ruch w tańcu współczesnym

Dyskusje na temat tańca współczesnego; zagadnienia praktyczne i teoretyczne; aktualne zjawiska i trendy;
mirrorball
Posty: 225
Rejestracja: czw maja 05, 2005 3:01 pm

ruch w tańcu współczesnym

Post autor: mirrorball »

dziś oglądałam autorski spektakl jednego z puławskich instruktorów teatralnych, wychowanka lubelskich Gardzienic pt."Tryptyk"
było to połączenie tańca (współczesnego czy teatr tańca), muzyki i śpiewu oraz słowa (utwory Stanisława Bienia).

Wracając do domu naszły mnie pytania, na które może ktoś z forumowiczów będzie umiał odpowiedzieć:
na ile w tańcu współczesnym (i innych formach tańca) [b:22b6a6219c]każdy[/b:22b6a6219c] gest, krok ma/powinnien/musi (nie umiem znaleźć odpowiedniego czasownika) odzwierciedlać ogólną ideę/ temat spektaklu (występu)? czy istnieją sposoby na [b:22b6a6219c]jasne[/b:22b6a6219c] przekazanie odbiorcy w formie ruchu, tańca o jakie wydarzenia, uczucia, emocje chodziło twórcy? czy jest to bardziej sprawa intuicji (każdy odbiorca rozumie to inaczej: jeden jako przerażenie, drugi jako zwątpienie etc)? Czy może jednego i tego samego gestu można używać określając różne emocje jako wykładnik ich traktując mimikę twarzy (czyli czy mimika twarzy nad ruchem całościowo widzianym)? na ile ruch powinien być podporządkowany muzyce? (czy tylko w sensie emocjonalnym, nastroju czy może również bardziej dokładnie)

chyba na chwilę obecną tyle pytań, będę wdzięczna jeśli ktoś się tym tematem zainteresuje. wybaczcie chaotyczność, ale ja zupełnie nie znam tańca współczesnego,a bardzo mnie to ciekawi

pozdrawiam
m.
Nefretete
Posty: 1308
Rejestracja: śr kwie 07, 2004 3:10 pm

Post autor: Nefretete »

Z tego co wiem/zaobserwowałam/usłyszałam (a t. współczesnym interesuję najbardziej) - w tańcu współczesnym nie ma czegoś takiego jak szyfr: ruch (figura) = "tamto czy siamto", tzn nie ma ustalonych wzorców, jak pokazać radość, jak cierpienie, jak zdradę itp. To zależy od autora choreografii i interpretacji widza. Ogólny zamysł choreografa powinien być w miarę czytelny (co nie znaczy dosłowny), a temu oprócz ruchu mają służyć inne środki teatralne (bo mówimy o tańcu współczesnym wykorzystywanym w spektaklach, a nie jako technice). Z tą czytelnością współczesnych choreografii bywa różnie :/ Ale też są pewne tego plusy - tzn fakt, że każdy ze spektaklu może wynieść coś dla siebie, nie ma z góry narzuconej wizji. Autor daje impuls do rozmyślań, ogólną ideę, a widz robi z tym swoje ;)

Kiedyś ucięłam sobie dłuższą pogawędkę z jednym z choreografów - pytałam o różne sceny i zastosowane środki w jego spektaklu, o ich symbolikę i znaczenie. Był tam np taki moment, kiedy tancerka kładła dłoń na wysokości serca, co ja w pierwszej chwili odebrałam jako miłość. Okazalo się tymczasem, że nie o miłość chodziło, a o raka piersi, a własciwie - w szerszym znaczeniu- ciężką chorobę prowadzącą do śmierci.

