rozmowy o tańcu w Łodzi
rozmowy o tańcu w Łodzi
Łódź. O tańcu w małej literze
Księgarnia-kawiarnia "mała litera" zaprasza do rozmowy na temat współczesnego tańca. W sobotę własną wizję przedstawi Iwona Olszowska [na zdjęciu], tancerka, choreograf i wykładowca PWST w Krakowie.
«Cykl "Sesja: taniec" daje możliwość zadania pytań i podyskutowania postaciom istotnym dla jednej z najważniejszych dziedzin sztuk performatywnych. Drugie już spotkanie tego typu poprowadzi Anna Królica z portalu NowyTaniec.PL. Olszowska jest stypendystką m.in. Fundacji Batorego i Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Sporo uwagi poświęca pracy pedagogicznej, w której koncentruje się na takich zagadnieniach jak improwizacja, wyraz sceniczny czy świadomość ciała.
Spotkanie z Iwoną Olszowską w ramach cyklu "Sesja: Taniec", Mała Litera (ul. Traugutta 9), 17 maja, g. 18, wstęp wolny»
"Taniec w małej literze"
Weronika Dobrowolska
Gazea Wyborcza - Łódź nr 113
Księgarnia-kawiarnia "mała litera" zaprasza do rozmowy na temat współczesnego tańca. W sobotę własną wizję przedstawi Iwona Olszowska [na zdjęciu], tancerka, choreograf i wykładowca PWST w Krakowie.
«Cykl "Sesja: taniec" daje możliwość zadania pytań i podyskutowania postaciom istotnym dla jednej z najważniejszych dziedzin sztuk performatywnych. Drugie już spotkanie tego typu poprowadzi Anna Królica z portalu NowyTaniec.PL. Olszowska jest stypendystką m.in. Fundacji Batorego i Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Sporo uwagi poświęca pracy pedagogicznej, w której koncentruje się na takich zagadnieniach jak improwizacja, wyraz sceniczny czy świadomość ciała.
Spotkanie z Iwoną Olszowską w ramach cyklu "Sesja: Taniec", Mała Litera (ul. Traugutta 9), 17 maja, g. 18, wstęp wolny»
"Taniec w małej literze"
Weronika Dobrowolska
Gazea Wyborcza - Łódź nr 113
-
Sagittaire
- Posty: 2810
- Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am
dziękuję Kasiu za ten temat :) .
O Łodzi zawsze mało...
Oprócz tego o czym napisała Kasia jest tez cos dla fanow tanca klasycznego. Jesli ktos bylby zainteresowany, to od miesiaca stycznia 2010 roku ruszyl taki cykl PRO OPERA. Celem cyklu spotkań PRO OPERA jest cyt:"przybliżenie wiedzy o współczesnej sztuce operowej i baletowej, ich genezie i wybitnych twórcach".
Spotkanie takie poprzedza premiery w łódzkim Teatrze Wielkim. W styczniu 2010 mielismy u nas 2 premiry, wiec byly dwa spotkania.
Gościem pierwszego i inauguracyjnego wieczoru był Artur Stefanowicz, kontratenor i reżyser opery Georga Friedricha Haendla „Juliusz Cezar”, a drugiego styczniowego spotkania - Jerzy Makarowski i Ryszard Kaja, realizatorzy baletu "Romeo i Julia".
Wydarzenia z cyklu PRO OPERA mają charakter otwarty: moze przyjsc kto chce, wejsc i sluchac.
Szkoda tylko, żenie ma na nich tancerzy. Przecież balet czy operę kocha sie nie tylko ze wzgledu na choreografa czy kogos tam.
O Łodzi zawsze mało...
Oprócz tego o czym napisała Kasia jest tez cos dla fanow tanca klasycznego. Jesli ktos bylby zainteresowany, to od miesiaca stycznia 2010 roku ruszyl taki cykl PRO OPERA. Celem cyklu spotkań PRO OPERA jest cyt:"przybliżenie wiedzy o współczesnej sztuce operowej i baletowej, ich genezie i wybitnych twórcach".
Spotkanie takie poprzedza premiery w łódzkim Teatrze Wielkim. W styczniu 2010 mielismy u nas 2 premiry, wiec byly dwa spotkania.
Gościem pierwszego i inauguracyjnego wieczoru był Artur Stefanowicz, kontratenor i reżyser opery Georga Friedricha Haendla „Juliusz Cezar”, a drugiego styczniowego spotkania - Jerzy Makarowski i Ryszard Kaja, realizatorzy baletu "Romeo i Julia".
Wydarzenia z cyklu PRO OPERA mają charakter otwarty: moze przyjsc kto chce, wejsc i sluchac.
Szkoda tylko, żenie ma na nich tancerzy. Przecież balet czy operę kocha sie nie tylko ze wzgledu na choreografa czy kogos tam.
-
stokrotkaa
- Posty: 16
- Rejestracja: pt lut 06, 2009 2:53 pm
Dawno mnie tutaj nie było.
Mnie osobiście bardzo podoba się rosyjski balet, może stąd moje upodobanie do szczuplutkiej sylwetki baletnic, choć nie jestem o tym do końca przekonana, może to nie jest zasługa rosyjskiego baletu.
Otóż, ostatnio byłam na "Dziadku do orzechów" w Teatrze Wielkim w Łodzi(wspaniała sztuka, szczerze polecam!; bilety co prawda zawsze są wykupione, ale warto poszukać ich na bileteria.pl) i wysoko oceniam technicznie tamtejszy zespół baletowy, jednak to, na co zwróciłam uwagę, to właśnie figura tancerek - co poniektóre, bardziej emanowały seksapilem(chyba nie o to chodzi w bajce; a prześwitujące spod kostiumu stringi nie są atutem...) niż baletowym wdziękiem. Gdyby odjąć im 2-3kg, całość nabrałaby jeszcze większej lekkości i wdzięku. I o to mi właśnie chodzi, a nie o to, żeby na scenie tańczyły "skóry i kości", bo to byłoby również nieapetyczne.
Pozdrawiam!
Mnie osobiście bardzo podoba się rosyjski balet, może stąd moje upodobanie do szczuplutkiej sylwetki baletnic, choć nie jestem o tym do końca przekonana, może to nie jest zasługa rosyjskiego baletu.
Otóż, ostatnio byłam na "Dziadku do orzechów" w Teatrze Wielkim w Łodzi(wspaniała sztuka, szczerze polecam!; bilety co prawda zawsze są wykupione, ale warto poszukać ich na bileteria.pl) i wysoko oceniam technicznie tamtejszy zespół baletowy, jednak to, na co zwróciłam uwagę, to właśnie figura tancerek - co poniektóre, bardziej emanowały seksapilem(chyba nie o to chodzi w bajce; a prześwitujące spod kostiumu stringi nie są atutem...) niż baletowym wdziękiem. Gdyby odjąć im 2-3kg, całość nabrałaby jeszcze większej lekkości i wdzięku. I o to mi właśnie chodzi, a nie o to, żeby na scenie tańczyły "skóry i kości", bo to byłoby również nieapetyczne.
Pozdrawiam!
