Instytut Tańca?
-
Chiaranzana
- Posty: 349
- Rejestracja: czw maja 28, 2009 11:41 am
Czy coś się dzieje w tej sprawie? Bo chyba Ministerstwo zajmuje się teraz Rokiem Chopina....Odnosze wrazenie ze muzyka jest bardziej nobilitowana niz taniec w Polsce. A Chopin tez przeciez tanczyl, tak jak jadl, pil i spal. Brakuje mi realnego swiata Chopina a nie tylko dyskusji o interpretacji.... dlaczego nikt nie mowi o tym np jakie tance byly modne w salonach gdzie bywal Chopin? Jak sie ubieral i u jakich krawcow? 
na pewno o tym tez dowiemy się podczas obchodów Roku Chopina który przeciez dopiero sie rozpoczyna. Cos takiego ma m.in. pokazywać multimedialna ekspozycja w Muzeum Chopina na Tamce (tworzona przez Włochów). Co do strojów i tańców to wystarczy obejrzec pare filmów o Chopinie - sa dośc wierne epoce, lub np. poczytac listy samego Chopina. Mysle ze nie ma co demonizowac - Rok Chopina nie przeszkadza mysleć o utworzeniu Centrum czy tez Instytutu Tańca ale jak to nie raz obserwowano w Polsce i nie tylko -od pomysłu i aprobaty do powstania instytucji daleka droga (zwłaszcza ze budzet na nowy rok dla kultury jest "kryzysowy"). Porównajcie sobie np. ile LAT trwa doprowadzanie do budowy (jeszcze nie sama budowa) Muzeum Sztuki Współczesnej - z Instytutem będzie podobnie o ile w ogóle, bo srodowisko taneczne jest mniej liczne i majace mniejsze przebicie niż muzyczne czu plastyczne (co wywodzi sie z wiekowego lekceważenia sztuki tańca w porównaniu do innych sztuk, o czym nie raz pisalismy)
-
Chiaranzana
- Posty: 349
- Rejestracja: czw maja 28, 2009 11:41 am
Na górze chyba zawsze były problemy. Szkoda ze będzie się to ciągnąć przez następne 50 lat ale Nadzieja jest matką upartych.
Pozwolę sobie na wtrącenie w sprawie strojów i tańców w filmach o Chopinie, ja akurat mam inne zdanie na temat tychże ubiorów. Co do tańców to jak dla mnie, biorę je na przymrużenie oka.
Wielowiekowe lekceważenie sztuki tańca..... czyli od którego wieku?
Pozwolę sobie na wtrącenie w sprawie strojów i tańców w filmach o Chopinie, ja akurat mam inne zdanie na temat tychże ubiorów. Co do tańców to jak dla mnie, biorę je na przymrużenie oka.
Wielowiekowe lekceważenie sztuki tańca..... czyli od którego wieku?
nareszcie jakieś konkrety jak piszą w GW - odbyło się spotkanie tancerzy z ministerialnym dyrektorem, padła propozycja utworzenia Instytutu Muzyki i Tańca. Nie podoba mi się tylko trochę ten fragment:
Nieustannie dowodzić muszą spraw oczywistych. Że taniec współczesny to nie to samo, co balet, rytmika...
Czy to znaczy ze tancerze i instytut ma być wyłącznie przypisanym do szeroko pojętego tańca współczesnego? Rozumiem ze on bez instytucji jakimi sa zespoły baletowe przy operach ma trudniej, ale to z baletu lub ze sprzeciwu wobec baletu on wyrósł i taniec TO TEŻ balet. No ale mam nadzieję ze to tylko taki skrót myślowy, bo trudno sobie wyobrazić Instytut Tańca, jego mediatekę czy inne sfery działaności bez Petipy, Waganowej, Balanchine'a czy Niżyńskiego...
Całośc tu:
http://www.e-teatr.pl/pl/artykuly/89546.html
Nieustannie dowodzić muszą spraw oczywistych. Że taniec współczesny to nie to samo, co balet, rytmika...
Czy to znaczy ze tancerze i instytut ma być wyłącznie przypisanym do szeroko pojętego tańca współczesnego? Rozumiem ze on bez instytucji jakimi sa zespoły baletowe przy operach ma trudniej, ale to z baletu lub ze sprzeciwu wobec baletu on wyrósł i taniec TO TEŻ balet. No ale mam nadzieję ze to tylko taki skrót myślowy, bo trudno sobie wyobrazić Instytut Tańca, jego mediatekę czy inne sfery działaności bez Petipy, Waganowej, Balanchine'a czy Niżyńskiego...
