sezon 2010-11 TW-ON i Polski Balet Narodowy
-
venus-in-furs
- Posty: 660
- Rejestracja: wt lip 27, 2010 10:58 am
-
Sagittaire
- Posty: 2810
- Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am
masz rację, ten obrazek jest śliczny
(przynajmniej jak dla mnie). Zresztą , jak tak popatrzeć na zdjęcia z Anny na stronie PBN, to wszystkie są urocze. Jak dodatkowo łączę sobie Twoje i Kasi "relacje" z Anny to wynika mi, ze scenografia i kostiumy sa przyjemne dla oka.
Swoją drogą to dopytam: rozumiem, ze Anna warszawska jest ta sama, co Anna grana obecnie w Petersburgu - Mariinsky`m (w obu muzyka- Rodion Shchedrin, choreografia Alexei Ratmansky )? Tak kiedys chyba nawet mowil Yurij Smekalov w wywiadzie tylko nie zrozumialam po rosyjsku o co mu z ta Warszawa chodzi
. I stąd miedzy innymi moj sentyment do tej Anny.
PS Blanche kiedys pisala, ze podczas premiery w Mariinskim pociag sie "zaciął" . U nas rozumiem, ze to cudzo odjechało na czas jak trzeba na kazdym spektaklu
Swoją drogą to dopytam: rozumiem, ze Anna warszawska jest ta sama, co Anna grana obecnie w Petersburgu - Mariinsky`m (w obu muzyka- Rodion Shchedrin, choreografia Alexei Ratmansky )? Tak kiedys chyba nawet mowil Yurij Smekalov w wywiadzie tylko nie zrozumialam po rosyjsku o co mu z ta Warszawa chodzi
PS Blanche kiedys pisala, ze podczas premiery w Mariinskim pociag sie "zaciął" . U nas rozumiem, ze to cudzo odjechało na czas jak trzeba na kazdym spektaklu
nie wiem czy jest identyczna, ale na pewno to ta sama Karenina co w tamtych teatrach wnioskując z tej samej listy realizatorów. Wiadomo ze na każdej scenie może sie spektakl minimalnie róznić co wynika z technicznych aspektów lub niechęci twórców do całkowitego powielania sie 
Pociąg nie odjeżdza a raczej obraca się tak aby było widac najpierw wsiadajacych do "zwykłego wagonu", potem aby widac było "przekrój wagonu" z przezroczysta ścianą, a potem wagon bokiem z którego Anna wysiada na ośniezonej stacyjce i spotyka podazającego za nią Wrońskiego. U nas tez o ile pamietam były czasem problemy z poruszeniem w odpowiednim momencie wagonu, ale "tragedii" żadnej nie było
Choc nie wdziałam zbyt wielu spektakli bo jak pisałam aż tak mnie on nie pociaga. Wizualnie jest rzeczywiście bardzo uroczy, kolorowy i wogóle - kostiumy szyte z jakis specjalnych tiuli sprowadzanych z daleka co jak pamietam nastreczyło kłopotów bo niekóre kostiumy nie były gotowe nawet na próbe generalną 
Pociąg nie odjeżdza a raczej obraca się tak aby było widac najpierw wsiadajacych do "zwykłego wagonu", potem aby widac było "przekrój wagonu" z przezroczysta ścianą, a potem wagon bokiem z którego Anna wysiada na ośniezonej stacyjce i spotyka podazającego za nią Wrońskiego. U nas tez o ile pamietam były czasem problemy z poruszeniem w odpowiednim momencie wagonu, ale "tragedii" żadnej nie było
Na 7 i 8 maja, mozna na wszystko do końca sezonu jak sie dowiedziałem ..... dzisiaj.
Uśpila mnie sierpniowa informacja, ze sprzedają tylko na najblizsze 2 miesiące i dziś gdy dotarłem do kasy, okazało sie, ze na Kopciuszka na poczatek grudnia ( i wcześniej ) nic nie ma, a na występy przedświateczne 22 i 23 jest doplata 50 % - dlaczego?
" - Bo artyści zagraniczni"
Zorientowalem się , ze nic nie wiem i zrezygnowałem z kupna , pomimo, ze dośc dlugo czekałem w kolejce. Udałem się najpierw do działu rezerwacji.
Tam okazało się, ze mozna do konca sezonu rezerwować , ale wykupić do 30 października.
Zrobilem 3 rezerwacje na "I przyjdą deszcze", R&J, Święto wiosny.
W rezerwacji dowiedzialem się też , ze w grudniu kopciuszka ma tańczyć Royal Balet - ale byłem w takim nastroju, ze nie pytałem - ktory ?, a to zaszczytne miano nosi kilka zespolów, Londyn, Kopenhaga, Sztokholm.