-
Sagittaire
- Posty: 2810
- Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am
Na wstępie dziekuje Stokrotce za ten post :) (i komus jeszcze za jego skopiowanie ;) ), bo przyznam szczerze, ze o balecie w Łodzi , to ja moglabym rozmawiać bez konca :) ; tylko jakos nie mam nigdy na forum z kim :( :542:
[b:5546598713]Bilety, ach bilety...[/b:5546598713]
Co do biletów to rzeczywiscie, potwierdzam, ze jakos sie tak u nas w Łodzi w tym sezonie porobilo, ze zakup biletow przestal byc prostą sprawą.
Mi w tym sezonie dwukrotnie juz sie zdarzylo, ze kilka doslownie dni po rozpoczeciu sprzedazy (ktora sie zaczyna 60 dni przed) nie moglam biletow juz nabyc.
Najciekawsze w tej historii jest to, ze tak wielkie zainteresowanie jest zarowno balety grane od miesiaca, pol roku, jak i na te grane drugi, trzeci rok. Co wiecej , na te same spektakle dzis jest ciezej z biletami niz np rok, dwa lata temu.
I to all przy zalozeniu, ze w biezacym roku na miesiac jest granych 5-6 spektakli baletowych, czyli ilosc nieznacznie wzrosła w porównaniu z ubiegłymi latami. Wyjatkowo w kwietniu bedzie mala posucha ale uzasadniona praca nad kolejna majową premiera, wiec nie narzekam.
Sama z perspektywy kilkuletniego regularnego widza lodzkich baletow zastanawialam sie skad nagle takie wielkie zainteresowanie widzów baletem w Łodzi sie wzielo?
W mojej ocenie dwa czynniki przesadzily:
1) kazdy balet z choreografią Madii okazal sie duzym sukcesem. Niektore rzeczy Madii zostaly obsypane zlotymi maskami , inne nie, ale kazdy balet podobal sie ludziom.
Warto zaznaczyć, ze jak Madia robil pierwsze rzeczy tj Bolero czy Spiaca, to z biletami nie bylo az tak ciezko, mimo ze od poczatku spotkaly sie z dobrym przyjeciem widzów. Dlaczego? W moim odczuciu dlatego, ze dopiero po tych kilku latach -wsrod osob nie do konca na biezaco -rozeszlo sie , ze balety Madii to sa takie fajne rzeczy, mile dla oka i jak raz poszli , to chodza teraz tez na all spektakle.
2) TW w tym roku wprowadzil kilka skutecznych rozwiazan ekonomicznych: abonamenty, siedem roznorakich rodzajów karnetow (dla kazdego cos milego), co powoduje, ze po prostu opłaca sie nabyc bilety na większą ilość spektakli.
[b:5546598713]Przyszłosć, czyli szukujące się premiery baletowe:[/b:5546598713]
Życzę sobie i all, zeby kolejne prremiery byly conajmniej tak udane, jak te spektakle, ktore sa teraz grane. Tym bardziej, ze ten przyszły czas i przyszłe miesiące to baletowa zmiana kursu i pójście w kierunku wspolpracy z Susan Stoman i Ewa Wycichowska.
[u:5546598713]Premiera nr 1, czyli co wyjdzie ze wspolpracy z Susan Stroman???? balet? nie-balet?[/u:5546598713]
Bardzo jestem ciekawa tego, co juz w maju wyjdzie ze współpracy z amerykanskim choreografem Susan Stroman .
Susan Stroman jest znanym doskonale w Stanach choreografem, ktory w 2004 -jako pierwsza w historii kobieta- zrobila "pelnometrazową" choreografie do baletu dla New York City Ballet Company. Double Feature (ballet), z muzyka Irving Berlin i Walter Donaldson, jest wciaz w repertuarze New York City Ballet .
Wczesniej jako choreograf baletowy S.S. stworzyla mniejsze rzeczy, np. w 1999 roku dla New York City Ballet zrobila balet Blossom Got Kissed.
W 1997 SS zrobila But Not For Me dla Martha Graham Company.
No a my moi drodzy znamy ja min z filmu Swiatla Sceny 1, bo to wlasnie Susan Stroman byla autorem choreografii do słynnej sceny finalowej w tym filmie (lekcja baletu, motor, scena lozkowa i przeistoczenie: czyli do czego faceci doprowadzają nas dziewczyny, z przyjemną puentą, ze to jednak my jestesmy koniec koncow górą :D ).
Jednak Suzan Stroman jest pw zwiazana nie tyle z baletem ile z Brodway`em, dla ktorego wymyslila mase rzeczy obsypanych wieloma znamienitymi nagrodami.
Jednym z takich Broadwayowskich hitow byl w 2000 roku Contact (taki teatr tanczony- ciezko zakwalifikowac). Tenze wlasnie Contact ma miec premiere w Polsce i nie wiem czy tez nie Europie wlasnie w Łodzi juz za 2 m-ce.
Ma to byc w zalozeniu jak mowi dyrektor TW w Łodzi taki balet-nie balet z rolami też dla aktorow dramatycznych.
Bardzo jestem tego Contactu ciekawa. Jest tu kilka obaw co do tej premiery, bo rzecz sama w sobie jest juz teraz nieco archaiczna (sorry ale dzis w Nowym Yorku nie chodzi sie juz na dyskoteki takie jak pod koniec lat 90-tych...) i jest pewne ryzyko, ze bedzie to tracac myszka.
Ponadto choreografia dla Contaktu nie byla ukladana dla baletu tylko dla teatru, wiec jest ryzyko, ze bedzie za malo tanca w tancu (co w Łodzi czasem jest problemem nam Łodzianom dobrze znanym..., ach az za dobrze...).
Mimo tych obaw zauwazyc wypada , ze S. Stroman ma jednak doswiadczenie choreografa stricte baletowego i ja osobiscie chce wierzyc, ze powstanie cos bardzo fajnego.
Gdyby z łódzkiego Contactu wyszło cos takiego nowego, innego, dynamicznego, na czasie, to to moglo by trafic do osób mlodych nie-fanow baletu czy nawet nie fanow tanca wspolczesnego. A jesli tak by sie stalo, to moze dla kilku osob Contakt by byl poczatkiem przygody z baletem?
Oby tylko niczego nie popsuc, bo juz sie czasem zdarzalo, ze miala byc wielka koorpodukcja np z teatrem Roma i hit w lodzi na miare Wampirow czy Kotow, a chlopaki sie pokłócili o to kto ma grac glowna bohaterke i ze wspolpracy nici... Ach realia, realia... (no ale czego sie mozna spodziewac po mezczyznach, ktorzy jak wszystkie wiemy sa jak dzieci :D )
[u:5546598713]Premiera nr 2 , czyli prof Ewa Wycichowska podbija Łódź????[/u:5546598713]
Co do kolejnej planowanej premiery , powierzonej Ewie Wycichowskiej, to mam z biegiem czasu coraz wieksze obawy, czy z tego wyjdzie cos fajnego. Po tym jak Joanna zaczela wypowiadac na forum opinie, ze teraz to juz nie to, ze teraz jej rzeczy sa archaiczne, i po tym jak wejrzalam w dostepne rzeczy to kurcze doszlam do wniosku: one rzeczywiscie sa archaiczne...
Żeby tylko nie wysszlo tak jak czasem bywalo, ze pojda duze pieniadze, a rzecz zejdzie z afiszow po kilku miesiacach.