[size=9:0cc9298aa9]"Przecież nie byłbym taki banalny" - odpowiedział znajomy ;)[/size:0cc9298aa9]

A co do muzyki, to w tańcu współczesnym w ogóle panuje dowolność, można coś robić w jej rytm, takt, lub kompletnie na odwrót, albo na ciszy, albo pół na ół, albo do tekstu mówionego, albo w ogóle to bliżej niezidentyfikowanych dźwięków.
Nati
Posty: 805
Rejestracja: sob sty 13, 2007 12:58 pm

Post autor: Nati »

wg mnie także nie ma jakichś ustalonych figur. W tańcu współczesnym może być wszytsko. Oby tylko odzwierciedlało jak najbardziej uczucia. Tak mi sie bynajmniej wydaje. A jesli tancerz nie bedzie potrafił pokazać uczucia ruchem...wtedy wszytsko sie traci. Bez ekspresjii nawet najpiekniejsza figura nie będzie tym samym. Ale to tylko moje zdanie, amatorki :-)
Joanna
Posty: 2952
Rejestracja: pt lis 07, 2003 7:37 pm

Post autor: Joanna »

Mirror, odpowiedź na Twoje pytanie na pewno nie będzie jednorodna i jednoznaczna.

W tańcu współczesnym jest generalnie taka zasada, że wolno wszystko ;)
Zarówno pod względem ruchu, jak i kompozycji, struktury spektaklu, itd.
Jest też wiele nurtów, bardzo często z pogranicza happeningu/ performancu - jest to dość nowoczesny i rozwijający się nurt t. wpółczesnego, teatru tańca, często związany z tańcem konceptualnym.

Podobnie koncepcje ruchu może być bardzo wiele, w zależności od twórcy. Jedni wolą nawiązywać do klasycznych mistrzów, inni tworzyć abstrakcyjne formy, a jeszcze inni bazują np. na improwizacji; jedni przypisują każdemu ruchowi znaczenie emocjonalne, inni konceptualne, a jeszcze inni nie przypisują żadnych znaczeń.

Inaczej np. ruch jest traktowany w spektaklach Piny Bausch (Tanztheater), inaczej w spektaklach Kyliana itp., a jeszcze totalnie inaczej u Xaviera Le Roya. Mimo iż wszystkich ww twórców przypisuje się do kategorii 'taniec współczesny', to tworzą oni zupełnie różne od siebie rzeczy, których nie łączy ze sobą chyba nic oprócz słowa 'taniec' w opisie.
To są przykłady, jak różnorodne podejścia mogą być we - tutaj należałoby już chyba użyć szerszego pojecią - współczesnym teatrze ruchu.

Po prostu - dla każdego twórcy spektaklu ruch, np. technika tańca współczesnego, jest zaledwie punktem wyjścia do tego, co i jak chce stworzyć. Inaczej, niż w balecie klasycznym, gdzie choreograf czy reżyser jest ściśle podporządkowany zasadom widowiska baletowego.

Taniec, zwłaszcza współczesny, to przede wszystkim sztuka interpretacji, i to interpretacji wielorakiej. Nie ma 'jedynej słusznej', co zresztą często podkreślają tancerze, choreografowie. Wiele przestrzeni pozostawia się tutaj widzowi, na jego własne refleksje, doświadczenia.

To, co może oznaczać dany ruch, to jest temat rzeka. Rozwinę tutaj trochę wątek pracy konceptualnej. Polega on, tak jak w sztukach plastycznych, na wyjściu do ruchu od jakiegoś pomysłu. A priori jest więc oderwany od emocjonalności. Może to być np. bardzo abstrakcyjny ruch, gdzie np. komuś z wyrazem 'jabłko' skojarzy się opad tułowia w prawą stronę. Tworząc w ten sposób twórca sam sobie narzuca pewien kod, który właściwie tylko on rozumie.
Inną metodą jest np. taniec oparty na emocjach, np. u Susanne Linke. Jest to ruch, który jakby wynika z różnych emocji, jakie chce przekazać twórca. Przy czym absolutnie nie chodzi tutaj o dosłowne przedstawienie stanów psychicznych, a raczej ich autorską interpretacje - ciało może komunikować się na rożny sposób, smutek niekoniecznie musi manifestować się łzami, a miłość wskazaniem na serce (tutaj nawiązuje do przykładu Nefre, który jednak określiłabym jako koncept).
Jeszcze czym innym jest budowanie choreografii w ten sposób, jak to robią np. Jiri Kylian, czy inni: Nacho Duato, Mats Ek, itd. Bazują oni na pewnej technice, która służy im za punkt wyjścia. Tworzą pewne choreografie, i tutaj wiele zależy od wyrazu tancerza, a także od konstrukcji spektaklu jako pewnej całości.

