sexy dance (co to jest?)

Dyskusje poświęcone innym formom tańca (jazz, hip hop, funky, break, orientalny, ludowy, irlandzki/szkocki, rewia, etc.)
Shecharchoret
Posty: 198
Rejestracja: wt lip 06, 2010 5:52 pm

Post autor: Shecharchoret »

Moja droga...nie zauważyłam, bym jeszcze na tymże forum napisała cokolwiek w stylu "co Tu tam wiesz"...
Otóż starsza forma tańca...tym mianem określam tańce, które narodziły się przed XXI wiekiem...bo to, co narodziło się później...i tu zamilknę...
dede
Posty: 148
Rejestracja: pt lis 27, 2009 4:22 pm

Post autor: dede »

Shecharchoret pisze:[quote16]Chiaranzana, Katia - nasuwa mi się tylko jedno słowo: IGNORANCJA :?
a ponoć toi największymi ignorantami są ci którzy źle mówią o balecie nie wiedząc o nim nic... a teraz to się niczym nie różnicie od nich. [/quote16]

Ignorancja? Co Ty dziecko możesz wiedzieć o ignorancji oprócz tego, że sama jesteś jego świetnym przykładem?

to jedna wypowiedź w tym stylu

a tu następna
"Jeśli dla Ciebie pojęcie seksapilu odnosi się tylko i wyłącznie do trzęsienia (nie kręcenia...trzęsienia) tyłkiem, to ja życzę Ci jeszcze wiele i to bardzo wiele owocnej nauki..."

to są moim zdaniem protekcjonalne wypowiedzi.

nie chodziło mi o to czym jest starsza forma tańca bo tego się domyśliłam, ale o określenie " jestem za starsza formą tańca". co to znaczy dla ciebie być za starszą formą tańca?
no i co takiego strasznego na co nie możesz patrzeć narodziło się po XXI wieku?
Shecharchoret
Posty: 198
Rejestracja: wt lip 06, 2010 5:52 pm

Post autor: Shecharchoret »

Jeżeli ona mogła określić Chiaranzanę i Katię słowem "ignorancja" to dlaczego ja nie mogłam ją tym samym określić? Wszak ponoć jest coś takiego jak równouprawnienie, czyż nie? I przykro mi, iż moje wypowiedzi przyjmujesz tak płytko bez nawet chwili namysłu...i właśnie w nauczeniu się czytania ze zrozumieniem życzę wielu lat owocnej pracy...

Co do starszej formy tańca i tego, iż jestem za nią...nie rozumiem Twegoż pytania...może znów problem narasta w braku dobrej interpretacji czytanego tekstu?

A co do tego, co narodziło się po XXI wieku...spójrz co się wyprawia...dzisiejsza muzyka, taniec i to wszystko, co promują współczesne media...gdzie świat zamiast słuchać dobrej muzyki wolą słuchać gwiazdek typu pana Timberlake'a, pani Lady Gagi, etc, a zamiast patrzeć na piękno prawdziwego, powtarzam...PRAWDZIWEGO, tańca wolą oglądać coś, co tworzą wyżej wymienione postacie...
I wreszcie...zamiast uczyć się prawdziwej formy tańca...takiej, jaką kiedyś się uczono...tą prawdziwą i piekielnie trudną, wolą unowocześniać, ułatwiać i (olaboga) stawiać swe wytwory na równi z pierwowzorem...
ZGROZA!
Katia
Posty: 317
Rejestracja: wt cze 01, 2010 12:00 pm

Post autor: Katia »

Cholera przestancie robić off top! (czy jak to sie tam pisze)
sisha945
Posty: 859
Rejestracja: pt paź 30, 2009 6:00 pm

Post autor: sisha945 »

Maron..
absolutnie Cie popieram, w 100%! :) [quote0d="Shecharchoret"]Otóż starsza forma tańca...tym mianem określam tańce, które narodziły się przed XXI wiekiem...bo to, co narodziło się później...i tu zamilknę...[/quote0d]
w takim razie hip hop tez mozemy zaliczyc do starszej formy tańca.
Shecharchoret
Posty: 198
Rejestracja: wt lip 06, 2010 5:52 pm

Post autor: Shecharchoret »

Otóż tak...hip hop również zalicza się do starszej formy tańca...
Hip hop jest tutaj zupełnie odrębną formą tańca, równie trudną...i podziwiam artystów wykonujących tą formą...wymaga wiele od tancerza, a efekty są rzeczywiście takie, że aż (jak to się mówi) szczęka opada...również muzyka do hip hopu jest niczego sobie...osobiście nie przepadam za nią, ale w każdym rodzaju znajdzie się coś dobrego...
dede
Posty: 148
Rejestracja: pt lis 27, 2009 4:22 pm

Post autor: dede »

[quotef1="Shecharchoret"]Jeżeli ona mogła określić Chiaranzanę i Katię słowem "ignorancja" to dlaczego ja nie mogłam ją tym samym określić? Wszak ponoć jest coś takiego jak równouprawnienie, czyż nie? I przykro mi, iż moje wypowiedzi przyjmujesz tak płytko bez nawet chwili namysłu...i właśnie w nauczeniu się czytania ze zrozumieniem życzę wielu lat owocnej pracy...

