Pytałam o te osoby i z ciekawości i żeby uniknąć kolejnej lawiny postów typu "to może jednak mam szansę". Dzięki za informacje
Czy mam jeszcze szansę dostać się do szkoły baletowej?
Moi Drodyz, chciaabzm powiedzieć, że KAŻDY ma szansę dostać się do szkoły baletowej, choćby eksternistycznie, o ile posiada odpowiednie predyspozycje. zdarzają sie perełki, zawsze warto próbować. nawet jeśli z góry osb mówi, że przyjmuje najwyżej do 3 klasy, to jesli okaze sie, że osoba chętna jest uzdolniona, dobrze rokuje, to zostanie przyjęta nawet do 8 klasy. oczywiście jest to maluka szansa, ale nie jest to niemożliwe, tancerzy jest mało, chętnych do osb też jak na lekarstwo, w porównaniu z zachodem, czy też rosją, ukrainą etc. jeśli ćwiczy się samemu w domu, jest się dobrze rozciągniętym, ma się odpowiednie warunki fizyczne, zna się troche na tańcu od strony teoretycznej (nazwy ćwiczeń na przykład) to na prawde warto próbować. nawet jeśli nie zostanie sie przyjętym to trudno, ale jesli się nie sprobuje, to zawsze w głowie będzie myśl 'mogłam spróbować, może by się udało, kurcze jak żałuje ze nie spróbowałam'
pozdrawiam serdecznie
pozdrawiam serdecznie
[quotec2]jeśli ćwiczy się samemu w domu, jest się dobrze rozciągniętym, ma się odpowiednie warunki fizyczne, zna się troche na tańcu od strony teoretycznej (nazwy ćwiczeń na przykład) to na prawde warto próbować[/quotec2]
Wydaje mi się, że aby się dostać do IV lub wyższej klasy, to samego baletu trzeba umieć więcej, niż można opanować ćwicząc samodzielnie w domu. Nawet z dobrym ogólnym rozciągnięciem itp. wyniesionym np. z uprawianej przez siebie dyscypliny sportowej.
Wydaje mi się, że aby się dostać do IV lub wyższej klasy, to samego baletu trzeba umieć więcej, niż można opanować ćwicząc samodzielnie w domu. Nawet z dobrym ogólnym rozciągnięciem itp. wyniesionym np. z uprawianej przez siebie dyscypliny sportowej.
-
Sagittaire
- Posty: 2810
- Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am
Buba
- ciężko mi z Tobą polemizować, bo Ty jesteś w sb a ja nie
ale nie wydaje mi się, żeby było tak łatwo jak piszesz a nadto obawiam się, że to tylko rozbudzi płonne nadzieje u co niektórych.... Raz spotkałam się z kimś, kto się starał dostać do sb łódzkiej dawno temu i przez telefon powiedzieli, że nie ma co tracić czasu na podróż - no może nie wprost ale tak. Może gdyby ktoś był wybitny i miał podstawy porządne (mama tancerka ucząca od dziecka, dobre zajęcia po x razy w tygodniu o któregoś roku życia itd) to zrobili by wyjątek ale to bardzo trudne.
Zresztą my cały czas mówimy o dostaniu się do sb, jakbyśmy nie zauważali, że potem jest jeszcze coś. Są osoby, które chodzą do sb od pierwszej klasy i nie są jakieś tragiczne, mają dobre oceny, a nie mają propozycji pracy po sb. Teatry tańca w Polsce teraz stawiają często na osoby bez "spaczenia po sb" (wiem, ze to głupie ale niestety , stety tak jest), a na Zachód jeźdżą geniusze z zasady, w TW w Polsce zaś trzeba być bardzo dobrym z klasyki, co jest dość ciężkie jak trzeba nadrabiać opóźnienia. Do tego nadrabianie jest jeszcze bardziej niezdrowe niż całą nie za zdrowa SB, więc można wyjść kaleką. Kilka razy powtórzyłam i dodam raz jeszcze, ze zetknęłam się kiedyś z kimś wybitnym, kto późno zaczął i wyjątkowo go przyjęli ale załamał się jak widział, że nie jest w stanie być takim, żeby mieć szansę na pracę w teatrze mimo dużych umiejętności i skonczylo sie to tragicznie..
Biorąc to wszystko pod uwagę sądzę, ze to bardzo dobrze, ze szkoły teraz mają rozsądne podejście i jak juz kogoś przyjmują do późniejszych klas, to tylko osoby, które mają duże szanse poradzić sobie, bo już sporo umieją i są b zdolne.
Zatem spróbowac zawsze można, żeby nie żałować ale to chyba nie tak, że są duże szanse, bo sa znikome i tylko dla wybrańców losu.
