Boris Ejfman (Rosyjski Hamlet i inne jego balety)
-
Sagittaire
- Posty: 2810
- Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am
Znam ten ból Ewo, jak się czeka rok ze zniecierpliwieniem, a nikt nie przejmuje pałeczki. Ja czekam od 3 lat (czyli od pierwszego postu na tym forum) na jakąś rozmowę o łódkich tancerzach i kompletne zero odzewu...
Szkoda okropna, że w tym roku nie było baletu Ejfmana w Łodzi. Może za rok... Ale porównując ostatnie pomysły Ejfmana p.w. Mewę, to mam wrażenie, że to co nowe nie dorównuje rzeczom starszym. Ale to taka moja subiektywna opinia. Ciekawe czy bym zmieniła zdanie po zobaczeniu Oniegina?
Szkoda okropna, że w tym roku nie było baletu Ejfmana w Łodzi. Może za rok... Ale porównując ostatnie pomysły Ejfmana p.w. Mewę, to mam wrażenie, że to co nowe nie dorównuje rzeczom starszym. Ale to taka moja subiektywna opinia. Ciekawe czy bym zmieniła zdanie po zobaczeniu Oniegina?
W zasadzie to wątpię, czy zmieniłabyś zdanie widząc "Oniegina" - nie znam dokładnie Twoich upodobań, ale jeśli tym bardziej hołdujesz tym starszym choreografiom, to wydaje mi się, że nie. Zresztą ja sama wolę te starsze spektakle ;) Ale tak to już jest, każdy choreograf ma bardziej płodne okresy swojej twórczości, jak również te gorsze, a poza tym przy takim ogromnie nowatorskiego i na najwyższym poziomie dorobku artystycznego Ejfmana nie wypada chyba narzekać.. może za rok znowu będzie nam dane zobaczyć te najbliższe nam i ulubione jego dzieła ;)
-
Sagittaire
- Posty: 2810
- Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am
-
Sagittaire
- Posty: 2810
- Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am
-
Sagittaire
- Posty: 2810
- Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am
podrasowanej wersji? hmmm... to ja jeszcze bardziej chcę tego września :D
Kurczę, teraz jak zaczelam uwielbiac Y.Smekalova to sobie tak sobie mysle, czy jak ogladalam Ejfmana w Łodzi , to tanczyl wlasnie on? Kurczę, teraz to juz nie dojdę, a szkoda, bo dobrze by wiedziec, ze sie widzialo/nie widzialo swojego idola na zywo :D
Kurczę, teraz jak zaczelam uwielbiac Y.Smekalova to sobie tak sobie mysle, czy jak ogladalam Ejfmana w Łodzi , to tanczyl wlasnie on? Kurczę, teraz to juz nie dojdę, a szkoda, bo dobrze by wiedziec, ze sie widzialo/nie widzialo swojego idola na zywo :D
Ja widziałam Smekalova w 2007 roku w Mewie. Fakt ten odkryłam dopiero niedawno podczas porządkowania teczki z pamiątkami ze spektakli (co utwierdziło mnie w przekonaniu, że warto te wszystkie papiery trzymać-chociaż zajrzałam do niej z zamiarem wyrzucenia co niepotrzebne). Na początku bardzo się ucieszyłam, ale szybko uświadomiłam sobie, że w ogóle go nie nie pamiętam. Pewnie nie dlatego, że kreowana przez niego postać była zbyt mało wyrazista, czy za słaba żeby pozostać w pamięci, ale ja ogólnie cały ten spektakl pamiętam jak przez mgłę. Wrażenie pozostało pozytywne, więc pewnie on mi sie też podobał. Niestety taki mój ból, że ze spektakli oglądanych na żywo pamiętam bardzo mało. Zazwyczaj jestem tak podekscytowana, że pozostaje jedynie ogólne wrażenie, emocje biorą górę nad analizowaniem czegokolwiek. Teraz myślę sobie, że wolałabym nie widzieć go wcale, niż żałować, że się nic nie pamiętam.
