premiera Wozzecka - afera w TW-ON?
premiera Wozzecka - afera w TW-ON?
[b:6b70c5bbed]Władza i bielizna w Operze Narodowej[/b:6b70c5bbed]
"Afera majtkowa" wywołana nagością aktora ujawniła bezpardonową walkę o kierowanie Teatrem Wielkim w Warszawie - pisze Jacek Cieślak w Rzeczpospolitej.
"Przed styczniową premierą "Wozzecka" Krzysztofa Warlikowskiego rozgorzał spór o nagość aktora grającego główną rolę. Konflikt skrywano w tajemnicy, choć stawką była wolność wypowiedzi. Wczoraj [28 grudnia] wyszło na jaw, że toczy się walka o kierowanie Teatrem Wielkim między dyrektorem naczelnym Sławomirem Pietrasem z jednej strony a szefem artystycznym Mariuszem Trelińskim i muzycznym, Kazimierzem Kordem - z drugiej. Na jednej z przedświątecznych prób "Wozzecka" grający tytułową postać Matteo de Monti wystąpił jeden raz nago w scenie u doktora. To wystarczyło, by w teatrze zawrzało. Część artystów oburzyła się. Zaczęto mówić, że w czasach rządów Prawa i Sprawiedliwości, wspieranego przez Samoobronę i LPR, sprawa nie ujdzie Teatrowi Wielkiemu na sucho, a minister kultury musi zareagować. - Nie prowadźmy rozmowy na poziomie magla, nie słyszałem o żadnych majtkach - mówi wiceminister Jarosław Sellin. - Nasza interwencja w takiej sprawie byłaby absurdem. Jestem ciekaw przedstawienia. Zamierzam być na premierze."
[size=9:6b70c5bbed]źródło: E-teatr
Pełny artykuł po adresem: [url]http://www.e-teatr.pl/pl/artykuly/20045.html[/url]
[/size:6b70c5bbed]
~.~.~.
Co sądzicie? Jak widać niedobrze się dzieje w TW-ON, i to do tego stopnia, że to wszystko wychodzi na światło dzienne.
Gorzej, co zdaje sie wynikać z artykułu - co się dzieje z polską kulturą w ogóle? Sponsorzy sie wycofują, bo chcą wspierać coś dla 'szerokiej rzeszy klientów, bo mamy rządy PiS-u, itd.'? Przecież to jest jakaś paranoja. Czy z tego powodu sztuka ma pozostać na poziomie szkolnych inscenizacji lektur? Bo tak zdaje się w tej chwili to przedstawiać.
Wszyscy wiemy, jakimi środkami do widza mówi Krzysztof Warlikowski - jego teatr może sie podobać lub nie, ale nie sposób odmówić mu tego, że jest znakomitym reżyserem, wybitnym. Jeśli ktoś w jego spektaklach widzi np. tylko nagość, to świadczy to jedynie o tym, że nie potrafi patrzec wystarczajaco głęboko. Tylko co ten człowiek robi w teatrze? Już całkowicie abstrahując od różnych politycznych kulis tej sprawy.
[i:6b70c5bbed]Teatr - światynia sztuki[/i:6b70c5bbed]. Czy aby na pewno?
"Afera majtkowa" wywołana nagością aktora ujawniła bezpardonową walkę o kierowanie Teatrem Wielkim w Warszawie - pisze Jacek Cieślak w Rzeczpospolitej.
"Przed styczniową premierą "Wozzecka" Krzysztofa Warlikowskiego rozgorzał spór o nagość aktora grającego główną rolę. Konflikt skrywano w tajemnicy, choć stawką była wolność wypowiedzi. Wczoraj [28 grudnia] wyszło na jaw, że toczy się walka o kierowanie Teatrem Wielkim między dyrektorem naczelnym Sławomirem Pietrasem z jednej strony a szefem artystycznym Mariuszem Trelińskim i muzycznym, Kazimierzem Kordem - z drugiej. Na jednej z przedświątecznych prób "Wozzecka" grający tytułową postać Matteo de Monti wystąpił jeden raz nago w scenie u doktora. To wystarczyło, by w teatrze zawrzało. Część artystów oburzyła się. Zaczęto mówić, że w czasach rządów Prawa i Sprawiedliwości, wspieranego przez Samoobronę i LPR, sprawa nie ujdzie Teatrowi Wielkiemu na sucho, a minister kultury musi zareagować. - Nie prowadźmy rozmowy na poziomie magla, nie słyszałem o żadnych majtkach - mówi wiceminister Jarosław Sellin. - Nasza interwencja w takiej sprawie byłaby absurdem. Jestem ciekaw przedstawienia. Zamierzam być na premierze."
