Nauka w OSB a metody siłowe niektórych pedagogów
Po pierwsze- brawo dla Czajroi, że założyła taki wątek.
Ale droga DarioD14- myślę, że nauczycielka zrobiła to nie umyślnie. Jednak gdy sytuacja się powtórzy (bo jeśli zdarzyło się to tylko raz nie mam sensu się awanturować) wystarczy podejść do takie nauczycielki i grzecznie zapytać po prostu dlaczego Twój syn ma guza na głowie (ale to brzmi :lol: ) Myślę, że jeśli taka nauczycielka jest w porządku, to Cię przeprosi.
Teraz do Princess-
Princ przemoc w szkole nie jest na porządku dziennym. Już widzę, że po prsotu te wszystkie słodkopierdzące mamusie zadźgały by te nauczycielki. Nie mówiąc już o tym, zę to po prostu jest niedopuszczlane..... ;)
Ale droga DarioD14- myślę, że nauczycielka zrobiła to nie umyślnie. Jednak gdy sytuacja się powtórzy (bo jeśli zdarzyło się to tylko raz nie mam sensu się awanturować) wystarczy podejść do takie nauczycielki i grzecznie zapytać po prostu dlaczego Twój syn ma guza na głowie (ale to brzmi :lol: ) Myślę, że jeśli taka nauczycielka jest w porządku, to Cię przeprosi.
Teraz do Princess-
Princ przemoc w szkole nie jest na porządku dziennym. Już widzę, że po prsotu te wszystkie słodkopierdzące mamusie zadźgały by te nauczycielki. Nie mówiąc już o tym, zę to po prostu jest niedopuszczlane..... ;)
Od początku przyglądałam się temu wątkowi, nie chciałam nic pisac, ale trudno mi się jest powstrzymac od tego, aby nie napisac tu paru słówek od siebie.
Tak więc bicie/drapanie/wbijanie paznokci/klepanie uczniów przez nauczycieli nie jest zjawiskiem dotyczącym tylko osb w Gdańsku. Za czasów kiedy jeszcze byłam w w-wie w osb, taki problem też istniał. Na szczęście nie w mojej klasie, ale znam dziewczyny, które właśnie były od czasu do czasu tak "maltretowane" przez nauczyciela. Czasami przychodziły z dołkami od nauczycielskich paznokci na udach, czerwonymi śladami, zadrapaniami.....
No nie podobało im sie to bardzo, ale co miały zrobic? Zgłaszały to niejednokrotnie, ale nikt z tym nic nie robił. Jednak nie zdarzyło się, aby pedagog bił je po głowie, czy nawet uderzył przez przypadek.
Sama dostawałam od pedagoga na warsztatach, (ja to lubię, mobilizuje mnie to do pracy) z sali wychodziłam z całymi czerwonymi łopatkami, udami, łydkami, ale nie zdarzyło się, żeby mnie drapał, wbijał paznokcie czy wyzywał.
Jednak gdy byłam mała moja nauczycielka stosowała metodę ze szpilką aby wciągac pośladki (nie wszystkim, ale mi tak) , wkładała jednorazowe kubeczki (po wypiciu kawy) do kostiumu, żeby nie schylac brody....
Jadła tez na lekcji czekoladę , co dla nas (paroletnich dziewczynek) było nie do pomyślenia, jako że czekoladę ubóstwiałyśmy; a nam zawsze mówiła, że jesteśmy grube, że przytyłyśmy po świętach/weekendzie/wakacjach.
Nieraz śmiała się z nas, nie wszyscy to wytrzymywali i większośc zrezygnowała, ale to dzięki niej jestem rozciągnięta jak jestem i nauczyłam się nieco dyscypliny.
Tak więc bicie/drapanie/wbijanie paznokci/klepanie uczniów przez nauczycieli nie jest zjawiskiem dotyczącym tylko osb w Gdańsku. Za czasów kiedy jeszcze byłam w w-wie w osb, taki problem też istniał. Na szczęście nie w mojej klasie, ale znam dziewczyny, które właśnie były od czasu do czasu tak "maltretowane" przez nauczyciela. Czasami przychodziły z dołkami od nauczycielskich paznokci na udach, czerwonymi śladami, zadrapaniami.....
