A zmieniając temat: kiedy Blanche się pojawi, mam pytanie. Jestem już co nieco zorientowana w temacie, ale co do niektórych informacji, nie wiem, czy mogę je uznać za wiarygodne, dlatego gdybyś zechciała podzielić się swoją wiedzą, będę b wdzięczna
Chodzi mi o Batalova. Wg mnie - najwspanialszego tancerza Maryjskiego ostatnich, ja wiem? Kilkunastu lat na pewno. Bo współcześni "gwiazdorzy" nie sięgają mu nawet do pięt. Zelenskiego też zdecydowanie przebija.
Russianballetvideo pisze min. o antypatii ówczesnego dyrektora Vazieva do Batalova, ale to właściwie wzmianka. I jego historia bardziej mnie porusza niż ten cały zamęt wokół Skorik, ok, ona została przedwcześnie wypromowana, a on - taki talent - zniszczyli mu przecież karierę! I to jest chyba największa głupota, największa niesprawiedliwość, jakiej dopuściła się dyrekcja Maryjskiego w ostatnim czasie - te wszystkie określenia to za mało, żeby oddać, jaką krzywdę nie tylko jemu, ale też widzom, wyrządzono. Taki talent! Russianballetvideo często szpikuje swoje opisy nieco przesadzonymi spostrzeżeniami i wnioskami, ale tym razem zgadzam się z nim w pełni, że jego nazwisko powinno być wymieniane obok największych rosyjskich (i nie tylko rosyjskich) tancerzy, Nurejewa, Barysznikowa, Ruzimatova. Do czasu, kiedy zobaczyłam Batalova, tylko Nurejewa określałam jako "sceniczne zwierzę". Ale Batalov też nim jest - nieprzeciętna osobowość, niezwykła charyzma, niezwykły talent. Naprawdę, rzadko się zdarza, żeby czyjś taniec zapierał dech, a w jego przypadku tak jest (choć nagrań jest tak mało).
Czy mogłabyś Blanche coś napisać na ten temat? Czemu Maryjski złamał karierę tego wspaniałego tancerza, czemu nie dostał tego, na co zasługuje, czemu praktycznie nie tańczy żadnych głównych partii? Szkoda,że jego sprawa swego czasu nie wzbudziła takich intensywnych emocji, jakie teraz niektórzy przejawiają wobec Skorik. Jak patrzę na jego skoki na scenie, jego zamaszyste ruchy, niesłychaną muzykalność, to jest mi tak żal.. On jest tancerzem pomiędzy Nurejewem, a Barysznikowem: zwierzęcy, nieokiełznany jak ten pierwszy i pełen energii (dawniej), jak ten drugi. Na nowszych nagraniach czasem wygląda mi na zrezygnowanego, widać, że to co go spotkało "przydusiło" go też psychicznie (i trudno się dziwić).
A dowody? Choćby wariacja James'a z II aktu Sylfidy. Oboje (on i Nurejew) tańczą ją b podobnie. Wykonanie Nurejewa było genialne, ale Batalov jest tak samo nieziemski. Takie same pewne, świetnie amortyzowane skoki, takie samo nieokiełznanie, dokładnie takie samo rozłożenie akcentów ruchowych i muzycznych, identyczne "zamiatanie" nogą;), takie same energiczne entrechats i "dzikie" pas de chat na zakończenie wariacji. Muszę przyznać, że odkąd to obejrzałam Batalov podbił moje serce.. tylko "bogowie" tak tańczą, ale jego z Olimpu zepchnięto do otchłani.. ok, rozegzaltowałam się, ale historia tego tancerza naprawdę mocno mnie od dawna dotyka i porusza.