Nauka w OSB a metody siłowe niektórych pedagogów
Ostrzegam, że może być przydługo.
Mam dwa słowa :wink: do Kory:
1. Nie wiem, czy nie umiesz czytać, ze zrozumieniem, czy też po prostu poniosły Cię emocje (ewentualność, że zrobiłaś to celowo wykluczam, bo wtedy straciłabym do Ciebie cały szacunek), tak czy inaczej zupełnie wypaczyłaś sens moich słów.
I tak;
"...Nie wiedzieliśmy jakie panują w szkołach baletowych zwyczaje, więc się nie dziw naszym "szokiem...".
Nie wkładaj w moje usta słów, których nigdy nie powiedziałam - w żadnym poście nie pisałam, że dziwi mnie Twoje zaskoczenie sytuacją w jakiej znalazło się Twoje dziecko.
I dalej:
"...jak sugerujesz - przestać być tchórzem i ....... zabrać dziecko ze szkoły..."
To już świadoma manipulacja moją wypowiedzią.
Prostuję więc:
Nie sugeruję, tylko mówię wprost, że w sytuacji jaką opisujesz, tchórzostwem będzie:
- zabranie uzdolnionego dziecka ze szkoły bez podjęcia żadnych kroków mających na celu umożliwienie mu skończenia w/w szkoły w warunkach jakie gwarantuje mu polskie prawo (tzn. bez doświadczania przemocy fiycznej i psychicznej ze strony osób dorosłych w tym przypadku pedagogów).
- pozostawienie dziecka w takich warunkach bez podjęcia żadnych kroków.
A teraz jeszcze kilka słów do przemyślenia na koniec:
Piszesz:
"...Teraz wiemy, że to są ogólnie przyjęte zwyczaje (popychanie, krzyki i podduszania) i wiemy również, że tych zwyczajów się nie cofnie ! ..."
Taka postawa to bezrefleksyjny konformizm.
Gdyby każdy człowiek prezentował podobne poglądy, bylibyśmy w tej chwili cywilizacyjnie daleko przed wymyśleniem koła. Kiedyś ogólnie przyjętym zwyczajem było, że kobieta nie miała żadnych praw obywatelskich, nie miała prawa się kształcić, głosować itd. To, że Ty jako kobieta masz prawo założyć spodnie, iść na studia i do urny zawdzięczasz kobietom, które podjęły walkę z tymi zasadami, bo nie wyrażały na nie zgody.
Ty nie musisz o nic walczyć, bo Twoje dziecko ma PRAWO uczyć się w szkole baletowej bez przemocy a Twoim OBOWIĄZKIEM rodzica jest mu takie warunki zapewnić.
Rozumiesz to?
Matka, która biernie przygląda się jak ktoś bije jej dziecko, albo je wyzywa jest współwninna, bo do jej obowiązków należy zapewnić dziecku życie bez przemocy.
Po przeczytaniu Twoich wszystkich postów dochodzę do wniosku, że napisałaś tu, bo nie czułaś się dobrze, z tym, że wpakowałaś dziecko w taką sytuację i szukasz przyzwolenie na swoje "nic nie robienie" z tym problemem.
Ale moje zdanie jest takie, że jeśli masz wyrzuty sumienia - to zasłużenie.
I tak naprawdę, sumienie przestanie Cię gryźć dopiero wtedy gdy zamiast szukać usprawiedliwień pójdziesz do szkoły i zaczniesz coś w tej sprawie robić.
Proszę - wykorzystaj czas, który byś poświęciła na odpisywanie mi tutaj na przemyślenie tego co napisałam - może mam przynajmniej ziarnko racji i warto chociaż spróbować?
Pozdrawiam :)
Mam dwa słowa :wink: do Kory:
1. Nie wiem, czy nie umiesz czytać, ze zrozumieniem, czy też po prostu poniosły Cię emocje (ewentualność, że zrobiłaś to celowo wykluczam, bo wtedy straciłabym do Ciebie cały szacunek), tak czy inaczej zupełnie wypaczyłaś sens moich słów.
I tak;
"...Nie wiedzieliśmy jakie panują w szkołach baletowych zwyczaje, więc się nie dziw naszym "szokiem...".
Nie wkładaj w moje usta słów, których nigdy nie powiedziałam - w żadnym poście nie pisałam, że dziwi mnie Twoje zaskoczenie sytuacją w jakiej znalazło się Twoje dziecko.