Co do starszej formy tańca i tego, iż jestem za nią...nie rozumiem Twegoż pytania...może znów problem narasta w braku dobrej interpretacji czytanego tekstu?

A co do tego, co narodziło się po XXI wieku...spójrz co się wyprawia...dzisiejsza muzyka, taniec i to wszystko, co promują współczesne media...gdzie świat zamiast słuchać dobrej muzyki wolą słuchać gwiazdek typu pana Timberlake'a, pani Lady Gagi, etc, a zamiast patrzeć na piękno prawdziwego, powtarzam...PRAWDZIWEGO, tańca wolą oglądać coś, co tworzą wyżej wymienione postacie...
I wreszcie...zamiast uczyć się prawdziwej formy tańca...takiej, jaką kiedyś się uczono...tą prawdziwą i piekielnie trudną, wolą unowocześniać, ułatwiać i (olaboga) stawiać swe wytwory na równi z pierwowzorem...
ZGROZA![/quotef1]

nie wyjeżdżaj tu z równouprawnieniem bo to nie ma nic do rzeczy. przestań życzyć mi wielu lat owocnej pracy we wszystkim bo tak się składa że jesteś w moim wieku, a piszesz jakbyś była super doświadczoną życiowo matroną. zacznij rozmawiać ze mną normalnie a nie traktować mnie jak dzieciaka któremu trzeba wszystko tłumaczyć.
olaboga, co się wyprawia na tym świecie, no naprawdę, czemu ludzie zamiast słuchać Mozarta słuchają muzyki pop??? Kim jesteś żeby stwierdzać co jest PRAWDZIWYM tańcem, PRAWDZIWA muzyką, czego ludzie powinni słuchać, i co tańczyć. to dla ciebie piękne jest coś co powstało 100 lat temu. Nikt niczego nie ułatwia, po prostu wszystko idzie do przodu, przemiany obyczajowo- społeczne sprawiają że kultura i sztuka też się zmienia, i bardzo dobrze!!! gdyby Isadora Duncan nie zaczęła kiedyś tańczyć na boso nie mielibyśmy dzisiaj tyle różnorodności. to ludzie którzy nie boją się zmian i je wprowadzają są motorem postępu, czy tego chcemy czy nie. a nie ludzie którzy uważają że to co już było jest najwspanialsze i już nic lepszego nie można wymyśleć.
Maron
Posty: 2668
Rejestracja: czw gru 15, 2005 11:08 pm

Post autor: Maron »

