Lustra w sali baletowej
-
fijoletowa
- Posty: 196
- Rejestracja: sob kwie 19, 2008 3:33 pm
Usunęłam mnóstwo postów nie na temat. Fajnie, że się dobrze dogadujemy, ale na rozmowy o lodach itp. jest mnóstwo innych miejsc. Trzymajcie się proszę tematu wątku, bo utrudniacie znalezienie wartościowych informacji.
Sagittaire, Agnieszko czy pod jakim tam innym pseudonimem będziesz funkcjonować na forum - ta uwaga dotyczy głównie Ciebie, bo jesteś dorosłą osobą a offtopujesz, że aż furczy :694:
Sagittaire, Agnieszko czy pod jakim tam innym pseudonimem będziesz funkcjonować na forum - ta uwaga dotyczy głównie Ciebie, bo jesteś dorosłą osobą a offtopujesz, że aż furczy :694:
Na scenie to jest atmosfera i wiesz jak robić aby, to dobrze wyglądało na takiej przestrzeni. Tego mi właśnie brakuje że, nie można dobrze się ''wczuć'' w scene i mieć czas aby wszystko przećwiczyć.
A co do luster, 8)
O wiele łatwiej się z nimi ćwiczy, bo jak widzisz że np. masz za nisko noge to od razu poprawiasz ją tak żeby było ładnie ;) ale, na scenie to istny horror.
A co do luster, 8)
O wiele łatwiej się z nimi ćwiczy, bo jak widzisz że np. masz za nisko noge to od razu poprawiasz ją tak żeby było ładnie ;) ale, na scenie to istny horror.
Mnie lustro w czasie ćwiczeń bardzo przeszkadza. Kiedy patrzę na siebie nie wychodzą mi ćwiczenia, koordynacja leży, mylą mi się kroki. Myślałam, że to tylko kwestia niewyćwiczenia, ale okazało się, że kiedy wykonuję to samo ćwiczenie np. w domu, albo na zajęciach patrząc w podłogę nie mam żadnych problemów. I tak powstaje błędne koło, bo nie patrząc w lustro, nie mogę sama korygować błędów, a z drugiej strony, jak przyglądam się sobie, nie mogę myśleć o ustawieniu korpusu, rąk czy stóp, bo ciało nagle zapomina jaką sekwencję ruchów ma wykonać.
Miał ktoś podobne doświadczenia na początku nauki? Czy to może kwestia słabej podzielności uwagi? Da się to jakoś przezwyciężyć?
Miał ktoś podobne doświadczenia na początku nauki? Czy to może kwestia słabej podzielności uwagi? Da się to jakoś przezwyciężyć?
[bc8]Lienko[/bc8],ja niestety nie tańczę (na razie ;D), ale podobnie jest też np. w grze na skrzypcach,
gdzie dobra technika jest niezbędna. Z tego względu pani profesor zawsze mówiła mi ''kup sobie duże lustro i obserwuj siebie". Jak piszesz, ciężko się człowiekowi skupić, kiedy tak obserwuje siebie (też tak miałam), ale myślę, że obowiązuje tu zasada umiaru. Trzeba czasem oderwać wzrok, by skupić się na samych ruchach, pomyśleć w jaki sposób zrobić daną rzecz. Natomiast trzeba również co jakiś czas patrzeć jak ta rzecz wychodzi, czy trzeba ją nadal poprawić. Zdaję sobie sprawę, że na zajęciach baletu jest troszkę inaczej, bo tam jest wiele, ogromnych luster ( ja mam w domu tylko jedno ''większe'', ale też nie takie ogromne) i samoczynnie oczy człowieka biegną w kierunku odbicia. To już chyba kwestia skupienia.
Poza tym, choć moja wiedza bazuje raczej na filmach i własnych, nie związanych z baletem doświadczeniach, uważam że lustra w sali baletowej są zupełnie niezbędne!
(zastanawiam się jak jest z lustrami w domach baletnic? macie jedno duże, czy kilka?)
gdzie dobra technika jest niezbędna. Z tego względu pani profesor zawsze mówiła mi ''kup sobie duże lustro i obserwuj siebie". Jak piszesz, ciężko się człowiekowi skupić, kiedy tak obserwuje siebie (też tak miałam), ale myślę, że obowiązuje tu zasada umiaru. Trzeba czasem oderwać wzrok, by skupić się na samych ruchach, pomyśleć w jaki sposób zrobić daną rzecz. Natomiast trzeba również co jakiś czas patrzeć jak ta rzecz wychodzi, czy trzeba ją nadal poprawić. Zdaję sobie sprawę, że na zajęciach baletu jest troszkę inaczej, bo tam jest wiele, ogromnych luster ( ja mam w domu tylko jedno ''większe'', ale też nie takie ogromne) i samoczynnie oczy człowieka biegną w kierunku odbicia. To już chyba kwestia skupienia.
Poza tym, choć moja wiedza bazuje raczej na filmach i własnych, nie związanych z baletem doświadczeniach, uważam że lustra w sali baletowej są zupełnie niezbędne!
(zastanawiam się jak jest z lustrami w domach baletnic? macie jedno duże, czy kilka?)
[b95]Lienko[/b95] wydaje mi się, że to nie jest kwestia stopnia zaawansowania, a raczej predyspozycji danej osoby.