Podobnie rzecz ma się z innymi elementami, użyciem (bądź nie) różnych innych środków wyrazu, jak np. muzyka, mimika, itd. Z muzuką jest w ogóle bardzo ciekawie, bo może ona spełniać właściwie każdą funkcję. Zarówno jako tło, można tańczyć do nut, jak i nie, może mieć swoją wartość w przekazie spektaklu, może wręcz być elementem spektaklu na równi ważna np. z tancerzem i rekwizytem (vide spektakle Piny Bausch, jaką rolę odgrywa tam muzyka!), można wykorzystać głos, i to też właściwie z wieloma znaczeniami zarowno treściowymi jak i czysto brzmieniowymi.
Rekwizyty również mogą mieć funkcję czysto dekoracyjną, albo być kluczowe dla symboliki przedstawień, itd. - właściwie wszystko wolno, wszystko jest dozwolone, nie ma tutaj żadnych odgórnych zasad, jak ten teatr 'powinien' wyglądać a jak nie (być może dlatego podejście np. osób ze środowiska t.dramatycznego czy bardziej klasycznych sztuk jak balet, opera, jest nierzadko do niego b. nieufne).

Co do odbioru, pisałam wcześniej o dużej wolności widza w tym zakresie. Ale i tutaj wiele zależy od twórcy spektaklu, na ile on pozwoli widzowi na własną relfeksję. To również bardzo indywidualna sprawna, zależna od tematu, użytych środków wyrazu, ich dosłowności, nawiązania do pewnych archetypowych przeżyć albo konkretnych sytuacji (publicznych lub prywatnych).

Nie ma jednego sposobu, ani na tworzenie, ani na odbiór tego rodzaju sztuki. Pozwolę sobie na mały komentarz własny - w tym względzie doskonale ten rodzaj sztuki plasuje się wśród sztuki i rzeczywistości postmodernistycznej, jest na wskroś nowoczesny, chociaż właściwsze byłoby chyba stwierdzenie, że ma takie możliwości (bo to, co ktoś z takimi narzędziami zrobi, to kwestia otwarta). Jednym wyjściem dla biednego w tej sytuacji widza jest po prostu maksymalna otwartość. Zawsze, bo nigdy nie wiadomo, kiedy nas coś zaskoczy :)


PS. Miało być o ruchu, a wyszło... trochę więcej ;)
Nefretete
Posty: 1308
Rejestracja: śr kwie 07, 2004 3:10 pm

Post autor: Nefretete »

łał :shock: to fragment jakiejś pracy dyplomowej? ;)

W każdym razie nic dodać nic ująć.

a swoją drogą, możesz mi dokładnie wytłumaczyć o co chodzi z tym tańcem konceptualnym, bo ja ciągle tego nie rozumiem (choć bywam na takich spektaklach :roll: ). Tak jasno i klarownie poprosze :)
Joanna
Posty: 2952
Rejestracja: pt lis 07, 2003 7:37 pm

Post autor: Joanna »

No właśnie jak to przeczytałam po wysłaniu, to zaczęłam się zastanawiać, na ile Mirrorball ta odpowiedź usatysfakcjonuje :twisted: ;)


Jeśli chodzi o taniec konceptualny... Właściwie nie wiem, co tu jest do rozumienia, bądź nie ;) Koncept to jest jak zapewne wiesz pomysł, był swojego czasu taki nurt w sztuce, gdzie od samego wykonania ważniejsza była sama idea - dochodziło np. do takich sytuacji, że artysta wywieszał w galerii projekt czegoś, co mógłby stworzyć.

Taniec konceptualny bazuje na myśli, idei, pomyśli, a bardzo odcina się od emocji. Można by tutaj rozróżnić zarówno spektakl konceptualny, jak i ruch konceptualny.
Trzeba dodać, że to zwykle również taniec bardzo eksperymentalny, bo często przekracza ramy tradycyjnie rozumianego teatru (mam tu na myśli takie jego elementy, jak np. jego funkcja, miejsce i rola aktorów jak twórców, zakres ich działań, stopień zamknięcia tematu, zwartość kompozycji, struktura scen w tym ich zupełny brak, itd).

