OSB w Gdańsku
Z gdańską baletówką mam w tej chwili do czynienia i uważam, że jest tam wszystko dopięte na ostatni guzik. Klasyka ciekawie prowadzona- moje dziecko zachwycone, wysoki poziom z przedmiotów ogólnych, mamy porównanie z byłą szkołą dziecka. Internat kameralny połączony ze szkołą łącznikiem. Wychowawcy zaangażowani w swoją pracę. Odnowa biologiczna w budynku szkoły. Zobaczymy co będzie dalej:)))
-
Chiaranzana
- Posty: 349
- Rejestracja: czw maja 28, 2009 11:41 am
Ja sie nie uwzielam, za to pani Weiss sie uwziela. Kilka dni temu sama wysluchalam opinie ze w Gdansku nie ma juz baletu bo nie jest potrzebny. Nie od dzis wiadomo ze Balet dla tej pani jest nieakceptowalny a swoich tancerzy przyjmuje bez baletowego wyksztalcenia. Jak tak dalej pojdzie to zostanie tylko budynek Opery.
To raczej nie jest uwziecie sie bo ja bardzo chetnie wybralabym sie jak za dawnych czasow na klasyczny balet bo ogaldanie tancerzy w majtkach to za przeproszeniem szkoda mi czasu i pieniedzy.
A balet gdanski upadl bo nie kto w nim tanczyc ani kto go prowadzic. W szkole jest coraz mniej uczniow i to co widac to moze sie skonczyc tym ze szkola bedzie zlikwidowana. W Polsce jest jakas niezdrowa propaganda likwidowania tego co bylo bo to "be" a idealem staje sie jakis misz masz ruchowy ktorego nie da sie nazywac tancem.
To raczej nie jest uwziecie sie bo ja bardzo chetnie wybralabym sie jak za dawnych czasow na klasyczny balet bo ogaldanie tancerzy w majtkach to za przeproszeniem szkoda mi czasu i pieniedzy.
A balet gdanski upadl bo nie kto w nim tanczyc ani kto go prowadzic. W szkole jest coraz mniej uczniow i to co widac to moze sie skonczyc tym ze szkola bedzie zlikwidowana. W Polsce jest jakas niezdrowa propaganda likwidowania tego co bylo bo to "be" a idealem staje sie jakis misz masz ruchowy ktorego nie da sie nazywac tancem.
to nie polityka, tylko inny "pomysł" na zagospodarowanie Opery Bałtyckiej i jej dawnego baletu (obecnie BTT). Musze się teraz wspiąć na wyzyny dyplomacji, zeby nikogo nie urazić, nie zostać źle zrozumianą i jednoczsnie ując jak najdokładniej moje zdanie.
Na poczatek dwa zastrzeżenia:
tak, jestem wielbicielką baleu (ogólnie, nie tylko klasyczneo, bo balet to dziś bardzo szeroka dziedzina, której podstawą jest technika tańca klasycznego ale nie jedyną). Nie znaczy to, że automatycznie jestem wrogiem równie szeroko pojeego tańca współczesnego (co jest jakąś polska specjalnością - ten podział) - wrecz przeciwnie - z ciekawością oglądam i znajduję wiele wspaniałych rzeczy dla siebie w tańcu współczesnym, ponadto on wspaniale wzbogaca balet.
Po drugie: nigdy nie przyjdzie mi do głowy ograiczać czyjąs wolnośc twórczą, nawet jesli czyjeś artystyczne poszukiwania nie są mi "po drodze".
teraz przechodzę do sedna:
TAK, kondycja szkoły baletowej w danym mieście zalezy od kondycji zespołu baletowego (lub zespołów) w tym samym mieście, choć z czasem pewnie będzie coraz mniej zależeć. Po pierwsze dlatego, ze bez motywacji nie ma postepów, a dzieci (bo przeciez długo uczniowie szkół baletowych to dzieci) potrzebują bliskiego i dotykalnego wzrca. Trudno im idenyfikowac sę i sarac dla najbliższego zespołu, w którym nie mogą zobaczyc przykładu tego, czego same sie uczą. Nie aspirują tez w tej sytuacji (w wiekszosci) do pójśca do pracy po zakończeniu nauki do tego zespołu, a to ich najblizsza perspektywa. Po trzecie po ukonczeniu sb. młody czowiek ma zaledwie 18 lat, w naszym kraju to nie jest próg samodzielności i trudno sobie tak młodemu człowiekowi wyobrazić wyjazd do obcego miasta, kraju, układania sobie pierwszej pracy i zycia w zupełnie nowym środowisku. Dlatego kiedy w Gdańsku balet kwitł a przynajmniej działał i wystawiał klasykę (szeroko pojetą) mniej przebojowi uczniowie w choc niewielkim stopniu mieli bliski cel, bliskie i "bezpieczne" miejsce pracy.