Całośc tu:
http://www.e-teatr.pl/pl/artykuly/89546.html
Jakby nie patrzeć, to jednak taniec współczesny jest znacznie bardziej w Pl 'poszkodowany', niż balet. To w ogóle nie ma porównania. Trzeba najpierw zadbać o instytucjonalizowanie czegoś, co instytucji właściwie w ogóle nie posiada.
A to, na ile balet z takiego instytutu skorzysta, to już raczej zależy od dokładnych jego funkcji. Taniec współczesny w Pl ma tak dużo luk, że niemal każde, jakiekolwiek, działanie wypełni jakiś 'brak', pustkę w tej dziedzinie. Balet aż tyle luk jednak nie ma. Więc chyba logiczne, że [ubd]najpierw[/ubd] trzeba się zająć podstawowymi rzeczami, których w ogóle nie ma, niż dodawać kwiatki do czegoś, co już ma swój 'szkielet', zinstytucjonalizowane formy, itp.
PS. Jeszcze jedna rzecz mi się nasunęła... Ile osób ze środowiska stricte baletowego aktywnie działa w tej sprawie, a ile ze współczesnego?... [pytanie retoryczne]
kto się podpisał pod listem otwartym do ministra kultury, kto sporządził raport o tańcu współczesnym, kto w ogóle podjął ten temat na kongresie kultury polskiej? - ludzie związani z polskim środowiskiem t. współczesnego właśnie, a nie tylko z polskim baletem... trudno więc wymagać, aby ludzie walczący o swoje prawa, do swojej pracy, za każdym razem podkreślali jeszcze, że baletu nikt specjalnie nie omija (a jeśli nie wymienia, to raczej dlatego, że są najpierw inne rzeczy do zrobienia z tańcem w Polsce, niż tylko balet, który w porównaniu ze współczesnym ma sytuację niemal luksusową...).
Btw, nie chcę zostać źle zrozumiana - moim zdaniem sztywny rozdział nikomu nie służy, tym bardziej że wszędzie na Zachodzie balet i współczesny współpracują ze sobą...
Chociażby w sensie nikt np. nie neguje tancerza tylko dlatego, że nie jest klasykiem (jak to się zdarza nierzadko w Polsce), i że współczesny to wcale nie jest taka prosta, grosza siostra baletu - i właśnie po to są te wszystkie wysiłki, żeby poprzez zajęcie sie powaznie t. współczesnym w Polsce, rozwój jego instytucji, wyleczyć takie myślenie... Dlatego trzeba najpierw naprawiać ten teatr tańca w Polsce, a właściwie zbudować dopiero mu miejsce w kulturze (jakie balet ma od dawna), tak żeby t. współczesny, teatr ktory tworzy, i balet, mogly stać ze sobą na równi. Dopiero wtedy można się bawić w uzupełnianiem videoteki w archiwa muzealne (co przecież równiez jest bardzo istotne, ale chyba jednak nie aż tak priorytetowe).
A to, na ile balet z takiego instytutu skorzysta, to już raczej zależy od dokładnych jego funkcji. Taniec współczesny w Pl ma tak dużo luk, że niemal każde, jakiekolwiek, działanie wypełni jakiś 'brak', pustkę w tej dziedzinie. Balet aż tyle luk jednak nie ma. Więc chyba logiczne, że [ubd]najpierw[/ubd] trzeba się zająć podstawowymi rzeczami, których w ogóle nie ma, niż dodawać kwiatki do czegoś, co już ma swój 'szkielet', zinstytucjonalizowane formy, itp.
PS. Jeszcze jedna rzecz mi się nasunęła... Ile osób ze środowiska stricte baletowego aktywnie działa w tej sprawie, a ile ze współczesnego?... [pytanie retoryczne]
kto się podpisał pod listem otwartym do ministra kultury, kto sporządził raport o tańcu współczesnym, kto w ogóle podjął ten temat na kongresie kultury polskiej? - ludzie związani z polskim środowiskiem t. współczesnego właśnie, a nie tylko z polskim baletem... trudno więc wymagać, aby ludzie walczący o swoje prawa, do swojej pracy, za każdym razem podkreślali jeszcze, że baletu nikt specjalnie nie omija (a jeśli nie wymienia, to raczej dlatego, że są najpierw inne rzeczy do zrobienia z tańcem w Polsce, niż tylko balet, który w porównaniu ze współczesnym ma sytuację niemal luksusową...).