Widziałaś spektakl Xaviera Le Roya, można by tutaj dodać również to, co robi Jerome Bel - to są czołowi przedstawiciele tego nurtu. Ale jest on bardzo popularny, i wiele grup nawiązuje do takiego sposobu komunikacji ruchem z widzem (chociaż nasuwa się pytanie, na ile ten widz jest w takim teatrze potrzebny ;) - zacierają się realcje między twórcą, tworzywem, odbiorcą).

Generalnie jest tak, że jest jakiś punkt wyjścia, i teraz można go na różne sposoby przedstawić, przy czym sposób, w jaki to zrobimy, będzie wynikiem pracy intelektualnej (nie emocjonalnej, jak to miało miejsce np. w tańcu wyrazistym), przy odrzuceniu zbędnej formy wynikającej z np. konwencji teatru (forma może być, ale tylko ta, którą świadomie stworzy bądź pozostawi twórca dla rozwinięcia swojego pomysłu).

Na poziomie ruchowym. Można wymyśleć np. abstrakcyjny ruch, który będzie oznaczał dane pojęcie, i w ten sposób buduje się pewien specyficzny kod. Można również obyć się bez tego kodu, kiedy wypowiedź jest mniej złożona (tutaj przypomina mi się pewien spektakl, gdzie tancerz przez godzinę stał bez ruchu, a to, co można by podpiąć pod taniec, to była niebieska farba wypływająca z jego ciała, np. z uszu, ust, tańcem również mógł być tutaj 'bezruch', które przecież jest również jednym z elementów składowych tańca, tak jak mowy jest cisza).
Np. kombinowanie z formą w rodzaju 'jeśli mamy taki ruch, to potem go odwrócimy, potem wszystko co lewej zegniemy w prawo, a prawą stronę damy w dół', w ten sposób można wyjść np. od codziennych czynności, zresztą wcale nie trzeba wymyślać ku temu skomplikowanych procedur, wystarczy zmienić kilka parametrów ruchu (np. jego zasięg, tempo, kierunki).
Możliwości tutaj jak łatwo się domyśleć, są właściwie nieograniczone.

Ze strony bardziej złożonej, a więc tworzenie spektaklu, posłużę się przykładem twórców.
Jerome Bel w swoich pracach w ogóle podejmuje się bardzo ciekawych zadań, ponieważ 'bada' taniec jako taki, jesto istotę, to czym jest, co się na niego składa. Tutaj konceptem jest raczej coś bardziej ogólnego - forma wypowiedzi, jaką się posługuje, która nie jest na pewno teatrem, czy happeningiem. Ma swoją strukturę, pozbawioną dramaturgicznego napięcia, ale niekoniecznie pozbawioną linearności - to, w jakiej kolejności prezentuje poszczególne 'akty' jest istotne, jest to swojego rodzaju droga myślenia, którą Bel stara się poprowadzić widza, która co ciekawe nie prowadzi na koniec do klarownej odpowiedzi, a za to stawiająca po drodze mnóstwo kolejnych znaków zapytania, skojarzeń. Bel prowokuje widza to poszukiwania własnych odpowiedzi, ale w obrębie systemu, jaki sam mu stworzył.
Xavier Le Roy ma inne obszary poszukiwań, ale środki jakimi się posługuje również wynikają z głębokiej, intelektualnej analizy problemu. Np. praca 'Self unfinished' może nawiązywać do różnych stadiów rozwoju ewolucji czy form życia (Le Roy był mikrobiologiem), i kształty, jakie przybiera, czy np. czas w jakim się porusza, nie stanowią swojego rodzaju łamigłówki czytelnej tylko dla twórcy szyfru, a raczej są pewnymi obrazami, które każdemu z nas nasuwają pewne skojarzenia (i tutaj pomysłem jest wykorzystanie własnego ciała, aby je stworzyć; wykorzystanie przepływu czasu, tempa).