NIE do konca zmiana statusu i repertuaru gdańskiego baletu musi prowadzic do padku lub zaknięcia szkoły, bo świat i młodzi ludzie jest coraz bardziej mobilny, nowoczesny, granice otwarte, stypendia, rózne inne formy wspomagania talentu mozliwe - w tych warunkach młodzi tancerze, o ile bardzo chca tańczyć nie musza oglądac sie na Gdańską scene tylko swobodnie aspirować do pracy w dowolnym miejscu na świecie. Oczywiście, dla częsci będzie to zawsze niewyobrażalne i niewykonalne, dla innych - będzie szansą. Szkoda tylko ze polskie państwowe szkoły baletowe będą szkolic większość uczniów dla scen obcych...
Osobnym tematem jest moje zdanie na temat przekształcenia gdańskiego baletu w BTT. Trudno powiedzieć: nie wolno i nie mozna bo odpowiednie władze samorządowe, które maja piecze nad tym teatrem na o pozwoliły i się do tego pomysłu przychyliły. Teoretycznie te władze reprezentują nas - podatników i ew. to owi podatnicy z woj. pomorskiego mogliby na nie naciskac w tym względzie. Z tym , ze taka decyzja nie jest przecież podejmowana w konsultacji z podatnikami, a po fakcie dokonanym trudno protestować i zmieniac status quo. Z drugiej strony pozna przytoczyć przykłady, gdzie taka przemiana przyniosła świetne rezultaty - np. kto syszał o operze i balecie w Wuppertalu, wszyscy natomiast usłyszeli o Teatrze Tańca Piny Bausch w Wuppertalu, w który ów zespół baletowy się przekształcił. Inna sprawa, ze miasto Gdańsk jako jedno z nielicznych w Polsce swoim baletem się szczycił i mógłby sie szczycić dalej, niezależnie od posiadania zespołu tańca współczesnego. Jak wiadomo, rzecz w pieniądzach, budynkach, możliwościach utrzymania instytucji kulturalnych....
Po czwarte bodaj: na peryferiach tego wątku znów pojawił sie wątek o nielubieniu, nienawiści, niszczeniu baletu klasycznego przez konkretne osoby ze świata tańca identyfikowanego ze współczesnym. Takie wypowiedzi o nizszosci tancerzy klasycznych i klasycznego wykształcenia, niechęci do nich itd są bardzo szkodliwe, bo wciąż wznoszą niezrozumiały dla mnie mur podziału między jednymi a drugimi. We współczesnym wykształceniu tanecznym obie drogi sie splatają, w zaleznosci od talentu, mozliwości wyrazowych, technicznych, a takze fizyczności w pewnym momencie młody człowiek wybiera drogę taneczną, ale nie trzeba dzielić na klasyków i współczesnych, bo utalentowany artysta baletu zatanzy wszystko (świadomy swojego ciała, mądry, pacowity) a w późniejszym wieku największe gwiazdy klaski sięgają po współczesny jako mniej wymagający od ich ciał a pełen możliwości wyrazowych. Każdy moze sobie wybierac zespół i tancerzy tak jak chce, ale atmosfera wokół tego nie musi byc tak nacechowana "obrzydzeniem" do klasyki... o czym napisze w innym miejscu osobno
Na poczatek dwa zastrzeżenia:
tak, jestem wielbicielką baleu (ogólnie, nie tylko klasyczneo, bo balet to dziś bardzo szeroka dziedzina, której podstawą jest technika tańca klasycznego ale nie jedyną). Nie znaczy to, że automatycznie jestem wrogiem równie szeroko pojeego tańca współczesnego (co jest jakąś polska specjalnością - ten podział) - wrecz przeciwnie - z ciekawością oglądam i znajduję wiele wspaniałych rzeczy dla siebie w tańcu współczesnym, ponadto on wspaniale wzbogaca balet.
Po drugie: nigdy nie przyjdzie mi do głowy ograiczać czyjąs wolnośc twórczą, nawet jesli czyjeś artystyczne poszukiwania nie są mi "po drodze".
teraz przechodzę do sedna:
TAK, kondycja szkoły baletowej w danym mieście zalezy od kondycji zespołu baletowego (lub zespołów) w tym samym mieście, choć z czasem pewnie będzie coraz mniej zależeć. Po pierwsze dlatego, ze bez motywacji nie ma postepów, a dzieci (bo przeciez długo uczniowie szkół baletowych to dzieci) potrzebują bliskiego i dotykalnego wzrca. Trudno im idenyfikowac sę i sarac dla najbliższego zespołu, w którym nie mogą zobaczyc przykładu tego, czego same sie uczą. Nie aspirują tez w tej sytuacji (w wiekszosci) do pójśca do pracy po zakończeniu nauki do tego zespołu, a to ich najblizsza perspektywa. Po trzecie po ukonczeniu sb. młody czowiek ma zaledwie 18 lat, w naszym kraju to nie jest próg samodzielności i trudno sobie tak młodemu człowiekowi wyobrazić wyjazd do obcego miasta, kraju, układania sobie pierwszej pracy i zycia w zupełnie nowym środowisku. Dlatego kiedy w Gdańsku balet kwitł a przynajmniej działał i wystawiał klasykę (szeroko pojetą) mniej przebojowi uczniowie w choc niewielkim stopniu mieli bliski cel, bliskie i "bezpieczne" miejsce pracy.
