SB prywatna/niepubliczna, ognisko - jakie dają możliwości?
[quote:a6898b52a6="Francois"]owtarzalam po niej niektore ruchy,bardzo dobrze mi wychodzilo, a znam takie osoby ktore za nic by tego nie powtorzyly.[/quote:a6898b52a6]
powtarzanie nie znaczy, że wykonujesz jakiś ruch poprawnie. jak się nie ma podstaw to nic się dobrze nie zrobi.
trochę to Twoje dostawanie się na wyższy poziom zalatuje mi ignorancją. nie możesz odpuszczać podstawowych rzeczy. to nie jest tak, że wiesz jak wygląda jakiś ruch; musisz znać nazewnictwo i poprawne wykonanie danego ruchu i zasady na jakich dany ruch działa.
moim zdaniem powinnaś zapisac się do podstawowej klasy i po jakimś czasie startować wyżej. poza tym w tym wieku to raczej chyba zajęcia dla dorosłych niż ognisko.
i 3 lata beż żadnego uprzedniego doświadczenia to za mało żeby stanąc na scenie.
powtarzanie nie znaczy, że wykonujesz jakiś ruch poprawnie. jak się nie ma podstaw to nic się dobrze nie zrobi.
trochę to Twoje dostawanie się na wyższy poziom zalatuje mi ignorancją. nie możesz odpuszczać podstawowych rzeczy. to nie jest tak, że wiesz jak wygląda jakiś ruch; musisz znać nazewnictwo i poprawne wykonanie danego ruchu i zasady na jakich dany ruch działa.
moim zdaniem powinnaś zapisac się do podstawowej klasy i po jakimś czasie startować wyżej. poza tym w tym wieku to raczej chyba zajęcia dla dorosłych niż ognisko.
i 3 lata beż żadnego uprzedniego doświadczenia to za mało żeby stanąc na scenie.
Nie czytam nawet wszystkich postów, bo mi się nie chce (sorry, takiego lenia mam że masakra) ale domyślam się o co chodzi.
Powiem tyle. Jeżeli jest się początkującym, nie uczestniczyło się w żadnych warsztatach z tańca klasycznego, kiepsko idzie z rozciągnięciem, wykręceniem, zaznajomieniem się z całym ogromem terminologii lepiej jest się dostać nawet trzy klasy niżej, żeby sobie wszystko nadgonić. Plie to ponoć jedno z najłatwiejszych ćwiczeń, a wymaga doskonałej techniki, kontroli, wykręcenia. Barre au sol jest tutaj też istotne, a tego co wiem, jest to tylko w początkujących klasach SB.
Sama od września zaczynam taniec klasyczny pełną gębą (przyjęli mnie do SB) na poziom zaawansowany.
Też bez przesady, nie ma z czym gonić, w tym rodzaju tańca nikogo nie oszukasz. Jak powiedziała arizona
[quote:3119366abf="arizona"]jak się nie ma podstaw to nic się dobrze nie zrobi. [/quote:3119366abf]
Nie utrzymasz wyżej niż 90* nogi w adagio, bo wszystkie partie mięśni nie zostały poprawnie wyrobione, nie wykonasz jete do szpagatu, bo nie będziesz miała szpagatu i ponadszpagatu, nie wejdziesz na puenty bo słabe kostki i łydki, blah, blah, blah, blah, blah, blah.
Z tańcem klasycznym to trzeba "pomału, nie piekarnia" - tudzież - "balet, nie zając - nie ucieknie" jak sie to zignoruje, to można mieć potem problem :)
Powiem tyle. Jeżeli jest się początkującym, nie uczestniczyło się w żadnych warsztatach z tańca klasycznego, kiepsko idzie z rozciągnięciem, wykręceniem, zaznajomieniem się z całym ogromem terminologii lepiej jest się dostać nawet trzy klasy niżej, żeby sobie wszystko nadgonić. Plie to ponoć jedno z najłatwiejszych ćwiczeń, a wymaga doskonałej techniki, kontroli, wykręcenia. Barre au sol jest tutaj też istotne, a tego co wiem, jest to tylko w początkujących klasach SB.