Z tym jednak, ze z drugiej strony, to jednak jest nasza polska prof. Ewa Wycichowska i moze cos jednak z siebie wykrzesi na miare all tytulow i nagrod, ktore otrzymala, chocby na zasadzie z all co do tej pory najlepszego cos dobrego i wyjdzie calosc fajna.
A nawet jesli nie, to i tak moze to byc to jakies ciekwe urozmaicenie dla łódzkiej sceny: cos wspolczesnego i cos polskiego. No bo dla kogo maja tworzyc polscy choreografowie jesli nie dla polskich scen? Choc ja osobiscie chyba jednak ostatnio zostalam przekonana w rozmowie i ja bardziej bym powierzyla te choreografie Jackowi Przybyłowiczowi....
[b:5546598713]O stringach w Dziadku do orzechów i innych pomyslach Madii[/b:5546598713]
Na koniec jeszcze odnosnie Stokrotki i tego co napisała, ze w Dziadku do orzechow byla erotyka i stringi itd. Coz taki urok Madii, ze on zawsze podchodzi do klasyki bardzo nie stereotypowo i ze swiezym podejsciem.
Na tej samej zasadzie na plakatach promujacych po łodzi Spiaca krolewne bylo zdjecie nagiej tancerki, i na tych samych zasadach łabedzie w łodzkiego jeziora zostaly pozbawione point (to ostatnie wywolało swego czasu szok w prasie: co za glupi pomysl, zeby biale labedzie tanczyly boso!!!!- ale mi sie baaaaaaaardzo to podobało)
Mi sie to osobiscie te all rozwiazania Madii podobaja, bo klasycznego Dziadka niech sobie maja w Royal Ballet w Anglii czy w Rosji w moskwie w Bolshoj i w Petersburgu, my nie mamy w Łodzi mozliwosci wystawienia baletu z tancerzami z takim poziomem technicznym, wiec "nadrabianie" fajnymi rozwiazaniami z tancem nie zwiazanymi mi sie podoba. Tym bardziej, ze te choreografie Madii sa takie mile dla oka ... i takie fajnie swieze...
[b:5546598713]Taniec[/b:5546598713]
Co do tego co Stokrotka napisala o tancu lodzkich tancerzy, to bardoz sie ciesze ze Ci sie podobalo:\ mi oni zawsze sie podobaja (no czasem damskie corps troszke mniej... -ale co tam swojego nie chce do konca krytykowac)...
[b:5546598713]Bilety, ach bilety...[/b:5546598713]
Co do biletów to rzeczywiscie, potwierdzam, ze jakos sie tak u nas w Łodzi w tym sezonie porobilo, ze zakup biletow przestal byc prostą sprawą.
Mi w tym sezonie dwukrotnie juz sie zdarzylo, ze kilka doslownie dni po rozpoczeciu sprzedazy (ktora sie zaczyna 60 dni przed) nie moglam biletow juz nabyc.
Najciekawsze w tej historii jest to, ze tak wielkie zainteresowanie jest zarowno balety grane od miesiaca, pol roku, jak i na te grane drugi, trzeci rok. Co wiecej , na te same spektakle dzis jest ciezej z biletami niz np rok, dwa lata temu.
I to all przy zalozeniu, ze w biezacym roku na miesiac jest granych 5-6 spektakli baletowych, czyli ilosc nieznacznie wzrosła w porównaniu z ubiegłymi latami. Wyjatkowo w kwietniu bedzie mala posucha ale uzasadniona praca nad kolejna majową premiera, wiec nie narzekam.
Sama z perspektywy kilkuletniego regularnego widza lodzkich baletow zastanawialam sie skad nagle takie wielkie zainteresowanie widzów baletem w Łodzi sie wzielo?
W mojej ocenie dwa czynniki przesadzily:
1) kazdy balet z choreografią Madii okazal sie duzym sukcesem. Niektore rzeczy Madii zostaly obsypane zlotymi maskami , inne nie, ale kazdy balet podobal sie ludziom.
Warto zaznaczyć, ze jak Madia robil pierwsze rzeczy tj Bolero czy Spiaca, to z biletami nie bylo az tak ciezko, mimo ze od poczatku spotkaly sie z dobrym przyjeciem widzów. Dlaczego? W moim odczuciu dlatego, ze dopiero po tych kilku latach -wsrod osob nie do konca na biezaco -rozeszlo sie , ze balety Madii to sa takie fajne rzeczy, mile dla oka i jak raz poszli , to chodza teraz tez na all spektakle.
2) TW w tym roku wprowadzil kilka skutecznych rozwiazan ekonomicznych: abonamenty, siedem roznorakich rodzajów karnetow (dla kazdego cos milego), co powoduje, ze po prostu opłaca sie nabyc bilety na większą ilość spektakli.
[b:5546598713]Przyszłosć, czyli szukujące się premiery baletowe:[/b:5546598713]
Życzę sobie i all, zeby kolejne prremiery byly conajmniej tak udane, jak te spektakle, ktore sa teraz grane. Tym bardziej, ze ten przyszły czas i przyszłe miesiące to baletowa zmiana kursu i pójście w kierunku wspolpracy z Susan Stoman i Ewa Wycichowska.
[u:5546598713]Premiera nr 1, czyli co wyjdzie ze wspolpracy z Susan Stroman???? balet? nie-balet?[/u:5546598713]
Bardzo jestem ciekawa tego, co juz w maju wyjdzie ze współpracy z amerykanskim choreografem Susan Stroman .
Susan Stroman jest znanym doskonale w Stanach choreografem, ktory w 2004 -jako pierwsza w historii kobieta- zrobila "pelnometrazową" choreografie do baletu dla New York City Ballet Company. Double Feature (ballet), z muzyka Irving Berlin i Walter Donaldson, jest wciaz w repertuarze New York City Ballet .
Wczesniej jako choreograf baletowy S.S. stworzyla mniejsze rzeczy, np. w 1999 roku dla New York City Ballet zrobila balet Blossom Got Kissed.
W 1997 SS zrobila But Not For Me dla Martha Graham Company.
No a my moi drodzy znamy ja min z filmu Swiatla Sceny 1, bo to wlasnie Susan Stroman byla autorem choreografii do słynnej sceny finalowej w tym filmie (lekcja baletu, motor, scena lozkowa i przeistoczenie: czyli do czego faceci doprowadzają nas dziewczyny, z przyjemną puentą, ze to jednak my jestesmy koniec koncow górą :D ).
Jednak Suzan Stroman jest pw zwiazana nie tyle z baletem ile z Brodway`em, dla ktorego wymyslila mase rzeczy obsypanych wieloma znamienitymi nagrodami.
Jednym z takich Broadwayowskich hitow byl w 2000 roku Contact (taki teatr tanczony- ciezko zakwalifikowac). Tenze wlasnie Contact ma miec premiere w Polsce i nie wiem czy tez nie Europie wlasnie w Łodzi juz za 2 m-ce.
Ma to byc w zalozeniu jak mowi dyrektor TW w Łodzi taki balet-nie balet z rolami też dla aktorow dramatycznych.
Bardzo jestem tego Contactu ciekawa. Jest tu kilka obaw co do tej premiery, bo rzecz sama w sobie jest juz teraz nieco archaiczna (sorry ale dzis w Nowym Yorku nie chodzi sie juz na dyskoteki takie jak pod koniec lat 90-tych...) i jest pewne ryzyko, ze bedzie to tracac myszka.