I dalej:
"...jak sugerujesz - przestać być tchórzem i ....... zabrać dziecko ze szkoły..."
To już świadoma manipulacja moją wypowiedzią.
Prostuję więc:
Nie sugeruję, tylko mówię wprost, że w sytuacji jaką opisujesz, tchórzostwem będzie:
- zabranie uzdolnionego dziecka ze szkoły bez podjęcia żadnych kroków mających na celu umożliwienie mu skończenia w/w szkoły w warunkach jakie gwarantuje mu polskie prawo (tzn. bez doświadczania przemocy fiycznej i psychicznej ze strony osób dorosłych w tym przypadku pedagogów).
- pozostawienie dziecka w takich warunkach bez podjęcia żadnych kroków.
A teraz jeszcze kilka słów do przemyślenia na koniec:
Piszesz:
"...Teraz wiemy, że to są ogólnie przyjęte zwyczaje (popychanie, krzyki i podduszania) i wiemy również, że tych zwyczajów się nie cofnie ! ..."
Taka postawa to bezrefleksyjny konformizm.
Gdyby każdy człowiek prezentował podobne poglądy, bylibyśmy w tej chwili cywilizacyjnie daleko przed wymyśleniem koła. Kiedyś ogólnie przyjętym zwyczajem było, że kobieta nie miała żadnych praw obywatelskich, nie miała prawa się kształcić, głosować itd. To, że Ty jako kobieta masz prawo założyć spodnie, iść na studia i do urny zawdzięczasz kobietom, które podjęły walkę z tymi zasadami, bo nie wyrażały na nie zgody.
Ty nie musisz o nic walczyć, bo Twoje dziecko ma PRAWO uczyć się w szkole baletowej bez przemocy a Twoim OBOWIĄZKIEM rodzica jest mu takie warunki zapewnić.
Rozumiesz to?
Matka, która biernie przygląda się jak ktoś bije jej dziecko, albo je wyzywa jest współwninna, bo do jej obowiązków należy zapewnić dziecku życie bez przemocy.
Po przeczytaniu Twoich wszystkich postów dochodzę do wniosku, że napisałaś tu, bo nie czułaś się dobrze, z tym, że wpakowałaś dziecko w taką sytuację i szukasz przyzwolenie na swoje "nic nie robienie" z tym problemem.
Ale moje zdanie jest takie, że jeśli masz wyrzuty sumienia - to zasłużenie.
I tak naprawdę, sumienie przestanie Cię gryźć dopiero wtedy gdy zamiast szukać usprawiedliwień pójdziesz do szkoły i zaczniesz coś w tej sprawie robić.
Proszę - wykorzystaj czas, który byś poświęciła na odpisywanie mi tutaj na przemyślenie tego co napisałam - może mam przynajmniej ziarnko racji i warto chociaż spróbować?
Pozdrawiam :)
Sądze, że to Ty nie przeczytałaś (ze zrozumieniem) mojego ostatniego postu ! Mojego dziecka ( na szczęście!) ta przemoc nie dotyczy !!! Pisałam w imieniu innych rodziców !!! I napisałam również, że [b:3c5d241c92]będziemy współpracować z psychologiem szkolnym [/b:3c5d241c92]! Który jest od tego, żeby pomóc nam i naszym dzieciom! Psycholog będzie naszym mediatorem, więc nie zarzucaj nam bierności !
Nie zwróciłaś uwagi na to zdanie ? Szkoda, zaoszczędziłabyś sobie pisania cynicznych uwag pod moim adresem.
[quote:3c5d241c92]ewentualność, że zrobiłaś to celowo wykluczam, bo wtedy straciłabym do Ciebie cały szacunek[/quote:3c5d241c92]
Tak winny temu jest mój niski iloraz inteligencji. Więc mam cichą nadzieję, że nie stracę u Ciebie szacunku.
Nie zwróciłaś uwagi na to zdanie ? Szkoda, zaoszczędziłabyś sobie pisania cynicznych uwag pod moim adresem.
[quote:3c5d241c92]ewentualność, że zrobiłaś to celowo wykluczam, bo wtedy straciłabym do Ciebie cały szacunek[/quote:3c5d241c92]
Tak winny temu jest mój niski iloraz inteligencji. Więc mam cichą nadzieję, że nie stracę u Ciebie szacunku.