[size=9:6b70c5bbed]źródło: E-teatr
Pełny artykuł po adresem: [url]http://www.e-teatr.pl/pl/artykuly/20045.html[/url]
[/size:6b70c5bbed]
~.~.~.
Co sądzicie? Jak widać niedobrze się dzieje w TW-ON, i to do tego stopnia, że to wszystko wychodzi na światło dzienne.
Gorzej, co zdaje sie wynikać z artykułu - co się dzieje z polską kulturą w ogóle? Sponsorzy sie wycofują, bo chcą wspierać coś dla 'szerokiej rzeszy klientów, bo mamy rządy PiS-u, itd.'? Przecież to jest jakaś paranoja. Czy z tego powodu sztuka ma pozostać na poziomie szkolnych inscenizacji lektur? Bo tak zdaje się w tej chwili to przedstawiać.
Wszyscy wiemy, jakimi środkami do widza mówi Krzysztof Warlikowski - jego teatr może sie podobać lub nie, ale nie sposób odmówić mu tego, że jest znakomitym reżyserem, wybitnym. Jeśli ktoś w jego spektaklach widzi np. tylko nagość, to świadczy to jedynie o tym, że nie potrafi patrzec wystarczajaco głęboko. Tylko co ten człowiek robi w teatrze? Już całkowicie abstrahując od różnych politycznych kulis tej sprawy.
[i:6b70c5bbed]Teatr - światynia sztuki[/i:6b70c5bbed]. Czy aby na pewno?
czytałam o tym też w dzisiejszej Wyborczej. Nie znoszę takich wewnętrznych walk i konfliktów, zwłaszcza w instytucjach szeroko rozumianej kultury. niestety właśnie w nich często do nich dochodzi. i wtedy zawsze mam wrażenie, że ludzie, którzy tam pracują zapominają (lub nigdy nie mieli) o pasji, idei, misji. liczy sie tylko stanowisko własna "prawda".
nie znam kulis tej sprawy, nie wiem, kto sie za czym opowiada, nie znam tez tworczosci pana Warlikowskiego - tym bardziej trudno sie wypowiedziec. ale chyba nie o nagosc aktora tu chodzi. a ta, jesli uzasadniona, moze byc jak najbardziej wykorzystana jako "srodek artystyczny" czy jak to nazwac.
w każdym razie zadziwiające, jak ludzie szybko zapominają o priorytetach, pod którymi kiedys sie podpisywali.
nie znam kulis tej sprawy, nie wiem, kto sie za czym opowiada, nie znam tez tworczosci pana Warlikowskiego - tym bardziej trudno sie wypowiedziec. ale chyba nie o nagosc aktora tu chodzi. a ta, jesli uzasadniona, moze byc jak najbardziej wykorzystana jako "srodek artystyczny" czy jak to nazwac.
w każdym razie zadziwiające, jak ludzie szybko zapominają o priorytetach, pod którymi kiedys sie podpisywali.
Mnie się wydaje, że tam sie nakłada kilka spraw jednocześnie.
Rozumiem, że zahaczyło o sprawy czysto artystyczne, czyli własnie związane z reżyserią. Znam trochę twórczość Krzysztofa Warlikowskiego, dla mnie jest niesamowita, chociaż zdaję sobie sprawę, że Opera to nie Rozmaitości. I bez 'polityki w tle' inscenizacje TR, czy to jego, czy Jarzyny, budzą zwykle wiele emocji i kontrowersji.
Inną sprawą są polityczne kulisy tej sprawy, w innym miejscu na E-teatrze tez było coś o tym ([i:1df8dd3538]wotum nieufnosci dla Pietrasa[/i:1df8dd3538]. I wyglada to nieciekawie, bo takie rzeczy najbardziej niekorzystnie odbija sie pewnie na widzu :(
Zgodzę się, afera po prostu żenująca, inne słowo mi nie przychodzi na myśl.
[size=9:1df8dd3538]Aniu - no to powiedzmy, że 'wybitny' jest moją prywatną opinią ;) , chociaż naprawdę uważam, że mu się należy. Nie jest to wątek na to, więc na tym poprzestanę, ale uważam, że jest jednym z najciekawszych twórców teatralnych.[/size:1df8dd3538] 8)
Rozumiem, że zahaczyło o sprawy czysto artystyczne, czyli własnie związane z reżyserią. Znam trochę twórczość Krzysztofa Warlikowskiego, dla mnie jest niesamowita, chociaż zdaję sobie sprawę, że Opera to nie Rozmaitości. I bez 'polityki w tle' inscenizacje TR, czy to jego, czy Jarzyny, budzą zwykle wiele emocji i kontrowersji.