Ponadto choreografia dla Contaktu nie byla ukladana dla baletu tylko dla teatru, wiec jest ryzyko, ze bedzie za malo tanca w tancu (co w Łodzi czasem jest problemem nam Łodzianom dobrze znanym..., ach az za dobrze...).
Mimo tych obaw zauwazyc wypada , ze S. Stroman ma jednak doswiadczenie choreografa stricte baletowego i ja osobiscie chce wierzyc, ze powstanie cos bardzo fajnego.
Gdyby z łódzkiego Contactu wyszło cos takiego nowego, innego, dynamicznego, na czasie, to to moglo by trafic do osób mlodych nie-fanow baletu czy nawet nie fanow tanca wspolczesnego. A jesli tak by sie stalo, to moze dla kilku osob Contakt by byl poczatkiem przygody z baletem?
Oby tylko niczego nie popsuc, bo juz sie czasem zdarzalo, ze miala byc wielka koorpodukcja np z teatrem Roma i hit w lodzi na miare Wampirow czy Kotow, a chlopaki sie pokłócili o to kto ma grac glowna bohaterke i ze wspolpracy nici... Ach realia, realia... (no ale czego sie mozna spodziewac po mezczyznach, ktorzy jak wszystkie wiemy sa jak dzieci :D )
[u:5546598713]Premiera nr 2 , czyli prof Ewa Wycichowska podbija Łódź????[/u:5546598713]
Co do kolejnej planowanej premiery , powierzonej Ewie Wycichowskiej, to mam z biegiem czasu coraz wieksze obawy, czy z tego wyjdzie cos fajnego. Po tym jak Joanna zaczela wypowiadac na forum opinie, ze teraz to juz nie to, ze teraz jej rzeczy sa archaiczne, i po tym jak wejrzalam w dostepne rzeczy to kurcze doszlam do wniosku: one rzeczywiscie sa archaiczne...
Żeby tylko nie wysszlo tak jak czasem bywalo, ze pojda duze pieniadze, a rzecz zejdzie z afiszow po kilku miesiacach.
Z tym jednak, ze z drugiej strony, to jednak jest nasza polska prof. Ewa Wycichowska i moze cos jednak z siebie wykrzesi na miare all tytulow i nagrod, ktore otrzymala, chocby na zasadzie z all co do tej pory najlepszego cos dobrego i wyjdzie calosc fajna.
A nawet jesli nie, to i tak moze to byc to jakies ciekwe urozmaicenie dla łódzkiej sceny: cos wspolczesnego i cos polskiego. No bo dla kogo maja tworzyc polscy choreografowie jesli nie dla polskich scen? Choc ja osobiscie chyba jednak ostatnio zostalam przekonana w rozmowie i ja bardziej bym powierzyla te choreografie Jackowi Przybyłowiczowi....
[b:5546598713]O stringach w Dziadku do orzechów i innych pomyslach Madii[/b:5546598713]
Na koniec jeszcze odnosnie Stokrotki i tego co napisała, ze w Dziadku do orzechow byla erotyka i stringi itd. Coz taki urok Madii, ze on zawsze podchodzi do klasyki bardzo nie stereotypowo i ze swiezym podejsciem.
Na tej samej zasadzie na plakatach promujacych po łodzi Spiaca krolewne bylo zdjecie nagiej tancerki, i na tych samych zasadach łabedzie w łodzkiego jeziora zostaly pozbawione point (to ostatnie wywolało swego czasu szok w prasie: co za glupi pomysl, zeby biale labedzie tanczyly boso!!!!- ale mi sie baaaaaaaardzo to podobało)
Mi sie to osobiscie te all rozwiazania Madii podobaja, bo klasycznego Dziadka niech sobie maja w Royal Ballet w Anglii czy w Rosji w moskwie w Bolshoj i w Petersburgu, my nie mamy w Łodzi mozliwosci wystawienia baletu z tancerzami z takim poziomem technicznym, wiec "nadrabianie" fajnymi rozwiazaniami z tancem nie zwiazanymi mi sie podoba. Tym bardziej, ze te choreografie Madii sa takie mile dla oka ... i takie fajnie swieze...
[b:5546598713]Taniec[/b:5546598713]
Co do tego co Stokrotka napisala o tancu lodzkich tancerzy, to bardoz sie ciesze ze Ci sie podobalo:\ mi oni zawsze sie podobaja (no czasem damskie corps troszke mniej... -ale co tam swojego nie chce do konca krytykowac)...
-
Sagittaire
- Posty: 2810
- Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am
W Łodzi juz jest Tome Cousin, ktory ma sie zajac rezyserią i choreografia „Contactu”, której premiera bedzie 15 maja
T Cousin koordynuje realizację polskiej prapremiery Contactu.
W najbliższych dniach spotka się zespolem baletu, z którym poprowadzi pierwsze lekcje, próby i przymiarki do obsady spektaklu Susan Stroman.
PS ho ho jak tak pojdzie dalej, to moze zmienic temat na "monolag A.P. o tancu w Łodzi" :D :D
Ale pisac chyba bede dalej, bo moze ktos jednak te informacje czyta, mam nadzieje...
T Cousin koordynuje realizację polskiej prapremiery Contactu.
W najbliższych dniach spotka się zespolem baletu, z którym poprowadzi pierwsze lekcje, próby i przymiarki do obsady spektaklu Susan Stroman.
PS ho ho jak tak pojdzie dalej, to moze zmienic temat na "monolag A.P. o tancu w Łodzi" :D :D
Ale pisac chyba bede dalej, bo moze ktos jednak te informacje czyta, mam nadzieje...
-
Sagittaire
- Posty: 2810
- Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am
skoro najwyższe forumowe władze dają przyzwolenie, to hulaj Agnieszko piekła nie ma :D
Dla chętnych przesyłam krotkie fragmenty niektorych lodzkich baletow (niestety ziemi obiecanej nie ma :sad:, romea nie ma ):
[b:6b25f2bc70]Jezioro łabędzie[/b:6b25f2bc70]:
http://www.youtube.com/watch?v=9-kVMb1b0qU
http://www.youtube.com/watch?v=PaUXZJNM2fc&feature=related
[b:6b25f2bc70]Kopciuszek:[/b:6b25f2bc70]
http://www.youtube.com/watch?v=bwRGoY_NJw4
[b:6b25f2bc70]Dziadek do orzechow[/b:6b25f2bc70]:
http://www.youtube.com/watch?v=7RuA6BhXVJo
[b:6b25f2bc70]Śpiaca krolewna [/b:6b25f2bc70](jeszcze z Joanna Jablonska, teraz juz w Statsballett Berlin):
http://www.youtube.com/watch?v=RFn-UDuotIs
Dla chętnych przesyłam krotkie fragmenty niektorych lodzkich baletow (niestety ziemi obiecanej nie ma :sad:, romea nie ma ):
[b:6b25f2bc70]Jezioro łabędzie[/b:6b25f2bc70]:
http://www.youtube.com/watch?v=9-kVMb1b0qU
http://www.youtube.com/watch?v=PaUXZJNM2fc&feature=related
[b:6b25f2bc70]Kopciuszek:[/b:6b25f2bc70]
http://www.youtube.com/watch?v=bwRGoY_NJw4
[b:6b25f2bc70]Dziadek do orzechow[/b:6b25f2bc70]:
http://www.youtube.com/watch?v=7RuA6BhXVJo
[b:6b25f2bc70]Śpiaca krolewna [/b:6b25f2bc70](jeszcze z Joanna Jablonska, teraz juz w Statsballett Berlin):
http://www.youtube.com/watch?v=RFn-UDuotIs
-
Sagittaire
- Posty: 2810
- Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am
Będzie o wczorajszym balecie [b:3e22dcb4e4]Ziemia Obiecana [/b:3e22dcb4e4]
[u:3e22dcb4e4]Na początek garść suchych informacji, zeby wiedziec z grubsza o co chodzi:[/u:3e22dcb4e4]
Balet Ziemia Obiecana to wierny przekaz taneczny tresci z filmu Wajdy i ksiazki Rejmonta.
