Taniec - ograniczenie czy wolność?

Balet "od kuchni". Style i "szkoły" (np. rosyjska, francuska, włoska, duńska itp.), choreografia, pantomima, poszczególne balety, muzyka baletowa; historia baletu; zagadki;
Skyscraper
Posty: 28
Rejestracja: śr lut 01, 2012 7:01 pm

Post autor: Skyscraper »

Taniec to wolność.
lailana
Posty: 227
Rejestracja: sob maja 01, 2010 3:21 pm

Post autor: lailana »

taniec to wolność, ale i ograniczenie, często finansowe ale czasem i niestety "kontuzjowe"
Father
Posty: 1604
Rejestracja: śr lip 04, 2007 2:15 pm

Post autor: Father »

[quote52="lailana"]często finansowe[/quote52]
To można wieloznacznie rozumieć i nijak sie to ma do definicji tańca. Ja rozumiem co masz na myśli ale zważ, że w tańcu jest jeszcze duch czyli pierwiastek niematerialny :smile:
Chiaranzana
Posty: 349
Rejestracja: czw maja 28, 2009 11:41 am

Post autor: Chiaranzana »

Taniec ogranicza dobre jedzenie
lailana
Posty: 227
Rejestracja: sob maja 01, 2010 3:21 pm

Post autor: lailana »

[quote43="Father"][quote43="lailana"]często finansowe[/quote43]
To można wieloznacznie rozumieć i nijak sie to ma do definicji tańca. Ja rozumiem co masz na myśli ale zważ, że w tańcu jest jeszcze duch czyli pierwiastek niematerialny :smile:[/quote43]

całkowicie się z Tobą zgadzam, ale powiedzmy sobie szczerze bez kasy nie uczęszczasz na zajęcia, nie pupujesz stroju czy obuwia - bez tego daleko nie zajdziesz...

ale zgadzam się że duch w tańcu jest najważniejszy
Father
Posty: 1604
Rejestracja: śr lip 04, 2007 2:15 pm

Post autor: Father »

[quote7e="Chiaranzana"]Taniec ogranicza dobre jedzenie[/quote7e]
Ha! Czyżby? Im wiecej tańczysz tym lepiej musisz jeść :smile:
Chiaranzana
Posty: 349
Rejestracja: czw maja 28, 2009 11:41 am

Post autor: Chiaranzana »

Tluste kielbaski, bigosiki i ogorki?
Father
Posty: 1604
Rejestracja: śr lip 04, 2007 2:15 pm

Post autor: Father »

[quotea6="Chiaranzana"]Tluste kielbaski, bigosiki i ogorki?[/quotea6]
Jeśli bilans energetyczny organizmu na to pozwoli to czemu nie? Dorzucilbym jeszcze jajecznicę na boczku z tłustym zóltym serem. Spożywam to od lat i nie moge przytyć.
Ale po tym jaka sie ma werwę w tancu na łyzwach a i bez lyżew też. :smile:
wukaesiak
Posty: 53
Rejestracja: wt sty 18, 2011 4:22 pm

Post autor: wukaesiak »

Moi kochani! Wszystko, co tu piszecie jest z jednej strony jakąś słuszną intuicją, która jednak napotyka na spore bariery. Myśleniu o tańcu bardzo szkodzi podzielane przez Was (czasem niepostrzeżenie) przekonanie, że działania artystyczne i "uczucia" łączy stosunek odpowiedniości w skali 1:1.

Jest jak jest: żyjemy po przewrocie hermeutycznym, zwrocie lingwistycznym i w epoce ponowoczesności (to ciągle bardzo mgliste słówko, zdaję sobie z tego sprawę). Wszystkie te wydarzenia wpłynęły przede wszystkim na nasze rozumienie rozumienia. Przez XX wiek i ten kawałeczek XXI wieku niesamowicie zmieniło się postrzeganie sensu. Chodzi tu nie tylko o sens języka, ale o wszystko, co może znaczyć. Sprawy czy jest to rozwój czy regresja nie chcę tu poruszać. Sam nie umiałbym nawet zabrać mocnego głosu na ten temat. Niemniej musimy sobie zdawać sprawę, że pora już odejść od takiego "szkolnego" patrzenia na proces znaczenia. To się odbywa w sposób dalece bardziej subtelny!

Czy nie uważacie, że właśnie w obliczu takiego stanu rzeczy, balet i jego specyficzna semantyka pokazuje się w pełni swoich sił? Mnie urzeka właśnie to, że nie muszę zgadywać które machnięcie nóżką znaczy którą z emocji. Do baletu ciągnie mnie właśnie cały, by tak rzec, ocean niedopowiedzenia. Delikatność ruchów tancerzy jest dla mnie oznaką jakiejś potężnej tkliwości, której świat, jak pokazuje balet, ma jeszcze całe mnóstwo.
Chiaranzana
Posty: 349
Rejestracja: czw maja 28, 2009 11:41 am

Post autor: Chiaranzana »

Eeee, za stara jestem za takie semantyki, nic nie kumam w tym tekscie. :shock:
Balet to balet i basta a niech inni szukaja w tym problemu.
ODPOWIEDZ