Złamania kości
Ech... no właśnie to nie jest takie proste... Człowiek dorosły, a jednak niesamodzielny. Sama się zawieźć nie mogę, a moja rodzina stwierdziła, że przesadzam :( Kupili mi Altacet i mam smarować przynajmniej do poniedziałku - wtedy jeśli się nie polepszy to zawiozą mnie do lekarza (a w weekend to im się nie chce "czekać bez sensu w kolejce 3h na ostrym dyżurze").
Trochę im się nie dziwię, bo mamy rodzinne uprzedzenie do chirurgów - sama po przeczytaniu Waszych postów musiałam się jakiś czas przekonywać do tej wizyty.
Poza tym chyba jestem mało przekonywująca, bo normalnie chodzę (no ale co, mam udawać, że kuleję?).
Dziś chyba jest już lepiej - przynajmniej oni tak twierdzą. Jest mniej siny i trochę mniej spuchnięty. Ale czy mniej boli? Sama nie wiem, jeśli tak to może odrobinę.
Ale chyba jak nawet w poniedziałek będzie mi lepiej, to powinnam ich zmusić, żeby mnie zawieźli, prawda?
Trochę im się nie dziwię, bo mamy rodzinne uprzedzenie do chirurgów - sama po przeczytaniu Waszych postów musiałam się jakiś czas przekonywać do tej wizyty.
Poza tym chyba jestem mało przekonywująca, bo normalnie chodzę (no ale co, mam udawać, że kuleję?).
Dziś chyba jest już lepiej - przynajmniej oni tak twierdzą. Jest mniej siny i trochę mniej spuchnięty. Ale czy mniej boli? Sama nie wiem, jeśli tak to może odrobinę.
Ale chyba jak nawet w poniedziałek będzie mi lepiej, to powinnam ich zmusić, żeby mnie zawieźli, prawda?
Byłam u lekarza i powiedział, że faktycznie prawdopodobnie jest złamany, tudzież nadłamany ale nie opłaca się robić prześwietlenia a tym bardziej wkładać w gips (zastanawiam się tylko komu się nie opłaca - mi czy służbie zdrowia...?). Kazał robić okłady, smarować altacetem, chociaż do środy się oszczędzać i samo się zrośnie w ciągu 2-3 tygodni. Myślałam, że chociaż jakieś usztywnienie mi dadzą jak już stwierdzą złamanie...
[size=9:feffabf39e]Ech... za co ja ten zus płacę?[/size:feffabf39e]
[size=9:feffabf39e]Ech... za co ja ten zus płacę?[/size:feffabf39e]
-
mirrorball
- Posty: 225
- Rejestracja: czw maja 05, 2005 3:01 pm
[quote:e5fd8edf20="Nusia"] Kazał robić okłady, smarować altacetem, chociaż do środy się oszczędzać i samo się zrośnie w ciągu 2-3 tygodni. Myślałam, że chociaż jakieś usztywnienie mi dadzą jak już stwierdzą złamanie...
[size=9:e5fd8edf20]Ech... za co ja ten zus płacę?[/size:e5fd8edf20][/quote:e5fd8edf20]
usztywnienia nie będzie, nie przejmuj się. Miałam bardzo podobny przypadek, złamany palec u nogi (nie ma jak się kopnąć w boazerię ;) ) i rzeczywiście, zrósł się sam, bez interwencji, śladu nie widać, a co najważniejsze nie czuć. Głowa do góry! :)
pozdrawiam
m.
[size=9:e5fd8edf20]Ech... za co ja ten zus płacę?[/size:e5fd8edf20][/quote:e5fd8edf20]
usztywnienia nie będzie, nie przejmuj się. Miałam bardzo podobny przypadek, złamany palec u nogi (nie ma jak się kopnąć w boazerię ;) ) i rzeczywiście, zrósł się sam, bez interwencji, śladu nie widać, a co najważniejsze nie czuć. Głowa do góry! :)
pozdrawiam
m.
-
.:Odylia:.
- Posty: 688
- Rejestracja: sob mar 05, 2005 3:43 pm
[quote:b41e049ee3="gonia05"]to idź do innego lekarza... może nawet studentką nie jestem, ale nawet ja wiem, że jak się kość złamie to trzeba ją usztywnić :roll:[/quote:b41e049ee3]
nie kazdą da sie efektywnie usztywnic :wink: sama mam wlasnie zlamana trzeszczkę(kostka w stopie,mniej wiecej w miejscu gdzie obciazamy stope na polpalcach) ktorej nie da sie usztywnic i nie mam gipsu i prawdopodobnie jesli nie usune jej operacyjne bede z nia zlamana chodzic(i tanczyc) do konca zycia,wiec to nie jest takie oczywiste :roll:
nie kazdą da sie efektywnie usztywnic :wink: sama mam wlasnie zlamana trzeszczkę(kostka w stopie,mniej wiecej w miejscu gdzie obciazamy stope na polpalcach) ktorej nie da sie usztywnic i nie mam gipsu i prawdopodobnie jesli nie usune jej operacyjne bede z nia zlamana chodzic(i tanczyc) do konca zycia,wiec to nie jest takie oczywiste :roll:
no własnie, też prawdopodobnie miałam złamany palec u nogi (nie ma to jak kopnąc w skałę w morzu), ale ze było to za granica to zawinęłam, troszkę oszczedzałam i opuchlizna zeszła, tylko fioletowy kolorek się trzymał. Palca u nogi to faktycznie nie bardzo da się usztywnić, ale trzeba po prostu dac mu sie zrosnąc i oszczędzać, np, nie chodzić na wysokim obcasie
Dziękuję za słowa pokrzepienia, bo po wyjściu od lekarza czułam się lekko potraktowana "z buta".
A Altacet jest rzeczywiście bardzo dobry: kładę go na watę i owijam palec, a potem jeszcze bandażem-po jakimś czasie robi sie z tego taka skorupa, więc sam ten opatrunek jest w jakiś sposób usztywniający. Dziś rano musiałam nawet odmaczać stopę w wodzie, bo wata się zbiła i zrobiła twarda, że nie mogłam jej swobodnie ściągnąć. Także jakby ktoś chciał skakać na podwinięte palce, albo kopać w boazerię, tudzież kamienie, to polecam... :wink:
A Altacet jest rzeczywiście bardzo dobry: kładę go na watę i owijam palec, a potem jeszcze bandażem-po jakimś czasie robi sie z tego taka skorupa, więc sam ten opatrunek jest w jakiś sposób usztywniający. Dziś rano musiałam nawet odmaczać stopę w wodzie, bo wata się zbiła i zrobiła twarda, że nie mogłam jej swobodnie ściągnąć. Także jakby ktoś chciał skakać na podwinięte palce, albo kopać w boazerię, tudzież kamienie, to polecam... :wink:
-
bluebird:))
- Posty: 82
- Rejestracja: wt maja 09, 2006 5:49 pm