Alina Cojocaru

Słynni tancerze, zespoły baletowe, choreografowie, pedagodzy, tancerze polskich scen, krytycy, etc.;
edysia baletnica
Posty: 88
Rejestracja: śr mar 07, 2007 7:38 pm

Post autor: edysia baletnica »

a tu jest jeszcze kilka filmików z aliną. :D

http://www.youtube.com/watch?v=1XYoyDdtrlA&mode=related&search=
http://www.youtube.com/watch?v=LoBSKFJVPWQ&mode=related&search=

http://www.youtube.com/watch?v=ojUlcaFoeDM&mode=related&search=

http://www.youtube.com/watch?v=EhWywbSrviw&mode=related&search=

Ten pierwszy szczególnie mi się spodobał :D nie jestem pewna ale mógł się powtórzyc :oops:
kotecek
Posty: 77
Rejestracja: śr maja 10, 2006 2:42 pm

Post autor: kotecek »

Powtórzył się, ale nic nie szkodzi na pewno spora część forumowiczów obejrzy go ponownie, a kto nie chce ten nie musi :)
Manon
Posty: 77
Rejestracja: wt maja 13, 2008 5:56 pm

Post autor: Manon »

Podoba mi się-tylko tyle mogę powiedzieć....widziałam ją tylko w ,,Dziadku"
Nagash
Posty: 131
Rejestracja: czw mar 10, 2011 10:42 pm

Post autor: Nagash »

Ku mojej radości dorwałem wydanie Giselle na Bluray właśnie z Aliną Cojocaru i cóż mogę rzec... BARDZO lubię ten balet i widziałem go w niejednym wykonaniu ale od wczoraj dla mnie Giselle = Cojocaru (żeby była jasność mówię tylko o samej postaci Giselle a nie o całym balecie :wink: ). Urzekła mnie niesamowicie, pojawiła się na scenie (jak to ktoś ładnie kiedyś ujął) świeża jak poranek, radosna jak skowronek :D . Kilka dni temu oglądałem Giselle z Zakharovą i może to herezja ale Cojocaru podobała mi się bardziej (co nie znaczy że nie lubię Zakharovej bo lubię ją bardzo), jest w niej taka radość w tańcu która sprawia że samemu chciałoby się wbiec na scenę :) ale to oczywiście moje odczucie. Mam jeszcze 2 wersje Giselle nie oglądane ale na dniach nadrobię zaległości a mianowicie

Giselle (Svetlana Lunkina, Nikolai Tsiskaridze, Bolshoi Ballet 1998) oraz
Giselle (Diana Vishneva, Vladimir Malakhov Tokio Ballet 2004)

Nie chcę że tak powiem nieładnie krakać ale szczerze wątpię żeby któraś z tych wersji spodobała mi się bardziej niż interpretacja Cojocaru (ubolewam że nie widziałem Uliany Lopatkiny w tej roli w jakiejś dobrej kopii nagrania)

Kilka stopklatek za pozwoleniem

[URL=http://img848.imageshack.us/i/bscap0000f.jpg/][imga8]http://img848.imageshack.us/img848/3875/bscap0000f.th.jpg[/imga8][/URL] [URL=http://img858.imageshack.us/i/bscap0002l.jpg/][imga8]http://img858.imageshack.us/img858/7571/bscap0002l.th.jpg[/imga8][/URL] [URL=http://img809.imageshack.us/i/bscap0004mo.jpg/][imga8]http://img809.imageshack.us/img809/7746/bscap0004mo.th.jpg[/imga8][/URL] [URL=http://img688.imageshack.us/i/bscap0005zr.jpg/][imga8]http://img688.imageshack.us/img688/5646/bscap0005zr.th.jpg[/imga8][/URL] [URL=http://img861.imageshack.us/i/bscap0018.jpg/][imga8]http://img861.imageshack.us/img861/1403/bscap0018.th.jpg[/imga8][/URL] [URL=http://img860.imageshack.us/i/bscap0022.jpg/][imga8]http://img860.imageshack.us/img860/7820/bscap0022.th.jpg[/imga8][/URL] [URL=http://img848.imageshack.us/i/bscap0047.jpg/][imga8]http://img848.imageshack.us/img848/6982/bscap0047.th.jpg[/imga8][/URL]
Sagittaire
Posty: 2810
Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am

