Nathalie Nordquist
Cheryl, nie zgodzę się z tobą, że nathalie ma krótkie nogi... oglądam teraz znowu ''Jezioro...'' i wydaje mi się, że co jak co, ale nogi ma długie!
swoją drogą, wie ktoś, kiedy ona się urodziła? Scarpia na początku wątku wspomina, że miała 16 lat, jak tańczyła odette/odylię w Jeziorze. Ale na jej stronie www jest napisane (o ile dobrze przeczytałam), że w 2001 została solistką, czyli raczej nie mogła mieć w Jeziorze 16 lat.
edit- w wikipedii (nie polskiej, jakiejś szwedzkiej czy jakiejś takiej) znalazłam, że urodziła się w 1979r. czyli w ''jeziorze'' miała 22 lata. Ciekawe, że pierwszą solistką została w 2005 r- myślałam, że takie role jak odetta/odylia itd. tańczą tylko pierwsze solistki, a nie ogółem solistki.
swoją drogą, wie ktoś, kiedy ona się urodziła? Scarpia na początku wątku wspomina, że miała 16 lat, jak tańczyła odette/odylię w Jeziorze. Ale na jej stronie www jest napisane (o ile dobrze przeczytałam), że w 2001 została solistką, czyli raczej nie mogła mieć w Jeziorze 16 lat.
edit- w wikipedii (nie polskiej, jakiejś szwedzkiej czy jakiejś takiej) znalazłam, że urodziła się w 1979r. czyli w ''jeziorze'' miała 22 lata. Ciekawe, że pierwszą solistką została w 2005 r- myślałam, że takie role jak odetta/odylia itd. tańczą tylko pierwsze solistki, a nie ogółem solistki.
-
edysia baletnica
- Posty: 88
- Rejestracja: śr mar 07, 2007 7:38 pm
W wielu zespołach jest tak, że główne role w baletach klasycznych tańczą np. soliści czy wręcz koryfeje - w przypadku tzw. przedstawień przedpołudniowych, kiedy 'młodsza' (stażem) obsada jest wcześniej, a uznane gwiazdy - wieczorem. Tak jest np. w ABT, w Maryjskim. Oczywiście, nie jest tak, że taką rolę powierza się byle solistce, tylko raczej tym dobrze się zapowiadającym.
Widizalam wersje Jeziora o ktorej mowicie. Wedlug mnie bardzo slabe.
Tak jak pisaliscie wczesniej Nathalie Nordquist ma okraglutka figure - glownie nogi i korpus.
Zle sie na to patrzy. Technicznie tez nie powalila a wyrazu jak napisala Chery nie ma.
Mysle ze wypowiadajac sie w tym temacie trzeba zwrocic uwage na caly zespol Royal Swedish Ballet. Mnie nikt nie zachwycil technika i wyrazem. Wszystkie tancerki tanczyly ciezko, jakby ledwo odrywaly sie od ziemi. Wiekszosc z nich wygladala na ponad czterdziesci lat.
Mysle ze wynika to z innego systemu nauki.
Tego samego dnia ogladalam rosyjska wersje jeziora - bez porownania.
Tak jak pisaliscie wczesniej Nathalie Nordquist ma okraglutka figure - glownie nogi i korpus.
Zle sie na to patrzy. Technicznie tez nie powalila a wyrazu jak napisala Chery nie ma.
Mysle ze wypowiadajac sie w tym temacie trzeba zwrocic uwage na caly zespol Royal Swedish Ballet. Mnie nikt nie zachwycil technika i wyrazem. Wszystkie tancerki tanczyly ciezko, jakby ledwo odrywaly sie od ziemi. Wiekszosc z nich wygladala na ponad czterdziesci lat.
Mysle ze wynika to z innego systemu nauki.
Tego samego dnia ogladalam rosyjska wersje jeziora - bez porownania.
-
Beata-wielbicielka baletu
- Posty: 90
- Rejestracja: sob mar 10, 2007 10:07 pm
Zauważyłam, że wielu Osobom na naszym forum nie podoba się sylwetka Natalie Nordquist.
