Transmisje spektakli baletowych z Teatru Bolszoj
-
Sagittaire
- Posty: 2810
- Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am
-
simple.dancer
- Posty: 30
- Rejestracja: śr wrz 10, 2014 4:50 pm
Saggitaire, też byłam w niedzielę
moją krótką recenzję przeczytasz na blogu
oczywiście, również jestem zachwycona, szczególnie, że naprawdę nie pamiętam kiedy ostatnio oglądałam balet z perspektywy widza siedzącego na widowni w zwykłym ubraniu
Na 'Don Kichota' niestety nie dotrę, ponieważ mamy 'Burzę', żałuję, bo to 'nasza' wersja choreograficzna, z tym że w zupełnie innej oprawie scenograficznej... no szkoda, może się uda innym razem! (w szczególności, że w roli Basilia Łantratov, który skradł moje serce jako Krassus bardziej niż Spartakus, o dziwo!)
http://simpledancerslife.blogspot.com/2016/03/spartakus.html
http://simpledancerslife.blogspot.com/2016/03/spartakus.html
-
Sagittaire
- Posty: 2810
- Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am
Świetna recenzja!
Zupełnie nie widziałam podkładu Spartakusa na nogach Frygii.
Bardzo ciekawe, że preferujesz Krassusa ale był rzeczywiście rewelacyjny.
Niesamowicie trafne spostrzeżenie:
D[ie4]o każdej z głównych postaci przypisany jest odpowiedni wątek muzyczny oraz konkretne schematy ruchowe. Dla Krassusa to marszowe, triumfalne rytmy, dla Eginy popisowe są pozy attitude w przód oraz w tył, Frygia gestem prosi widzów o pomoc w walce, ucieczce czy po prostu zrozumieniu tragicznego losu niewolników. Spartakus zdobywa scenę wielkimi skokami oraz (co chyba najważniejsze) swoją nienaganną aparycją- idealnie umięśniony, doskonale oddaje siłę starożytnych gladiatorów.[/ie4]
Idealne wyczucie ma jednak któż jak nie tancerz.
Co do Spartakusa i tego zdania; "Dla mnie, jakkolwiek, za dużo było tu gry aktorskiej, którą chyba tylko rosyjscy tancerze mogą się poszczycić". Ta istotnie specyficzna, nieco przesadna gra aktorska to chyba domena tancerzy wschodu, tańczących na Wschodzie, gdzie karze im się takim być. Najpierw mnie to bawiło, potem to bardzo polubiłam. Są tak uczeni, tego się wymaga, a ja to coraz bardziej lubię z biegiem lat (choć mówia że im bardziej dojrzały widz, tym bardziej odwraca się w stronę baletu francuskiego czy zachodniego). Ja się widac uwsteczniam
Zupełnie nie widziałam podkładu Spartakusa na nogach Frygii.
Bardzo ciekawe, że preferujesz Krassusa ale był rzeczywiście rewelacyjny.
Niesamowicie trafne spostrzeżenie:
D[ie4]o każdej z głównych postaci przypisany jest odpowiedni wątek muzyczny oraz konkretne schematy ruchowe. Dla Krassusa to marszowe, triumfalne rytmy, dla Eginy popisowe są pozy attitude w przód oraz w tył, Frygia gestem prosi widzów o pomoc w walce, ucieczce czy po prostu zrozumieniu tragicznego losu niewolników. Spartakus zdobywa scenę wielkimi skokami oraz (co chyba najważniejsze) swoją nienaganną aparycją- idealnie umięśniony, doskonale oddaje siłę starożytnych gladiatorów.[/ie4]
Idealne wyczucie ma jednak któż jak nie tancerz.
Co do Spartakusa i tego zdania; "Dla mnie, jakkolwiek, za dużo było tu gry aktorskiej, którą chyba tylko rosyjscy tancerze mogą się poszczycić". Ta istotnie specyficzna, nieco przesadna gra aktorska to chyba domena tancerzy wschodu, tańczących na Wschodzie, gdzie karze im się takim być. Najpierw mnie to bawiło, potem to bardzo polubiłam. Są tak uczeni, tego się wymaga, a ja to coraz bardziej lubię z biegiem lat (choć mówia że im bardziej dojrzały widz, tym bardziej odwraca się w stronę baletu francuskiego czy zachodniego). Ja się widac uwsteczniam
-
Sagittaire
- Posty: 2810
- Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am
[quote2f="Kasia G"]PS. ja tez preferuję Krassusa - od zawsze
[/quote2f]
No proszę, bardzo ciekawe. Jak to fajnie czasem porozmawiać na forum; można się zdziwić. Ja wolę Spartakusa
A tak z ciekawości: - kto tańczył najlepiej Krassusa w warszawskiej obsadzie sprzed lat? Woźniak był Skartakiem? Jaki był ten warszawski Spartakus?
No proszę, bardzo ciekawe. Jak to fajnie czasem porozmawiać na forum; można się zdziwić. Ja wolę Spartakusa
A tak z ciekawości: - kto tańczył najlepiej Krassusa w warszawskiej obsadzie sprzed lat? Woźniak był Skartakiem? Jaki był ten warszawski Spartakus?