Sama od września zaczynam taniec klasyczny pełną gębą (przyjęli mnie do SB) na poziom zaawansowany.
Też bez przesady, nie ma z czym gonić, w tym rodzaju tańca nikogo nie oszukasz. Jak powiedziała arizona
[quote:3119366abf="arizona"]jak się nie ma podstaw to nic się dobrze nie zrobi. [/quote:3119366abf]
Nie utrzymasz wyżej niż 90* nogi w adagio, bo wszystkie partie mięśni nie zostały poprawnie wyrobione, nie wykonasz jete do szpagatu, bo nie będziesz miała szpagatu i ponadszpagatu, nie wejdziesz na puenty bo słabe kostki i łydki, blah, blah, blah, blah, blah, blah.
Z tańcem klasycznym to trzeba "pomału, nie piekarnia" - tudzież - "balet, nie zając - nie ucieknie" jak sie to zignoruje, to można mieć potem problem :)
Napislam "pozycja" w cudzyslowiu, bo nie bylam pewna jak to nazwac,ale przepraszam za bład.
Wiecie co..chyba macie racje :( To bylo by bez sensu..ale ja poprostu tak bardzo bym chciala stanac na scenie..
A mam jeszcze pytanie,cz jesli nauczycielka zauwazy iz dobrze sobie radze,np lepiej niz pozostali uczniowie,moglaby mnie wziac wyzej?
Wiecie co..chyba macie racje :( To bylo by bez sensu..ale ja poprostu tak bardzo bym chciala stanac na scenie..
A mam jeszcze pytanie,cz jesli nauczycielka zauwazy iz dobrze sobie radze,np lepiej niz pozostali uczniowie,moglaby mnie wziac wyzej?
-
ebaleciara
- Posty: 393
- Rejestracja: śr kwie 28, 2010 12:26 pm
Myślę, że to jest możliwe, ale po prostu nie powinnaś robić sobie zbędnych nadziei. Chodzi o to, że w środowisku tak naprawdę jest zupełnie inaczej niż w filmach pokroju Step Up. Nie jest tak, że trochę pochodzisz na zajęcia, nawet jeśli będziesz bardzo ciężko pracować, i od razu staniesz na scenie jako fantastyczna, ukształtowana w pełni tancerka. Z klasyką jest akurat tak, że na wszystko potrzeba czasu i nie da się niczego przeskoczyć - wierz mi, móię to z własnym doświadczeniem, bo sama przeskakiwałam kilka klas. Poza tym takie przeskakiwanie do wyższych klas, a już zwłaszcza tańczenie na scenie po jakichś trzech latach nauki jest trochę nie fair w stosunku do osób, które uczą się odkąd tylko nauczyły się chodzić i nawet im nikt nie może zapewnić, że dostaną się do jakiegoś przyzwoitego, mniej lub bardziej, teatru. Nie piszemy tego po to, żeby cię zniechęcić albo, żebyś zrezygnowała. Chcemy tylko leciutko ostudzić twój zapał, bo naprawdę nie jest tak łatwo nadganiać za całą klasą, kiedy wie się, że ma się do całej reszty jeszcze całe setki kilometrów, chociaż pracujesz jak szalona i kiedy wiele rzeczy ci nie wychodzi, nawet jeśli chcesz tego bardziej niż niczego innego na świecie, bo po prostu ćwiczysz zbyt krótko i twoje ciało nie przyzwyczaiło się jeszcze do wszystkich baletowych zasad, jak na przykład wykręcenie, wciąganie kolan, naciągnie stóp etc. W tym wieku byłoby ci naprawdę wyjątkowo trudno nadrobić tyle lat, przeogromnie trudno. Nie wiem, czy zdajesz sobie sprawę z tego, jak wielki i długotrwały wysiłek jest już za twoimi rówieśnikami. A w dodatku piszesz, że nie tańczyłaś wcześniej, a tylko trochę powtarzałaś (?) za swoją koleżanką. To nie wróży zbyt dobrze. Piszesz też, że masz predyspozycje i talent do tańczenia, a powiedz mi moja droga, jak ty to do licha ustaliłaś, z czego wywnioskowałaś, skoro nigdy wczęsniej nie miałaś praktycznie do czynienia z tańcem? Nie wiem, może naprawdę bardzo się nadajesz i jesteś stworzona do sceny, teatru i tańca. Ale tak czy siak, może trochę więcej pokory, może lepiej dowiedzieć się, co należy zrobić, czego się nauczyć czy dowiedzieć, żeby w ogóle się dostać - co też jest duuużym wyzwaniem, zapewniam cię - a nie kombinować, jak by tu od razu wskoczyć do wyższej klasy. Ktoś wyżej słusznie zauważył, że w twoim wieku rozsądniejsze są zajęcia dla dorosłych, którzy chcą się bawić tańcem, robić to dla własnej, czystej przyjemności zamiast ogniska baletowego, które w pewnym sensie hoduje młodych adeptów sceny. Życzę ci wszystkiego co najlpesze, ale radzę trochę wystopować z pewnością siebie i zapałem.