Można wyodrębnić różne procesy, jakimi posługują się twórcy, mogą to być np. analiza, konstrukcja, dekonstrukcja (zarówno pod względem analizy danego problemu, którym zajmuje się spektakl, jak i samej struktury spektaklu, w tym np. dramaturgii, ról - postać grana czy człowiek prywatnie, itd).

Moim zdaniem spektakl konceptualny - abstrahując od podjętej w nim tematyki - z założenia nie jest zamkniętą kompozycją teatralną (nawet jeśli ma taką formę), a (pod względem formy) raczej bada możliwości, celowość, funkcję, a przede wszystkim zakres teatru, czy sztuki w ogóle, stawia w ten sposób pewne otwarte pytania, ktore zmuszają nas do zrewidowania naszego pojęcia o tradycyjnie pojętym widowisku. I oczywiście to mu również daje super-nowoczesną rangę ;)


:twisted: :)
mirrorball
Posty: 225
Rejestracja: czw maja 05, 2005 3:01 pm

Post autor: mirrorball »

[quote:cd88a08701="Nefretete"]
A co do muzyki, to w tańcu współczesnym w ogóle panuje dowolność, można coś robić w jej rytm, takt, lub kompletnie na odwrót[/quote:cd88a08701]

czy w takim razie taniec współczesny nie 'wymyka' się czasem definicjom tańca w ogóle zakładającym, że elementami tańca jest m.in. ruch i rytm? (więc: czy jeśli nie ma rytmu to czy jest taniec?)

[quote:cd88a08701="Joanna"]
Taniec, zwłaszcza współczesny, to przede wszystkim sztuka interpretacji, i to interpretacji wielorakiej. Nie ma 'jedynej słusznej', co zresztą często podkreślają tancerze, choreografowie. Wiele przestrzeni pozostawia się tutaj widzowi, na jego własne refleksje, doświadczenia.[/quote:cd88a08701]
oraz
[quote:cd88a08701]właściwie wszystko wolno, wszystko jest dozwolone, nie ma tutaj żadnych odgórnych zasad, jak ten teatr 'powinien' wyglądać a jak nie (być może dlatego podejście np. osób ze środowiska t.dramatycznego czy bardziej klasycznych sztuk jak balet, opera, jest nierzadko do niego b. nieufne).[/quote:cd88a08701]
ha, i libretta brak ;)


czy oznacza to, że sposobem na 'orientację' w tańcu współczesnym jest doświadczanie go jak najczęściej, tj. chodzenie na przedstawienia, spektakle? czy mimo doświadczania widz przychodzi na nowy spektakl i nie potrafi odnaleźć intencji twórcy? (czyli czy każdy spektakl jest zupełnie nowym, osobnym nieodnoszącym sie do innych doświadczeniem)

i czy taniec współczesny w ten sposób nie "zamyka" się na widza? a i czy potencjalnego widza nie "zniechęca" i nie "straszy"? ;)

pozdrawiam
m.
Nefretete
Posty: 1308
Rejestracja: śr kwie 07, 2004 3:10 pm

Post autor: Nefretete »

[quote:5f01f67d4f="mirrorball"]czy w takim razie taniec współczesny nie 'wymyka' się czasem definicjom tańca w ogóle zakładającym, że elementami tańca jest m.in. ruch i rytm? (więc: czy jeśli nie ma rytmu to czy jest taniec?)
[/quote:5f01f67d4f]

Po pierwsze mówimy tu o tańcu współczesnym jako środku teatralnym, wykorzystywanym na scenie, a nie o tańcu jako takim. Zazwyczaj na lekcjach techniki tańca współczesnego jest muzyka, choć specyfika tego typu ruchu sprawia, że trudno mi tu mówić o poruszaniu się w rytm. Zmienia się intensywność, tempo, w jednej kombinacji mogą nastepować po sobie elementy szybkie i bardzo wolne, niemalże bezruch. Trudno tu o jednolitą odpowiedź.