Post autor: Sagittaire »

[quote3c="Nagash"]Kilka dni temu oglądałem Giselle z Zakharovą i może to herezja ale Cojocaru podobała mi się bardziej [/quote3c]
To nie są żadne herezje. Zakharova to przypuszczalnie jedna z najgorszych Giselle w historii baletu rosyjskiego.

Natomiast nagranie z Dianą Vishnevą i Malakvovem obejrzałam kilkakrotnie i w moim subiektywnym odczuciu jest to najlepsza Giselle, jaką widziałam.
Druga po Dianie mogłaby byc Elena Obraztsova ale może za jakiś czas, ewentualnie w ostatnich może nagraniach (których w całości nie widziałam).

Cojocaru jest miarę OK ale mnie akurat nie rzuca na kolana tak jak Vishneva... - jak dla mnie Diana wyprzedza Alinę o mile świetlne
Joanna Bednarczyk
Posty: 549
Rejestracja: sob lut 26, 2005 2:03 pm

Post autor: Joanna Bednarczyk »

mnie w tej wersji RB wyjątkowo denerwuje paczka z II aktu taka odchudzona i powystrzepiana na końcu, zupełnie nieromantyczna, Alina wygląda w niej jak kopciuszek. Nie wiem czy to miała być próba uwspólcześnienia tradycyjnego kostiumu. A co do wykonania to trudno stworzyć ciekawą kreację, jak nie ma się dobrego partnera, z którym mozna osiągnąć emocjonalną i energetyczna więź. Niestety Johan Kobborg jest wyjątkowo slabym Albertem/Albrechtem, a jego ekspresja twarzy uhhh -straszna. W tej roli potrzebny jest liryzm najlepiej tzw. czystej wody bez cienia sentymentalizmu i manieryzmu, szczególnie nie może go zabraknąć w II akcie gdzie trzeba zatańczyć epitafium dla niespełnionej miłosci i utraconej młodości.. Alina w nagraniu z Manuelem Legris wypada dużo lepiej. Dla mnie w tego typu spektaklach kluczowe jest partnerstwo.
Ewa J.
Posty: 683
Rejestracja: sob sie 18, 2007 6:17 pm

Post autor: Ewa J. »

Podpisuję się pod postem Joanny, dla mnie to jedno z najgorszych współczesnych nagrań Giselle (bo nie mówię tu o starszych koszmarkach, np. z Biesmertnową albo Mezentsevą). I Kobborg to chyba naprawdę najstraszniejszy Albrecht, jakiego do tej pory widziałam; pomijając samą interpretację (straszną), to nawet jego technika pozostawia dużo do życzenia, jest ociężały, nijaki, wręcz odpychający, razem z Aliną tworzą zupełnie nieprzekonywający duet.
Cojocaru tak samo jak Joannie dużo bardziej podobała mi się w tokijskim nagraniu, gdzie za partnera miała wspomnianego już geniusza :) Ale szczerze mówiąc to Alina ogólnie nie jest moim ideałem jako Giselle - jest zbyt infantylna, słodka i dziecięca, za mocno podkreśla jej najważniejsze cechy - naiwność, ufność i łatwowierność. Chociaż z drugiej strony ich duet był pewną innowacją; dojrzały mężczyzna zakochuje się w nastoletniej wieśniaczce, albo raczej nie zakochuje tylko zauroczony jest jej dziewczęcością i świeżością, bo o innych rzeczach, które mogłyby ich łączyć raczej nie można mówić. Ale to wg mnie spłyca całą opowieść, winę z Albrechta przerzuca na Giselle (sama jesteś sobie winna - to wszystko przez twoją naiwność i łatwowierność). Jeśli natomiast prezentuje się bohaterów na równym poziomie dojrzałości emocjonalnej, wtedy cały spektakl ma zupełnie inny wydźwięk i może być naprawdę niezwykły i poruszający. Dlatego ostatnio nie opuszcza mnie ogromna chęć zobaczenia Aurelie Dupont w "Giselle" albo z Manu albo Le Riche ;)
Joanna Bednarczyk
Posty: 549
Rejestracja: sob lut 26, 2005 2:03 pm