Premiera miala miejsce w maju 1999 roku, a w 2009 roku bylo wznowienie na usilne prosby lodzkiej publicznosci, ktorym sie nie dziwie, bo tez bardzo chcialam, zeby to na scene wrocilo.
[b:3e22dcb4e4]OSOBY:[/b:3e22dcb4e4]
Gray Veredon (brytyjski choreograf) / Franz von Suppe i Michael Nyman
libretto: Gray Veredon, inspirowany powieścią Władysława Reymonta i filmem Andrzeja Wajdy
We wczorajszym spektaklu tańczyli:
Karol Borowiecki: GINTAUTAS POTOCKAS
Moryc Welt: WOJCIECH DOMAGAŁA
Maks Baum: PIOTR RATAJEWSKI
Anka: VALENTYNA BATRAK
Lucy Zucker: MONIKA MACIEJEWSKA
Mada Muller: AGATA JANKOWSKA-DOBROWOLSKA
Podpalacz: GIENADII RYBALCHENKO
Zosia: BEATA BROŻEK
Ojciec Zosi: ADAM GRABARCZYK
Kessler: KRZYSZTOF PABJAŃCZYK
Zucker: MARIUSZ CABAN
Mela Grunspan: MONIKA SZYMURSKA-PROKOP
Bucholc, fabrykant: TOMASZ JAGODZIŃSKI
Szpiedzy: ALEKSANDER MIEDWIEDIEW, WITOLD BIEGAŃSKI, WIKTOR KRAKOWIAK-CHU.
muzyka z taśmy
[u:3e22dcb4e4]Karol Borowiecki czyli GINTAUTAS POTOCKAS czyli klasa, precyzja i doskonałość[/u:3e22dcb4e4]
Wykonanie G. Potockasa jak zawsze cudowne. To, co mi sie zawsze w tym tancerzu podoba to precyzja, klasa, doskonala technika i taka niesamowita delikatnosc.
Przyznam, ze na poczatku jak sie dowiedzialam, ze to on, a nie Piotr Ratajewski, tanczy Karola, to tak troche krecilam nosem, bo Karol Borowiecki, to facet żądny łupów, takie zwierze dzikie, ktore nic nie jadlo przez miesiac i nagle znalazło się w krainie pelnej lownej zwierzyny, a G.P. ma zawsze bardzo duzo takiej fajnej delikatnosci w ruchach, w usmiechu itd.
Jednak , mimo tej calej delikatnosci, ktora i w tym wykonaniu byla, to bardzo dobrze zagral GPotockas te postać, bo pw. tanecznie był cudny, a nadto aktorsko mnie przekonal. Czyli mimo delikatnosci, w wyniku gry aktorskiej, udalo mu sie w zbudowac taki obraz Karola, ktory z zewnatrz jest delikatny ale pewne miny, pewna dynamika, sposob patrzenia i gesty zdradzaja, ze w srodku jest jednak ktos żądny lupow.
[u:3e22dcb4e4]Tworcy łódzkiej Ziemi Obiecanej czyli łodzkie szwaczki i robotnicy, czyli corps[/u:3e22dcb4e4]
Tak jak w filmie Wajdy, tak w łodzkim spektaklu głównym bohaterem jest jednak, nie Karol Borowiecki, ale bezimienni twórcy potęgi miasta czyli: tkaczki, farbiarze, łódzcy robotnicy.
I chwala za to, ze tak w spektaklu było, bo to jest istota, jądro i niezaakcentowanie tego , musialoby prowadzic do porazki.
Tanecznie zespol (corps) mi sie bardzo podobal: zwlaszcza w scenie łódzkich szwaczek z nitkami i w scenie ostatniej, jak rowniez w kilku scenach poczatkowych.
Za scene z nitkami szczegolne brawa, bo to kluczowa scena i rzeczywiscie wczoraj zatanczona cudnie. Gdyby dano mi mozliwosc osobistego pogratulowania, tylko za jedna z scen, to po wczorajszym spektaklu pogratulowalabym, po raz pierwszy chyba w zyciu, nie naszym kochanym solistom, ale wlasnie dziewczynom z Corpsu. Dziewczyny : bylyscie cudne i za to Wam wielkie dzieki.
[b:3e22dcb4e4]Gwałt na 6 + [/b:3e22dcb4e4]
skoro scena z nitkami, to od razu przechodzę do jej zakończenia, czyli do sceny gwałtu jednej ze szwaczek. Zosia czyli Beata Brożek, jako gwałcona szwaczka, była fenomenalna.
Kurcze, powiem szczerze, ze byla to jedyna scena, w czasie ktorej ciarki po mnie przeszły poządne. Niesamowicie dobrze aktorsko i tanecznie oddana walka, przerażenie, upodlenie. Wyrazy szacunku z mojej strony ogromne. Właśnie przez takie sceny jak ta ja tak kocham łódzki balet.
[u:3e22dcb4e4]Seks, temperament i wulkan enrgii czyli płomienny romans Karola Borowieckiego z Lucy Zucker, czyli dlaczego zawsze ziewam na Romeo i Julii [/u:3e22dcb4e4]
Tak jak co chwile pisze na forum, zawsze nudze sie jak mops na Romeo i Julii. Jak w swoim czasie czytalam nalogowo Shakespeare`a , to nie Romeo i julie, podobnie jak ide na balet, to raczej nie na Romea i Julię. Dlaczego?
Naukowcy ponad wszelka watpliwosc udowodnili, ze kobieta jak sie zakochuje, to staje sie nerwowa jak diabli. I to prawda. Widze po sobie, ze jak ktos mi sie podoba, to musze bardzo panowac nad soba, bo wtedy jakos latwo mi przychodzi krzyczenie na ludzi, nerwy , wymagania nie wiem czego i masa innych niezbyt fajnych rzeczy.
Taka jest milosc. To nie gaworzenie z balkonu, nie bycie słodkim jak cukierek i nie sielanka w sypialni i nie doskonałe i bezkłótliwe ćwierkotanie jak dwa wrobelki. Oj nie nie, nic z tych rzeczy.
Milosc taka prawdziwa to raczej pęd i zmartwienie, czy sie tego czegos właśnie nie traci, wątpliwosci, czy facet nie probuje czlowieka tylko nabrac, a jednoczesnie spotyka sie z druga. Milosc to nie sielanka ale przeciwnie, to wyjscie z sielanki i rzucenie sie na pozarcie lwom. To szarpanina skrajnych wewnętrznie uczuc, nerwowe szukanie sie itd.
