jak uczyć dzieci???
No wiec moje dzieciaki sa ruchliwe i nie sluchaja sie, ciezko je ogarnac chociaz nie placza (chyba ze sie wywroca) ale jednak wieksza czesc zajec sie bawimy a tylko troszke jest podstaw klasyki bo one nie chca tego robic wola zabawy w ksiezniczki :P Myslalam zeby moze wprowadzic jakis wesoly uklad taneczny do nauki ale niewiem czt beda chcialy sie kroczkow uczyc. Co myslicie?
-
Sagittaire
- Posty: 2810
- Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am
-
Chiaranzana
- Posty: 349
- Rejestracja: czw maja 28, 2009 11:41 am
W rozmaitych klubach malucha itp. raczej nie wymagają uprawnień instruktorskich, ukończenie SB jest dla nich wystarczającym argumentem;). Mnie całkiem niedawno zaproponowano prowadzenie zajęć z takimi maluchami, pomimo, że nie mam żadnych uprawnień instruktorskich/pedagogicznych itd. Odmówiłam, bo moje obycie z takimi dziećmi jest prawie zerowe.
Niestety, ustawa nie nakłada obowiązku posiadania uprawnień instruktorskich do prowadzenia zajęć rekreacyjnych, w tym nauki tańca. Można je posiadać, ale nie trzeba. Niektóre szkoły wymagają tego od swoich instruktorów ( bo zawsze lepiej jak instruktor ma pojęcie o anatomii, psychologii i metodyce nauczania), ale inne wolą mniej wykształconych, ale za to tanich.
Tak więc wiele tu zależy od uczciwości nauczyciela wobec siebie. Albo przyjmuje zlecenie, bo ma ku temu kwalifikacje (lub też w trybie ekspresowym się doucza:literatura, praktyki), albo uczciwie mówi, że nie ma pojęcia, jak taką grupę prowadzić.
Małe dzieci trzeba lubić i trzeba wiedzieć co nieco o rozwoju dziecka.
Podobnie jak trzeba mieć inną wiedzę, by prowadzić grupę seniorów (oj, potrafią nie słuchać instruktora i pracować na kontuzje) i kobiety w ciąży ( to już w ogóle poważniejsza sprawa i bez uprawnień lepiej sie nie brać, bo cokolwiek się zdarzy, a czasem się zdarza, jako pierwszy winny będzie taniec).
Tak więc - w ogóle ktokolwiek zamierza brać się za nauczanie, jeśli nie ma jeszcze kwalifikacji - to moim zdaniem powinien mieć mentora, który go będzie na początku prowadził i odpowiadał na pytania.
Tak więc wiele tu zależy od uczciwości nauczyciela wobec siebie. Albo przyjmuje zlecenie, bo ma ku temu kwalifikacje (lub też w trybie ekspresowym się doucza:literatura, praktyki), albo uczciwie mówi, że nie ma pojęcia, jak taką grupę prowadzić.
Małe dzieci trzeba lubić i trzeba wiedzieć co nieco o rozwoju dziecka.
Podobnie jak trzeba mieć inną wiedzę, by prowadzić grupę seniorów (oj, potrafią nie słuchać instruktora i pracować na kontuzje) i kobiety w ciąży ( to już w ogóle poważniejsza sprawa i bez uprawnień lepiej sie nie brać, bo cokolwiek się zdarzy, a czasem się zdarza, jako pierwszy winny będzie taniec).
Tak więc - w ogóle ktokolwiek zamierza brać się za nauczanie, jeśli nie ma jeszcze kwalifikacji - to moim zdaniem powinien mieć mentora, który go będzie na początku prowadził i odpowiadał na pytania.
Kilka razy widziałam ogłoszenie typu: 'poszukiwany animator tańca dla dzieci w takim a takim wieku, wymagania- umuzykalnienie i dobry kontakt z dziećmi'.
Teraz taniec jest takim trendem, że organizuje się wszystko co można by nazwać rytmiką;), mam nadzieję, że nie określają tego jako balet dla dzieci :roll:
Teraz taniec jest takim trendem, że organizuje się wszystko co można by nazwać rytmiką;), mam nadzieję, że nie określają tego jako balet dla dzieci :roll:
Prowadzenie zajęć grupowych z małymi dziećmi to piekielnie trudna sprawa zwlasza kiedy te zajecia dotyczą technik ruchowych. Wiem coś o tym bo uczę dzieci w prywatnej szkole podst. jazdy na łyżwach.