Btw, nie chcę zostać źle zrozumiana - moim zdaniem sztywny rozdział nikomu nie służy, tym bardziej że wszędzie na Zachodzie balet i współczesny współpracują ze sobą...
Chociażby w sensie nikt np. nie neguje tancerza tylko dlatego, że nie jest klasykiem (jak to się zdarza nierzadko w Polsce), i że współczesny to wcale nie jest taka prosta, grosza siostra baletu - i właśnie po to są te wszystkie wysiłki, żeby poprzez zajęcie sie powaznie t. współczesnym w Polsce, rozwój jego instytucji, wyleczyć takie myślenie... Dlatego trzeba najpierw naprawiać ten teatr tańca w Polsce, a właściwie zbudować dopiero mu miejsce w kulturze (jakie balet ma od dawna), tak żeby t. współczesny, teatr ktory tworzy, i balet, mogly stać ze sobą na równi. Dopiero wtedy można się bawić w uzupełnianiem videoteki w archiwa muzealne (co przecież równiez jest bardzo istotne, ale chyba jednak nie aż tak priorytetowe).
ależ to zrozumiałe - tylko własnie ja bym nie mówiła że coś trzeba najpierw np. udokumentowac, opisac czy zbadać (funkcje Instytutu) a cos można póxniej. Albo np. gromadząc wideotekę gromadzić napierw nagrania spektakli tańca współczesnego a potem baletu - dla mnie idea instytutu tańca to idea instytutu który zajmuje się (podobnie jak my na Teorii Tańca) tańcem we wszystkich jego artytycznych przejawach, anawet nie tyko artystycznych bo troche takze społecznych, kulturowych czy wręcz antropologicznych. Oczywista, ze np. tancem ludowym czy kultur pierwotnych zajmuje się etografia bo jakoś ona nie deprecjonuje tańca w życiu kultur badanych, ale np. już współczesne funkcje tańca we współczesnych społeczeństwach sa pomijane.
Poza tym poprostu należałby przy tej okazji zasypać rów dzielacy w Polsce taniec współczesny i balet - przeciez balety przy operach wystawiaja choćby choreografie Eka czy innych twórców bliższych t. współczesnemu niż klasycznie pojmowanemu baletowi i powiedzmy PTT je wystawia. Przykre ze tanieć współczesny nie miał takich warunków do rozwoju jak balet w Polsce, choć i balet przeciez daleki jest w naszym kraju od luksusów, natomiast szkodliwa dla środowiska jest atmosfera ukrytej a nawet jawnej zawiści tancerzy "współczesnych" w stosunku do tancerzy baletowych. Instytut jako "adres" który miałb kojarzyć się z tańcem powinien jednoczyć wszystkich tancerzy zajmujac się ich sprawami, problemami, szkoleniem, wykształceniem, dokumentacją ich dokonań bo tak w tańcu współczesnym, jak i w balecie w Polsce nic takiego nie istnieje. Owszem - balet jest zinstytucjonalizowany pod egidą oper, ale często tez przez opery ubezwłasnowolniony i wiele profitów z tego nie ma (poza oczywistymi - etat, lokal, sala, scena).
Powiem jeszcze inaczej - braki w dbaniu o taniec jako sztukę w Polsce sa tak olbrzymie, tak na polu baletu, jak i tańca współczesnego, ze trzeba chwytac się każdej możliwości by wogóle zacząć i stworzyć ważny w dyskusji publicznej głos, a nie już zastanawiac się nad podziałem "łupów" bo ktoś ma "gorzej" - optymalnie byłoby gdyby balet dostał to czego potrzebuje i taniec współczesny takze - zaplecze naukowe, dokumentacyjne, lokalowe, a przede wszystkim "adres" gdzie mozna by problemy tancerzy rozwiazywac wspólnymi siłami
Poza tym poprostu należałby przy tej okazji zasypać rów dzielacy w Polsce taniec współczesny i balet - przeciez balety przy operach wystawiaja choćby choreografie Eka czy innych twórców bliższych t. współczesnemu niż klasycznie pojmowanemu baletowi i powiedzmy PTT je wystawia. Przykre ze tanieć współczesny nie miał takich warunków do rozwoju jak balet w Polsce, choć i balet przeciez daleki jest w naszym kraju od luksusów, natomiast szkodliwa dla środowiska jest atmosfera ukrytej a nawet jawnej zawiści tancerzy "współczesnych" w stosunku do tancerzy baletowych. Instytut jako "adres" który miałb kojarzyć się z tańcem powinien jednoczyć wszystkich tancerzy zajmujac się ich sprawami, problemami, szkoleniem, wykształceniem, dokumentacją ich dokonań bo tak w tańcu współczesnym, jak i w balecie w Polsce nic takiego nie istnieje. Owszem - balet jest zinstytucjonalizowany pod egidą oper, ale często tez przez opery ubezwłasnowolniony i wiele profitów z tego nie ma (poza oczywistymi - etat, lokal, sala, scena).
