Filmy baletowe w Internecie (linki)

Dyskusje o spektaklach, programach TV, książkach, artykułach, nagraniach CD/video/DVD, fotografii, stronach internetowych;
Ewa J.
Posty: 683
Rejestracja: sob sie 18, 2007 6:17 pm

Post autor: Ewa J. »

[quote:bf4e3eed97="Blanche"]A właściwie pierwszą rosyjską tancerką (i tańczącą w Rosji - tu nie wliczam np. Poliny, bo tańczenie z dala od Rosji nadało jej innego stylu, co z resztą zarzucał jej jakiś rosyjski krytyk - że nabrała "europejskiego" charakteru ;) ) jest - to chyba nie będzie niespodzianka - Uliana. Szczególnie to nagranie:
[URL]http://www.youtube.com/watch?v=Vj8YXBjG5P4[/URL]
całkiem nowe, wydaje mi się bardzo dojrzałe i stonowane. Prawdę mówiąc to był pierwszy raz, gdy stwierdziłam, że tancerka rosyjska podoba mi się w tej wariacji tak bardzo jak Guerin ;).[/quote:bf4e3eed97]
Mi się Uliana zdecydowanie bardziej podoba niż Guerin, nie mówiąc o tym, że jest to jedna z moich ulubionych interpretacji tej wariacji, naprawdę fantastyczna.
Ja mam tylko trochę inną interpretacje momentu, kiedy Nikija dostaje koszyk kwiatów od Solora ;) Właśnie, jej szczęście nie jest pełne, tylko wydaje mi się,
że w momencie kiedy Nikija odbiera ten koszyk, zupełnie traci zdolność racjonalnej analizy sytuacji i nie jest sobie nawet w stanie tego faktu uświadomić, a co najważniejsze - według mnie w tym jednym momencie w ogóle się nad tym nawet nie zastanawia. Wbiega na scenę i jest zrozpaczona, widzi wyraźnie, że oto ceremonia zaręczyn Solora z Gamzatti jest faktem, który dokonuje się tu i teraz na jej oczach. Nic nie może zrobić. A jako, że silne emocje zaburzają intelekt ;) to w momencie, kiedy ów koszyk otrzymuje, według mnie cieszy się chwilą - nie przeprowadza dokładnej analizy tego, jak postąpił z nią Solor, że zaręczył się z Gamzatti, a nie z nią, tylko, zawiedziona zupełnie jego postępowaniem, próbuje samą siebie przekonać, że to właśnie ją Solor kocha, mimo zaręczyn z Gamzatti, a otrzymane kwiaty są tego namacalnym dowodem.
Ten "koszyk kwiatów" staje się jej ostatnią deską ratunku, której za wszelką cenę stara się uchwycić, ponieważ daje jej nadzieję, że mimo wszystko to ją Solor kocha.
Ja przynajmniej w ten sposób odbieram tą scenę i wydaje mi się, że w tym momencie Nikija wcale nie myśli o Gamzatti, o zaręczynach, o zazdrości, o tym, że Solor jest nieuczciwy wobec niej, narzeczonej także itp., itd, ale że w tym momencie myśli tylko o jednym; otrzymała kwiaty od ukochanego - oznacza to, że pomimo zdrady to ją naprawdę kocha.

To jest oczywiście moja subiektywna interpretacja tej sceny, a każdy oczywiście może podchodzić do niej na tysiąc różnych sposobów ;)
I właśnie w świetle tych wyjaśnień, jakie opisałam, ten konkretny moment, który widać na zamieszczonym przez Ciebie nagraniu z Makhaliną, jestem w stanie zaakceptować w wersji bardziej '"żywiołowej" ;) A to dlatego, że patrząc przez pryzmat analizy psychologicznej taka reakcja wydaje mi się całkowicie naturalna, racjonalnie uzasadniona - Nikija traci panowanie nad sobą, z rozpaczy wpada w chwilową euforię, ale właśnie, to warto podkreślić - chwilową.
Nie będę oryginalna, ale według mnie te mechanizmy pięknie oddała Diana Vishneva:
http://www.youtube.com/watch?v=ZMQ9tLBxx6U
http://www.youtube.com/watch?v=QZAmi7yLkr4


Ten moment zapamiętania w jej tańcu w chwili, gdy otrzymuje koszyk, jest chyba nawet jeszcze lepiej widoczny tutaj:
http://www.youtube.com/watch?v=WIwXA0HqSbc