Inną sprawą są polityczne kulisy tej sprawy, w innym miejscu na E-teatrze tez było coś o tym ([i:1df8dd3538]wotum nieufnosci dla Pietrasa[/i:1df8dd3538]. I wyglada to nieciekawie, bo takie rzeczy najbardziej niekorzystnie odbija sie pewnie na widzu :(
Zgodzę się, afera po prostu żenująca, inne słowo mi nie przychodzi na myśl.
[size=9:1df8dd3538]Aniu - no to powiedzmy, że 'wybitny' jest moją prywatną opinią ;) , chociaż naprawdę uważam, że mu się należy. Nie jest to wątek na to, więc na tym poprzestanę, ale uważam, że jest jednym z najciekawszych twórców teatralnych.[/size:1df8dd3538] 8)
-
Tranquility
- Posty: 1123
- Rejestracja: ndz kwie 10, 2005 1:33 pm
To, co się dzieje w polskiej kulturze - czego przykładem jest ta afera - jest po prostu tragiczne, żenujące, niepoważne... brak mi słów tak naprawdę... :roll:
Czasem zastanawiam się o co w tym wszystkim chodzi i po co ta cała demokracja, skoro niedługo pewnie będziemy mieć cenzurę PiS'u w teatrach, operach ect.? ;)
a spektakl i tak bardzo chcę zobaczyć i mam nadzieję, że "kochane" władze nie zdejmą go od razu po premierze... ;)
Warlikowskiego cenię i osobiście odpowiada mi jego teatr...
Czasem zastanawiam się o co w tym wszystkim chodzi i po co ta cała demokracja, skoro niedługo pewnie będziemy mieć cenzurę PiS'u w teatrach, operach ect.? ;)
a spektakl i tak bardzo chcę zobaczyć i mam nadzieję, że "kochane" władze nie zdejmą go od razu po premierze... ;)
Warlikowskiego cenię i osobiście odpowiada mi jego teatr...
Re: premiera Wozzecka - afera w TW-ON?
[quote:c08b33a899="Joanna"]Na jednej z przedświątecznych prób "Wozzecka" grający tytułową postać Matteo de Monti wystąpił [b:c08b33a899]jeden raz[/b:c08b33a899] nago [b:c08b33a899]w scenie[/b:c08b33a899] u doktora.[/quote:c08b33a899]
żenada po prostu, zupełnie jakby nagość pierwszy raz miała byc pokazana na scenie... i to przecież nie chodzi tutaj o CAŁY spektakl a o jedną scenę u doktora! ja rozumiem, ze to dla pewnych osób może być kontrowersyjne (pomijając nazwisko samego Warlikowskiego), ale nie popadajmy w paranoję, to SZTUKA jest w końcu!
Dodatkowo, to z daleka widać, ze nie chodzi w cale o żadne majtki, a strach przed spadnięciem z wygodnego stołka. Oliwą do ognia jest z kolei zasłanianiem się rządami, z których wprawdzie możemy być zadowoleni lub nie, ale przecież AŻ TAK źle nie jest... zresztą, to skandal w ogóle ze jakieś wewnętrzne spory i niesnaski wychodza na światło dzienne. wiadomo, ze w kazdym teatrze się takie zdarzają, ale jakoś chyba lepeij, jeśli problemów nie roztrząsa prasa.
żenada po prostu, zupełnie jakby nagość pierwszy raz miała byc pokazana na scenie... i to przecież nie chodzi tutaj o CAŁY spektakl a o jedną scenę u doktora! ja rozumiem, ze to dla pewnych osób może być kontrowersyjne (pomijając nazwisko samego Warlikowskiego), ale nie popadajmy w paranoję, to SZTUKA jest w końcu!
Dodatkowo, to z daleka widać, ze nie chodzi w cale o żadne majtki, a strach przed spadnięciem z wygodnego stołka. Oliwą do ognia jest z kolei zasłanianiem się rządami, z których wprawdzie możemy być zadowoleni lub nie, ale przecież AŻ TAK źle nie jest... zresztą, to skandal w ogóle ze jakieś wewnętrzne spory i niesnaski wychodza na światło dzienne. wiadomo, ze w kazdym teatrze się takie zdarzają, ale jakoś chyba lepeij, jeśli problemów nie roztrząsa prasa.