[quote:5f01f67d4f]czy oznacza to, że sposobem na 'orientację' w tańcu współczesnym jest doświadczanie go jak najczęściej, tj. chodzenie na przedstawienia, spektakle? czy mimo doświadczania widz przychodzi na nowy spektakl i nie potrafi odnaleźć intencji twórcy? (czyli czy każdy spektakl jest zupełnie nowym, osobnym nieodnoszącym sie do innych doświadczeniem)

i czy taniec współczesny w ten sposób nie "zamyka" się na widza? a i czy potencjalnego widza nie "zniechęca" i nie "straszy"? Wink[/quote:5f01f67d4f]

Z pewnością doświadczenie pomaga w interpretacji, ale nie jest konieczne, są osoby, które od razu czują i potrafią zrozumieć pewne przesłania. A są osoby, które chodza na spektakle tylko dla wrażeń estetycznych. Pomimo braku libretta, zazwyczaj intencja autora pojawia się w programie spektaklu i to powinno pomóc. Czasem są to tylko 2-3 zdania, które mają pomóc widzowi, naprowadzić go na pewien kierunek myslenia.

Z pewnoscia wszystkie trudności interpretacyjne, o których tu piszemy nie zachęcają do oglądania tego typu spektakli. Moi znajomi (którzy nie tańczą) bardzo często podkreślają ten aspekt. Dla nich taki obraz jest kompletną abstrakcją. Dlatego, tak myslę, t. wpsolczesny jest dziedziną która nigdy nie bedzie tak powszechna jak teatr dramatyczny czy film. Do kina czy teatru moze isc kazdy (teoretycznie), niezaleznie od przygotowania ma szanse zrozumieć, co autor chciał powiedziec. W przypadku spektakli teatru tanca, chyba nie bardzo. Co nie znaczy, że nie nalezy tej sztuki propagowac. Dla wielu jest ona po prostu kompletnie nieznana. Warto osobiscie sprawdzic, czy ten rodzaj sztuli nam odpowiada czy nie.
Joanna
Posty: 2952
Rejestracja: pt lis 07, 2003 7:37 pm

Post autor: Joanna »

[quote:edd91824cc="mirrorball"]czy w takim razie taniec współczesny nie 'wymyka' się czasem definicjom tańca w ogóle zakładającym, że elementami tańca jest m.in. ruch i rytm? (więc: czy jeśli nie ma rytmu to czy jest taniec?) [/quote:edd91824cc]
Taniec jako środek wyrazu współczesnego teatru tańca zdecydowanie może wymykać się różnego rodzaju definicjom, klasyfikacjom, itp. Dzisiaj często nawet trudno odróżnić, jaki to styl, nurt, wiele zależy od samego choreografa/ tancerza jak dany ruch będzie wyglądał.
To moim zdaniem poszerza definicję tańca, ruchu w ogóle.
Przytoczę wcześniej wspomniany przykład - bezruch. Też bywa traktowany jako część tańca.
Rytm może być rozumiany rozmaicie. Może to być też rytm nieregularny (w muzyce już sto lat temu Strawiński odszedł od harmonijnej rytmiki).
Tańczy tak naprawdę cały człowiek, to może być mały ruch palcem, jeśli jest w tym intencja. Taniec to nie określona choreografia, powtarzanie pewnych krokow - na tym opiera się idea tańca współczesnego.
Laban twierdził, że muzyka nie jest ważna, istotny jest za to indywidualny, własny rytm tancerza.

Pojęcia rytmu i definicji tańca w ogóle w kontekście t. współczesnego, teatru tańca, jest trudne do sprecyzowania, i właściwie nie ma jednoznacznych odpowiedzi - wszystko zależy od tego, co zerobi z tym choreograf/ reżyser, a ludzka wyobraźnia jest przecież nieograniczona. Nie da się postawić sztywnych ram "od - do". Że coś jest jeszcze tańcem, a coś już nie jest. Taniec to jest coś głębszego niż ruch, który widać na zewnątrz - to pewna intencja.