Powiem jeszcze inaczej - braki w dbaniu o taniec jako sztukę w Polsce sa tak olbrzymie, tak na polu baletu, jak i tańca współczesnego, ze trzeba chwytac się każdej możliwości by wogóle zacząć i stworzyć ważny w dyskusji publicznej głos, a nie już zastanawiac się nad podziałem "łupów" bo ktoś ma "gorzej" - optymalnie byłoby gdyby balet dostał to czego potrzebuje i taniec współczesny takze - zaplecze naukowe, dokumentacyjne, lokalowe, a przede wszystkim "adres" gdzie mozna by problemy tancerzy rozwiazywac wspólnymi siłami
-
Chiaranzana
- Posty: 349
- Rejestracja: czw maja 28, 2009 11:41 am
[i63]natomiast szkodliwa dla środowiska jest atmosfera ukrytej a nawet jawnej zawiści tancerzy "współczesnych" w stosunku do tancerzy baletowych. [/i63]
I z tym się zgodzę, ja raczej widzę ze balet jest w Polsce uważany przez tancerzy współczesnych " persona non grata". Obawiam się ze może dojsc wlasnie do takich sytuacji i takowego myslenia ze taniec wspolczesny jest najwazniejszy a inne dziedziny, techniki tanca jak rowniez to co dopelnia przedstawienie baletowe jak scenografia i kostium- sa jak kula u nogi poprostu niepotrzebne. Oby tak nie bylo i oby tancerze wszytskich technik poszli po rozum do glowy i jakos sie zaczeli jednoczyc a nie jeden drugiemu bedzie wypominac co jest wazniejsze a co nie.
I z tym się zgodzę, ja raczej widzę ze balet jest w Polsce uważany przez tancerzy współczesnych " persona non grata". Obawiam się ze może dojsc wlasnie do takich sytuacji i takowego myslenia ze taniec wspolczesny jest najwazniejszy a inne dziedziny, techniki tanca jak rowniez to co dopelnia przedstawienie baletowe jak scenografia i kostium- sa jak kula u nogi poprostu niepotrzebne. Oby tak nie bylo i oby tancerze wszytskich technik poszli po rozum do glowy i jakos sie zaczeli jednoczyc a nie jeden drugiemu bedzie wypominac co jest wazniejsze a co nie.
Ps. edytowałam pod u góry, a widzę, że w miedzyczasie odpisałaś.
[quote44="Kasia G"]Poza tym poprostu należałby przy tej okazji zasypać rów dzielacy w Polsce taniec współczesny i balet[/quote44]
o właśnie, z tym się całkowicie zgadzam!
_________
Co do baletu 'niechcianego' - faktycznie jest w Polsce coś takiego, dzisiaj może odrobinę mniej, kiedyś bardziej. Na Zachodzie nie ma czegoś takiego... Inna sprawa, że u nas to działa tez i w druga stronę - nierzadko taniec współczesny jest deprecjonowany przez klasyków, a tancerze bez szkoły baletowej to przecież zawsze amatorzy
.... (a z kolei po tej szkole baletowej tancerze maja nikłe pojęcie o współczesnym, a t. współcześni z drugiej strony jak ognia unikają lekcji baletu.... i koło się kręci)
[quote44="Kasia G"]Poza tym poprostu należałby przy tej okazji zasypać rów dzielacy w Polsce taniec współczesny i balet[/quote44]
o właśnie, z tym się całkowicie zgadzam!
_________
Co do baletu 'niechcianego' - faktycznie jest w Polsce coś takiego, dzisiaj może odrobinę mniej, kiedyś bardziej. Na Zachodzie nie ma czegoś takiego... Inna sprawa, że u nas to działa tez i w druga stronę - nierzadko taniec współczesny jest deprecjonowany przez klasyków, a tancerze bez szkoły baletowej to przecież zawsze amatorzy