Kora, ze swojej strony powiedziałam już wszystko co myślę i nie widzę sensu dalszej dyskusji w tym wątku, na priva zresztą również, bo nie były i nie są moją intencją przepychanki słowne z Tobą, a widzę, że wszystko zmierza w tym kierunku. :(
Czytałam uważnie wszystkie Twoje posty. W tym co piszesz widzę dużo sprzeczności, więc przyznaję, mogłam wszystkiego nie zrozumieć. :wink:
Nie jestem cyniczna tylko szczera - czasami oznacza to krytykę, tak jak w tym wypadku. Jeśli będziesz dalej pisała na tym forum pewnie nie raz doświadczysz ode mnie ciepłego słowa i wsparcia, ale wtedy też będziesz miała gwaranjcę, że moja opinia jest szczera.
Każdy kij ma dwa końce. :wink:
Nie zarzucam Ci braku inteligencji, a szanuję wszystkich tutaj bez względu na to, czy ich opinie zgadzają się z moimi, czy też się od nich różnią.
Nie szanuję zaś pewnych postaw - i tego dotyczyły moje posty.
Pozdrawiam
Czytałam uważnie wszystkie Twoje posty. W tym co piszesz widzę dużo sprzeczności, więc przyznaję, mogłam wszystkiego nie zrozumieć. :wink:
Nie jestem cyniczna tylko szczera - czasami oznacza to krytykę, tak jak w tym wypadku. Jeśli będziesz dalej pisała na tym forum pewnie nie raz doświadczysz ode mnie ciepłego słowa i wsparcia, ale wtedy też będziesz miała gwaranjcę, że moja opinia jest szczera.
Każdy kij ma dwa końce. :wink:
Nie zarzucam Ci braku inteligencji, a szanuję wszystkich tutaj bez względu na to, czy ich opinie zgadzają się z moimi, czy też się od nich różnią.
Nie szanuję zaś pewnych postaw - i tego dotyczyły moje posty.
Pozdrawiam
Koro --- nie denerwuj się na nas-wszyscy chcemy Tobie i tym dzieciom pomóc. Radziłabym Tobie i innym rodzimoc w których imieniu działasz zglosić ten fakt dyrekcji szkoły.ALE NAJPIERW NALEŻAŁOBY POWIADOMIĆ TĄ NAUCZYCIELKI_TYRANA-porozmawiac z nią. Jezeli zaczniecie działaś dookola omijając ową Panią to nie będzie dobrze. A potem isć z tym dalej -wyzej--taka jest droga Koro.
Moje dziecko tez ma szczęście, bo po mojej inteerwencji ma godziwe warunki w szkole.
Nie rozumiem jak mówisz, że warunków w szkolach nie da sie zmienic, bo to taki typ nauczania i specyfika szkoly...--jestes w błędzie, pare lat wstecz dzieci w szkolach baletowych byly torturowane, bod wyprostowaną nogą nauczycielka trzymala zapaloną zapalniczkę , abo stosowala kłucia po pośladkach w celu srężenia-- i co myślisz, ze tak od siebie te NAUCZYCIELKI odeszly od tego typu nauczania. NIE zrobili to rodzice dzieci, którzy nie mogli bezczynnie przygladać sie takimi metodą. Może stoisz trochę z boku, bo caly czas powtarzasz, ze twoje dziecko ma super nauczyciela. Ale Ty jako matka , która dostałaś sygnaly o takim zachowaniu powinnaś stanąś w obronie tych pozostalych dzieci---- wlaśnie tymbardziej TY mozesz wskórac wiecej-powolując sie ze w klasie twojego dziecka są inne lepsze metody, które przynoszą efekty.
A tak na marginesie--- moje dziecko jest w 3klasie OSB i ma nauczycielkę od klasyki------ często sie zmieniają nauczyciele, wiec może być prawdopodobne, ze twoje dziecko dostanie OWĄ nauczycielkę w późniejszej klasie. A wówczas obudzisz sie z ręka w nocniku-- bo inni rodzice nie podejmą działania, bo im się polepszy sytuacja. Więc nie śpij kobieto działaj//// :D
Moje dziecko tez ma szczęście, bo po mojej inteerwencji ma godziwe warunki w szkole.