-
Sagittaire
- Posty: 2810
- Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am
Wczoraj bylam na Don Kichocie. W tym roku wyjatkowo tylko jeden spektakl wiec teatr pękał w szwach jak za starych dobrych czasów... Wszystkie miejsca na schodach, zarówno tych po środku jak i tych po bokach, pozajmowane do ostatniego centymetra...
Fantastyczny tancerz jeden. Niestety nie wiem jak się nazywa. Ale kurczę, coć ma w oku takiego... Pewny siebie, charyzmatyczny i nie boi sie patrzec publicznosci prosto w twarz (jak tancerz to ma to z doswiadczenia wiem, ze go polubię).
Jeden zarzut mam tzn to, że technicznie za mało popisowo. Don Kichot , jak dla mnie, to specyficzny balet, w którym szukam czegos co nazywamy tu na forum chinskim cyrkiem. Po tym jak ostatnio widziłam Ivana z Bolshoy w Don Kichocie to człowieka aż wkurzało, że to wszystko powinno być takie nieprawdopodobne technicznie. a tutaj mieliśmy Don Kichota z momentami popisowymi wykonanymi gorzej od PBN.
Tak więc sam zamysł choreograficzny b fajny, 1 tancerz świetny (ale nie tyle technicznie ile "wyrazowo") natomiast momenty klasyczne za mało popisowe i za słąbe technicznie.
Wiem, wiem to bylo do przewidzenia i moje pretensje to jak do garbatego, ze ma dzieci proste ale moj odbior Don Kichota jest zdeterminowany na Moskwe i Bolshoy. Przyznam, ze coraz bardziej bym chciala zespol moskiewski zobaczyc. Z tym, ze tylko w Don Kichocie (Boże broń np. w Jeziorze).
Fantastyczny tancerz jeden. Niestety nie wiem jak się nazywa. Ale kurczę, coć ma w oku takiego... Pewny siebie, charyzmatyczny i nie boi sie patrzec publicznosci prosto w twarz (jak tancerz to ma to z doswiadczenia wiem, ze go polubię).
Jeden zarzut mam tzn to, że technicznie za mało popisowo. Don Kichot , jak dla mnie, to specyficzny balet, w którym szukam czegos co nazywamy tu na forum chinskim cyrkiem. Po tym jak ostatnio widziłam Ivana z Bolshoy w Don Kichocie to człowieka aż wkurzało, że to wszystko powinno być takie nieprawdopodobne technicznie. a tutaj mieliśmy Don Kichota z momentami popisowymi wykonanymi gorzej od PBN.
Tak więc sam zamysł choreograficzny b fajny, 1 tancerz świetny (ale nie tyle technicznie ile "wyrazowo") natomiast momenty klasyczne za mało popisowe i za słąbe technicznie.
Wiem, wiem to bylo do przewidzenia i moje pretensje to jak do garbatego, ze ma dzieci proste ale moj odbior Don Kichota jest zdeterminowany na Moskwe i Bolshoy. Przyznam, ze coraz bardziej bym chciala zespol moskiewski zobaczyc. Z tym, ze tylko w Don Kichocie (Boże broń np. w Jeziorze).
Ha, to nie wiem jaka obsada tańczyła w Łodzi bo u nas to raczej mówiło się "kurcze, czemu tacy tancerze do nas nie przychodzą, tylko do Ejfmana" bo akurat popisów było co niemiara - szpagaty w powietrzu, trzymania na jednej ręce i fouette. A bardzo jestem ciekawa ko Ci si e tak spodobał? Moze chociaz która role tańczył? Basilia? Don Kichota?
Na marginesie - Don Kichot Ejfmana to jednak trochę żarty z "prawdziwego" klasycznego Don Kichota i ja nie żądam od niego tego, czego bym sie spodziewała po klasycznym - tego "chińskiego cyrku" - inna sprawa ze tak strasznie bym chciała znów zobaczyć klasycznego Don Kichota na scenie... warszawskiej.
Na marginesie - Don Kichot Ejfmana to jednak trochę żarty z "prawdziwego" klasycznego Don Kichota i ja nie żądam od niego tego, czego bym sie spodziewała po klasycznym - tego "chińskiego cyrku" - inna sprawa ze tak strasznie bym chciała znów zobaczyć klasycznego Don Kichota na scenie... warszawskiej.