Ale szczególnie to drugie nagranie - chociaż jakość jest więcej, niż tragiczna, to według mnie przepiękna interpretacja Diany. Jest to moje ulubione wykonanie tego tańca.
A w samej interpretacji Diany cenię bardzo to wyczucie psychologiczne bohaterki - to, że widoczny jest kontrast między początkową melancholią i zrezygnowaniem,
a późniejszą, zapamiętałą radością (jak już wspomniałaś, z racjonalnego punku widzenia - kompletnie nieuzasadnioną ;) ). Ale wkraczają emocje i bach - Nikija szaleje
ze szczęścia, chociaż gdyby nie jej śmierć, za chwilę musiałaby się z tej euforii otrząsnąć jeszcze szybciej, niż się w niej zdążyła zapamiętać i skutkiem tego popaść w jeszcze głębszą depresję, niż wcześniej.
Zresztą w tańcu Uliany też czuje się tą radość, zapamiętanie, tyle, że, ponieważ z Dianą znacznie różnią się temperamentami, wyrażane jest to w innym stopniu nasilenia emocji. Na tym polega uroda różnych interpretacji, co tancerka, to inna osobowość, ale najważniejsze, żeby rozumiała ona odgrywaną przez siebie postać i to już jest pierwszy krok na drodze do sukcesu ;)

Aha, no i jeszcze - Polina, tutaj jest to starsze nagranie:
http://www.youtube.com/watch?v=4uN_Ezn-oVI
A właśnie przed chwilą, po raz pierwszy, zobaczyłam to:
http://www.youtube.com/watch?v=1bDF0p4uhP4&NR=1

I jak tak teraz myślę, to wykonanie Poliny podoba mi się chyba bardziej, niż Uliany, w zasadzie to być może nawet na równi z tym Diany. Interpretacja świetna aktorsko, idealnie wykorzystana mimika twarzy, widać dogłębne zrozumienie przeżyć bohaterki - nic dodać, nic ująć ;)
Ewa J.
Posty: 683
Rejestracja: sob sie 18, 2007 6:17 pm

Post autor: Ewa J. »

[quote:a63da871e7="Agnieszka P."]Ja osobiscie Dianę przedkladam nad Zakharova pw tym ze jest barwniejsza, bardziej roznorodna. Doskonale wypada w rolach delikatnych i silnych; klasycznych i wspolczesnych.

Zakharova jest zawsze w miare podobna: tzn majestatyczna, zimna , taniec jest suchy taki, podobnie jak Dupont z tym ze dla baaaardzo wielu to duzy plus.
Co nie zmienia faktu, ze -odchodzac od Diany Vishnevy- to ja Zakharova b lubie i uwazam ze jest znakomita tancerka: bo to tez jest pewnik[/quote:a63da871e7]
No nie wiem, czy taki znowu pewnik, ja osobiście nie uważam Zakharovej za znakomitą tancerkę - zresztą nie tylko ja jedna (chyba, że mówimy o technice, to wtedy rzeczywiście inna rzecz). I właśnie dlatego myślę, że jakiekolwiek porównywanie Diany z nią jest co najmniej nie na miejscu..
Wiem, że ma masę "fanów", którzy ją uwielbiają i nikomu tego prawa nie odmawiam, ale nie zmienia to faktu, że dla mnie z Zakharovej artystka żadna, jeśli mam być szczera. Oglądałam tą "Carmen" już wcześniej i owszem, tu muszę się zgodzić, że to jedna z lepszych kreacji, w jakich do tej pory ją widziałam, ale jak jedna jaskółka wiosny nie czyni, tak jedna nie najgorsza rola nie pozwala mi Zakharovej nazwać artystką.. niestety.