Nie rozumiem jak mówisz, że warunków w szkolach nie da sie zmienic, bo to taki typ nauczania i specyfika szkoly...--jestes w błędzie, pare lat wstecz dzieci w szkolach baletowych byly torturowane, bod wyprostowaną nogą nauczycielka trzymala zapaloną zapalniczkę , abo stosowala kłucia po pośladkach w celu srężenia-- i co myślisz, ze tak od siebie te NAUCZYCIELKI odeszly od tego typu nauczania. NIE zrobili to rodzice dzieci, którzy nie mogli bezczynnie przygladać sie takimi metodą. Może stoisz trochę z boku, bo caly czas powtarzasz, ze twoje dziecko ma super nauczyciela. Ale Ty jako matka , która dostałaś sygnaly o takim zachowaniu powinnaś stanąś w obronie tych pozostalych dzieci---- wlaśnie tymbardziej TY mozesz wskórac wiecej-powolując sie ze w klasie twojego dziecka są inne lepsze metody, które przynoszą efekty.
A tak na marginesie--- moje dziecko jest w 3klasie OSB i ma nauczycielkę od klasyki------ często sie zmieniają nauczyciele, wiec może być prawdopodobne, ze twoje dziecko dostanie OWĄ nauczycielkę w późniejszej klasie. A wówczas obudzisz sie z ręka w nocniku-- bo inni rodzice nie podejmą działania, bo im się polepszy sytuacja. Więc nie śpij kobieto działaj//// :D
[quote:c479e03740="DariaD14"][...]niektórym dzieciom zalezy na tej szkole. HHHMMmm 10 latkowie lubia luz, błogość i bieganie po podwórku--wiec nie mów mi że dzieciom aż tak bardzo zależy po 2miesiaćach w szkole i "szarpiacej, krzyczacej, popychajacej nauczycielce, BO TO BZDURRRAAAAAAAAAA.[/quote:c479e03740]
Zdziwiłabyś się.
Znam z autopsji przypadek (niejeden), który jest dokładnie zaprzeczeniem tego, co piszesz - nie dość, że to właśnie dziecko namawiało rodziców na egzamin do OSB, to jeszcze było/ jest zafascynowane lekcjami tańca już od pierwszego miesiąca w OSB (i co ciekawe, to nie przechodzi - pomimo trudności, uwag, początkowych plie na dłuuugie takty).
Zdziwiłabyś się.
Znam z autopsji przypadek (niejeden), który jest dokładnie zaprzeczeniem tego, co piszesz - nie dość, że to właśnie dziecko namawiało rodziców na egzamin do OSB, to jeszcze było/ jest zafascynowane lekcjami tańca już od pierwszego miesiąca w OSB (i co ciekawe, to nie przechodzi - pomimo trudności, uwag, początkowych plie na dłuuugie takty).
ano własnie, mogę tylko powtórzyć, ze to zalezy od osobowości dziecka i tego czy tanieć (balet) na prawde pokochało. jedna z tancerek mówiła o potrzebnej do nauki baletu dojrzałości i... smutku, bo to cieżka praca. Więć wytrwanie w takiej szkole zalezy w równym stopniu od nastawienia rodziców, wsparcia, reakcji na różne zwyczaje panujace w OSB (taka specyfika), jak i od nastawienia dziecka. Czy narażac na to swoje dziecko? Tylko Ty mozesz to roztrzygnąć. zalezy tez jak bardzo dziecku zalezy i na ile ono samo będzie gotowe znosić naukę w OSB. Ja chciałam iśc do baletówki, moja mama (sorry, ze się powtarzam, ale mamy sporo osób niwych na forum) powiedziała "po moim trupie" i ja nie wracałam do tego tematu. Czyli az tak bardzo nie chciałam i teraz bardzo się z tego ciesze ;)
Wiatm .Przeczytałem tylko kilka pierwszych wątków - między inn. o synu Darii i twierdze ,ze juz minęły czasy "reżimu" na lekcji t.klasycznego ( choć młodzież jest dużo trudniejsza ) sam uczę to wiem .Ale dlaczego nie zastosować w pewnym rodzaju "partnerstwa" w relacjach uczeń - nauczyciel oczywisćie w granicach rozsądku .Nie zawsze krzykiem wyegzekwuje się zamierzony cel , może być wręcz przeciwnie nie mówiać już o jakimkolwiek biciu !!!! to już chyba nie te czasy !!!!! 8) Jestem przeciw takiemu traktowaniu uczniów - bicie - niby nie kontrolowane ale ..................................dopowiedźcie sobie sami ....Nie można dać wejść sobie na głowę uczniom ale ..........zaszwe jest to "ale " gdzie jest granica .....i ze strony nauczyciela al i także ucznia ............żadna ze stron nie powinna przekroczyć tej granicy ....oj już filozoficznie sie prawie rozpisałem :D