nie fair w stosunku do innych osób? pretensje w takim przypadku mogą mieć tylko niedojrzali tancerze moim zdaniem, i powiem z własnego doświadczenia - dla mnie zabawne jest jak się ktoś kto ma kilka lat już wytańczonych złości na osobę tańczącą znacznie krócej, bo ta dostanie rolę czy miejsce w zespole/ekipie, będzie na tych samym stopniu zaawansowania.
prędzej już można być wkurzonym na nauczyciela/trenera, że cię nie docenia, nie daje wskazówek i wytłumaczenia dlaczego nie jesteś wyżej, albo dlaczego gdzieś nie występujesz [o ile taka sytuacja ma miejsce, bo inaczej pretensje można mieć tylko do siebie..]
bo są osoby którym szalenie zależy, które potrafią odmówić sobie tego i tamtego by pojechać na warsztaty setki kilometrów, przychodzą na każde treningi - nie ważne czy sprawdzian, czy wolny dzień, czy +30 stopni czy -20 stopni... osoby które potrafią zapierdzielać przez 1,5 roku-2 lata i przegonić ludzi którzy tańczą 3-4 lata, a no zwyczajnie się nie starają, nie pracują nad sobą... chodzą na treningi dla samego chodzenia. nie chwaląc się ofc, ja jestem tego przykładem.
praca nad sobą, praca nad sobą i jeszcze raz praca nad sobą.
prędzej już można być wkurzonym na nauczyciela/trenera, że cię nie docenia, nie daje wskazówek i wytłumaczenia dlaczego nie jesteś wyżej, albo dlaczego gdzieś nie występujesz [o ile taka sytuacja ma miejsce, bo inaczej pretensje można mieć tylko do siebie..]
bo są osoby którym szalenie zależy, które potrafią odmówić sobie tego i tamtego by pojechać na warsztaty setki kilometrów, przychodzą na każde treningi - nie ważne czy sprawdzian, czy wolny dzień, czy +30 stopni czy -20 stopni... osoby które potrafią zapierdzielać przez 1,5 roku-2 lata i przegonić ludzi którzy tańczą 3-4 lata, a no zwyczajnie się nie starają, nie pracują nad sobą... chodzą na treningi dla samego chodzenia. nie chwaląc się ofc, ja jestem tego przykładem.
praca nad sobą, praca nad sobą i jeszcze raz praca nad sobą.