To wszysko jest w romansie Lucy z Karolem, a tego nie ma w Romeo i Julii (oczywiscie mam swiadomosc, ze sa tez takie choreografie Romea i julii, ktore bazuja pokazaniu skrajnosci, sile i dynamice sprzecznych uczuc, ale nie chce w tej chwili w to wnikac i przyjmuję na potrzeby tej recenzji pewne uproszczenie, ze balet Romeo i Julia to najklasyczniejsza klasyka czyli choreografia J. Grigorowicza).
A tanecznie? Tanecznie to byla REWELACJA!!!!
Ogólnie juz kiedys pisalam, ze jesli balet w Łodzi, a w tym balecie scena taka jak romans taki wlasnie prawdziwy, to tylko w wykonaniu duetu G. Potockasa i Moniki Maciejewskiej. Scena rozegrana genialnie: nic dodac, nic ująć. Niesamowite jest to małżeństwo baletowe, niesamowite. Potrafia odtworzyc silne emocje, a przy tym tanecznie sa idealnie zgrani.
Ja nie wiem, czy oni te uklady cwicza po pracy w domu, czy co, bo ilekroc sie ich w takich scenach tanecznych trudnych , tanczonych jako duet, widzi, to zsynchronizowanie jest takiej miary, jak rzadko. A do tego trzeba cwiczenia , cwiczenia, cwiczenia.
Głosno bilam brawo po tej scenie, oj glosno.
[u:3e22dcb4e4]Gienadii Rybalchenko, czyli debiut w roli podpalacza[/u:3e22dcb4e4]
Debiut chyba udany, przede wszystkim miny OK. No moze troszke za malo pewnosci siebie w spojrzeniu, ale chyba sie czepiam. Ogólnie fajnie. I publicznosci tez sie podobalo, bo przy oklaskiwaniu na koniec wyczuwalne byly bardzo dobrze głośniejsze brawa dla niego.
[u:3e22dcb4e4]A na deser mój ulubieniec, czyli uśmiechać się jak Piotr Ratajewski...[/u:3e22dcb4e4]
Moj łódzki ulubieniec wczoraj taką malą rólkę tylko tanczyl: Maxa, niemca, kolegi. Trudno było z tego cokolwiek wykrzesac i szlam na to z mysla, ze w sumie to niczym mnie nie zaskoczy, tym bardziej, ze dzien wczesniej Piotr Ratajewski tanczyl glowna rolę w Romeo i Julii.
Ale jednak, jak zawsze sie myliłam na plus, bo P.R. mnie zaskoczył. Czym mnie zaskoczyl w takiej malej rólce?
Przede wszyskim uśmiechem. Cudowny, uroczy uśmiech. Cudowne poczucie humoru, cudowna radosc z bycia na scenie, chociazby w takich krotkich epizodach.
Ja nie wiem ogolnie, czy usmiech to schodzi kiedykolwiek z twarzy tego tancerza. Tak samo jak zawsze na scenie uderza mnie taka wielka jego radosc, ze moze tanczyc. Kurcze, to dziala na publicznosc. Zwlaszcza jak ta publicznosc siedzi tak blisko sceny jak ja.
To co z pewnoscia Piotrowi sie udalo, i za mu chwala, to to ze dysponujac kilkoma minutami, zdolal mnie chlopak rozbawic tak, ze smielam sie w glos. Fantastyczne poczucie humoru przede wszystkim w bardzo humorystycznie rozegranym epizodzie z Magda Muler (Agata Jankowska).
Ich humorystycznej niecheci do siebie nie bylo ani w filmie Wajdy ani w ksiazce Rejmona. To takie cos łódzkiego ale przyznac musze, ze bardzo fajne. Sądzę, ze to nawet mogl nie byc jakis zamysl choreografa, ile efekt tego, ze ta dwojka fantastycznych tancerzy jakos tak w czasie prob mogla zaczac samoczynnie grac w tej sposób i tak zostało. Widac miedzy nimi cos fajnego. Osobiscie po tym , jak fajnie Piotrowi Ratajewskiemi i Agacie Jankowskiej, to wyszlo czekam, zeby tę dwojke zobaczyc w innych wykonaniach. Bardzo jestem ich ciekawa.
PS dla wyjasnienia dodam, ze to ze pisze same plusy, nie znaczy ze nie widzialam pewnych malych minusow (jak np porażające kostiumy w scenie finalowej. Kurde: kto to wymyslił? Ja wiem, ze to mial byc industrializm, pokazanie przemyslu, jakas jego synteza, ale takie industrialne stroje moglyby byc bardziej wyrafinowane niz wciśnięcie tancerzy w spodnie z torebek foliowych).
Inne male minuski tez widzialam ale łódzkiego nie krytykuje, tym bardziej, ze wczoraj plusy zdecydowanie przewazyly minusy.
PS 2 : bardzo mi sie podoba jeden stosunkowo nowy nabytek do meskiego corpsu. Uwaznie trzeba bedzie sledzic postepy tego tancerza, bo cos czuje, ze bedzie jeszcze z niego pociecha...
[u:3e22dcb4e4]Na początek garść suchych informacji, zeby wiedziec z grubsza o co chodzi:[/u:3e22dcb4e4]
Balet Ziemia Obiecana to wierny przekaz taneczny tresci z filmu Wajdy i ksiazki Rejmonta.
Premiera miala miejsce w maju 1999 roku, a w 2009 roku bylo wznowienie na usilne prosby lodzkiej publicznosci, ktorym sie nie dziwie, bo tez bardzo chcialam, zeby to na scene wrocilo.
[b:3e22dcb4e4]OSOBY:[/b:3e22dcb4e4]
Gray Veredon (brytyjski choreograf) / Franz von Suppe i Michael Nyman
libretto: Gray Veredon, inspirowany powieścią Władysława Reymonta i filmem Andrzeja Wajdy
We wczorajszym spektaklu tańczyli:
Karol Borowiecki: GINTAUTAS POTOCKAS
Moryc Welt: WOJCIECH DOMAGAŁA
Maks Baum: PIOTR RATAJEWSKI
Anka: VALENTYNA BATRAK
Lucy Zucker: MONIKA MACIEJEWSKA
Mada Muller: AGATA JANKOWSKA-DOBROWOLSKA
Podpalacz: GIENADII RYBALCHENKO
Zosia: BEATA BROŻEK
Ojciec Zosi: ADAM GRABARCZYK
Kessler: KRZYSZTOF PABJAŃCZYK
Zucker: MARIUSZ CABAN
Mela Grunspan: MONIKA SZYMURSKA-PROKOP
Bucholc, fabrykant: TOMASZ JAGODZIŃSKI
Szpiedzy: ALEKSANDER MIEDWIEDIEW, WITOLD BIEGAŃSKI, WIKTOR KRAKOWIAK-CHU.
muzyka z taśmy
[u:3e22dcb4e4]Karol Borowiecki czyli GINTAUTAS POTOCKAS czyli klasa, precyzja i doskonałość[/u:3e22dcb4e4]
Wykonanie G. Potockasa jak zawsze cudowne. To, co mi sie zawsze w tym tancerzu podoba to precyzja, klasa, doskonala technika i taka niesamowita delikatnosc.
Przyznam, ze na poczatku jak sie dowiedzialam, ze to on, a nie Piotr Ratajewski, tanczy Karola, to tak troche krecilam nosem, bo Karol Borowiecki, to facet żądny łupów, takie zwierze dzikie, ktore nic nie jadlo przez miesiac i nagle znalazło się w krainie pelnej lownej zwierzyny, a G.P. ma zawsze bardzo duzo takiej fajnej delikatnosci w ruchach, w usmiechu itd.
Jednak , mimo tej calej delikatnosci, ktora i w tym wykonaniu byla, to bardzo dobrze zagral GPotockas te postać, bo pw. tanecznie był cudny, a nadto aktorsko mnie przekonal. Czyli mimo delikatnosci, w wyniku gry aktorskiej, udalo mu sie w zbudowac taki obraz Karola, ktory z zewnatrz jest delikatny ale pewne miny, pewna dynamika, sposob patrzenia i gesty zdradzaja, ze w srodku jest jednak ktos żądny lupow.
[u:3e22dcb4e4]Tworcy łódzkiej Ziemi Obiecanej czyli łodzkie szwaczki i robotnicy, czyli corps[/u:3e22dcb4e4]
Tak jak w filmie Wajdy, tak w łodzkim spektaklu głównym bohaterem jest jednak, nie Karol Borowiecki, ale bezimienni twórcy potęgi miasta czyli: tkaczki, farbiarze, łódzcy robotnicy.
I chwala za to, ze tak w spektaklu było, bo to jest istota, jądro i niezaakcentowanie tego , musialoby prowadzic do porazki.
Tanecznie zespol (corps) mi sie bardzo podobal: zwlaszcza w scenie łódzkich szwaczek z nitkami i w scenie ostatniej, jak rowniez w kilku scenach poczatkowych.
Za scene z nitkami szczegolne brawa, bo to kluczowa scena i rzeczywiscie wczoraj zatanczona cudnie. Gdyby dano mi mozliwosc osobistego pogratulowania, tylko za jedna z scen, to po wczorajszym spektaklu pogratulowalabym, po raz pierwszy chyba w zyciu, nie naszym kochanym solistom, ale wlasnie dziewczynom z Corpsu. Dziewczyny : bylyscie cudne i za to Wam wielkie dzieki.
[b:3e22dcb4e4]Gwałt na 6 + [/b:3e22dcb4e4]
skoro scena z nitkami, to od razu przechodzę do jej zakończenia, czyli do sceny gwałtu jednej ze szwaczek. Zosia czyli Beata Brożek, jako gwałcona szwaczka, była fenomenalna.
Kurcze, powiem szczerze, ze byla to jedyna scena, w czasie ktorej ciarki po mnie przeszły poządne. Niesamowicie dobrze aktorsko i tanecznie oddana walka, przerażenie, upodlenie. Wyrazy szacunku z mojej strony ogromne. Właśnie przez takie sceny jak ta ja tak kocham łódzki balet.
[u:3e22dcb4e4]Seks, temperament i wulkan enrgii czyli płomienny romans Karola Borowieckiego z Lucy Zucker, czyli dlaczego zawsze ziewam na Romeo i Julii [/u:3e22dcb4e4]
Tak jak co chwile pisze na forum, zawsze nudze sie jak mops na Romeo i Julii. Jak w swoim czasie czytalam nalogowo Shakespeare`a , to nie Romeo i julie, podobnie jak ide na balet, to raczej nie na Romea i Julię. Dlaczego?
Naukowcy ponad wszelka watpliwosc udowodnili, ze kobieta jak sie zakochuje, to staje sie nerwowa jak diabli. I to prawda. Widze po sobie, ze jak ktos mi sie podoba, to musze bardzo panowac nad soba, bo wtedy jakos latwo mi przychodzi krzyczenie na ludzi, nerwy , wymagania nie wiem czego i masa innych niezbyt fajnych rzeczy.
Taka jest milosc. To nie gaworzenie z balkonu, nie bycie słodkim jak cukierek i nie sielanka w sypialni i nie doskonałe i bezkłótliwe ćwierkotanie jak dwa wrobelki. Oj nie nie, nic z tych rzeczy.
Milosc taka prawdziwa to raczej pęd i zmartwienie, czy sie tego czegos właśnie nie traci, wątpliwosci, czy facet nie probuje czlowieka tylko nabrac, a jednoczesnie spotyka sie z druga. Milosc to nie sielanka ale przeciwnie, to wyjscie z sielanki i rzucenie sie na pozarcie lwom. To szarpanina skrajnych wewnętrznie uczuc, nerwowe szukanie sie itd.
To wszysko jest w romansie Lucy z Karolem, a tego nie ma w Romeo i Julii (oczywiscie mam swiadomosc, ze sa tez takie choreografie Romea i julii, ktore bazuja pokazaniu skrajnosci, sile i dynamice sprzecznych uczuc, ale nie chce w tej chwili w to wnikac i przyjmuję na potrzeby tej recenzji pewne uproszczenie, ze balet Romeo i Julia to najklasyczniejsza klasyka czyli choreografia J. Grigorowicza).
A tanecznie? Tanecznie to byla REWELACJA!!!!
Ogólnie juz kiedys pisalam, ze jesli balet w Łodzi, a w tym balecie scena taka jak romans taki wlasnie prawdziwy, to tylko w wykonaniu duetu G. Potockasa i Moniki Maciejewskiej. Scena rozegrana genialnie: nic dodac, nic ująć. Niesamowite jest to małżeństwo baletowe, niesamowite. Potrafia odtworzyc silne emocje, a przy tym tanecznie sa idealnie zgrani.
Ja nie wiem, czy oni te uklady cwicza po pracy w domu, czy co, bo ilekroc sie ich w takich scenach tanecznych trudnych , tanczonych jako duet, widzi, to zsynchronizowanie jest takiej miary, jak rzadko. A do tego trzeba cwiczenia , cwiczenia, cwiczenia.
Głosno bilam brawo po tej scenie, oj glosno.
[u:3e22dcb4e4]Gienadii Rybalchenko, czyli debiut w roli podpalacza[/u:3e22dcb4e4]
Debiut chyba udany, przede wszystkim miny OK. No moze troszke za malo pewnosci siebie w spojrzeniu, ale chyba sie czepiam. Ogólnie fajnie. I publicznosci tez sie podobalo, bo przy oklaskiwaniu na koniec wyczuwalne byly bardzo dobrze głośniejsze brawa dla niego.
[u:3e22dcb4e4]A na deser mój ulubieniec, czyli uśmiechać się jak Piotr Ratajewski...[/u:3e22dcb4e4]
Moj łódzki ulubieniec wczoraj taką malą rólkę tylko tanczyl: Maxa, niemca, kolegi. Trudno było z tego cokolwiek wykrzesac i szlam na to z mysla, ze w sumie to niczym mnie nie zaskoczy, tym bardziej, ze dzien wczesniej Piotr Ratajewski tanczyl glowna rolę w Romeo i Julii.
Ale jednak, jak zawsze sie myliłam na plus, bo P.R. mnie zaskoczył. Czym mnie zaskoczyl w takiej malej rólce?