Zresztą my cały czas mówimy o dostaniu się do sb, jakbyśmy nie zauważali, że potem jest jeszcze coś. Są osoby, które chodzą do sb od pierwszej klasy i nie są jakieś tragiczne, mają dobre oceny, a nie mają propozycji pracy po sb. Teatry tańca w Polsce teraz stawiają często na osoby bez "spaczenia po sb" (wiem, ze to głupie ale niestety , stety tak jest), a na Zachód jeźdżą geniusze z zasady, w TW w Polsce zaś trzeba być bardzo dobrym z klasyki, co jest dość ciężkie jak trzeba nadrabiać opóźnienia. Do tego nadrabianie jest jeszcze bardziej niezdrowe niż całą nie za zdrowa SB, więc można wyjść kaleką. Kilka razy powtórzyłam i dodam raz jeszcze, ze zetknęłam się kiedyś z kimś wybitnym, kto późno zaczął i wyjątkowo go przyjęli ale załamał się jak widział, że nie jest w stanie być takim, żeby mieć szansę na pracę w teatrze mimo dużych umiejętności i skonczylo sie to tragicznie..
Biorąc to wszystko pod uwagę sądzę, ze to bardzo dobrze, ze szkoły teraz mają rozsądne podejście i jak juz kogoś przyjmują do późniejszych klas, to tylko osoby, które mają duże szanse poradzić sobie, bo już sporo umieją i są b zdolne.
Zatem spróbowac zawsze można, żeby nie żałować ale to chyba nie tak, że są duże szanse, bo sa znikome i tylko dla wybrańców losu.
-
ebaleciara
- Posty: 393
- Rejestracja: śr kwie 28, 2010 12:26 pm
ok, zgadzam się, że nie na przyjęciu do szkoły się wszystko kończy. wręcz przeciwnie - wtedy sie dopiero zaczyna. ale zauważmy, że osoby przyjęte później mają więcej chęci do pracy, sa to osoby, które dla tańca sa w stanie poświęcic wszystko, marzyły o tym od dziecka, od zawsze. i szansę, jaką dostają od szkoły staraja się wykorzystac jak nejlepiej, pracuja na 200%, w przeciwieństwie do niektórych uczniiów, którzy są od początku, a osiedli na laurach.
owszem, przyjęcie do wyższych klas zdarza się zadko, szanse sa małe, ale nie jest to niemozliwe! chcieć to móc, cięzką pracą można bardzo wiele zyskać. a nadzieję zawsze miec warto i warto wierzyć, że się uda. choć oczywiście dobrze podchodzić do tego jednocześnie zdroworozsądkowo i z dystansem (o ile to możliwe
). Dlatego uważam, że zawsze warto próbować, jeśli ma się marzenia, bo potem można miec tylko do siebie pretensje i żal, że się nie spróbowało. a jak się spróbuje i nie wyjdzie to trudno, swiat sie nie zawali, przeciez można tańczyc dalej 
owszem, przyjęcie do wyższych klas zdarza się zadko, szanse sa małe, ale nie jest to niemozliwe! chcieć to móc, cięzką pracą można bardzo wiele zyskać. a nadzieję zawsze miec warto i warto wierzyć, że się uda. choć oczywiście dobrze podchodzić do tego jednocześnie zdroworozsądkowo i z dystansem (o ile to możliwe
No i stało się. Córka dostała się i do Poznania i do Gdańska. Teraz mamy dylemat nie z tej ziemi. Jakbym to przewidziała, na pewno pojechałybyśmy tylko w jedno miejsce. Obie szkoły są piękne i na pewno bardzo dobre. Chyba będę się kierować warunkami w internacie. No tak ale w żadnym z nich nie byłam:)
Cześć. Jestem tutaj nowa i mam pytanie.Kiedy miałam 5 lat mama zapisała mnie na balet ale jako mała dziewczynka nie podobało mi się to i przestałam chodzić. Teraz bardzo żałuję. Mam 13 lat i marzę o tym by tańczyć balet. Wymyśliłam z mamą, że przez wakacje będę codziennie bardzo ćwiczyła, chcę nauczyć się szpagatu ( bardzo proszę o napisanie co muszę umieć podstawowego). We wrześniu chciałabym iść zapytać się w szkole tańca baletu czy mam szanse tam iść. Tylko ta szkoła jest chyba dla małych dzieci... Zna ktoś może jakąś szkołę baletu w Zabrzu, Gliwicach albo Katowicach ? Z góry dziękuje, bo zależy mi na tym aby tańczyć. Jestem szczupła i mam 167 cm wzrostu.. mam nadzieje, że to dobre wymiary.
W Gliwicach jest szkoła baletowa na ul. Bytomskiej, którą bardzo polecam ; ) Mogłabyś chodzić w niej do klubu miłośników tańca, a potem np. przenieść się do innej grupy po poznaniu podstawowych ćwiczeń.
W Katowicach jest szkoła Nova, ale nie pamiętm na jakiej ulicy. Opinie o niej są dobre.
Nie wiem jakie sz. baletowe są w Zabrzu, lecz gdzieś był wątek, w którym zostały one wypisane.
W Katowicach jest szkoła Nova, ale nie pamiętm na jakiej ulicy. Opinie o niej są dobre.
Nie wiem jakie sz. baletowe są w Zabrzu, lecz gdzieś był wątek, w którym zostały one wypisane.