a właśnie i w takim sexy dance może być też dużo tańca orientalnego, belly dance, bollywood etc. bo prawie zawsze układy się robi tak naprawdę pod muzykę czy pod tekst... ot, na przykład dałabym sobie utwór Timbalanda - "Bombay" [ http://www.youtube.com/watch?v=7cO03I-dNdY ] i zrobiłabym sobie jakiś taniec typu sexy dance, gdzie połączę hip hop z ruchami belly dancing [gdybym tylko jakieś znała, bo nie umiem tak tańczyć.]
oglądałaś kiedyś Dance India, Dance? to troszkę jest podobne formułą do YCD, leci na kanale Puls w piątki o 20.30, tam praktycznie każdy taniec - obojętnie czy to współczesny czy HH - jest trochę zrobiony bardziej na styl orientalny. żyjemy w takich czasach gdzie taniec można ze sobą łączyć na sto różnych sposobów.
owszem, sexy dance powstał w ostatnich latach, ale ze względu tak naprawdę na potrzeby konsumentów! muzycy zaczeli rozbierać tancerki w swoich teledyskach by wzbudzić zainteresowanie widza, może ich troszkę zaszokować - byleby zapaść w ich pamięć. co prawda dzisiaj nikogo już nie zadziwia pani tańcząca przy artyście w gorsecie, w majtkach i porwanych pończochach... sto lat temu, w Argentynie też się oburzano, gdy zaczęło się rodzić tango argentyńskie bo biedni gaucho tańczyli w meliniarskich domach publicznych z prostytutkami z czystej potrzeby konsumenckiej [ponieważ nie mieli co po całych dniach robić]. a potem właściciele bogatszych domów publicznie zbierali to zdolniejszych gaucho, by tańczyli z ładnymi dziewczętami - w celu wzbudzenia zainteresowania klienta jego kobietami i ich usługami. dokładnie to samo się teraz dzieje co sto lat temu, tylko z nieco mniejszym zbulwersowaniem. ale czy to że taniec się narodził dopiero teraz oznacza że jest gorszy? czy sexy dance jest gorszy od tanga argentyńskiego? nie ma tańców gorszych czy lepszych... taniec to taniec, whateva jaki. jeśli jest fajnie zatańczony, dobrze ułożony przez choreografa i pasuje do muzyki to nie ma prawa być gorszy od drugiego.
taniec ma wzbudzać zadowolenie - nie ważne czy widza czy tancerza! jeśli dziewczyny chcą tańczyć sexy dance, to niech tańczą. i nie mogą się czuć z tego tytułu gorsze, bo wolą od tradycyjnej indyjskiej muzyki piosenki Cassie, Beyonce. nie mogą się czuć gorsze, bo wykonują "gorszy taniec" od innych, powstałych wcześniej.
nie wspomnę o tym że sexy dance nie wymyślił nic nowego tak naprawdę - wszystko się opiera na tym co powstało wcześniej. powstał tylko i ze względu na to że w pierwszym dziesięcioleciu XXI wieku teledyski stały się mniej grzeczne od tych lat z 90'. i to z potrzeb konsumenckich, bo dziewczyny zechciały tańczyć jak dziewczyny z teledysków Beyonce, Ciary, Britney Spears, chciały tańczyć seksownie wykonując tańce komercyjne...
wyobrażasz sobie żeby młodzież z lat 90' tak tańczyła? wtedy było zupełnie inne pokolenie, którego okruchy można zobaczyć jeszcze wokół siebie - bo chyba każdy, kto ma starsze rodzeństwo, kuzynostwo czy też wujostwo wie że jeszcze nawet ci co mają teraz 22 lata byli zupełnie innymi nastolatkami niż ci nastolatkowie jakich spotykamy w postawówkach, gimnazjach liceach.
masz 25 lat, więc może dlatego może ci się to nie podobać? na innych teledyskach się wychowałaś, innej muzyce, w innych kręgach... [ja miałam takie szczęście że mnie moja 23-letnia siostra wkręcała we wszystko co ona lubiła i w co wtedy było modne. doskonale więc znam muzykę z lat 90', polską i zagraniczną.]
i teraz właśnie! tak jak twoim zdaniem jest najbardziej sexy tańce orientalny, dla mnie może być bardziej sexy waacking od dancehallu. nie drażni mnie to że masz swoje zdanie tylko podważasz i nie możesz zrozumieć że coś się komuś innego może podobać i coś innego uważać to za [również] seksowne. każdy uważa za sexy to co chce, np. jak ja chcę mieć zmysłowy układ to zatańczę wacking i vogueing, a jak ty chcesz być sexy to weźmiesz jakieś ruchy z belly dance.
teraz mnie dziwi dlaczego mówiąc o dancehallu napisałaś o "trzęsieniu tyłkiem" skoro sama wiesz że tańce orientalne nie ograniczają się wyłącznie do "hałasowania piersiami i pośladkami".
to co jest dla kogo sexy [mniej, bardziej i czy w ogóle] jest kwestią gustu. widocznie to coś musi być seksowne, skoro ktoś uważa że jest. to tak jak z facetami: dla niektórych facetów podobać się będą dziewczyny które są wysokie i mają długie nogi, a dla niektórych podobać się bardziej będą filigranowe czy z lekkimi z krągłościami.
i tak jak na wschodzie bardziej się sprzedaje taniec orientalny, tak na przykad w Stanach jego odpowiednikiem może być taniec w rodzaju "sexy dance". dla latynosów z kolei najbardziej będzie podniecająca odtańczona z gorącą cziką salsa w przepełnionym i przepoconym klubie...