No nie podobało im sie to bardzo, ale co miały zrobic? Zgłaszały to niejednokrotnie, ale nikt z tym nic nie robił. Jednak nie zdarzyło się, aby pedagog bił je po głowie, czy nawet uderzył przez przypadek.
Sama dostawałam od pedagoga na warsztatach, (ja to lubię, mobilizuje mnie to do pracy) z sali wychodziłam z całymi czerwonymi łopatkami, udami, łydkami, ale nie zdarzyło się, żeby mnie drapał, wbijał paznokcie czy wyzywał.
Jednak gdy byłam mała moja nauczycielka stosowała metodę ze szpilką aby wciągac pośladki (nie wszystkim, ale mi tak) , wkładała jednorazowe kubeczki (po wypiciu kawy) do kostiumu, żeby nie schylac brody....
Jadła tez na lekcji czekoladę , co dla nas (paroletnich dziewczynek) było nie do pomyślenia, jako że czekoladę ubóstwiałyśmy; a nam zawsze mówiła, że jesteśmy grube, że przytyłyśmy po świętach/weekendzie/wakacjach.
Nieraz śmiała się z nas, nie wszyscy to wytrzymywali i większośc zrezygnowała, ale to dzięki niej jestem rozciągnięta jak jestem i nauczyłam się nieco dyscypliny.
Dziękuję, za utworzenie nowego tematu.
Prawie wszystko jestem w stanie zrozumiec, ale gdy dorosli biją dzieci , rodzice dziadkowie, nauczyciele, ludzie zakonu to jest to nie do pprzyjęcia. Ponieważ Ci właśnie dorośli powinni być dla dzieci młodzieży przykladem. Jak taki rodzic , który używa przemocy może wytlumaczyc dziecku żeby nie bilo rówieśników-no jak?. Dzieci , mlodziez obserwują nas doroslych i jeżeli my dorośli sobie pozwalamy na takie zachowania to nie będziemy mogli wymagać dyscypliny wśród uczniów, dzieci. No nie wiem moze się myle. Ale sama kiedyś jeżdzilam na obozy, kolonie jako opiekun i chyba trochę sie znam jak się postepuje z mlodzieżą. Wiem , ze praca nauczyciela jest strasznie wymagająca i młodzież coraż trudniejsza, ale cóż takie czasy i trzeba znależć jakiś złoty środek, aby to wszystko ogarnać bez użycia siły.
Bajederko--- Twoja nauczycielka wyćwiczyła w Was dyscypline---no może ale dla mnie to taka 'baba" nie powinna sie tak zachowywać. Przyrównam to tak.... na lekcji gry na trąbce , któś sobie obiera pomarańcze i się wscieka , ze grajacy na trąbce zachłysna się sliną----.
Wyczytalam w madrej książce, że uderzenie drugiej osoby w głowe daje siłę i takjakby przyzwolenie na to zeby uderzyc w twarz. Buuuu lepiej tego nie sprawdzać. :(
Prawie wszystko jestem w stanie zrozumiec, ale gdy dorosli biją dzieci , rodzice dziadkowie, nauczyciele, ludzie zakonu to jest to nie do pprzyjęcia. Ponieważ Ci właśnie dorośli powinni być dla dzieci młodzieży przykladem. Jak taki rodzic , który używa przemocy może wytlumaczyc dziecku żeby nie bilo rówieśników-no jak?. Dzieci , mlodziez obserwują nas doroslych i jeżeli my dorośli sobie pozwalamy na takie zachowania to nie będziemy mogli wymagać dyscypliny wśród uczniów, dzieci. No nie wiem moze się myle. Ale sama kiedyś jeżdzilam na obozy, kolonie jako opiekun i chyba trochę sie znam jak się postepuje z mlodzieżą. Wiem , ze praca nauczyciela jest strasznie wymagająca i młodzież coraż trudniejsza, ale cóż takie czasy i trzeba znależć jakiś złoty środek, aby to wszystko ogarnać bez użycia siły.
Bajederko--- Twoja nauczycielka wyćwiczyła w Was dyscypline---no może ale dla mnie to taka 'baba" nie powinna sie tak zachowywać. Przyrównam to tak.... na lekcji gry na trąbce , któś sobie obiera pomarańcze i się wscieka , ze grajacy na trąbce zachłysna się sliną----.