Numer rezerwacji dostałem jedynie na kartce, bo zawiesił się komputer - musze dzwonić , bo nie wiem dokladnie na kiedy, a na co to też musiałem sobie przypomnieć. A jeżeli dodam do tego jeszcze Kopciuszka i Annę kareninę, ktorą chcemy zobaczyć - to do konca miesiaca w kasie bedzie trzeba zostawić ponad 1000 zł.
Coś niesamowitego, gdy wychodziłem z rezerwacji w kolejce przy kasie stało jeszcze więcej osób może nawet 10.
Ubiegłym sezon w TWON zakończyłem na Bajaderze 30 stycznia, właśnie z powodu systemu sprzedaży i rezerwacji.
Przestawiłem się na teren, skończyło się jedynie na OUT w Gdańsku w czerwcu - bardzo fajna kameralna opera i sympatyczna baletowa publicznośc - bylismy oczarowani.
Wcześniej faktury z balet kubanski w Bydgoszczy nie zaplaciłem i nie byłem, dzwonili latem w sprawie zaplaty - wyjaśniłem jakie były reguły i że w stosownym czasie zrezygnowałem ( okazało się z rozmowy , ze w Bydgoszczy można dostać bilety nie płacąc ).
Na Contact do Łodzi nie dotarłem, bo lało jak z cebra, uprzedziłem 2 godz przed, moje bilety odsprzedali , ale po zwrot już nie dotarłem, w Krakowie pieniadze za bilety odebrał kuzyn, też nie byłem.
Wracając do Gdańska, musiałem przy okazji zaaranżować kilkudniowe wczasy nad morzem, a bilety i tak musiał wykupić w kasie znajomy wcześniej, bo terminu wykupu wczasy nie obejmowały.
Zauważyłem przy tej okazji kilka róznych systemów rezerwacji i sprzedaży biletów na spektakle baletowe w Polsce - co teatr to inaczej.
Tak więc życie baletomana - amatora nie jest lekkie - trzeba w tym siedzieć na bieżaco, a odpuszczenie na początku sezonu, skutkuje frustracją, do czego musze się przyznac.
Uśpila mnie sierpniowa informacja, ze sprzedają tylko na najblizsze 2 miesiące i dziś gdy dotarłem do kasy, okazało sie, ze na Kopciuszka na poczatek grudnia ( i wcześniej ) nic nie ma, a na występy przedświateczne 22 i 23 jest doplata 50 % - dlaczego?
" - Bo artyści zagraniczni"
Zorientowalem się , ze nic nie wiem i zrezygnowałem z kupna , pomimo, ze dośc dlugo czekałem w kolejce. Udałem się najpierw do działu rezerwacji.
Tam okazało się, ze mozna do konca sezonu rezerwować , ale wykupić do 30 października.
Zrobilem 3 rezerwacje na "I przyjdą deszcze", R&J, Święto wiosny.
W rezerwacji dowiedzialem się też , ze w grudniu kopciuszka ma tańczyć Royal Balet - ale byłem w takim nastroju, ze nie pytałem - ktory ?, a to zaszczytne miano nosi kilka zespolów, Londyn, Kopenhaga, Sztokholm.
Numer rezerwacji dostałem jedynie na kartce, bo zawiesił się komputer - musze dzwonić , bo nie wiem dokladnie na kiedy, a na co to też musiałem sobie przypomnieć. A jeżeli dodam do tego jeszcze Kopciuszka i Annę kareninę, ktorą chcemy zobaczyć - to do konca miesiaca w kasie bedzie trzeba zostawić ponad 1000 zł.
Coś niesamowitego, gdy wychodziłem z rezerwacji w kolejce przy kasie stało jeszcze więcej osób może nawet 10.
Ubiegłym sezon w TWON zakończyłem na Bajaderze 30 stycznia, właśnie z powodu systemu sprzedaży i rezerwacji.
Przestawiłem się na teren, skończyło się jedynie na OUT w Gdańsku w czerwcu - bardzo fajna kameralna opera i sympatyczna baletowa publicznośc - bylismy oczarowani.
Wcześniej faktury z balet kubanski w Bydgoszczy nie zaplaciłem i nie byłem, dzwonili latem w sprawie zaplaty - wyjaśniłem jakie były reguły i że w stosownym czasie zrezygnowałem ( okazało się z rozmowy , ze w Bydgoszczy można dostać bilety nie płacąc ).