[quote:edd91824cc]czy oznacza to, że sposobem na 'orientację' w tańcu współczesnym jest doświadczanie go jak najczęściej, tj. chodzenie na przedstawienia, spektakle? czy mimo doświadczania widz przychodzi na nowy spektakl i nie potrafi odnaleźć intencji twórcy? (czyli czy każdy spektakl jest zupełnie nowym, osobnym nieodnoszącym sie do innych doświadczeniem)[/quote:edd91824cc]

Z całą pewnością oglądanie spektaklu teatru tańca współczesnego dla kogoś, kto nigdy wcześniej nie miał z tym styczności, czy nawet z teatrem w ogóle, może być trudne, trudne może być odniesienie się do tego. Jest to zupełnie inny sposób przekazywania czegoś, od tego do którego jesteśmy przyzwyczajeni na co dzień w naszym społeczeństwie - mamy ustalone kody porozumieniania się, zarówno werbalne (słowa, język) jak i pozawerbalne (gesty, mimika, proksemika), na których opiery swoje dialogi w życiu.

Ale z drugiej strony taniec jest bardzo intuicyjny, to nie jest jakiś abstrakt wzięty z księżyca, tylko wykorzystanie naszego ciała, takiego jakie ma każdy, to bardzo uniwersalne. Wydaje mi się, że aby zrozumieć taniec, nie trzeba za dużo analizować tego, co się widzi, tylko po prostu dać się tego pociągnąć, pozwolić tańcu mówić do nas - wtedy na pewno zrozumiemy, chociaż niekoniecznie na takim poziomie, który będziemy umieli dokładnie sprecyzować. Zresztą, nie ma nawet takiej potrzeby - ludzie często myślą, że taniec trzeba zrozumieć. Nie trzeba, po co?

Co do tego, czy każdy spektakl jest zupełnie odrębną częścią, czy odnosi się do czegoś. Coż, to właściwie zależy tylko od twórcy spektaklu. Może być częścią autonomiczną samą w sobie, może też być - zgodnie z postmodernistycznym 'cytowaniem' tego, co już było - jakimś nawiązaniem do np. innych spektakli, zwłaszcza tych znaczących. Dużą część pośród tych cytowanych, to tacy artyści, jak np. Pina Bausch (to w ogóle temat rzeka, bo właściwie niemożliwe byłoby zignorować jej wpływ na rozwój teatru tańca), czy, tu bardziej pod względem formy, Kylian. Bywają też nawiązania do baletu klasycznego, i to nawet dość często, ale raczej o zabarwieniu pejoratywnym czy sarkastycznym.

A, i z tym 'doszukiwaniem się intencji twórcy', jak pytasz, no to nie jest do końca tak, że trzeba być 'zaprawionym', to wtedy się szybciej zrozumie. To zupełnie nie tak. Tak spektakl źle zrobiony, to i tak nic nie pomoże. A jak zrobiony dobrze, to nie trzeba mieć 'doświadczenia', żeby to stwierdzić. Przecież zdarzają się choreografowie czy reżyserzy idioci, nie każdego trzeba zrozumieć :) Może być też taki twórca, który ma zapętlony umysł i podąża gdzieś własnymi meandrami sztuki. A bywają i tacy, których rozwiązania są b. czytelne i trafne. Nie ma reguły.
Poza tym, to nie chodzi o to, aby na siłę zrozumieć, 'co autor miał na myśli', tylko o wyrobienie sobie własnej opinii, zbudowaniem własnego obrazu ze spektaklu.


[quote:edd91824cc]i czy taniec współczesny w ten sposób nie "zamyka" się na widza? a i czy potencjalnego widza nie "zniechęca" i nie "straszy"? ;)[/quote:edd91824cc]

Równie dobrze można zapytać, czy abstrakcyjność sztuki współczesnej (mam na myśli plastykę, rzeźbę) nie zamyka się na potencjalnych odbiorców, którzy dochodzą jedynie do etapu czytelnego portretu czy pejzażu. Taki jest po prostu język sztuki dzisiaj, taką mamy estetykę. POnadto nie da się tego moim zdaniem rozpatrywać bez analizy postmodernizmu jako takiego na taniec, dlatego tylko wspominam o tym - właściwie podstawowym - aspekcie.
Taniec współczesny powstał jako język, który ma wyrażać niepokoje i stany współczesnego człowieka, jego problemy, życie, ma być prawdziwy. Inaczej niż balet, który może powiedzieć jest wręcz przeestetyzowany - ma po prostu inne miejsce w kulturze wyższej.
Dlatego taniec współczesny zmienia się i rozwija wraz z rozwojem (w znaczeniu zmianą) mentalnym naszego społeczeństwa, podobnie zresztą jak sztuki piękne. To normalne, że sztuka 'najświeższa', najaktualniejsza, odbijająca to, co się właśnie dzieje w kulturze, życiu, itd. nigdy nie była i nie będzie zrozumiana przez większość ludzi, dlatego też nikt nie szuka tutaj masowego odbiorcy.