Nie zgodzę się z tymi negatywnymi opiniami, chociaż czytam je z niekłamaną ciekawością, no, ale od tego jest forum, aby dyskutować, porównywać, oceniać lecz również uważać, aby te nasze odmienne zdania nie wywołały ogólnej kłótni. Dobrze, że ludzie są różni, że mają różne gusta i że spektakle baletowe oceniają bardzo różnie. Na szczęście balet "Jezioro Łabędzie" jest dostępny na DVD w co najmniej kilkunastu wykonaniach, a zatem każdy, prędzej czy później, trafi na tę interpretację, która go całkowicie oczaruje.
Miłośnikom tancerek chudych, które wyglądają w baletowej paczce po prostu nieestetycznie, polecam wykonanie z 1989r. z Bolszoja. Tam, dla odmiany, nie zobaczymy Natalii Bessmertnowej, lecz tancerkę o imieniu Alla Mikhalchenko. Technicznie perfekcyjna, ale co z tego, kiedy jest po prostu brzydka. Cała jej sylwetka pozostawia wiele do życzenia. Jest przeraźliwie chuda, najchudsza, jaką kiedykolwiek widziałam. Biustu zero, tak, że gorset od sukienki nieładnie odstaje. Ręce z mocno zarysowanymi żyłami (Margot Fonteyn wyjaśnia w swojej książce zależność pomiędzy uwypuklonymi żyłami na rękach a zawodowym baletem). I do tego jeszcze nienajmłodsza z fatalnym makijażem na twarzy. Ówczesny Bolszoj był inny niż obecny. Dziś tancerki są naprawdę ładne i młodziutkie, a wtedy solistkami były najstarsze wiekiem tancerki, co nie dodawało uroku, ani wrażeń estetycznych przedstawieniu, szczególnie, gdy ogląda się film na DVD.
Łatwo krytykować Natalie, ale czyż jej imienniczka Natalia Bessmertnowa prezentowała idealne wg. baletowej definicji ciało? Przecież też nie była ani wysoka, ani szczupła (w sensie: nie miała smukłej sylwetki), a uda i łydki miała dość solidne, trochę z kolei za grube, zbyt masywne w stosunku do ciała. I biodra miała trochę za szerokie. Ale co z tego, kiedy była podziwiana?
Proszę jeszcze raz przyjrzeć się Natalie Nordquist, ona naprawdę nie jest taka zła, a dla tych, którzy lubią bardzo chude tancerki polecam wspomniane wyżej Jezioro. No, chyba, że oglądacie Natalie na telewizorze marki Rubin z bardzo wypukłym ekranem, to wówczas zrozumię Wasze opinie. Mocno zniekształcone proporcje są tu głównym winowajcą.
Nie zgodzę się z tymi negatywnymi opiniami, chociaż czytam je z niekłamaną ciekawością, no, ale od tego jest forum, aby dyskutować, porównywać, oceniać lecz również uważać, aby te nasze odmienne zdania nie wywołały ogólnej kłótni. Dobrze, że ludzie są różni, że mają różne gusta i że spektakle baletowe oceniają bardzo różnie. Na szczęście balet "Jezioro Łabędzie" jest dostępny na DVD w co najmniej kilkunastu wykonaniach, a zatem każdy, prędzej czy później, trafi na tę interpretację, która go całkowicie oczaruje.
Miłośnikom tancerek chudych, które wyglądają w baletowej paczce po prostu nieestetycznie, polecam wykonanie z 1989r. z Bolszoja. Tam, dla odmiany, nie zobaczymy Natalii Bessmertnowej, lecz tancerkę o imieniu Alla Mikhalchenko. Technicznie perfekcyjna, ale co z tego, kiedy jest po prostu brzydka. Cała jej sylwetka pozostawia wiele do życzenia. Jest przeraźliwie chuda, najchudsza, jaką kiedykolwiek widziałam. Biustu zero, tak, że gorset od sukienki nieładnie odstaje. Ręce z mocno zarysowanymi żyłami (Margot Fonteyn wyjaśnia w swojej książce zależność pomiędzy uwypuklonymi żyłami na rękach a zawodowym baletem). I do tego jeszcze nienajmłodsza z fatalnym makijażem na twarzy. Ówczesny Bolszoj był inny niż obecny. Dziś tancerki są naprawdę ładne i młodziutkie, a wtedy solistkami były najstarsze wiekiem tancerki, co nie dodawało uroku, ani wrażeń estetycznych przedstawieniu, szczególnie, gdy ogląda się film na DVD.
