moje takie mniej fantastyczne marzenie to byc super rozciagnietą i miec genialne podbicie :lol: a takie zupelnie kosmiczne marzenia to: krecic szybko piruety i ustać conajmniej 5 minut wykonując arabesque :lol: :roll:
Moje marzenie jest chyba najprostrze nauczyć się świetnie tańczyć i uczynić z tego (tańca oczywiście) główne zajęcie i źródło utrzymania. Mam nadzieję, że kiedyś się spełni.
A mi by wystarczyła szczecińska opera :) O ile się trochę bardziej rozwinie :) a z tego co wiem to wygląda na to że tak :)... to marzenie nie jest odległym celem :) Skończę w tym roku historię z ogniskiem ii..... kto wie :)
Ja mam mnóstwo zwiazanych z tańcem marzeń i co chwila jakieś nowe się jeszcze pojawia. Ale myśl przewodnia jest taka żeby tańczyć jak najdłużej i tańcem zajmować się jeszcze długo, długo, długo....
Moja wspaniała przyjaciółka zawsze przy okazjach życzeniowych życzy ludziom "niespełnionych marzeń". Jakieś muszą pozostać niespełnione, bo inaczej o czym by się marzyło? :>