Wszystko bzdury.
Oto tekst z Życia Warszawy:
Wozzeck z wotum nieufności
Muzyka Ostatnia premiera w Operze Narodowej?
Styczniowa premiera w Operze Narodowej może być ostatnią za triumwiratu Pietras-Treliński-Kord. Dyrektorzy nie mogą się porozumieć.
Konflikt narastał od pewnego czasu, ale dopiero teraz Mariusz Treliński, dyrektor artystyczny, z Kazmierzem Kordem, dyrektorem muzycznym, postanowili oficjalnie go rozwiązać. Do ministra kultury złożyli wotum nieufności wobec Sławomira Pietrasa, od tego sezonu dyrektora naczelnego Opery Narodowej.
– Być może to ostatnia premiera, którą wspólnie realizujemy – przyznaje Mariusz Treliński, który do momentu decyzji ministra kultury nie chce komentować problemów w Operze Narodowej.
Nieoficjalnie wiadomo, że powodem nieporozumień są odmienne koncepcje repertuarowe kierownictwa i inna wizja misji sceny narodowej.
Tymczasem z okazji 80. rocznicy prapremiery „Wozzecka” w Berlinie – 5 stycznia – Teatr Wielki przedstawi najnowszą inscenizację tego bodaj najbardziej posępnego arcydzieła literatury niemieckiej ujętego w formę opery przez Albana Berga. Historię nieszczęsnego żołnierza-mordercy wyreżyserował Krzysztof Warlikowski, autorką scenografii jest Małgorzata Szczęśniak, a dyrygentem Jacek Kaspszyk.
– „Wozzeck” stanowi doskonałą symbiozę teatru z muzyką spośród znanych mi utworów operowych – mówi Krzysztof Warlikowski. – To wielka dysputa o moralności. Obraz rodziny ulegającej destrukcji.
W głównej partii wystąpi Matteo De Monti. Gra dwie role – Wozzecka takiego, jakim był w rzeczywistości, i takiego, jakim chciałby się widzieć. „To nowy polski surrealizm” – powiedział śpiewak.
Data: 2005-12-29
STANISŁAW BUKOWSKI
PS. Byłam na konferencji prasowej Wozzecka na której była o tej sprawie mowa - chodziło o jakies decyzje Pietrasa naruszające zasade trójpodziału władzy w TW. I nie sądze zeby poszło "o majtki" :evil:
Oto tekst z Życia Warszawy:
Wozzeck z wotum nieufności
Muzyka Ostatnia premiera w Operze Narodowej?
Styczniowa premiera w Operze Narodowej może być ostatnią za triumwiratu Pietras-Treliński-Kord. Dyrektorzy nie mogą się porozumieć.
Konflikt narastał od pewnego czasu, ale dopiero teraz Mariusz Treliński, dyrektor artystyczny, z Kazmierzem Kordem, dyrektorem muzycznym, postanowili oficjalnie go rozwiązać. Do ministra kultury złożyli wotum nieufności wobec Sławomira Pietrasa, od tego sezonu dyrektora naczelnego Opery Narodowej.
– Być może to ostatnia premiera, którą wspólnie realizujemy – przyznaje Mariusz Treliński, który do momentu decyzji ministra kultury nie chce komentować problemów w Operze Narodowej.
Nieoficjalnie wiadomo, że powodem nieporozumień są odmienne koncepcje repertuarowe kierownictwa i inna wizja misji sceny narodowej.
Tymczasem z okazji 80. rocznicy prapremiery „Wozzecka” w Berlinie – 5 stycznia – Teatr Wielki przedstawi najnowszą inscenizację tego bodaj najbardziej posępnego arcydzieła literatury niemieckiej ujętego w formę opery przez Albana Berga. Historię nieszczęsnego żołnierza-mordercy wyreżyserował Krzysztof Warlikowski, autorką scenografii jest Małgorzata Szczęśniak, a dyrygentem Jacek Kaspszyk.
– „Wozzeck” stanowi doskonałą symbiozę teatru z muzyką spośród znanych mi utworów operowych – mówi Krzysztof Warlikowski. – To wielka dysputa o moralności. Obraz rodziny ulegającej destrukcji.
W głównej partii wystąpi Matteo De Monti. Gra dwie role – Wozzecka takiego, jakim był w rzeczywistości, i takiego, jakim chciałby się widzieć. „To nowy polski surrealizm” – powiedział śpiewak.
Data: 2005-12-29
STANISŁAW BUKOWSKI
PS. Byłam na konferencji prasowej Wozzecka na której była o tej sprawie mowa - chodziło o jakies decyzje Pietrasa naruszające zasade trójpodziału władzy w TW. I nie sądze zeby poszło "o majtki" :evil:
-
Tranquility
- Posty: 1123
- Rejestracja: ndz kwie 10, 2005 1:33 pm
[color=blue:e7a5ec60eb]wpis przeniesiony z oddzielnego watku:[/color:e7a5ec60eb]
Kasiu boję się, że jak to nowicjusz poruszam niewygodne tematy. W Gazecie Wyborczej pojawił się artykuł informujący o konflikcie w TW. Jaki ten konflikt może mieć wpływ na sytuację baletu w TW. W artykule o balecie się nie wspomina, wygląda na to, że balet nie jest w dyrekcji przez nikogo reprezentowany, a nawet biorąc pod uwagę konferencję prasową z początku sezonu z wtedy jeszcze chyba zgodnie wspópracującymi ze sobą dyrektorami, baletem dyrekcja specjalnie się nie interesuje. Czy ktoś wie więcej na ten temat i potrafi to wytłumaczyć?
[color=blue:e7a5ec60eb]Powiedzieć moge tylko, ze prawdopodobnie repertuar (w tym baletowy) ustalony do końca roku prawdopodobnie nie ulegnie żadnym zmianom, a od rozwiazania konfliktu raczej nie będą zależały żadne zmiany dot. aletu TW bo nim "nikt sie nie interesuje" (jesli miałby go ktos "reprezentowac to dyr. zespołu baletowego E. Wesołowski...)
Moderator Kasia G[/color:e7a5ec60eb]
edit:
Dzięki wielkie teraz wiem trochę więcej. Rzeczywiście jest to dosyć żenujące
Kasiu boję się, że jak to nowicjusz poruszam niewygodne tematy. W Gazecie Wyborczej pojawił się artykuł informujący o konflikcie w TW. Jaki ten konflikt może mieć wpływ na sytuację baletu w TW. W artykule o balecie się nie wspomina, wygląda na to, że balet nie jest w dyrekcji przez nikogo reprezentowany, a nawet biorąc pod uwagę konferencję prasową z początku sezonu z wtedy jeszcze chyba zgodnie wspópracującymi ze sobą dyrektorami, baletem dyrekcja specjalnie się nie interesuje. Czy ktoś wie więcej na ten temat i potrafi to wytłumaczyć?
[color=blue:e7a5ec60eb]Powiedzieć moge tylko, ze prawdopodobnie repertuar (w tym baletowy) ustalony do końca roku prawdopodobnie nie ulegnie żadnym zmianom, a od rozwiazania konfliktu raczej nie będą zależały żadne zmiany dot. aletu TW bo nim "nikt sie nie interesuje" (jesli miałby go ktos "reprezentowac to dyr. zespołu baletowego E. Wesołowski...)
Moderator Kasia G[/color:e7a5ec60eb]
edit:
Dzięki wielkie teraz wiem trochę więcej. Rzeczywiście jest to dosyć żenujące
ciąg dalszy prasowych komentarzy:
Opera Narodowa w kryzysie
Muzyka: Treliński i Kord chcą sztuki ambitnej, Pietras – nie
Konflikt wizji i interesów artystycznych w Teatrze Wielkim musi rozwiązać minister kultury. Dalsza współpraca trzech dyrektorów nie jest możliwa.
Pół roku temu, gdy minister Dąbrowski powołał nowe kierownictwo Teatru Wielkiego, wydawało się, że przed instytucją otwiera się nowy etap. Dyrektor Sławomir Pietras miał zająć się zarządzaniem, dyrektor Mariusz Treliński kształtem artystycznym narodowej sceny, a Kazimierz Kord stroną muzyczną.
Publiczne gesty i wypowiedzi świadczyły, że pomysł stworzenia triumwiratu okaże się skutecznym panaceum na dotychczasowe problemy opery. Obawiano się nieporozumień między Mariuszem Trelińskim a Kazimierzem Kordem, przedstawicielami innych pokoleń.
Ale konflikt wybuchł między nimi a dyrektorem Pietrasem. Poszło o kształt artystyczny, metody zarządzania i... lojalność. – Po raz pierwszy w historii TW zaczęto myśleć w kategoriach wieloletnich planów artystycznych, a nie jak dotychczas doraźnych interesach realizowanych w chaosie – mówi Mariusz Treliński, któremu bardzo zależy na zrealizowaniu swojej wizji teatru operowego na światowym poziomie.