Oczywiście rzuciłam przysłowiową rękawicą ;) i liczę się z tym, że po tym moim poście może wywiązać się dyskusja, na co jestem gotowa, ale w razie czego bardzo proszę o konkrety. To znaczy - zgadzam się na taką dyskusję, ale pod warunkiem nie operowania ogólnikami, bo takie rozważania do niczego nie prowadzą, a co najwyżej rozmawianie o konkretnych jej rolach ;)

PS. I przepraszam za post pod postem, ale ten poprzedni jest już chyba wystarczająco długi i zawiera inną merytorycznie treść, dlatego pozwoliłam sobie trochę zabałaganić, ale za to kosztem uzyskania czytelności dwóch moich odrębnych wypowiedzi;)
Blanche
Posty: 890
Rejestracja: pt lut 29, 2008 9:10 pm

Post autor: Blanche »

No to napiszę ostatni post odnośnie Bajadery - oglądając te trzy wykonania - Dianę, Polinę i Ulianę - stwierdzam, że nie potrafię powiedzieć, która podoba mi się bardziej ;). Co do nagrań z Poliną - to jest właściwie ten sam występ - na festiwalu Mariinsky z zeszłego roku (w tym roku będzie z kolei tańczyć Julię).
Sagittaire
Posty: 2810
Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am

Post autor: Sagittaire »

widze, ze sa rownolegle ciagniete 2 watki, wiec ja dla jasnosci pisze w tym watku nr 2 pt Vishneva contra Zakharova :D

Ewo z wielka przyjemnoscia podejmuje rękawicę ;)

Ewo wiesz najlepiej, ze ja juz taka manie mam porownywania all tancerek do Diany Vishnevy, zdaje sobie sprawe z tego, ze to nie celowe ale widac silniejsze niz ja. Byc moze to dlatego, ze Diana jest dla mnie najlepsza tancerka obecnie i jak sie zachwyce kims innym, to zaraz mysle, ale Diana to pewnie lepiej by zatanczyla, ew a Diana to lepiej to zatanczyla tu czy tam. Tak wiec sorry za to wieczne porownywanie i prosze o cierpliwosc ale tak juz mam.

Diana jest zdecydowanie nr 1 dla mnie i jest bezkonkurencyjna, jednak co do takiego podejscia , ze Zakharova nie jest artyska, to sie musze nie zgodzic...
Mi sie Zakharova bardzo podoba w takich wykonaniach drapieznych, władczych, wyniosłych kobiet. Podoba mi sie w tej Carmen, bo istotnie fajnie to zatanczyla (moze nie jak Diana... - i znowu zaczynam swoja spiewke ....).

Oprocz tej Carmen, co ja nam jurecq dzis rano zamiescil, to ja ogromnie uwielbiam wpatrywac sie w Zakharova w Midsummer Night's Dream :

http://www.youtube.com/watch?v=54b80XVSqGA&feature=related
http://www.youtube.com/watch?v=ubjJECjeXtw&feature=related

Uwazam, ze zatanczyla to genialnie po prostu. Nie wiem czy nawet Diana by ja tu przebila, bo diana zawsze ma taki wyraz twarzy bardziej ludzki, a Zakharova do tej roli wprost stworzona.

Tak wiec podejmuje rekawice i chcetnie sie wdam w temat o Zakharovej ;) .

Z tym, ze , tak jak juz dzis pisalam, Zakharova - w mojej skromnej ocenie- jest za malo roznorodna, jednorodzajowa, sprawdza sie w rolach tylko zgodnych z nia; nie jest kamaleonem jak Diana.
Ewa J.
Posty: 683
Rejestracja: sob sie 18, 2007 6:17 pm

Post autor: Ewa J. »

[quote:9d63f39de3="Blanche"]No to napiszę ostatni post odnośnie Bajadery - oglądając te trzy wykonania - Dianę, Polinę i Ulianę - stwierdzam, że nie potrafię powiedzieć, która podoba mi się bardziej ;). Co do nagrań z Poliną - to jest właściwie ten sam występ - na festiwalu Mariinsky z zeszłego roku (w tym roku będzie z kolei tańczyć Julię).[/quote:9d63f39de3]
Naprawdę? To przyznaję, że pierwszy raz oglądając ten drugi film zupełnie tego nie zauważyłam;) I kiedyś też tak miałam, a po jakimś czasie zaczęłam się nawet zastanawiać, czy - to, które wykonanie w danej chwili bardziej mi się podoba, nie zależy przypadkiem od nastroju ;) Być może tak właśnie jest. Ale masz rację, chyba rzeczywiście dość powiedzieć, że wszystkie trzy wykonania tej wariacji są świetne, bo są, a każde po prostu - inne.