o widzę że nawet sishka się ze mną [w końcu xDDD] zgadza ^^

osobiście się cieszę że wszystko się wokół zmienia, że coś nowego powstaje, i że nie żyję wyłącznie tym co już powstało. oczywiście dalej słucham piosenek Varius Manx które pamiętam jeszcze z czasów kiedy w zespole była Lipnicka. lubię oglądać stare teledyski, chociażby takiego N Sync których chłopaków i ich muzykę doskonale pamiętam, mimo że to nie były jeszcze "moje czasy" - bo dziewczynki poniżej 10 roku życia nie byli grupą docelową do której "śpiewał" ten boysband. z drugiej strony fajnie jest oglądać kogoś, kogo pamiętasz prawie że "od zawsze", oglądać jak się zmienia, jak zmienia się jego muzyka i styl, jak staje się z chłopaczka prawdziwym facetem - i mam tu na myśli właśnie J.T.
kiedyś jak byłam dziesięciolatką, zastanawiałam się: jakie gwiazdy będą na topie za dziesięć lat? dziś się zastanawiam również, co będzie modne za kolejne dziesięć lat? do jakiej muzyki będą się bawić moje dzieci, czy np. muzyka Lady Gagi stanie się tak legendarna jak utwory Haddaway, czy za 20-30 lat się o niej zapomni i ktoś inny będzie modny? i chociażby co roku w lato zadaję sobie pytanie: ciekawe jakie będą hity lata w lato 2011.
nie chcę żyć w 100% takimi samymi wspomnieniami co ludzie ode mnie starsi. nie mam zamiaru się zamykać wyłącznie na tym co poznałam jako dziecko czy nastolatka. i to się nie tyczy wyłącznie muzyki, to się też tyczy tańca - a może za 5 lat powstanie jakiś nowy fajny styl hip hopowy? może za 10-15 lat sama jakiś nowy wymyślę, nazywając nim swoje zajęcia w dobrej szkole tańca, opracuję na to patent i zrobi się on popularny na świecie?
jeśli będę żyć wyłącznie tym co powstało kiedyś to co ja będę miała ciekawego do przekazania moim wnukom za 40-50 lat? a tak to przynajmniej powiem: ja też kiedyś tańczyłam do tej muzyki na imprezach!
jeśli będę lecieć z trendami, nie zapominając o przeszłości, to tyle jeszcze ciekawych i fajnych rzeczy będę mogła poznać czy też sama stworzyć! czy to nie ekscytujące?
Father
Posty: 1604
Rejestracja: śr lip 04, 2007 2:15 pm

Post autor: Father »

Wpadlaś w trans i nadajesz jak karabin maszynowy. :) Ale tak po prawdzie to w duzej czesci sie z Toba zgadzam.
Nataszaa
Posty: 527
Rejestracja: pn cze 29, 2009 9:05 am

Post autor: Nataszaa »

Widzę, że dyskusja się rozwinęła. ;)


Ja także się wypowiem. ;P
Miałam do czynienia z wieloma rodzajami tańca. I tymi "starszymi" jak balet czy hip hop, i z tymi "nowo powstałymi" jak new style. I nie mogę jednoznacznie stwierdzić, który jest najtrudniejszy. Każdy wymaga cierpliwości, skupienia i wysiłku.

Zaletą "starszych" tańców takich jak balet jest to, że od lat kroki pozostały niezmienne
Znowuż w tańcach takich jak new style pojawiają się nowe kroki, a w dodatku nie ma o nich mowy w książkach takich jak ta napisana przez Vaganovą.

Co do poziomu prezentowanego przez tańce takie jak sexy dance - należy pamiętać, że nie jest to taniec typowo do wystawiania na scenie. Jest to bardziej taniec, który ma na celu poprawienie świadomości ciała. A to może się przydać w innych tańcach, jak np.. dancehall.
Już nie mówiąc o tym, że każdy ma inne poczucie estetyki, i choć dla nas np. właśnie sexy dance nie jest widowiskowy, itp. dla innych klasyka taka nie jest. ;P

Klasyka to z pewnością jedna z najtrudniejszych tańców. Wymaga ruchów dopracowanych w każdym szczególe. Ale jazz także jest bardzo trudny. Wymaga doskonałej techniki baletowej (piruety, itp.), ale przy tym wszystkim trzeba pamiętać, by nasz taniec nie był "sztuczny", lecz obfitował w emocje. A np. w balecie okazji to pokazania dogłębnych emocji nie ma tak wiele. ;P

Słowem - każdy kocha inny taniec, inny mu się podoba, i dla każdego inny będzie stanowił wyzwanie. Moja koleżanka tańcząca hip hop nigdy nie zrobiła idealnego plie, a znowuż ja nie umiem nauczyć się robić shake'a.

Każdy taniec wymaga jednak szacunku, nawet sexy dance.
Wysiłek psychiczny jaki trzeba w niego włożyć, by się "otworzyć" jest bardzo duży.



A co do tańców typu belly dance - owszem, jest bardzo zmysłowy. Bardzo, bardzo mi się podoba. Wgl. uwielbiam filmy Bollywood. :)
ODPOWIEDZ