że przeciętny chłopak z technikum czy zawodówki powie "o gej w rajstopach". I wiemy jaki jest stosunek tych ludzi do najlepiej opowiedzianych choreograficznie scen, wyrażonych ruchem tancerzy w rajtuzach.
[b63]Dlatego uważam, że fantastycznie, że w repertuarze znalazło się coś, po obejrzeniu czego żaden widz nie pomyśli "gej w rajtuzach", bo raz ze nie ma rajtuzkow (ktore ja osobiscie bardzo lubie

) a dwa, ze z co niektórych facetów (tacerzy) w Contakcie erotyzm kipi w dawkach , które na głowę biją przeciętnego chłopaka z ulicy. [/b63].
No i ten taniec, normalny, taki który chwyta za serce ludzi z tańcem nie mających nic wspólnego.
[u63]Moim zdaniem Contact to fantastyczny pomysł skutecznie wiodący do celu, jakim jest zachęcenie do obejrzenia baletu ludzi, ktorzy na Jezioro za Chiny ludowe by nie poszli.[/u63]
[u63][b63]Podkreślam, że gdybym ja mogła sobie wybrać coś według moich gustów, to zamiast Contaktu wybrałabym dla Łodzi coś innego np z Petita , Ohada Naharina, Pastora czy 100 innych choroegorafów. [/b63][/u63]Jednak mimo, że mam gusta jakie mam , [u63]to doceniam Contact i uważam, że wystawienie go w Łodzi była świetnym pomysłem.[/u63]
Dlatego wkurza mnie taka krytyka chyba dla samej krytyki, żeby było głośno, żeby być wielkim, moze dla innych celow...
I jeszcze jedno. W swoim czasie M. Lenartowicz doszczętnie zjechał Valentina. Wtedy było to celowe z różnych względów.
[u63]Ale pisanie tym samym językiem o Valentinie i Contakcie to jakies nieporozumienie. Valentino to dno , a Contakt to rzecz bardzo dobra, na ktorej punkcie Ameryka oszalała, i która jest wystawiana do dziś. Rzecz dobre, tyle, że nie w technice klasycznej i nie we współczesnej.[/u63] Jest to za to najbardziej spektakularna produkcja, mogąca zaczarować tańcem człowieka kompletnie z tańcem nieobeznanego.
[u63][b63]No i łódzcy tancerze, którzy zatańczyli to i zagrali , moim zdaniem, lepiej niz i ci broadwayowscy i ci z Sarasota Ballet. V. Batrak, A. Jankowska-Dobrowolska (!!!!!), Witold Biegański (ze szczyptą klasycznego wdzięku), Adam Grabarczyk (ktory jest jak dobre wino: im starszy tym lepszy), Beata Brożek-Grabarczyk (fenomenalna aktorka), G. Rybalchenko (ktoremu wreszcie pozwolono sie wytańczyć!!!!) , P. Ratajewski, no i bijacy wszystkich w 3ciej czesci cudny Nazar Botsiy - .[/b63][/u63]
[u63]K...!!! gdzie są oczy, jeśli tych powyższych wykonań się nie widzi i pisze sie takiego paszkwila??? [/u63]
Nie wiem o co chodzi, bo wierzyc mi sie nie chce, ze tego ktos mogl nie zauwazyc. Tancerze byli cudni, rewelacyjni, sam spektakl odważny ale kurczę ma coś w sobie (w sumie czy cale Stany moglyby sie mylic, a tylko jeden pan M. Lenarcinski odkrył prawdę???).
Dla mnie to bez sensu. Tym bardziej, że wiadomo, ze jak cos z Broadwayu, to trzeba mierzyc inna miarka niz np Madię. Ale jak dla mnie to OK, bo balet powinien byc nie tylko dla koneserów, też dla zwyczajnych ludzi. A Contact taki jest i za to mi sie podoba.