Łatwo krytykować Natalie, ale czyż jej imienniczka Natalia Bessmertnowa prezentowała idealne wg. baletowej definicji ciało? Przecież też nie była ani wysoka, ani szczupła (w sensie: nie miała smukłej sylwetki), a uda i łydki miała dość solidne, trochę z kolei za grube, zbyt masywne w stosunku do ciała. I biodra miała trochę za szerokie. Ale co z tego, kiedy była podziwiana?
Proszę jeszcze raz przyjrzeć się Natalie Nordquist, ona naprawdę nie jest taka zła, a dla tych, którzy lubią bardzo chude tancerki polecam wspomniane wyżej Jezioro. No, chyba, że oglądacie Natalie na telewizorze marki Rubin z bardzo wypukłym ekranem, to wówczas zrozumię Wasze opinie. Mocno zniekształcone proporcje są tu głównym winowajcą.
Ja tym razem spokojniej. Ja spora część osób uważa Nordquist jest beznadziejna. Ani techniki, ani wyrazu, w dodatku po prostu gruba.
A ja dla osób lubiących szczupłe tancerki polecam jednak jezioro z Mariinki. Bo w tym z Bolszoja może i Odetta/Odylia jest szczupła ale reszta już nie. Ogólnie cały Bolszoj jeszcze wtedy byl krępy i przesadzisty (z zmałymi wyjątkami) A w Petersubrskim Jeziorze nie ma w ogóle takich tancerek (wszystkie są szczupłe lub chude). I wygląda to wyjątkowo estetycznie.
I co do porównania. Bessmiertnowa była wielką primabaleriną, genialną artystką. I Nardquist ma się do niej nijak.
A ja dla osób lubiących szczupłe tancerki polecam jednak jezioro z Mariinki. Bo w tym z Bolszoja może i Odetta/Odylia jest szczupła ale reszta już nie. Ogólnie cały Bolszoj jeszcze wtedy byl krępy i przesadzisty (z zmałymi wyjątkami) A w Petersubrskim Jeziorze nie ma w ogóle takich tancerek (wszystkie są szczupłe lub chude). I wygląda to wyjątkowo estetycznie.
I co do porównania. Bessmiertnowa była wielką primabaleriną, genialną artystką. I Nardquist ma się do niej nijak.
Popieram pogląd Beaty-wielbicielki baletu. Nie jest moim celem przekonywanie, że moje spojrzenie na interpretację Natalie Nordquist jest jedyne i słuszne. Mi się jednak jej interpretacja podoba i nie uważam ją za "za grubą". Jest OK. A ponieważ nie ma modelowej sylwetki absolwentki szkoły Vaganowej, gdzie o ile wiem w pewnym momencie trzeba mieć ok. 46-47kg, więc nie dziwię się że milton – wielbiciel profilu produkcyjnego Teatru Maryjskiego jest zawiedziony. Oczywiście że porównanie 22-latki do wielkiej i doświadczonej Bessmiertnovej jest nieadekwatne. Choć jeśli o Świętej Pamięci primabalerinie już mowa to też można się "czepiać". Np. mi zawsze przeszkadzają te jej "oczy w słup" i kompletne olewanie partnera w Rajmondzie... Jak widać wszyscy są tylko ludźmi i aż ludźmi.
Patrząc na nagranie z Natalie Nordquist osobiście "słucham" oczami jej opowieści z niekłamanym zainteresowaniem. I to często o wiele większym i dłuższym niż tym, które towarzyszy wręcz „sportowym” wykonaniom skąd inąd niewątpliwie znakomitych wykonawców z Rosji, Ukrainy i innych państw "bloku wschodniego".