Post autor: Joanna Bednarczyk »

myślę że jeszcze Mathieu Ganio w tej roli mógłby ci sie podobać. A w ogóle on sam mógłyby butelkować swój liryzm i sprzedawać go tym z deficytem. :wink: :wink:
Nagash
Posty: 131
Rejestracja: czw mar 10, 2011 10:42 pm

Post autor: Nagash »

Zaraz się jeszcze dowiem że sam się nią zauroczyłem jak Albrecht :wink:

Taki mały off zrobie - co do Albrechta całkowicie się zgadzam nie było za ciekawie, moje odczucie dotyczyło tylko i wyłącznie Aliny. Ja bym ją chętnie zobaczył z innym partnerem z innym corpse de ballet (bo z RB mi się średnio podobał), za to w tej scenografii.
Ewa J.
Posty: 683
Rejestracja: sob sie 18, 2007 6:17 pm

Post autor: Ewa J. »

[quote2c="Joanna Bednarczyk"]A w ogóle on sam mógłyby butelkować swój liryzm i sprzedawać go tym z deficytem. :wink: :wink:[/quote2c]
Haha, świetnie to ujęłaś :) Ale nie wiem czy nawet za duże pieniądze chciałby z własnej woli odstąpić go komuś chociaż cząstkę - w końcu to jego karta przetargowa i wielki atut ;) Tak, ten jego czuły romantyzm do tej pory najbardziej uderzył mnie w Sylfidzie - Giselle z nim też widziałam, ale partnerkę miał tak marną, że cały spektakl pozostawił na mnie bardzo nijakie wrażenie. Widziałam nagranie z Maryjskiego gdzie Mathieu tańczył z Olesią Novikovą - kiedy podchodziłam do oglądania byłam pewna, że to będzie świetny duet - więc tym bardziej moje rozczarowanie mocno później wzrosło. Do tej pory utkwił mi obraz Novikovej, która tańczyła tak jakby "z głową w chmurach", w ogóle nie myślała o spektaklu i roli, a jej jedyny wysiłek ograniczał się do tego, żeby wyglądać na scenie uroczo i dziewczęco. Zero autentycznych emocji, zero zaangażowania - problem polega na tym że niektórym mogę zarzucić złą interpretacją, ale Olesia w ogóle nawet nie zrobiła jakichkolwiek wysiłków, żeby tę rolę jakoś zinterpretować. Była obecna na scenie tylko fizycznie. Więc tej zapory, kiedy tancerze nie mają ze sobą głębszego, duchowego kontaktu, nie był niestety w stanie przebić nawet afekt i zapał Ganio, szczerze mówiąc chyba nikt nie byłby w stanie go przebić - bo jak można skłonić partnera, żeby zaangażował się nie tylko fizycznie, ale też umysłowo? A to chyba najbardziej wymagający współpracy i dogrania partnerów klasyczny spektakl, bez tego wszystko się sypie. Strasznie narzekam, ale rzeczywiście, im więcej różnych interpretacji Giselle oglądałam, tym bardziej dochodziłam do przekonania, że żadna nie zadawala mnie w 100%.

No, ale duet Ganio plus Dupont - to mogłoby być coś naprawdę świetnego; ze strony księcia duży autentyzm, zapał i zaangażowanie, które Mathieu tak świetnie by oddał, z jej strony pewne wahanie i powściągliwość, niepewność - podsunęłaś mi Joanno temat do rozmyślań jak wypadliby razem, teraz już mi się snują po głowie obrazy podpowiadające że wspólnie mogliby stworzyć coś bardzo pięknego :)
ODPOWIEDZ