-
ebaleciara
- Posty: 393
- Rejestracja: śr kwie 28, 2010 12:26 pm
No jasne, że tak, w tym opisie widzę też siebie. Chodzi ma raczej o to, że są dzieciaki, które tańczą odkąd pamiętają i także pracują jak szalone, robią wszystko, żeby kiedyś być naprawdę świetnymi tancerzami. I uwierz, znam też wiele takich osób, które w dodatku już teraz są wspaniałymi artystkami. A dzięki czemu? Dzięki pracy - ciężkiej, ale i wieloletniej, tu jest właśnie klucz. W klasyce (o niej cały czas piszę) potrzeba czasu, wielu lat, aby ciało się czegoś nauczyło, żeby nabrać pewnych nawyków, a w dodatku naukę trzeba zacząć odpowiednie wcześnie, kiedy ciało jest jeszcze gotowe na różne baletowe zmiany i kombinowanie. Wszyscy dobrze wiemy, że balet jest tak naprawdę nienaturalny. Nawet osoby, które zaczęły wcześnie i bardzo mocno i intensywnie ćwiczą, a nawet zapowiadają się na świetnych tancerzy i tancerki, NIE MAJĄ ZAPEWNIONE, ŻE KIEDYŚ STANĄ NA SCENIE. Może być tak, że po prostu ich technika lub wyraz, lub warunki, lub cokolwiek innego nie spodoba się teatrowi i koniec tematu. A wyobraź sobie, że jesteś dziewczyną, która za trzy lata ma właśnie szukać teatru, która poświeciła calutkie życie dla tańca i dotychczas wszyscy się tobą zachwycali, a nagle w twojej klasie pojawia się dziewczyna, która (rzekomo) ma talent do tańca. I tak nie przestaniesz ciężko ćwiczyć, ale gdyby ona dostała pracę zamiast ciebie, chyba byłoby to nie zbyt miłe.
Oczywiście uważam, że Francois nie powinna przejmować się z swoimi rówieśnikami, niech oni robią swoje, a ona swoje, ale tak czy sia z ich punktu widzenia może być to troszkę wobec nich niesprawiedliwe, kiedy do grupy (powiedzmy) profesjonalistów dochodzi tak naprawdę kompletny laik i jest już tam jak równy z równymi. Nigdy nie traktowałabym tak nowej osoby, ale aktualnie jestem w temacie i wiem, że uczniowie mogliby mieć taki stosunek do innych "nadrabiających". Bogu dzięki, że mnie to nie spotkało :wink: .
Oczywiście uważam, że Francois nie powinna przejmować się z swoimi rówieśnikami, niech oni robią swoje, a ona swoje, ale tak czy sia z ich punktu widzenia może być to troszkę wobec nich niesprawiedliwe, kiedy do grupy (powiedzmy) profesjonalistów dochodzi tak naprawdę kompletny laik i jest już tam jak równy z równymi. Nigdy nie traktowałabym tak nowej osoby, ale aktualnie jestem w temacie i wiem, że uczniowie mogliby mieć taki stosunek do innych "nadrabiających". Bogu dzięki, że mnie to nie spotkało :wink: .
heh niestety podobne sytuacje miałam, że osoby które dopiero zaczynają i za przeproszeniem g**** wiedzą na czym cały temat polega, wchodzą do formacji, występują [i dostają coś w zamian za występy], a ja dalej tkwię przed drzwiami, bo nie chcą mnie wpuścić do grupy.
u mnie niestety sprawa jest bardziej zamotana, może dlatego że niektóre osoby nie są w stanie mnie zaakceptować w formacji, może dlatego że trener za mną nie do końca przepada i na pewno to nie chodzi o brak umiejętności.
pytanie, czy tak naprawdę elementem docelowym tańca [ogółem] jest tańczenie dla pieniędzy, dla sławy? dopiero niedawno sobie uświadomiłam że w tańczeniu tak naprawdę nie o to chodzi. tzn wiadomo było właściwie od początku, ale dopiero niedawno to zrozumiałam. i myślę że tego bardzo brakuje osobom które siędzą już albo dopiero wchodzą do środowiska baletowego :roll:
u mnie niestety sprawa jest bardziej zamotana, może dlatego że niektóre osoby nie są w stanie mnie zaakceptować w formacji, może dlatego że trener za mną nie do końca przepada i na pewno to nie chodzi o brak umiejętności.
pytanie, czy tak naprawdę elementem docelowym tańca [ogółem] jest tańczenie dla pieniędzy, dla sławy? dopiero niedawno sobie uświadomiłam że w tańczeniu tak naprawdę nie o to chodzi. tzn wiadomo było właściwie od początku, ale dopiero niedawno to zrozumiałam. i myślę że tego bardzo brakuje osobom które siędzą już albo dopiero wchodzą do środowiska baletowego :roll: