DIETA ODCHUDZAJĄCA
Nie wiem, co jest ze mną nie tak, ale niezależnie ile jem, co jem i o jakiej porze - wyglądam tak samo. Uwielbiam nocne kolacje, intensywne smaki i słodycze. Ruszam się raczej dużo, ale nie mam aż tak intensywnych treningów, jak większość z Was(nie zajmuję się "praktycznie" baletem).
Przyznaję jednak, że taki stan utrzymuje się od czasu, kiedy kilka lat temu razem z siostrą i mamą "przestawiłyśmy" się na wegetarianizm. Mniej więcej w tamtym czasie przestałam już rosnąć...więc myślę, że to również ma spory wpływ na utrzymywanie się stałej wagi.
Póki co, nie trenuję silnej woli i z radością przeobrażam się w Potwora Ciasteczkowego. :lol:
Przyznaję jednak, że taki stan utrzymuje się od czasu, kiedy kilka lat temu razem z siostrą i mamą "przestawiłyśmy" się na wegetarianizm. Mniej więcej w tamtym czasie przestałam już rosnąć...więc myślę, że to również ma spory wpływ na utrzymywanie się stałej wagi.
Póki co, nie trenuję silnej woli i z radością przeobrażam się w Potwora Ciasteczkowego. :lol:
[quote:419eb399fa="Alicja"]Nie wiem, co jest ze mną nie tak, ale niezależnie ile jem, co jem i o jakiej porze - wyglądam tak samo. Uwielbiam nocne kolacje, intensywne smaki i słodycze. Ruszam się raczej dużo, ale nie mam aż tak intensywnych treningów, jak większość z Was(nie zajmuję się "praktycznie" baletem).
Przyznaję jednak, że taki stan utrzymuje się od czasu, kiedy kilka lat temu razem z siostrą i mamą "przestawiłyśmy" się na wegetarianizm. Mniej więcej w tamtym czasie przestałam już rosnąć...więc myślę, że to również ma spory wpływ na utrzymywanie się stałej wagi.
Póki co, nie trenuję silnej woli i z radością przeobrażam się w Potwora Ciasteczkowego. :lol:[/quote:419eb399fa]
Może jesz za mało białka albo czegoś innego? wegetarianom często brakuje żelaza...
[size=9:419eb399fa]Migotka--> napisałaś 11111 post w pogadalni :) gratulacje :D[/size:419eb399fa]
Przyznaję jednak, że taki stan utrzymuje się od czasu, kiedy kilka lat temu razem z siostrą i mamą "przestawiłyśmy" się na wegetarianizm. Mniej więcej w tamtym czasie przestałam już rosnąć...więc myślę, że to również ma spory wpływ na utrzymywanie się stałej wagi.
Póki co, nie trenuję silnej woli i z radością przeobrażam się w Potwora Ciasteczkowego. :lol:[/quote:419eb399fa]
Może jesz za mało białka albo czegoś innego? wegetarianom często brakuje żelaza...
[size=9:419eb399fa]Migotka--> napisałaś 11111 post w pogadalni :) gratulacje :D[/size:419eb399fa]
Ja wczoraj wyruszyłam pierwszy raz w tym sezonie na łyżworolki i zrobiłam 22 km :D to wychodzi prawie 1000 kcalori spalone :P tak sobie teraz pomyślałam ze jakbym jadła około 1000 kcal dziennie i dziennie robiła 22 km to w tydzien spadłoby mi 2 kg tłuszczu :D
:P pozatym odkryłam nowy sposób na skuteczne zachamowanie głodu - kawa z 12 łyzeczek bez mleczka i cukru :P po paru łykach odechciewa się patrzec na cokolwiek :P
:P pozatym odkryłam nowy sposób na skuteczne zachamowanie głodu - kawa z 12 łyzeczek bez mleczka i cukru :P po paru łykach odechciewa się patrzec na cokolwiek :P
heh...ja mam mieszane uczycia co do wszelkich wspomagaczy odchudzania.. nie weim czy chrom, ocet jablkowy, l-karnityna, itp cos daja... czy jest to chwyt marketingowy. kiedy sama bralam nie widzialam rozniczy bo one maja tylko pomagac,a i tak potrzebna jest nasza silna wola.. :) moje zdanie.. nie nalezy polegac wyłącznie na tabletkach,:) tak więc życze tylko wam i sobie silnej woli :)
Są takie suplementy (chociaż wtedy to już raczej nazywa się je dopingiem heh), które faktycznie coś dają - mianowicie bardzo wspomagaja odchudzanie. Oczywiście nic za darmo, większość osób twierdzi, że wywołują znacznie więcej szkód niż pożytku, bo czymże jest utrata wagi w porównaniu z ryzykiem utraty zdrowia? No ale to jest już wybór indywidualny.
Tak czytam sobie ten wątek, i cały czas nie mogę czegoś zrozumieć. Tyle tu piszę o bezsensowności głodówek, róznych "diet-cud", a większość z was i tak nadal swoje, o tym, żeby nie jeść i takie tam. To ja się tyle naszukuję (bo już dość długo się tym interesuję, i to już od paru dobrych lat, czysto 'hobbystycznie' [size=9:0b23e7f0a1]/bo na dietetykę [size=7]lub fizjoterapię[/size:0b23e7f0a1] zdawać raczej nie będę - kiedyś o tym myślałam, ale potem mi przeszło ;)[/size]/, żeby znaleźć jakieś wiarygodne informacje i przede wszystkim efektywne (bo w tutaj często zmieniają się podejścia, są nowe badania, wyniki, teorie, etc.), a to jak widzę na niewiele się zdaje, bo każda jak widać woli nadal wierzyć w jakąś "tygodniową dietę-cud", która jest równie nieskuteczna co atrakcyjna. Może dlatego, że odzywanie się i opracowanie sobie i późniejsze przestrzeganie porządnej - normalnej i zdrowej - diety jest dość trudne, no i wymaga widać za dużo wysiłku i poświęcecnia, bo nawyki nie jest tak łatwo zmienić. A inaczej się po prostu nie da, choćby się nie wiem jak chciało. Chyba że chce się w najłagodniejszym przypadku rozregulować sobie metabolizm.
Tak czytam sobie ten wątek, i cały czas nie mogę czegoś zrozumieć. Tyle tu piszę o bezsensowności głodówek, róznych "diet-cud", a większość z was i tak nadal swoje, o tym, żeby nie jeść i takie tam. To ja się tyle naszukuję (bo już dość długo się tym interesuję, i to już od paru dobrych lat, czysto 'hobbystycznie' [size=9:0b23e7f0a1]/bo na dietetykę [size=7]lub fizjoterapię[/size:0b23e7f0a1] zdawać raczej nie będę - kiedyś o tym myślałam, ale potem mi przeszło ;)[/size]/, żeby znaleźć jakieś wiarygodne informacje i przede wszystkim efektywne (bo w tutaj często zmieniają się podejścia, są nowe badania, wyniki, teorie, etc.), a to jak widzę na niewiele się zdaje, bo każda jak widać woli nadal wierzyć w jakąś "tygodniową dietę-cud", która jest równie nieskuteczna co atrakcyjna. Może dlatego, że odzywanie się i opracowanie sobie i późniejsze przestrzeganie porządnej - normalnej i zdrowej - diety jest dość trudne, no i wymaga widać za dużo wysiłku i poświęcecnia, bo nawyki nie jest tak łatwo zmienić. A inaczej się po prostu nie da, choćby się nie wiem jak chciało. Chyba że chce się w najłagodniejszym przypadku rozregulować sobie metabolizm.
[quote:c832d862fa="Joanna"]Tak czytam sobie ten wątek, i cały czas nie mogę czegoś zrozumieć. Tyle tu piszę o bezsensowności głodówek, róznych "diet-cud", a większość z was i tak nadal swoje, o tym, żeby nie jeść i takie tam. To ja się tyle naszukuję (bo już dość długo się tym interesuję, i to już od paru dobrych lat, czysto 'hobbystycznie' [size=9:c832d862fa]/bo na dietetykę [size=7]lub fizjoterapię[/size:c832d862fa] zdawać raczej nie będę - kiedyś o tym myślałam, ale potem mi przeszło ;)[/size]/, żeby znaleźć jakieś wiarygodne informacje i przede wszystkim efektywne (bo w tutaj często zmieniają się podejścia, są nowe badania, wyniki, teorie, etc.), a to jak widzę na niewiele się zdaje, bo każda jak widać woli nadal wierzyć w jakąś "tygodniową dietę-cud", która jest równie nieskuteczna co atrakcyjna.[/quote:c832d862fa]
Mysle ze kazdy probuje na swoj sposob. Poczatkowo do mnie tez nie docieralo jak np jedzenie 5 razy dzienie moze pomoc w chudnieciu a teraz sama to sprawdzam. Wydaje mi sie ze kazdy musi zobaczyc co tak naprawde dziala, jeszcze jest cos takiego ze kazdemu wydaje sie ze zeby schudnac trzeba mniej jesc bo z jedzenia biora sie dodatkowe kilogramy, wiec przestaja jesc (tzn jedza duzo mniej).
Czym jest L-karnityna? Jak to dziala i na co?
Zastanawiam sie jakie produkty powinnam jesc zeby schudnac, jedzac je 5 raz dzienie. Czy sa jakies wytyczne co to powinno byc, lub czego wogole nie powinnam jesc?
Mysle ze kazdy probuje na swoj sposob. Poczatkowo do mnie tez nie docieralo jak np jedzenie 5 razy dzienie moze pomoc w chudnieciu a teraz sama to sprawdzam. Wydaje mi sie ze kazdy musi zobaczyc co tak naprawde dziala, jeszcze jest cos takiego ze kazdemu wydaje sie ze zeby schudnac trzeba mniej jesc bo z jedzenia biora sie dodatkowe kilogramy, wiec przestaja jesc (tzn jedza duzo mniej).
Czym jest L-karnityna? Jak to dziala i na co?
Zastanawiam sie jakie produkty powinnam jesc zeby schudnac, jedzac je 5 raz dzienie. Czy sa jakies wytyczne co to powinno byc, lub czego wogole nie powinnam jesc?