Na Contact do Łodzi nie dotarłem, bo lało jak z cebra, uprzedziłem 2 godz przed, moje bilety odsprzedali , ale po zwrot już nie dotarłem, w Krakowie pieniadze za bilety odebrał kuzyn, też nie byłem.
Wracając do Gdańska, musiałem przy okazji zaaranżować kilkudniowe wczasy nad morzem, a bilety i tak musiał wykupić w kasie znajomy wcześniej, bo terminu wykupu wczasy nie obejmowały.
Zauważyłem przy tej okazji kilka róznych systemów rezerwacji i sprzedaży biletów na spektakle baletowe w Polsce - co teatr to inaczej.
Tak więc życie baletomana - amatora nie jest lekkie - trzeba w tym siedzieć na bieżaco, a odpuszczenie na początku sezonu, skutkuje frustracją, do czego musze się przyznac.
tak, to prawda, przez nowy system rezerwacji i sprzedazy bieletów w TW-ON jest niezły b... i przy kasach i wogóle. Nowy system w komputerach był tak beznadziejny ze trzeba było wrócić do stareo ale przy tej podwójnej wymianie coś się "nachrzaniło" w komputerach i co raz albo wogóle wysiadają, albo nie drukuja albo maja inne narowy. Ja wykupiłam tylko bilety na premiery na cały sezon - szok finansowy, na resztę zamierzam polowac z doskoku. Jaromirze, jesli na czymś Ci zalezy (nie wiem czy jestes z Warszawy, jesli tak to nie problem) to badaj sprawe biletów na tydzien przed spektaklem, a nawet na dzień lub dwa - będą zwroty bo nikt nie jest w stanie przwidzieć czy za pół roku w sobote o 18tej nic mu nie wypadnie i przyjdzie na spektakl
Na 90 prcent będzie mozna kupić jakiś bilet - oczywiście zalezy czy stac Cię będzie na proponowane miejsce, albo czy wolne miejsca nie okażą się całkowicie beznadziejne z ograniczoną widocznością. Ale ja zawsze mówie - wystarczy mi ze dostanę się na salę
)
22 i 23 grudnia w Kopciuszku wystąpią :
MARIANELA NÚÑEZ (Royal Ballet) i THIAGO SOARES (Royal Ballet), co mozna wyczytac na stronie PBN w dziale Nowości
Natomiast faktem jest ze po co rezerwacja skoro trzeba ją wykupić za miesiac - dla osób spoza Warszawy czy zza granicy to tak jakby jej nie byo. Bo niby jak osoba np. z Londynu ma sobie zarezerwować i kupic bilety na maj, skoro jest w Londynie i PLANUJE pobyt w Polsce w MAJU i chciałaby przy tej okazji zobaczyć nasz teatr i nasz balet lub operę? Bzdura. A jeżdzenie po kraju to osobna bajka - zwykle trzeba odebrac bilety na 2 godz. przed spektaklem - do pół godziny w milszych teatrach i u bardziej spolegliwych kasjerek
Znam forumowiczkę która ostatnio uskuteczniała bieg z dworca do taksówki i z taksówki do opery po to by zdążyć na 18.30 do kasy - cała kolejka się śmiała jak wpadła dokłądnie o czasie do kas krzycząc ze jest i żeby nie sprzedawali jej biletu 
22 i 23 grudnia w Kopciuszku wystąpią :
MARIANELA NÚÑEZ (Royal Ballet) i THIAGO SOARES (Royal Ballet), co mozna wyczytac na stronie PBN w dziale Nowości
Natomiast faktem jest ze po co rezerwacja skoro trzeba ją wykupić za miesiac - dla osób spoza Warszawy czy zza granicy to tak jakby jej nie byo. Bo niby jak osoba np. z Londynu ma sobie zarezerwować i kupic bilety na maj, skoro jest w Londynie i PLANUJE pobyt w Polsce w MAJU i chciałaby przy tej okazji zobaczyć nasz teatr i nasz balet lub operę? Bzdura. A jeżdzenie po kraju to osobna bajka - zwykle trzeba odebrac bilety na 2 godz. przed spektaklem - do pół godziny w milszych teatrach i u bardziej spolegliwych kasjerek
-
Sagittaire
- Posty: 2810
- Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am
ojej, przez swoja slepote przegapilam tę goscinna obsade
, szkoda. Tym bardziej, ze rozumiem, ze cale te dni beda goscinne tzn i ranne spektakle i wieczorne. No ale mowi sie trudno.
PS Jaromir jest z Warszawy (czesto o tym pisal ).
A Jaromir mnie zmotywowal do ostatecznych rezerwacji tak, ze w nowym roku kalendarzowym bedę jeszcze w lutym, marcu i czerwcu.