Mnie również lustra przeszkadzają o tyle, o ile patrząc w nie zaczynam się chwiać, mylić kroki, robić błędy - coś, czego nie robię, kiedy nie patrzę w lustro. I to samo mam w tańcu orientalnym, który tańczę, z powodzeniem, od lat.
Wolę po prostu wczuć się w ciało. Bo jeśli kolano nie jest proste, albo plecy zgarbione, czy ręce "skurczakowane" (zgięte w łokciach), to to się przecież czuje? A do tego wczuwając się w swoje ciało, można dopracować każdy detal, każdy ruch mięśnia. Coś, czego się nie zrobi obserwując tylko swoje odbicie w lustrze.
Obecność lustra przede mną zmusza mnie do patrzenia na ściany lub podłogę, a to z kolei zmusza do złego ustawienia głowy, co mi przeszkadza. I dlatego na sali baletowej wolę ćwiczenia przy drążku, kiedy przed sobą mam ścianę lub fortepian, które mnie absolutnie nie rozpraszają. I wtedy głowa moja może być odpowiednio ustawiona.
Lubię też patrzeć na instruktora/nauczyciela, bo mam jakąś taką zdolność do naśladowania ruchu (no, w granicach możliwości moich fizycznych).
Za to denerwuje mnie troszkę, że u nas z przodu ustawiają się osoby często najsłabsze, które chwieją się na wszystkie strony. Kiedy spojrzę na nie, sama zaczynam się chwiać (to jakaś reakcja łańcuchowa?). No i znów - z tego powodu obserwuję np. ściany.
Ale lustro ma swoje zalety: widać instruktora/nauczyciela również "z tej drugiej strony", co jest czasem bardzo ważne. I niezbędne w tańcu orientalnym, gdzie mnóstwo jest detali, typu ruch np. tylko jednego mięśnia, czy drżenie jednej partii mięśni. I to detali odbywających się po obu stronach ciała.
W lustrze też można skorygować swoją postawę, ale ja wolę zerknąć w lustro, kiedy się już ustawię. No i w sali baletowej przeszkadza mi to, że zwykle jestem w środku i się nie widzę za dobrze. Wolę się podziwiać w domu, gdzie mam lustro od podłogi do prawie sufitu.
W lustrze też można sprawdzić, jak wymyśloną przez nas kombinację ruchów zobaczą widzowie. Czasem to, co nam się wydaje, odbiega od rzeczywistości. Acz jeśli chodzi o układy choreograficzne, wolę nagrywanie. Choćby nagrywanie samej siebie. Potem można na spokojnie obejrzeć i skorygować.
Ergo: lustra w sali tanecznej się przydają, ale mnie na ogół przeszkadzają.
Mnie również lustra przeszkadzają o tyle, o ile patrząc w nie zaczynam się chwiać, mylić kroki, robić błędy - coś, czego nie robię, kiedy nie patrzę w lustro. I to samo mam w tańcu orientalnym, który tańczę, z powodzeniem, od lat.
Wolę po prostu wczuć się w ciało. Bo jeśli kolano nie jest proste, albo plecy zgarbione, czy ręce "skurczakowane" (zgięte w łokciach), to to się przecież czuje? A do tego wczuwając się w swoje ciało, można dopracować każdy detal, każdy ruch mięśnia. Coś, czego się nie zrobi obserwując tylko swoje odbicie w lustrze.
Obecność lustra przede mną zmusza mnie do patrzenia na ściany lub podłogę, a to z kolei zmusza do złego ustawienia głowy, co mi przeszkadza. I dlatego na sali baletowej wolę ćwiczenia przy drążku, kiedy przed sobą mam ścianę lub fortepian, które mnie absolutnie nie rozpraszają. I wtedy głowa moja może być odpowiednio ustawiona.
Lubię też patrzeć na instruktora/nauczyciela, bo mam jakąś taką zdolność do naśladowania ruchu (no, w granicach możliwości moich fizycznych).
Za to denerwuje mnie troszkę, że u nas z przodu ustawiają się osoby często najsłabsze, które chwieją się na wszystkie strony. Kiedy spojrzę na nie, sama zaczynam się chwiać (to jakaś reakcja łańcuchowa?). No i znów - z tego powodu obserwuję np. ściany.
Ale lustro ma swoje zalety: widać instruktora/nauczyciela również "z tej drugiej strony", co jest czasem bardzo ważne. I niezbędne w tańcu orientalnym, gdzie mnóstwo jest detali, typu ruch np. tylko jednego mięśnia, czy drżenie jednej partii mięśni. I to detali odbywających się po obu stronach ciała.
W lustrze też można skorygować swoją postawę, ale ja wolę zerknąć w lustro, kiedy się już ustawię. No i w sali baletowej przeszkadza mi to, że zwykle jestem w środku i się nie widzę za dobrze. Wolę się podziwiać w domu, gdzie mam lustro od podłogi do prawie sufitu.
W lustrze też można sprawdzić, jak wymyśloną przez nas kombinację ruchów zobaczą widzowie. Czasem to, co nam się wydaje, odbiega od rzeczywistości. Acz jeśli chodzi o układy choreograficzne, wolę nagrywanie. Choćby nagrywanie samej siebie. Potem można na spokojnie obejrzeć i skorygować.
Ergo: lustra w sali tanecznej się przydają, ale mnie na ogół przeszkadzają.