Pomijając już braki w systemie edukacji - ludzie nierzadko nie są przygotowani do odbioru sztuki w ogóle (tej klasycznej), a jeśli dochodzi do tego sztuka współczesna, abstrakcyjna, to koniec.

Reasumując - taniec współczesny to jest otwartość, open mind, no i intuicja :)
Scarpia
Posty: 208
Rejestracja: czw maja 25, 2006 8:58 am

Post autor: Scarpia »

Z góry PROSZĘ się NIE DENERWOWAĆ, nie wściekać, rzucać pointami i baletkami w mój avatar itp. Moje posty nie są wynikiem "upierdliwości" czy jakiejś złośliwości. Pragnę jednak niczym w procesie beatyfikacji zagrać rolę "Adwokata diabła" w tym wątku Mekki wielbicielek tańca współczesnego/nowoczesnego i zadać serię pytań, które są ważne dla mnie a może i okażą się źródłem przemyśleń dla mnie i innych, albo będą dla Was źródłem siły i potwierdzenia waszego uwielbienia, albo wzbudzą wątpliwości które lekko podburzą wasz cudowny świat. (niczym Fokin przeciw Petipie :wink: )

A zatem pomalutku, analitycznie, bez nerwów , krok po kroku…

Joanno, piszesz pięknie i widać w Twoich tekstach pasję! Brawo! Ale... po 2-3 krotnym wniknięciu w ich treść upsssssssssss... z punktu logiki zaprzeczasz w nich często sama sobie!

[quote:17ae3c63b1="Joanna"]Nie da się postawić sztywnych ram "od - do". Że coś jest jeszcze tańcem, a coś już nie jest. Taniec to jest coś głębszego niż ruch, który widać na zewnątrz - to pewna intencja.(…)[/quote:17ae3c63b1]
Stoi w sprzeczności z:
[quote:17ae3c63b1="Joanna"]ludzie często myślą, że taniec trzeba zrozumieć. Nie trzeba, po co?[/quote:17ae3c63b1]
Ojej! Czyli choreograf/twórca wygłasza tańcem jakąś intencję ale nie oczekujemy aby została zrozumiana, bo "po co"?. Bombowy pomysł! Za chwilę zamiast postów w języku rozumianym będę pisał na formum np. takie coś:
sdksd;sdu343fnmvdlkdfl;sdoiesrjsdf;LSD;ksg;’glhgkhg;dhgdkdgfghl;gfdkg
fk87^4T3JKEIVVsdsdfjdsjkldsreergfvulvsnvldhuhslghsdlhldfds%%%$$@@!
I powiem "Czytajcie sobie tę serie znaków jak chcecie". I jeden zobaczy w tym radość, drugi będzie mnie chciał powiesić, bo powie że napisałem jakieś przekleństwa! I to wszystko jest poprawne?!? I to ma być sztuka?!?

A dalej piszesz:
[quote:17ae3c63b1="Joanna"]To normalne, że sztuka 'najświeższa', najaktualniejsza, odbijająca to, co się właśnie dzieje w kulturze, życiu, itd. nigdy nie była i nie będzie zrozumiana przez większość ludzi, dlatego też nikt nie szuka tutaj masowego odbiorcy[/quote:17ae3c63b1]

No to jak? Oczekujemy w tańcu współczesnym tego zrozumienia przez odbiorcę czy nie?

Pozdrawiam.
Advocatus Diaboli
PS. Ciąg dalszy nastąpi…. Chyba że mnie moderatorka zaraz "zbanuje" z tego forum :lol: :wink:
ODPOWIEDZ