[quote:9d63f39de3="Agnieszka P."]Z tym, ze , tak jak juz dzis pisalam, Zakharova - w mojej skromnej ocenie- jest za malo roznorodna, jednorodzajowa, sprawdza sie w rolach tylko zgodnych z nia; nie jest kamaleonem jak Diana.[/quote:9d63f39de3]
Właśnie w tym rzecz ;) Zgadzam się, że zdarzają się role, w których wypada dobrze, czego przykładem jest omawiana "Carmen". I tak jak zostało już tutaj powiedziane - są to przede wszystkim role mocnych i silnych kobiet, zazwyczaj chłodnych i zdystansowanych, ale cytując samą siebie, że "jedna jaskółka wiosny nie czyni", pozwolę sobie zauważyć, że ktoś, kto dobrze wypada tylko w jakimś określonym i sztywnym schemacie, jednym typie ról, nie powinien być nazywany prawdziwym artystą. Trzeba właśnie umieć się przeobrażać, zmieniać, zaskakiwać, czego Zakharova według mnie kompletnie nie potrafi.
Widziałam ją jak do tej pory w '"Jeziorze łabędzim", "Giselle", wspominanej "Carmen", "Bajaderze" razy dwa (jedna wersja z Bolle, druga z Zelenskim), "Córce faraona", "Umierającym łabędziu" i "Szecherezadzie".
Przy tym muszę stwierdzić, że jej Odetta i Giselle były to chyba jedne z najgorszych kreacji tych bohaterek, jakie dotychczas widziałam.. zarówno jedna, jak i druga, suche, niezmienne, zdystansowane, bez emocji i odpowiedniego aktorstwa. Żeby już tak zupełnie jej nie "dyskryminować" mogę dodać, że całkiem dobrze sprawdza się - oprócz wspomnianych wyżej ról zdecydowanych, silnych postaci- w partiach bardziej popisowych, typu "Córka faraona" właśnie, gdzie wyraz i aktorstwo są rzeczą zdecydowanie drugorzędną.
Poza tym miałam już wystarczająco dużo czasu i możliwości, żeby wyrobić sobie na jej temat zdanie, zgadzam się, że bywają role, w których wypada pomyślnie, ale 2-3 partie to jak dla mnie zdecydowanie za mało, żeby nazywać ją wybitną tancerką ;)
jurecq
Posty: 241
Rejestracja: ndz maja 31, 2009 9:10 am

Post autor: jurecq »

xx
Sagittaire
Posty: 2810
Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am

Post autor: Sagittaire »

hm Sofiane Sylve? niech pomysle francuska szkola (ktora b lubie ) i teraz New York City Ballet. Tanecznie lubie ale bez super zachwytow. To znaczy moze juz z zachwytami ale nie na czołówke moich ulubienic.

Wizualnie tez ale tez na tej samej zasadzie

A czemu wlasnie ona, bo powiem szczerze ze mnie zaskoczyles? tzn zaskoczyles w sensie, ze z tych stanow ja wydobyles, bo u nas jak Stany to ABT, a dalej sie rzadko patrzy.

Teraz dopiero widze Ewo, ze dopisalas o Zakharovej: masz sporo racji w tym co piszesz pw co do Jeziora. giselle nie widzialam, tylko fragmenty z prob, w ktorych Zakharova mowila, ze to jej ulubiony balet i ciekawa bylam jak w tym wypadnie. ale przypuszczam, ze nie za dobrze , bo Giselle powinna byc najpierw slodka wiesniaczka , a potem duchem, iluzją, a ani pierwsze ani drugie nie jest w stylu Zakharowej...

Ale poweim szczerze, ze gdybym miala mozliwosc zobaczenia Zakharovej w Carmen i w tym cudnym Snie nocy letniej to baaaardzo chetnie bym z tej mozliwosci skorzystala. Bardzo chetnie.
jurecq
Posty: 241
Rejestracja: ndz maja 31, 2009 9:10 am

Post autor: jurecq »

xx
Ewa J.
Posty: 683
Rejestracja: sob sie 18, 2007 6:17 pm

Post autor: Ewa J. »

[quote:5334a65f20="Agnieszka P."]Ale poweim szczerze, ze gdybym miala mozliwosc zobaczenia Zakharovej w Carmen i w tym cudnym Snie nocy letniej to baaaardzo chetnie bym z tej mozliwosci skorzystala. Bardzo chetnie.[/quote:5334a65f20]
Też na pewno bym skorzystała z takiej możliwości, i chociaż podchodzę do niej krytycznie, nawet bardzo, to ten fragment "Snu nocy letniej", który zamieściłaś, naprawdę mi się podobał, widać, że to rola, która pasuje do jej scenicznego charakteru jak ulał, wręcz idealnie ;)
Cóż, taka już jej "przypadłość", że w niewielu rolach się sprawdza, ale podobała mi się jeszcze w czymś, co pewnie was zaskoczy, że mogłam ją w tej, bardzo subtelnej zresztą, choreografii, w ogóle zaakceptować. A mianowicie:
http://www.youtube.com/watch?v=NcIclI9sPfg