Postanowiono wychować własnych solistów, realizując pomysł Korda stworzenia Szkoły Mistrzów. Nawiązano współpracę m.in. z operami w Waszyngtonie i Los Angeles. Tymczasem dyrektor Pietras w jednym z wywiadów przedstawił Szkołę Mistrzów jako swój autorski pomysł. Bez konsultacji z partnerami stworzył 33-osobową radę artystyczną, w której stanowią większość przedstawiciele pionu gospodarczego.
Prawdziwy konflikt rozgorzał też wokół wizji artystycznej i tego, czy ma się grać spektakle w rodzaju „Skrzypka na dachu” i jeździć na tournée po poślednich teatrach niemieckich, czy realizować ambitne spektakle. Warto wspomnieć, że powodem zwolnienia przed kilku laty Pietrasa z funkcji dyrektora warszawskiej opery było zaniżenie poziomu artystycznego TW.
Nie bez znaczenia jest także sprawa finansów. – Nie ma katastrofy, po raz pierwszy można mówić o niewielkim zysku – przyznaje Marek Szyjko, dyrektor ekonomiczny. – Trzeba jednak pogodzić ambicje z faktem, że teatr musi normalnie funkcjonować, by nie doszło do kryzysu.
Aby tak się stało, na szczycie musi dojść do szybkich decyzji. A te minister kultury zapowiada tuż po Nowym Roku.
2005-12-30
STANISŁAW BUKOWSKI
Opera Narodowa w kryzysie
Muzyka: Treliński i Kord chcą sztuki ambitnej, Pietras – nie
Konflikt wizji i interesów artystycznych w Teatrze Wielkim musi rozwiązać minister kultury. Dalsza współpraca trzech dyrektorów nie jest możliwa.
Pół roku temu, gdy minister Dąbrowski powołał nowe kierownictwo Teatru Wielkiego, wydawało się, że przed instytucją otwiera się nowy etap. Dyrektor Sławomir Pietras miał zająć się zarządzaniem, dyrektor Mariusz Treliński kształtem artystycznym narodowej sceny, a Kazimierz Kord stroną muzyczną.
Publiczne gesty i wypowiedzi świadczyły, że pomysł stworzenia triumwiratu okaże się skutecznym panaceum na dotychczasowe problemy opery. Obawiano się nieporozumień między Mariuszem Trelińskim a Kazimierzem Kordem, przedstawicielami innych pokoleń.
Ale konflikt wybuchł między nimi a dyrektorem Pietrasem. Poszło o kształt artystyczny, metody zarządzania i... lojalność. – Po raz pierwszy w historii TW zaczęto myśleć w kategoriach wieloletnich planów artystycznych, a nie jak dotychczas doraźnych interesach realizowanych w chaosie – mówi Mariusz Treliński, któremu bardzo zależy na zrealizowaniu swojej wizji teatru operowego na światowym poziomie.
Postanowiono wychować własnych solistów, realizując pomysł Korda stworzenia Szkoły Mistrzów. Nawiązano współpracę m.in. z operami w Waszyngtonie i Los Angeles. Tymczasem dyrektor Pietras w jednym z wywiadów przedstawił Szkołę Mistrzów jako swój autorski pomysł. Bez konsultacji z partnerami stworzył 33-osobową radę artystyczną, w której stanowią większość przedstawiciele pionu gospodarczego.
Prawdziwy konflikt rozgorzał też wokół wizji artystycznej i tego, czy ma się grać spektakle w rodzaju „Skrzypka na dachu” i jeździć na tournée po poślednich teatrach niemieckich, czy realizować ambitne spektakle. Warto wspomnieć, że powodem zwolnienia przed kilku laty Pietrasa z funkcji dyrektora warszawskiej opery było zaniżenie poziomu artystycznego TW.
Nie bez znaczenia jest także sprawa finansów. – Nie ma katastrofy, po raz pierwszy można mówić o niewielkim zysku – przyznaje Marek Szyjko, dyrektor ekonomiczny. – Trzeba jednak pogodzić ambicje z faktem, że teatr musi normalnie funkcjonować, by nie doszło do kryzysu.
Aby tak się stało, na szczycie musi dojść do szybkich decyzji. A te minister kultury zapowiada tuż po Nowym Roku.
2005-12-30
STANISŁAW BUKOWSKI