Ajajaj... Najpierw internet zaczął "się psuć", ale to się psucie polegało na tym, że było zwarcie w kabelku od internetu, który jest gdzieś tam pod ziemią... i się naprawić nie dało

A potem, jakby tego było mało "się popsuł" komputer. Okazało się, że wszystko prócz dysku twardego się spaliło...
Nie żebym była uzależniona od internetu, czy coś, ale po prostu czegoś mi brakowało. A tym czymś było nasze forum i drodzy Forumowicze
Całe szczęście ktoś wymyślił akcję pod tytułem "cała Częstochowa kupuje bez vatu" i wszystko wróciło do normy