Tak, to nie pomyłka, Zakharova w "Umierającym łabędziu" Fokina. Pierwszy raz zobaczyłam ten film, kiedy Blanche zamieściła go u nas na forum w tym właśnie temacie. Obejrzałam, bardziej w celu ironicznego przyjrzenia się, jak myślałam, drętwocie i sztuczności Zakharovej w tej choreografii, ale ze zdumieniem dla samej siebie odkryłam, że naprawdę mi się podobała. Oczywiście, nie wierzyłam sobie wcale a wcale, więc od tamtej pory oglądałam jeszcze kilka razy ten film, tym bardziej biorąc pod uwagę to, że opinie na naszym forum były dalekie od zachwytów i entuzjazmu ;)
Ale mi - wbrew pozorom - ten jej chłód, który przeszkadza zazwyczaj w innych rolach, dystans, był tutaj, o ile w ogóle widoczny, to zupełnie mnie nie raził i nie doskwierał. Szczerze, całkiem szczerze mówię, że naprawdę bardzo mi się tutaj spodobała. Szczególnie ten moment od 1:10, gdzie robi arabeskę, potem - przyklęka, "wyrzuca" ręce do tyłu i powoli, powoli, bardzo spokojnie wygina korpus w tył. Jest coś takiego w tej chwili, co naprawdę przyciąga uwagę, ani trochę Svetlana nie wydaje mi się wtedy nudna, oschła, nienaturalna, jest naprawdę ładnie. Jest prawdziwa, to przede wszystkim. I później - podrywa się z ziemi, ruchy rąk mają odpowiednia dynamikę (niby to tylko ruchy rąk, ale jak ciężko wypracować w przypadku tej choreografii odpowiedni efekt, nawet najlepszym tancerkom, to chyba nie muszę mówić ;) ), a zaraz potem następuje mój ulubiony moment w 1:51 minucie - splecenie rąk, poprzedzone tym szybkim "falowaniem" ramion. Nie wiem, nie pamiętam tancerki, która oprócz niej wykonywałaby ten element, ale jak dla mnie ten gest ma bardzo dużą ekspresję, siłę dramatyczną, jest jednocześnie teatralny i prawdziwy, wyrażający słabość "umierającego łabędzia", połączoną z mimowolną - naturalną chęcią życia i walką o przetrwanie. Przepraszam, że tak obrazowo to wszystko tłumaczę, ale chyba inaczej już nie potrafię ;) No, w każdym razie, żeby Svetlanie oddać sprawiedliwość, wypowiedziałam się na temat baletów, w których mi się podobała, a powiedziałam szczerze, jak czuję.
Sagittaire
Posty: 2810
Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am

Post autor: Sagittaire »

na wstepie chcialam zaznaczyc, ze jestem cicha wielbicielka opisów baletów w stylu , ze w sekundzie x to to i to, bo rzadko mozna z takimi szczegolowymi odniesieniami sie spotkac w zyciu, a tak to przynajmniej sobie moge porozkladac w myslach wszystko na czynniki pierwsze i porownac z moimi spostrzezeniami.

Co do tego Snu nocy letniej, to ja normalnie uwielbiam to wykonanie. Bardzo mi w nim S.Zakharova odpowiada. Powiem wiecej, na dzien dzisiejszy, bo to sie zmienia, jesli mialabym jechac do Bolshoi, to na to najchetniej...

Odnosnie zas Umierajacego labedzia to mam zdanie bardzo podobne do Twojego. wykonanie moze dlatego jest tak dobre, ze łabądz jest umierajacy, a przerazenie to jednak emocja, jaka Zakharovej dobrze aktorsko i ruchowo wychodzi. Ale fakt: łabądź to zawsze labądź, wiec istotnie to wykonanie przez stopien imitacji labedzia moze zadziwiac, zwlaszcza tych, ktorzy maja zdanie o Zakharovej Odylii/Odetcie takie jakie maja.
ODPOWIEDZ