Cieszę sie na te spektakle, na ktorych będę ale juz mi smutno, ze odpuszczam w tym sezonie I przejdą deszcze i Annę Kareninę.
A co do tych rezerwacji itd to ja jestem jakis widac odmieniec , bo mi sie system warszawski podoba (poza tym, ze bilet trzeba odebrac, bo to zupelnie bez sensu powoduje, ze musze kogos meczyc o pomoc; uwazam, ze szanujący sie teatr, ba Opera Narodowa jakby nie było winna się też nastawiać na widzów nie z Warszawy i umożliwić im przyjaz na balet . bo to, ze miesiac przed trzeba jeszcze wpasc np z Nowego Yorku odebrac bilet , zeby miesiac pozniej przyjechac na spektakl to smieszne). Ale to, ze na poczatku mozna rezerwowac na caly rok to mi bardzo a bardzo odpowiada. Dzieki temu nie byloby takich sytaucji jak mam w Łodzi, ze idę na złe spektakle i mis ie potem dubluje rocznie kilka tych samych tytulow , zamiast sobie je rozkładać.
A znajac siebie to przez ostatnie 3 lata nie zdarzyło mi sie , zeby spektakl opuścić, ktory sobie zaplanowalam wczesniej obejrzec. Moze sie walic, palic a ja jestem.. Raz bylam na srodkach przeciwbolowych, raz z gorączką, raz w stresie takim, ze ledwo kojarzylam co widzę ale zawsze sie jakos doczłapię. Wiec to dla mnie ok.
PS2 najgorszy raz to byl ten z gorączką ; w sensie najmniej pamiętam z niego...
Widzialam scenę jakby przez mgłę. Mój znajomy stwierdzil, że iśc w takim stanie to lekka przesada ale mowie Wam- warto było. 
PS Jaromir jest z Warszawy (czesto o tym pisal ).
A Jaromir mnie zmotywowal do ostatecznych rezerwacji tak, ze w nowym roku kalendarzowym bedę jeszcze w lutym, marcu i czerwcu.
Cieszę sie na te spektakle, na ktorych będę ale juz mi smutno, ze odpuszczam w tym sezonie I przejdą deszcze i Annę Kareninę.
A co do tych rezerwacji itd to ja jestem jakis widac odmieniec , bo mi sie system warszawski podoba (poza tym, ze bilet trzeba odebrac, bo to zupelnie bez sensu powoduje, ze musze kogos meczyc o pomoc; uwazam, ze szanujący sie teatr, ba Opera Narodowa jakby nie było winna się też nastawiać na widzów nie z Warszawy i umożliwić im przyjaz na balet . bo to, ze miesiac przed trzeba jeszcze wpasc np z Nowego Yorku odebrac bilet , zeby miesiac pozniej przyjechac na spektakl to smieszne). Ale to, ze na poczatku mozna rezerwowac na caly rok to mi bardzo a bardzo odpowiada. Dzieki temu nie byloby takich sytaucji jak mam w Łodzi, ze idę na złe spektakle i mis ie potem dubluje rocznie kilka tych samych tytulow , zamiast sobie je rozkładać.
A znajac siebie to przez ostatnie 3 lata nie zdarzyło mi sie , zeby spektakl opuścić, ktory sobie zaplanowalam wczesniej obejrzec. Moze sie walic, palic a ja jestem.. Raz bylam na srodkach przeciwbolowych, raz z gorączką, raz w stresie takim, ze ledwo kojarzylam co widzę ale zawsze sie jakos doczłapię. Wiec to dla mnie ok.
PS2 najgorszy raz to byl ten z gorączką ; w sensie najmniej pamiętam z niego...
hihi, no wiesz, ja tez byłam co najmniej 3 razy na Śpiacej królewnie z wysoką gorączką bo tak się akurat skałdało a ze grali ja tylko raz do roku to "musiałam być".
Pisząc o systemie rezerwacji miałam na myśli własnie ten szybki termin odbioru a nie program i rezerwację na cały rok bo to oczywiście dla wielu osób moze być wygodne. Ale po pierwsze:
wyobraź sobie mnie, która chodzę (bez przesady) na jakies 80 procent spektakli baletowych granych w TW-ON. To daje około 40 przedstawień razy wejsciówka (20 zł) to daje: skromne 800 zł. Dodajmy do tego premiery operowe i baletowe, dodajmy wystepy gościnne etc.... Samo drukowanie dla mnie biletów przy wykupie trwałoby ponad godzine
Aby jednak nie zarzucamo mi ze pisze tylko ze swojej perspektywy wyobraź sobie co innego: my rzeczywiście, jako osoby w miarę wolne, niezalezne etc i ogarnięte manią jak zarezerwujemy to wykupimy i przyjdziemy choćby się paliło i waliło. Ale są rodzice z dziećmi, ludzie dorośli i majacy dorosłe obowiazki jak narada w pracy po godzinach, nagły wyjazd słuzbowy, choroba bliskiej osoby, dziecka, wywiadówka w szkole, pęknieta rura etc. Tego nie da sie przewidzieć na cały sezon na przód (stąd na szczęście mozliwość zwrotu biletów) ale stąd tez dzikie zamieszanie oraz niechęc osób nie az tak "powalonych" na punkcie sztuki do kupowania biletów do opery na np. 4 miesiaće wczesniej. Nie mówić o tym, że ktoś dla kogo chodzenie do opery nie jest nawykiem ale chce sobie pójśc cała rodziną na Jezioro łabędzie moze przy takim systemie i wszelkich przeciwnościach naszego codziennego życia - najzwyczajniej o terminie zapomnieć
Dlatego wskazuję na minusy systemu - nie mówiąc juz o wskazanym przez Ciebie problemie z fizycznym odbiorem biletów gdy sie jest daleko. Na świecie jest tak ze rezerwujesz i płacisz kartą lub przelewem, a odbierasz przed spektaklem - bo moze własnie lecisz na ten spektakl z CHhin? - jak nie przyjedziesz bo coś Ci wypadnie jest to wyłącznie Twoja strata ale to jest fair
Pisząc o systemie rezerwacji miałam na myśli własnie ten szybki termin odbioru a nie program i rezerwację na cały rok bo to oczywiście dla wielu osób moze być wygodne. Ale po pierwsze:
wyobraź sobie mnie, która chodzę (bez przesady) na jakies 80 procent spektakli baletowych granych w TW-ON. To daje około 40 przedstawień razy wejsciówka (20 zł) to daje: skromne 800 zł. Dodajmy do tego premiery operowe i baletowe, dodajmy wystepy gościnne etc.... Samo drukowanie dla mnie biletów przy wykupie trwałoby ponad godzine
Aby jednak nie zarzucamo mi ze pisze tylko ze swojej perspektywy wyobraź sobie co innego: my rzeczywiście, jako osoby w miarę wolne, niezalezne etc i ogarnięte manią jak zarezerwujemy to wykupimy i przyjdziemy choćby się paliło i waliło. Ale są rodzice z dziećmi, ludzie dorośli i majacy dorosłe obowiazki jak narada w pracy po godzinach, nagły wyjazd słuzbowy, choroba bliskiej osoby, dziecka, wywiadówka w szkole, pęknieta rura etc. Tego nie da sie przewidzieć na cały sezon na przód (stąd na szczęście mozliwość zwrotu biletów) ale stąd tez dzikie zamieszanie oraz niechęc osób nie az tak "powalonych" na punkcie sztuki do kupowania biletów do opery na np. 4 miesiaće wczesniej. Nie mówić o tym, że ktoś dla kogo chodzenie do opery nie jest nawykiem ale chce sobie pójśc cała rodziną na Jezioro łabędzie moze przy takim systemie i wszelkich przeciwnościach naszego codziennego życia - najzwyczajniej o terminie zapomnieć
-
Sagittaire
- Posty: 2810
- Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am
A wiesz, ze pękniętą rurę też przerabiałam? Tzn moze nie rurę tylko rurkę ale hydraulik powiedział, że z takiej małej przy zlewie też może wyjść katastrofa. I to niedawno: na Ejfmanie. Odcięłam dopływ wody do całego mieszkania, i poszłam. I nawet miałam do czego wrócić.
[quote36="Kasia G"]my rzeczywiście, jako osoby w miarę wolne, niezalezne etc i ogarnięte manią jak zarezerwujemy to wykupimy i przyjdziemy choćby się paliło i waliło[/quote36]
Czasem zdarza się, że ktoś kto mnie zna myśli "maniak", że niby przesadzam i takie ble ble ble; jakie to miłe, że są osoby które myślą podobnie
.
[quote36="Kasia G"]my rzeczywiście, jako osoby w miarę wolne, niezalezne etc i ogarnięte manią jak zarezerwujemy to wykupimy i przyjdziemy choćby się paliło i waliło[/quote36]
Czasem zdarza się, że ktoś kto mnie zna myśli "maniak", że niby przesadzam i takie ble ble ble; jakie to miłe, że są osoby które myślą podobnie