NIE do konca zmiana statusu i repertuaru gdańskiego baletu musi prowadzic do padku lub zaknięcia szkoły, bo świat i młodzi ludzie jest coraz bardziej mobilny, nowoczesny, granice otwarte, stypendia, rózne inne formy wspomagania talentu mozliwe - w tych warunkach młodzi tancerze, o ile bardzo chca tańczyć nie musza oglądac sie na Gdańską scene tylko swobodnie aspirować do pracy w dowolnym miejscu na świecie. Oczywiście, dla częsci będzie to zawsze niewyobrażalne i niewykonalne, dla innych - będzie szansą. Szkoda tylko ze polskie państwowe szkoły baletowe będą szkolic większość uczniów dla scen obcych...
Osobnym tematem jest moje zdanie na temat przekształcenia gdańskiego baletu w BTT. Trudno powiedzieć: nie wolno i nie mozna bo odpowiednie władze samorządowe, które maja piecze nad tym teatrem na o pozwoliły i się do tego pomysłu przychyliły. Teoretycznie te władze reprezentują nas - podatników i ew. to owi podatnicy z woj. pomorskiego mogliby na nie naciskac w tym względzie. Z tym , ze taka decyzja nie jest przecież podejmowana w konsultacji z podatnikami, a po fakcie dokonanym trudno protestować i zmieniac status quo. Z drugiej strony pozna przytoczyć przykłady, gdzie taka przemiana przyniosła świetne rezultaty - np. kto syszał o operze i balecie w Wuppertalu, wszyscy natomiast usłyszeli o Teatrze Tańca Piny Bausch w Wuppertalu, w który ów zespół baletowy się przekształcił. Inna sprawa, ze miasto Gdańsk jako jedno z nielicznych w Polsce swoim baletem się szczycił i mógłby sie szczycić dalej, niezależnie od posiadania zespołu tańca współczesnego. Jak wiadomo, rzecz w pieniądzach, budynkach, możliwościach utrzymania instytucji kulturalnych....
Po czwarte bodaj: na peryferiach tego wątku znów pojawił sie wątek o nielubieniu, nienawiści, niszczeniu baletu klasycznego przez konkretne osoby ze świata tańca identyfikowanego ze współczesnym. Takie wypowiedzi o nizszosci tancerzy klasycznych i klasycznego wykształcenia, niechęci do nich itd są bardzo szkodliwe, bo wciąż wznoszą niezrozumiały dla mnie mur podziału między jednymi a drugimi. We współczesnym wykształceniu tanecznym obie drogi sie splatają, w zaleznosci od talentu, mozliwości wyrazowych, technicznych, a takze fizyczności w pewnym momencie młody człowiek wybiera drogę taneczną, ale nie trzeba dzielić na klasyków i współczesnych, bo utalentowany artysta baletu zatanzy wszystko (świadomy swojego ciała, mądry, pacowity) a w późniejszym wieku największe gwiazdy klaski sięgają po współczesny jako mniej wymagający od ich ciał a pełen możliwości wyrazowych. Każdy moze sobie wybierac zespół i tancerzy tak jak chce, ale atmosfera wokół tego nie musi byc tak nacechowana "obrzydzeniem" do klasyki... o czym napisze w innym miejscu osobno
-
_Szafirka_
- Posty: 5
- Rejestracja: wt mar 12, 2013 5:06 pm
[quoted1="Chiaranzana"] A balet gdanski upadl bo nie kto w nim tanczyc ani kto go prowadzic. W szkole jest coraz mniej uczniow i to co widac to moze sie skonczyc tym ze szkola bedzie zlikwidowana. W Polsce jest jakas niezdrowa propaganda likwidowania tego co bylo bo to "be" a idealem staje sie jakis misz masz ruchowy ktorego nie da sie nazywac tancem.[/quoted1]
A to dziwne, bo w tym roku szkolnym są dwie pierwsze klasy. Co roku, jak zauważyłam, jest jedna pierwsza klasa. Widocznie więcej osób zainteresowało się tym OSB, czyli jednak nie jest tak źle.
A to dziwne, bo w tym roku szkolnym są dwie pierwsze klasy. Co roku, jak zauważyłam, jest jedna pierwsza klasa. Widocznie więcej osób zainteresowało się tym OSB, czyli jednak nie jest tak źle.