Wyczytalam w madrej książce, że uderzenie drugiej osoby w głowe daje siłę i takjakby przyzwolenie na to zeby uderzyc w twarz. Buuuu lepiej tego nie sprawdzać. :(
Dario, skoro Twój syn nie został uderzony przypadkowo, to Twoja decyzja o pójściu do szkoły była jak najzupełniej słuszna... żaden nauczyciel nie powinien czuć się na tyle wszechwładny :?, żeby bić uczniów po głowach!
Zastanawia mnie jedno: dlaczego część nauczycieli musi odwoływać się do strachu, żeby skłonić uczniów do poprawnego ćwiczenia. Czy nie wystarczy powiedzieć: "jak podniesiesz nogę wyżej, poza będzie poprawniejsza"? Naprawdę trzeba przystawiać zapalniczkę pod nogi uczniów, żeby lepiej ćwiczyli?
Zastanawia mnie jedno: dlaczego część nauczycieli musi odwoływać się do strachu, żeby skłonić uczniów do poprawnego ćwiczenia. Czy nie wystarczy powiedzieć: "jak podniesiesz nogę wyżej, poza będzie poprawniejsza"? Naprawdę trzeba przystawiać zapalniczkę pod nogi uczniów, żeby lepiej ćwiczyli?
[quote:074dfb6109="Czajori"]
Zastanawia mnie jedno: dlaczego część nauczycieli musi odwoływać się do strachu, żeby skłonić uczniów do poprawnego ćwiczenia.[/quote:074dfb6109]
Odpowiedz jest prosta, bo nie potrafia dobrze uczc i boja sie ze straca hmm szacunek, moze posluch (to lepsze slowo) wsrod uczniow. Wydaje im sie ze jesli beda straszyli uczniow osiagna lepsze rezultaty, uczniowie nie beda aroganccy wobec nich - chociaz wiadomo ze w baletowkach sie to nie przytrafia.
Zastanawia mnie jedno: dlaczego część nauczycieli musi odwoływać się do strachu, żeby skłonić uczniów do poprawnego ćwiczenia.[/quote:074dfb6109]
Odpowiedz jest prosta, bo nie potrafia dobrze uczc i boja sie ze straca hmm szacunek, moze posluch (to lepsze slowo) wsrod uczniow. Wydaje im sie ze jesli beda straszyli uczniow osiagna lepsze rezultaty, uczniowie nie beda aroganccy wobec nich - chociaz wiadomo ze w baletowkach sie to nie przytrafia.
nauczyciele posluguja sie zastraszaniem dlatego, żeby osiagnać jak najszybszy rezultat. Wrzeszczą , klepią, biją po to zebyśmy si ystraszyli i zrobili to lepiej. Na mnie to nie dziala , bo robię w danej chwili ze strachem niby dobrze ale jak strach minie to nie pamiętam co bylo
pokolei za ćwiczenie. W strachu zachowuję sie jak zapprogramowany robot i mysle tylko o tym żeby sie jak najszybciej skończyla lekcja,,,, a np. na ludowym robię to z pasją myśle nad krokiem, jak ustawić jeszcze lepiej i efektowniej , uśmiecham sie do w tańcu albo puszczam oko do pary tańczacej obok. Ale na klasyce sie zmienilo i znormalniało, zostalem nagrodzony 5minus wiec jest oki
pokolei za ćwiczenie. W strachu zachowuję sie jak zapprogramowany robot i mysle tylko o tym żeby sie jak najszybciej skończyla lekcja,,,, a np. na ludowym robię to z pasją myśle nad krokiem, jak ustawić jeszcze lepiej i efektowniej , uśmiecham sie do w tańcu albo puszczam oko do pary tańczacej obok. Ale na klasyce sie zmienilo i znormalniało, zostalem nagrodzony 5minus wiec jest oki
U mnie w klasie, w mojej grupie nas pani zawsze klepie bo pupach i i wbija nam paznokcie w różne części ciała. Po za tym profilaktycznie bije nas po rękach gdy kładziemy je na drążku. Ja tam często nie dostaje chociaż dwa razy udało mi się "zarobić". Dla mnie to moblizacja ale nie wiem jak dla innych dziewczynek.