Przede wszyskim uśmiechem. Cudowny, uroczy uśmiech. Cudowne poczucie humoru, cudowna radosc z bycia na scenie, chociazby w takich krotkich epizodach.
Ja nie wiem ogolnie, czy usmiech to schodzi kiedykolwiek z twarzy tego tancerza. Tak samo jak zawsze na scenie uderza mnie taka wielka jego radosc, ze moze tanczyc. Kurcze, to dziala na publicznosc. Zwlaszcza jak ta publicznosc siedzi tak blisko sceny jak ja.
To co z pewnoscia Piotrowi sie udalo, i za mu chwala, to to ze dysponujac kilkoma minutami, zdolal mnie chlopak rozbawic tak, ze smielam sie w glos. Fantastyczne poczucie humoru przede wszystkim w bardzo humorystycznie rozegranym epizodzie z Magda Muler (Agata Jankowska).
Ich humorystycznej niecheci do siebie nie bylo ani w filmie Wajdy ani w ksiazce Rejmona. To takie cos łódzkiego ale przyznac musze, ze bardzo fajne. Sądzę, ze to nawet mogl nie byc jakis zamysl choreografa, ile efekt tego, ze ta dwojka fantastycznych tancerzy jakos tak w czasie prob mogla zaczac samoczynnie grac w tej sposób i tak zostało. Widac miedzy nimi cos fajnego. Osobiscie po tym , jak fajnie Piotrowi Ratajewskiemi i Agacie Jankowskiej, to wyszlo czekam, zeby tę dwojke zobaczyc w innych wykonaniach. Bardzo jestem ich ciekawa.
PS dla wyjasnienia dodam, ze to ze pisze same plusy, nie znaczy ze nie widzialam pewnych malych minusow (jak np porażające kostiumy w scenie finalowej. Kurde: kto to wymyslił? Ja wiem, ze to mial byc industrializm, pokazanie przemyslu, jakas jego synteza, ale takie industrialne stroje moglyby byc bardziej wyrafinowane niz wciśnięcie tancerzy w spodnie z torebek foliowych).
Inne male minuski tez widzialam ale łódzkiego nie krytykuje, tym bardziej, ze wczoraj plusy zdecydowanie przewazyly minusy.
PS 2 : bardzo mi sie podoba jeden stosunkowo nowy nabytek do meskiego corpsu. Uwaznie trzeba bedzie sledzic postepy tego tancerza, bo cos czuje, ze bedzie jeszcze z niego pociecha...
-
Sagittaire
- Posty: 2810
- Rejestracja: pt cze 01, 2007 6:38 am
Dziękuję Torin; bardzo mi miło to czytać :) . Zwłaszcza dlatego, ze zazwyczaj jak piszę w tym wątku, to mam świadomosć, ze nikt tego nie czyta ale moze kiedys przypadkiem kiedyś komus sie cos przyda albo kiedys moze kogos troche zachece do lodzkiego baletu.
A powiedz, wybierasz sie moze na cos do Łodzi? bo z tego, co na forum sie pisze, to czasem z żoną i córką uprawiacie taką baletową turystykę :)
A swoja drogą, to nie zdziwilabym sie gdybys w Łodzi jeszcze nie byl na balecie :) , bo u nas w Polsce to jak sie mowi o balecie, to w W-wie i Poznaniu (i to nie tylko na naszym forum ale ogolnie).
Wychodzi z tego, ze Poznan to druga Opera Narodowa ale tak nie jest w mojej ocenie jednak. Ostatnio jak ich widzialam z 3 lata temu, wlasnie z takim nastawieniem, ze Poznan jest daleko przed Łodzia, to na poznanskim spektaklu sie po prostu załamałam. Przyznam, ze to byl pierwszy i ostatni raz, kiedy siedzac na balecie na zywo przeszla mi po glowie mysl, ze moze wstanę i wyjdę w trakcie. Nie zrobilam tego rzecz jasna i szybko tę mysl przegnałam ale o choreografii , muzyce i wykonaniu, to ja juz moze nic nie powiem...
W kazdym razie jakbys Ty albo ktos sie wybieral do mojej Łodzi na balet, to polecam Jezioro łabędzie albo Cinderellę. Ewentualnie może być też Dziadek, jakby na te 2 zabraklo biletow.
Ziemi Obiecanej i Śpiącej królewny nie odradzam ale proponuję wstrzymac sie z tym baletem do np drugiej wizyty w Łodzi, ale nie pierwszej. Podobnie rzecz sie ma co do Romea i Julii.
A wracając jeszcze na chwilkę do Ziemi Obiecanej, to kiedys w recenzji w Dzienniku Łódzkim przeczytałam o "imponujących scenach fabrykanckich przyjęć". Wg mnie one imponujące to nie były; przeciwnie były jednym z małych minusków, o których nie chce pisac, bo łódzkiego baletu nie krytykuję ;) . Głownie przeszkadzał mi taki zamysł, ze bal to było 5 par. Nonsens: bal to bal. Musi byc rozmach i wielość. Tym bardziej, ze zaspol jest spory , wiec 10 par spokojnie by sie uzbierac moglo.
A powiedz, wybierasz sie moze na cos do Łodzi? bo z tego, co na forum sie pisze, to czasem z żoną i córką uprawiacie taką baletową turystykę :)
A swoja drogą, to nie zdziwilabym sie gdybys w Łodzi jeszcze nie byl na balecie :) , bo u nas w Polsce to jak sie mowi o balecie, to w W-wie i Poznaniu (i to nie tylko na naszym forum ale ogolnie).
Wychodzi z tego, ze Poznan to druga Opera Narodowa ale tak nie jest w mojej ocenie jednak. Ostatnio jak ich widzialam z 3 lata temu, wlasnie z takim nastawieniem, ze Poznan jest daleko przed Łodzia, to na poznanskim spektaklu sie po prostu załamałam. Przyznam, ze to byl pierwszy i ostatni raz, kiedy siedzac na balecie na zywo przeszla mi po glowie mysl, ze moze wstanę i wyjdę w trakcie. Nie zrobilam tego rzecz jasna i szybko tę mysl przegnałam ale o choreografii , muzyce i wykonaniu, to ja juz moze nic nie powiem...
W kazdym razie jakbys Ty albo ktos sie wybieral do mojej Łodzi na balet, to polecam Jezioro łabędzie albo Cinderellę. Ewentualnie może być też Dziadek, jakby na te 2 zabraklo biletow.
Ziemi Obiecanej i Śpiącej królewny nie odradzam ale proponuję wstrzymac sie z tym baletem do np drugiej wizyty w Łodzi, ale nie pierwszej. Podobnie rzecz sie ma co do Romea i Julii.
A wracając jeszcze na chwilkę do Ziemi Obiecanej, to kiedys w recenzji w Dzienniku Łódzkim przeczytałam o "imponujących scenach fabrykanckich przyjęć". Wg mnie one imponujące to nie były; przeciwnie były jednym z małych minusków, o których nie chce pisac, bo łódzkiego baletu nie krytykuję ;) . Głownie przeszkadzał mi taki zamysł, ze bal to było 5 par. Nonsens: bal to bal. Musi byc rozmach i wielość. Tym bardziej, ze zaspol jest spory , wiec 10 par spokojnie by sie uzbierac moglo.