Wprawdzie nie jestem pedagogiem ale intuicyjnie wyczuwam co w danej główce za moment sie wykluje.
Dzieci to miniatura rodziców i jak na dłoni widać kim oni z charakteru są.
Czasem jest przyjemnie kiedy dziecko zadziwiajaco szybko opanuje dany element techniczny i jesli dać mu umiejetna pochwalę to zmienia sie nie do poznania. W druga strone to niestety nie działa i karać nie wolno nawet słownie, pozotaje tylko granie na ambicji ew. wyszukiwanie takich cwiczeń ktore z satysfakja wykona i bedzie je można pochwalić. :)
Wprawdzie nie jestem pedagogiem ale intuicyjnie wyczuwam co w danej główce za moment sie wykluje.
Dzieci to miniatura rodziców i jak na dłoni widać kim oni z charakteru są.
Czasem jest przyjemnie kiedy dziecko zadziwiajaco szybko opanuje dany element techniczny i jesli dać mu umiejetna pochwalę to zmienia sie nie do poznania. W druga strone to niestety nie działa i karać nie wolno nawet słownie, pozotaje tylko granie na ambicji ew. wyszukiwanie takich cwiczeń ktore z satysfakja wykona i bedzie je można pochwalić. :)
-
Sagittaire
- Posty: 2810
- Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am
F-z moich doświadczeń z dziećmi mam tę samą myśl... dokładnie tę samą (co do tego, ze dzieci są kopią rodziców: ich charakterów i zachowań i w nich jak w soczewce odbijają się rodzice).
Co do kwalifikacji, to czasem pedagog po studiach jest do niczego, a ktoś kto kocha taniec i robi pewne rzeczy "na czuja"jest rewelacyjnym nauczycielem i łapie bardzo fajny kontakt z dziećmi. Zatem w przypadku takich maluszków, gdybym to ja miała organizować zajęcia-chyba bardziej szukała bym dobrego praktyka niż osobę z kursami itd. Bo w psychologii i pedagogice jest tak, ze można zrobić doktorat z tych dziedzin, a jak nie ma się intuicji i czegos w sobie to jest się psychologiem/pedagogiem do kitu. O ile jednak w przypadku SB itd wymóg studiów jest celowy, bo to już wyższa szkoła jazdy, to z takimi maluszkami, to sama nie wiem, czy jest to takie ważne....
Co do kwalifikacji, to czasem pedagog po studiach jest do niczego, a ktoś kto kocha taniec i robi pewne rzeczy "na czuja"jest rewelacyjnym nauczycielem i łapie bardzo fajny kontakt z dziećmi. Zatem w przypadku takich maluszków, gdybym to ja miała organizować zajęcia-chyba bardziej szukała bym dobrego praktyka niż osobę z kursami itd. Bo w psychologii i pedagogice jest tak, ze można zrobić doktorat z tych dziedzin, a jak nie ma się intuicji i czegos w sobie to jest się psychologiem/pedagogiem do kitu. O ile jednak w przypadku SB itd wymóg studiów jest celowy, bo to już wyższa szkoła jazdy, to z takimi maluszkami, to sama nie wiem, czy jest to takie ważne....
[quote:b16b220aa2="Sagittaire"]to z takimi maluszkami, to sama nie wiem, czy jest to takie ważne...[/quote:b16b220aa2]
Wazne jest tylko o tyle aby przez niewlaściwe wymagania nie zrobić im krzywdy bo one z reguły wszystko chcą. A tak naprawde to trzeba mieć oczy w koło głowy bo ani sie nie obejrzysz jak jedno drugiemu przywali bryłką wygrzebanego gdzieś lodu albo popchnie :roll:
Wazne jest tylko o tyle aby przez niewlaściwe wymagania nie zrobić im krzywdy bo one z reguły wszystko chcą. A tak naprawde to trzeba mieć oczy w koło głowy bo ani sie nie obejrzysz jak jedno drugiemu przywali bryłką wygrzebanego gdzieś lodu albo popchnie :roll: