Festiwal sztuki mimu

Dyskusje o spektaklach, programach TV, książkach, artykułach, nagraniach CD/video/DVD, fotografii, stronach internetowych;
Kasia G
Posty: 4391
Rejestracja: śr mar 30, 2005 2:02 pm

Post autor: Kasia G »

Aaaaaach... nie ma wspanialszego baletu niz tańczace, falujące i spiewające dłonie Gregga Goldstona! Wiem to nie od dzis, ale dzis znów jestem pod urokiem i wrażeniem. "One mime show" mogę oglądać bez końca! :)
Kasia G
Posty: 4391
Rejestracja: śr mar 30, 2005 2:02 pm

Post autor: Kasia G »

tekst z Rzeczpospolitej podsumowujący początek Festiwalu:

FESTIWAL SZTUKI MIMU Występy Gregga Goldstona, Teatru Vertical i Theatre Mimo Magique

Gesty ulotne jak motyl

Impreza w Teatrze Na Woli daje radość obcowania z artystami, którzy nad chęć zdobycia łatwej popularności przekładają nieustanne doskonalenie własnych umiejętności


Mimem nie można zostać z dnia na dzień dzięki programom telewizyjnym poszukującym idoli. Mimowie nie występują w wielkich salach, im pozostają kameralne scenki. Nie są bohaterami efektownych widowisk, lecz skromnych spektakli, które od widzów wymagają skupienia. Mogłoby się więc wydawać, że ich sztuka nie przystaje do dzisiejszych czasów. A jednak ma się dobrze, o czym świadczy piąty już festiwal jejpoświęcony. Pozostaje wierna własnej tradycji, a jednocześnie zmienia się, adaptując do swych potrzeb zdobycze współczesnego teatru.

Tradycjonalistą jest na przykład Amerykanin Gregg Goldston, mistrz najtrudniejszej specjalności, jaką jest solowy występ. Tak jak legendarny Marcel Marceau dał w drobnych etiudach popis perfekcyjnych umiejętności, zachwycając najdrobniejszym gestem i spojrzeniem, gdy zmagał się z niesfornym kapeluszem lub jego dłonie zamieniały się w skrzydła motyla. Ale Gregg Goldston też czasem sięga do współczesnej techniki, by za pomocą efektownej gry świateł, idealnie dopasowanej do jego ruchów, przedstawić "Fantazję żonglera".

Francuski Teatr Vertical przypomniał natomiast, skąd wywodzi się pantomima, iw"Divertimencie bezsłów" sięgnął do tradycji komedii dell'arte. Z perypetii Pierrota zakochanego w Colombinie oraz z groteskowych scenek obrazujących siedem grzechów głównych stworzył zabawne, bezpretensjonalne widowisko. Francuzi, którzy uczyli się u Marcela Marceau, nie chcą jednak iść wyłącznie śladami swego wielkiego nauczyciela. Gest wspierają słowem i żartem, dzięki temu ich spektakl zyskuje szybkie, momentami zwariowane tempo.

Popis pantomimiczny ma tymczasem specyficzny, spowolniony rytm, dzięki czemu widz może smakować każdy ruch wykonawcy. Takiej satysfakcji dostarczyli Alexander Neander i Wolfram von Bodecker, czyli Theatre Mimo Magique. Ich opowieść o muzyku, który w pudle kontrabasu odkrył tajemniczego mężczyznę i razem z nim próbuje odnaleźć zagubiony instrument, to zestaw scenek najwyższej próby. Obaj niemieccy artyści zaskakują jednak widownię nie tylko doskonałym warsztatem, ale i sztuczkami zaczerpniętymi z tzw. czarnej magii, dzięki czemu ich spektakl ma oryginalną teatralną formę.

Na razie na festiwalu Polacy skromnie zaznaczyli swą obecność. Zaproszony do udziału w występie amerykańskiego artysty Bartłomiej Ostapczuk okazał się równorzędnym partnerem Gregga Goldstona w pantomimicznym żarcie "Krzesła". Dziś jednak w Teatrze Na Woli wystąpią dwa nasze zespoły (Teatr Akt i Teatr Formy), natomiast od czwartku do niedzieli zaprezentują się kolejni zagraniczni goście.

Jacek Marczyński
Rzp. 23.08.2005
Joanna
Posty: 2952
Rejestracja: pt lis 07, 2003 7:37 pm

Post autor: Joanna »

Jaki ładny artykuł...

Ech, czemu mnie tam nie ma!:(

Jak wrócicie z Derevo (bo każdy, kto ma taką możliwość, musi to zobaczyć :) ) to koniecznie proszę opisać wrażenia;)
Kasia G
Posty: 4391
Rejestracja: śr mar 30, 2005 2:02 pm

Post autor: Kasia G »

[quote:67778ede3a="Joanna"]
Jak wrócicie z Derevo (bo każdy, kto ma taką możliwość, musi to zobaczyć :) ) to koniecznie proszę opisać wrażenia;)[/quote:67778ede3a]

Masz to jak w banku! :)
A polskie zespoły TEATR "AKT" ("Krótka historia o błękicie" i TEATR "FORMY" ("Ulica krokodyli") podobały mi sie raczej srednio :cry:
- jesli pantomima może byc przegadana to ta własnie była :roll:
Olcia
Posty: 4
Rejestracja: wt gru 28, 2004 10:33 am

Post autor: Olcia »

Na derevo nie ma już biletów :( Muszę czekać rok:(
Joanna Bednarczyk
Posty: 549
Rejestracja: sob lut 26, 2005 2:03 pm

Post autor: Joanna Bednarczyk »

No chyba ze przyjedziesz do Łodzi,Teatr Devro występuje tu w ramach festiwalu dialogu 4 kultur, 29 ,30 podejrzewam ze bilety jeszcze są. 042 633 9221, tel. centrum informacji kulturalnej.
Kasia G
Posty: 4391
Rejestracja: śr mar 30, 2005 2:02 pm

Post autor: Kasia G »

[quote:2e2bdce76b="Olcia"]Na derevo nie ma już biletów :( Muszę czekać rok:([/quote:2e2bdce76b]

Olciu, na każdy spektakl na festiwalu sa sprzedawane wejściówki - po 10 zł. Wystarczy być troche wcześniej (myślę że na Derevo dużo wczesniej) i wejdziesz na spektakl - potem można albo stac pod scianą albo usiąść na schodkach. Wczoraj na Semianiukach tak własnie było - po raz pierwszy na festiwalu był nadkomplet..
Kasia G
Posty: 4391
Rejestracja: śr mar 30, 2005 2:02 pm

Post autor: Kasia G »

Eh, największa (dla niektórych) gwiazda festiwalu bardzo mnie rozczarowała. Spektakl był najsłabszy ze wszystkich prezentacji - dłużyzny, powtórzenia, celebrowanie pomysłów, nuuuuda! Czekałam z utęsknieniem, kiedy się skończy - no i mam juz dość clownady - stanowczo w tym roku proporcja między sztuką mimu (pantomimy) a clownadą własnie była wyraźnie zachwiana. Żałuje niezmiernie, ale Derevo zniesmaczyło mnie na całej linii - pretensjonalne przedstawienie, które mimo paru zabarwnych pomysłów i dwóch-trzech udanych scen po prostu mnie znudziło :( :( :(
Joanna
Posty: 2952
Rejestracja: pt lis 07, 2003 7:37 pm

Post autor: Joanna »

Kasiu G, właściwie to nie jestem w stanie wyobrazić sobie tego, o czym mówisz, to przekracza moje wszelkie, ale to wszelkie, możliwości imaginacyjne ;)
Kasia G
Posty: 4391
Rejestracja: śr mar 30, 2005 2:02 pm

Post autor: Kasia G »

No to nie wiem - widac ta konwencja mi nie odpowiada czy co? Ale nie tylko ja nie byłam zachwycona, więc może trafił im sie po prostu słabszy spektakl. Co poradzę, ze ani nie bawi, ani nie wzrusza mnie popiskujacy goły amor, lafiryndowata baletniczka-kolombina, ani latanie na papierowej komecie... :roll:
Dobra technika, ciekawe pomysły, ale razem - mocno nużące, żadnej ciekawe opowieści, albo choćby ciekawego ujecia znanej opowieści (o nieszczęsliwej miłości biednego, głupkowatego clowna do kolombiny)
ODPOWIEDZ