Niestety dobry nie był, więc nie masz czego żałować absolutnie. Więcej:
http://trubadur.pl/archiwum-trubadura/biul-37/spartakus-w-pol-drogi
W pierwszej obsadzie Spartakusem był Sławomir Woźniak, a Krassusem - Maks, więc możesz sobie wyobrazić. O drugiej obsadzie dzis już nie warto nawet wspominać...
http://trubadur.pl/archiwum-trubadura/biul-37/spartakus-w-pol-drogi
W pierwszej obsadzie Spartakusem był Sławomir Woźniak, a Krassusem - Maks, więc możesz sobie wyobrazić. O drugiej obsadzie dzis już nie warto nawet wspominać...
[quoteeb="Kasia G"]...W pierwszej obsadzie Spartakusem był Sławomir Woźniak, a Krassusem - Maks, więc możesz sobie wyobrazić. O drugiej obsadzie dzis już nie warto nawet wspominać...[/quoteeb]
Ojej, takie dwa Sagittairowskie
"chucherka"? Nie widziałem tego spektaklu i chyba dobrze, bo z pewnością nie były to figury na miarę oczekiwań Sagittaire. Pisała nie bez racji, że Spartakus ma być „dziki, silny, potężny, zwierzęcy, męski, silny, potężne uda i ramiona napakowane...”. Nie ma to nic wspólnego z ówczesnym Woźniakiem, prędzej z Wilkiem http://archiwum.teatrwielki.pl/baza/-/o/wilk-gerard-fotografia-/1257773/20181 z pradawnej inscenizacji. A Krassus powinien być chyba jego godnym przeciwnikiem i dorównywać mu we wszystkim, jeśli oczywiście cała ta historia ma być wiarygodna. Tymczasem ja widzę na zdjęciach raczej chłopca: http://archiwum.teatrwielki.pl/baza/-/o/spartakus-17-11-2005/39233/20181 Cóż to był
za „Spartakus”?
Wyczytałem też, że w drugiej obsadzie wystąpili Wojciech Ślęzak i Sergey Basalaev. Na oko chyba lepiej, przynajmniej gdy idzie o warunki zewnętrzne. Czemuż to więc Kasiu nie warto ich już nawet wspominać?
A poza tym, wesołych
także Świąt i w ogóle pogodnej wiosny!
Ojej, takie dwa Sagittairowskie
Wyczytałem też, że w drugiej obsadzie wystąpili Wojciech Ślęzak i Sergey Basalaev. Na oko chyba lepiej, przynajmniej gdy idzie o warunki zewnętrzne. Czemuż to więc Kasiu nie warto ich już nawet wspominać?
A poza tym, wesołych
kto bardzo chce zgłębić temat drugiej obsady warszawskiego "Spartakusa" może sięgnąć do zlinkowanej wyżej mojej recenzji. Jak wiadomo w tańcu i teatrze warunki zewnętrzne sa bardzo wazne, w tym w kreowaniu tak charakterystycznych ról jak mocarny Spartakus (może Krassus nie musi byc równie potęznej postury bo wszak jego siła nie tkwiła w mięśniach a w legionach i niegodziwości i podstępności Eginy), ale tez w tańcu trzeba jeszcze tańczyć... i tu zaczynają się schody... Ale to już offtop w wątku o transmisjach z Bolszoj.. W kazdym razie do tamtego "Spartakusa" nie tęsknie i chyba sam dyrektor Emil tez nie 
-
Sagittaire
- Posty: 2810
- Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am
A czy nie za tego Spartakusa Woźniak był nominowany do baletowych oskarów? Coś tak mi się obiło o uszy, ale nie jestem pewna.
Za to M.Wojtiula jako Krassusa bardzo chętnie bym zobaczyła
Ja istotnie, jak słusznie Ali zauważył, lubię baletowe chucherka
Moi najbardziej ulubieni tańczący w Polsce tancerze są właśnie bardzo drobni. Nazar Botsiy jest jeszcze niższy i szczuplejszy od Maksima troszkę, a jest świetny, emocjonalny i dobrze dźwiga dziewczyny.
Za to M.Wojtiula jako Krassusa bardzo chętnie bym zobaczyła
[quote5f="Kasia G"]kto bardzo chce zgłębić temat drugiej obsady warszawskiego "Spartakusa" może sięgnąć do zlinkowanej wyżej mojej recenzji.[/quote5f]
Kasiu, ten Twój link grozi atakiem wirusów, których od wyborów
unikam jak ognia. Może da się tam trafić inaczej, do tej recenzji?
PS.
A z tym tańczeniem to masz rację. Ale jak się nie ma w zespole tego tańczenia na poziomie, połączonego z niezbędną aparycją Spartaka i Krassusa, to po co brać się za "Spartakusa"? Lepiej wystawić "Pinokia"
Kasiu, ten Twój link grozi atakiem wirusów, których od wyborów
PS.
A z tym tańczeniem to masz rację. Ale jak się nie ma w zespole tego tańczenia na poziomie, połączonego z niezbędną aparycją Spartaka i Krassusa, to po co brać się za "Spartakusa"? Lepiej wystawić "Pinokia"