Dalsza część postu będzie ogólna, ale staje się dla mnie coraz bardziej jasnym że dla wielu osób zachodzi równanie balet=sport wyczynowy+konkurs piękności fizycznej. Ciekawe jak wysoko może podnieść tę nogę... ile stopni ma wykręcenia... ma podbicie czy nie... wykona pełny szpagat czy nie wykona.... ile wykręci fuetes... a ta ma pospolite rysy... a ta szlachetne... a tamta z lewej ma chyba 45 lat... a ta 14... Uuuuuuuuuffffffffffff................
A co z inymi integralnymi elementami całości widowiska baletowego? Będę ostry i dosadny, ale to tak samo jakbym powiedział, że kobieta=cycki+pupa. A inne podstawowe elementy składowe to CO?
A JA jako szary widz przychodzę do teatru, nie tylko aby zobaczyć ładne buzie tancerek (choć i to nie ukrywam że sprawia mi frajdę), nacieszyć się widowkiem ich wysportowanych ciał w ciekawych pozach i często staromodnych choć dla mnie uroczych kostiumach z takiej czy innej epoki. Nie tylko podziwiam taką czy siaką indywidualną predyspozycję tej czy innej tancerki do wykonywania poszczególnych pas, fuetes czy jetes. Oczywiście, to też jest jeden ze ŚRODKÓW tego zajwiska, które nazywamy baletem. I żeby nie było: całkiem usprawiedliwione i słuszne jest ich zauważanie i ocenianie. Jednak ponad wszystko bedąc widzem pragnę czegoś innego... Jesteś tancerką czy tancerzem na scenie? Fantastycznie! Ja jestem widzem który chce Cię posłuchać... mam czas, przyszedłem do Ciebie do teatru, kupiłem bilet... zabaw mnie...OPOWIEDZ MI sobą jakąś ciekawą historię, spraw niech doznam artystycznych wzruszeń.
Myślę że nie jestem tylko jedynym i odosobnionym starym grzybem, który ma taki pogląd na temat zjawiska nazywanego baletem.
[i:13e944f32a]Dziedzictwo Ballets Russes, to młode... ci młodzi adepci... nie wiem czy jest to sposób życia w dzisiejszych czasach, albo mentalność jest różna, ale dla nich dużo ważniejsze jest wykonanie 12, 14, 16 piruetów. A przecież jest w tym coś więcej! Jak zauważam, niezykle trudnym jest uczynienie ich gorącymi... w stylu „opowiedz mi coś” Ale cóż więcej robić, jak tylko to, aby próbować uczynić ich rozumiejącymi te sprawy. O nich nas uczono, one pośród nas się narodziły i one nigdy nas nie opuściły. Nini Theilade w wywiadzie z filmu "Ballets Russes"
[/i:13e944f32a]
Patrząc na nagranie z Natalie Nordquist osobiście "słucham" oczami jej opowieści z niekłamanym zainteresowaniem. I to często o wiele większym i dłuższym niż tym, które towarzyszy wręcz „sportowym” wykonaniom skąd inąd niewątpliwie znakomitych wykonawców z Rosji, Ukrainy i innych państw "bloku wschodniego".
Dalsza część postu będzie ogólna, ale staje się dla mnie coraz bardziej jasnym że dla wielu osób zachodzi równanie balet=sport wyczynowy+konkurs piękności fizycznej. Ciekawe jak wysoko może podnieść tę nogę... ile stopni ma wykręcenia... ma podbicie czy nie... wykona pełny szpagat czy nie wykona.... ile wykręci fuetes... a ta ma pospolite rysy... a ta szlachetne... a tamta z lewej ma chyba 45 lat... a ta 14... Uuuuuuuuuffffffffffff................
A co z inymi integralnymi elementami całości widowiska baletowego? Będę ostry i dosadny, ale to tak samo jakbym powiedział, że kobieta=cycki+pupa. A inne podstawowe elementy składowe to CO?
A JA jako szary widz przychodzę do teatru, nie tylko aby zobaczyć ładne buzie tancerek (choć i to nie ukrywam że sprawia mi frajdę), nacieszyć się widowkiem ich wysportowanych ciał w ciekawych pozach i często staromodnych choć dla mnie uroczych kostiumach z takiej czy innej epoki. Nie tylko podziwiam taką czy siaką indywidualną predyspozycję tej czy innej tancerki do wykonywania poszczególnych pas, fuetes czy jetes. Oczywiście, to też jest jeden ze ŚRODKÓW tego zajwiska, które nazywamy baletem. I żeby nie było: całkiem usprawiedliwione i słuszne jest ich zauważanie i ocenianie. Jednak ponad wszystko bedąc widzem pragnę czegoś innego... Jesteś tancerką czy tancerzem na scenie? Fantastycznie! Ja jestem widzem który chce Cię posłuchać... mam czas, przyszedłem do Ciebie do teatru, kupiłem bilet... zabaw mnie...OPOWIEDZ MI sobą jakąś ciekawą historię, spraw niech doznam artystycznych wzruszeń.
Myślę że nie jestem tylko jedynym i odosobnionym starym grzybem, który ma taki pogląd na temat zjawiska nazywanego baletem.
[i:13e944f32a]Dziedzictwo Ballets Russes, to młode... ci młodzi adepci... nie wiem czy jest to sposób życia w dzisiejszych czasach, albo mentalność jest różna, ale dla nich dużo ważniejsze jest wykonanie 12, 14, 16 piruetów. A przecież jest w tym coś więcej! Jak zauważam, niezykle trudnym jest uczynienie ich gorącymi... w stylu „opowiedz mi coś” Ale cóż więcej robić, jak tylko to, aby próbować uczynić ich rozumiejącymi te sprawy. O nich nas uczono, one pośród nas się narodziły i one nigdy nas nie opuściły. Nini Theilade w wywiadzie z filmu "Ballets Russes"
[/i:13e944f32a]
Tworzy się powoli offtop ale chętnie go po-kontynuuję. Najwyżyej oberwie mi się od adminów...nie pierwszy i nie ostatni raz.
Pewnie po sporej części moich postów że jestem zwolennikiem "sportowego" traktowania tańca. Nic bardziej mylnego. Ja uważam że technika jest wyłącznie ŚRODKIEM a nie celem samym w sobie. Dletego uważam za strasznie niesprawiedliwe traktowanie w takich kategoriach baletu rosyjskiego (którego będę już chyba do końca zwolennikiem).
Jedno jest faktem tak BYŁO. I z tym nie ma co dyskutować. W pierwszej połowie 20 wieku rosjanie byli wręcz maszynami. ALE....... to były czasy gdzie tylko w rosji tak naprawdę istniał balet a tancerze z innych części świata nawet jak byli to sprawiali za przeproszeniem wrażenie niepełnosprawnych. Zresztą wtedy panowal zupełnie inny styl, gest itd. Ale nagranie Korsarza z '58 z Sizową i Nurjejewem dalej powala (szczególnie ona)
Tylko że balet rosyjski bardzo się zmienił.
W balecie liczy się w dużym uproszczeniu wyraz artystyczny i technika. Ale jedno bez drugiego jest niepełne. Są osoby które cenią tylko i wyłącznie wyraz w oderwaniu od techniki, która mogła by w ogóle nie istnieć, bo jest kompletnie nie istotna. Ja tek nie uważam dlatego np. nie jestem w stanie oglądać Fonteyn która artystką była znakomitą ale techniki w ogole nie miała.
Są też osoby dla ktorych najważniejsza jest technika. Ja od nich jestem jak nadalej. Ponieważ uważ że jest to puste i przypomina sport a nie sztukę.
Ale walczyć będę ze stereotypem że balet rosyjski jest sportowy. Jest to tym śmieszniejsze że wyraz artystyczny rosjan jest na żywo często nie do przetrawienie dla polaków czy europejczyków w ogóle. Balet rosjyski cechuje się przecież bardzo szerokim gestem, bardzo mocną charakteryzacją. Wreszcie charakterystycznym stylem (manierą), gdzie szczególnie petersburski jest wyjątkowo szlachetnych, arystokratyczny i artystycznych. I to wszystko jest w połączeniu ze zdumiewającą techniką, w której faktycznie są bezkonkurencyjni. I dlatego uważam że są najlepsi, bo potrafią połączyć obydwie strony tańca i mają w tym jeszcze niesamowitą duszę.
A że często piszę o technice itd. Balet się zmienia.....i nie można wiecznie siedzieć 50 czy 30 lat temu. A znowu jest tak że Rosja (Mariinka i Bolszoj) wyznacza standardy. I dziś jak się widzi gwiazdy np. Royal Ballet z arabesque na 90* czy a la seconde 120* to jest przykre. Bo to zakłuca inne elemntu które są znakomite.
I takie podsumowanie. W/g mnie sztuka baletowa jest pełna wyłącznie gdy się połączy technikę z wyrazem artystycznym.
p.s.
[quote:5a7bde569e]profilu produkcyjnego Teatru Maryjskiego[/quote:5a7bde569e]
tym stwierdzeniem jestem zniesmaczony i uważam że jest ono chamskie, wulgarne i nie na miejscu, ponieważ mówimy o wybitnych artystach a nie o puszkach z fabryki
Pewnie po sporej części moich postów że jestem zwolennikiem "sportowego" traktowania tańca. Nic bardziej mylnego. Ja uważam że technika jest wyłącznie ŚRODKIEM a nie celem samym w sobie. Dletego uważam za strasznie niesprawiedliwe traktowanie w takich kategoriach baletu rosyjskiego (którego będę już chyba do końca zwolennikiem).
Jedno jest faktem tak BYŁO. I z tym nie ma co dyskutować. W pierwszej połowie 20 wieku rosjanie byli wręcz maszynami. ALE....... to były czasy gdzie tylko w rosji tak naprawdę istniał balet a tancerze z innych części świata nawet jak byli to sprawiali za przeproszeniem wrażenie niepełnosprawnych. Zresztą wtedy panowal zupełnie inny styl, gest itd. Ale nagranie Korsarza z '58 z Sizową i Nurjejewem dalej powala (szczególnie ona)
Tylko że balet rosyjski bardzo się zmienił.
W balecie liczy się w dużym uproszczeniu wyraz artystyczny i technika. Ale jedno bez drugiego jest niepełne. Są osoby które cenią tylko i wyłącznie wyraz w oderwaniu od techniki, która mogła by w ogóle nie istnieć, bo jest kompletnie nie istotna. Ja tek nie uważam dlatego np. nie jestem w stanie oglądać Fonteyn która artystką była znakomitą ale techniki w ogole nie miała.
Są też osoby dla ktorych najważniejsza jest technika. Ja od nich jestem jak nadalej. Ponieważ uważ że jest to puste i przypomina sport a nie sztukę.
Ale walczyć będę ze stereotypem że balet rosyjski jest sportowy. Jest to tym śmieszniejsze że wyraz artystyczny rosjan jest na żywo często nie do przetrawienie dla polaków czy europejczyków w ogóle. Balet rosjyski cechuje się przecież bardzo szerokim gestem, bardzo mocną charakteryzacją. Wreszcie charakterystycznym stylem (manierą), gdzie szczególnie petersburski jest wyjątkowo szlachetnych, arystokratyczny i artystycznych. I to wszystko jest w połączeniu ze zdumiewającą techniką, w której faktycznie są bezkonkurencyjni. I dlatego uważam że są najlepsi, bo potrafią połączyć obydwie strony tańca i mają w tym jeszcze niesamowitą duszę.
A że często piszę o technice itd. Balet się zmienia.....i nie można wiecznie siedzieć 50 czy 30 lat temu. A znowu jest tak że Rosja (Mariinka i Bolszoj) wyznacza standardy. I dziś jak się widzi gwiazdy np. Royal Ballet z arabesque na 90* czy a la seconde 120* to jest przykre. Bo to zakłuca inne elemntu które są znakomite.
I takie podsumowanie. W/g mnie sztuka baletowa jest pełna wyłącznie gdy się połączy technikę z wyrazem artystycznym.
p.s.
[quote:5a7bde569e]profilu produkcyjnego Teatru Maryjskiego[/quote:5a7bde569e]
tym stwierdzeniem jestem zniesmaczony i uważam że jest ono chamskie, wulgarne i nie na miejscu, ponieważ mówimy o wybitnych artystach a nie o puszkach z fabryki